Zabójcza Miłość Rozdział 9: Podróż w czasie
Kryptonata pobiegła do bohaterów, a Klara podeszła do rozpłakanego Stefana.
-Nie martw się.-Powiedziała łagodnie, a Oliwia rozplątała lasso.
-Jak mam się nie martwić! Już od wielu lat starałem się zapomnieć o tej sytuacji z dzieciństwa, lecz ciągle to we mnie siedziało. Teraz jednak czuję, że dziś mnie to przerasta.-Klara pomogła Stefanowi wstać i przytuliła go. Wszyscy poszli do swoich domów, a Stefan w swoim chciał po prostu pójść już spać, gdyż było już późno. Klara, niestety, musiała jeszcze zrobić kilka innych rzeczy, a zwykle robił je on, lecz teraz oszczędziła mu zmęczenia, Wiedziała, że przeszedł przez ciężką sytuację. Anastazja również spała, a Adam bawił się w pokoju. Klara zajrzała do lodówki i nagle ...
-Nie ma jedzenia!-Wyszeptała.-Muszę coś zrobić. Na pewno od tej walki stracił masę energii, a jego metabolizm mu nie pozwoli jutro zignorować tego. Zwykle je za stu, a budzi się wcześniej niż każdy z nas. Teraz nie znajdę już nic, gdyż sklepy są pozamykane.
-Mówisz, że potrzebujesz pomocy?-Spytał Superboy, stojąc za nią z rękami pełnymi owoców.-Dzięki mojemu supersłuchowi usłyszałem twoje szybko bijące serce, a potem wsłuchałem się w głos.
-Dziękuję ci.-Powiedziała Klara, biorąc od niego owoce i wkładając do szafki kuchennej.-Skąd miałeś tyle jedzenia?
-No wiesz, moi rodzice może nie byli najbogatsi, ale ja jestem.-Powiedział Superboy i było to szczerą prawdą. Kiedy Liga Niesprawiedliwości to były małe, nastoletnie osóbki nikt ich nie nagradzał za walkę ze złem, lecz potem walka stała się ich pracą i ludzie wręcz rzucali im pieniądze pod nogi. Wojtek często zastanawiał się, jak to jest, zamiast ustabilizowywać budynki i strzelać laserami do morderców, pracować np. w biurze, lecz podobało mu się obecne życie i czuł, że nic by nie zmienił. Rano, gdy wszyscy wstali, Speeder oczywiście już stał przy lodówce. Zawiódł się, lecz oto otwiera szafkę, a tam masa owoców. Po chwili nie ma już nic w szafce.
-To i tak mnie nie satysfakcjonuje.-Powiedział do siebie smutny. Przypomniał sobie o tym, co wczoraj zobaczył. Nagle usłyszał w swojej głowie słowa:
-NIE MASZ WPŁYWU NA PRZESZŁOŚĆ.-To zdanie usłyszał przecież od Klary wczoraj, która teraz stała obok niego.
-Coś nie tak?-Spytała, widząc jego poważne zamyślenie.
-Nie mam wpływu na przeszłość?-Spytał sam siebie Stefan i nagle wstał energicznie z krzesła.-Przecież ja mogę czas kontrolować dowoli! Wystarczy, że przeniosę się w czasie i zmienię bieg historii!-Powiedział i już miał pobiec przed siebie, lecz Klara zatrzymała go.
-To niebezpieczne.-Rzekła.-Gmeranie w czasie to ostatnia rzecz, jakiej potrzebujesz.
-Ale nadal jej pragnę!-Przypomniał jej Stefan.-Co może pójść nie tak?-Klara pomyślała chwilę i rzekła:
-Przypuśćmy, że masz spaghetti. Jedna nitka makaronu to linia czasowa, w której obecnie się znajdujemy. Kładziesz na niej drugą, identycznie na niej położoną nitkę. Są w tej samej pozycji w tym samym miejscu. Ta druga nitka to linia czasowa, jaką tworzysz, przenosząc się w czasie, gdyż kolejny raz przeżywasz to samo. Gdy zmieniasz coś w przeszłości naruszasz równowagę czasoprzestrzeni i tworzysz punkt przecięcia dwóch nitek makaronu, który jest tą rzeczą, która jest wspólna tych dwóch linii czasowych, czyli ty, bo to ty je tworzysz i jesteś świadomy ich zmian. Na koniec ugotowane spaghetti to wiele prób i błędów, jakich dokonujesz w czasie. Zawsze coś ci nie odpowiada i chcesz więcej, po czym ketchup to porażka, jaką odniosłeś.
-Aha ... wpłynęłaś na moje rozumowanie, wiesz?-Powiedział Stefan.
-Mam tego świadomość. Ty szalejesz na punkcie żarcia!-Zaśmiała się Klara.
-Ale nie mogę tak po prostu żyć i czekać, aż los przyniesie mi drugą siostrę, bo się tak nie stanie. Muszę uratować ją. Co niby może się stać?
-Czyli nadal nic do ciebie nie dotarło.-Westchnęła Klara.-Ale pamiętaj! Konsekwencję mogą być nieodwracalne.
-Tak, oczywiście!-Powiedział Stefan i rozpędził się. Przeniósł się do przeszłości i ujrzał to, czego tak bardzo się bał. Był w swoim domu. Zobaczył siebie, kiedy był mały i płakał, podczas gdy ciotka już miała zaatakować siostrę jego. Ten jednak teraz zatrzymał czas i podszedł do młodszego siebie.-Nie martw się, uratuję twoje szczęście!-Powiedział do niego, po czym podbiegł do swej siostrzyczki.-Nie bój się! Nie pozwolę cię skrzywdzić, Lilo!-Tak, nazywała się Lila. Z jej oczu lały się teraz nieruchome łzy, a jej błękitne oczka patrzyły w stronę młodszego Stefana, jakby błagały go o pomoc. Przyszedł jej na szczęście z odsieczą. Po tylu latach, nareszcie, uda mu się naprawić wszystko. Podszedł do ciotki Marty i spojrzał na nią ze złością.-Jak mogłaś! Znaczy teraz to już nie możesz!-Powiedział do niej, lecz wiedział, że tego nie usłyszała. Jej ręka była skierowana na plecy Lili. Ten przekręcił ją tak, by była zwrócona w swoje własne plecy, po czym czas zaczął płynąć. Ciotka Marta wykonała ruch, który miała wykonać w stronę Lili, lecz teraz zrobiła go na sobie i padła na ziemię z nożem w plecach.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania