Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Zabójcze Zauroczenie — Rozdział 05
Każdy dźwięk był niesamowicie słyszalny, przez co niczego nie można było pominąć. Dlatego nie było mowy, aby pominął fakt, że Tsunehito się przebudził. A na to jak na razie się nie zapowiadało i mógł na spokojnie ustalić sobie, co mu powie, kiedy się obudzi. Westchnął tylko ciężko i wolnym krokiem opuścił kuchnię, nim to zrobił, zgasił światło w niej.
Przez chwilę miał wrażenie, że coś zauważył, ale po chwili machnął na to ręką. Kiedy już chciał ten fakt skomentować, dotarł do miejsca, które musiało być kuchnią. Im bardziej się Tsunehito zbliżał, tym zapach robił się intensywniejszy. Co znaczyło, że był na dobrej drodze i jego nos go nie zawiódł.
Jednakże na chwilę zatrzymał się, bo usłyszał, że ktoś się po niej krząta i podśpiewuje. Serce mało mu nie wyskoczyło z piersi, kiedy powoli zdawał sobie sprawę z tego, że dobrze znał głos, który aktualnie słyszał. Chociaż przez tę chwilę nie był w stanie go rozpoznać.
── Nie, to niemożliwe... ── mruczał pod nosem Tsunehito, mając nadzieję, że jego uszy robiły mu psikusa.
A im dłużej słuchał, tym bardziej był pewny, że należał on, do kogo innego jak do samego Asagi'ego. Co jeszcze bardziej go skonfundowało i nie wiedział, co ma o tym wszystkim myśleć. Miał kompletny mętlik w głowie, który z każdą chwilą coraz bardziej się powiększał. A co za tym idzie, nie miał już bladego pojęcia, co miał o tym wszystkim myśleć.
── Na co czekasz? Przecież cię nie zjem! Śniadanie, prawie już jest gotowe! ── usłyszał po chwili Tsunehito, przez, co mało się z wrażenia nie wywalił.
Wyglądało to tak, jakby doskonale wiedział, gdzie on aktualnie się znajdował. Teraz już na serio nie miał innego wyboru, jak wychynąć głowę zza winkla i zajrzeć do środka. Tak też i po chwili zrobił, aby upewnić się, czy jego zmysły nie robiły go w konia. Przez co, mało się nie wywalił, kiedy ujrzał czarnowłosego ubranego w uroczy fartuszek, który za cholerę mu nie pasował.
Nic więc dziwnego, że Tsunehito nie był w stanie wydobyć z siebie ani jednego słowa. Stał jak spetryfikowany i nic na to poradzić nie mógł, bo tak zszokowany był. A to dlatego, że jego przypuszczenia aktualnie się sprawdziło, co wcale nie było mu na rękę. Jednak nic na to poradzić już nie mógł i pozostało mu jedynie iść do przodu.
── No co tak stoisz, jakbyś kij połknął? ── spytał po chwili Asagi, zaraz też, skupiając swój wzrok na bordowo włosy, nie bardzo rozumiejąc, o co mu chodzi i powoli przez to tracąc cierpliwość.
── W-wy bacz, nie spodziewałem się ciebie ujrzeć to dlatego... A tak na marginesie, gdzie znajduje się łazienka? ── w końcu udało się Tsunehito odpowiedzieć na jego pytania.
Chociaż głos nieco mu drżał, kiedy wypowiadał owe słowa, czego, jak wiadomo, nie planował. A wszystko spotęgowało, kiedy jego wzrok z jego spotkał się, przyprawiając go mocniejsze bicie serca. Teraz pozostało mu tylko poczekać, aż usłyszy odpowiedź z jego ust, które bardzo obecnie były dla niego ważne. Tym bardziej że i tak doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że i tak musiał się do niego odezwać.
── Kiedy dążyłeś do kuchni, to aktualnie ją mijałeś i jest ona po lewej stronie! ── odparł, jakby nigdy nic Asagi, który przewidywał, że o to zapyta, a Tsunehito odetchnął z ulgą, kiedy usłyszał, gdzie znajdowała się łazienka.
── W takim razie, zaraz do ciebie wrócę, tylko załatwię swoje fizjologiczne potrzeby! ── pisnął po chwili niekontrolowanie Tsunehito, podczas tego, jak odwrócił się na pięcie i ruszył w kierunku łazienki.
Bo co innego miał zrobić, jak najszybciej się tam dostać? I tak stracił wiele czasu, próbując dociec, gdzie się aktualnie znajdował i do kogo to miejsce należało. Asagi, jak by nigdy nic, przygotowywał śniadanie, dla swojego gościa. Nim zdał sobie sprawę z tego, że powinien przygotować mu ciuchy na zmianę, bo bądź co bądź miał on garderobę z wczoraj.
── Że też o tym nie pomyślałem! Najwyżej dam mu jakieś moje ciuchy, nim to, co miał na sobie nie wyschnie! ── mruknął pod nosem Asagi, zdając sobie sprawę z tego, że nie było mowy, aby go w takim wydaniu wypuścił z jego domu.
Ledwo o tym pomyślał, usłyszał ruch, który wskazywał na to, że jego gość aktualnie się przebudził. I zapewne zastanawiał się, jakim cudem znalazł się w tym dziwnym miejscu. Na co wcale mu się nie dziwił, bo zabrał go do siebie, kiedy był zupełnie nieprzytomny.
Nie miał zamiaru go popędzać, dlatego też spokojnie czekał, aż w końcu sam postanowi zajrzeć do środka. Nic więc dziwnego, że koniec końców odezwał się, aby się przełamał i wszedł do środka. Wcale się nie dziwił, że zapytał się oto, gdzie znajdowała się łazienka.
Asagi tylko lekko się uśmiechnął na ten widok, ale niczego nie powiedział. A to dlatego, że był zajętym kończeniem przygotowywania śniadania dla Tsunehito. Międzyczasie, odgrzewając sobie coś do jedzenia dla samego siebie, aby nie spoglądał na niego jak na ofiarę.
Nie chcąc, w końcu i tak musiał opuścić łazienkę, bo przecież nie mógł zostać w niej do końca swoich dni. Nie podobało mu się to wcale, ale innego wyboru, jednak już nie miał. A co za tym idzie, pozostało jakoś to przetrwać, ale, i to nie było pewne. Westchnął tylko ciężko i otworzył drzwi od łazienki i ją opuścił, zamykając za sobą drzwi do niej, aby po chwili zgasić pałace się w niej światło.
Nawet nie zauważył, kiedy dotarł z powrotem do kuchni, gdzie na niego czekał czarnowłosy. Nim, jednak do niej wszedł, usłyszał jak tamten, wypowiadał parę słów do siebie, jakby przewidywał, co miało za chwilę się wydarzyć. Już Tsunehito miał się odezwać, ale wówczas kompletnie zamarł w półkroku.
A to dlatego, że ujrzał nie, kogo innego jak samego Asagi'ego, który jakby nigdy nic sączył czerwoną ciecz z kubka. Asagi tak był pochłonięty swoimi myślami, że chwilę mu zajęło, nim dotarło do niego, że bordowo włosy się mu mocno przygląda. A przyglądał się tak, jakby nie dowierzał własnym oczom i musiał się upewnić, czy mu na głowę nie padło.
── Czyżbym miał coś na twarzy, czy co‽ ── spytał po chwili Asagi, podnosząc wzrok znad kubka i spoglądając się w stronę Tsunehito.
── C-co? ── wydukał po chwili Tsunehito, lekko skołowany, bo jego myśli gdzieś daleko popłynęły, stąd odezwał się tak, a nie inaczej i nic na to poradzić nie mógł, nie ważne, z której strony na to, by spoglądał.
── Pytałem się, czy mam coś na twarzy, że tak mi się przyglądasz? ── ponowił swoje pytanie Asagi, nie robiąc sobie nic z reakcji Tsunehito, a to dlatego, że nie było sensu tego robić, bo podejrzewał, dlaczego robił tak, a nie inaczej.
── A... Nic... Po prostu się zamyśliłem! ── odparł po chwili Tsunehito, nie mając zamiaru wyjawić tego, dlaczego mu się tak mocno przyglądał.
Chociaż zdawał sobie sprawę z tego, że Asagi mógł mu wcale pod tym względem nie uwierzyć. Co nie znaczyło, że Tsunehito nie postanowił spróbować, bo bez tego nie mógł być pewny, czy mu się uda. Asagi tylko westchnął na dźwięk, wypowiedzianych przez Tsunehito słów, których jak wiadomo, się spodziewał.
Prawdę mówiąc, poniekąd podejrzewał, czemu mu się on tak przyglądał, ale jeśli nie chciał mu tego wyjawić, nie było sensu tego z niego na siłę wyciągać. A, z tego powodu że gdyby tego spróbować, to tylko dostałby jedynie negatywną odpowiedź z jego strony.
── Jeśli tak uważasz, nie ma sprawy. A teraz usiądź i zjedz śniadanie, a ja w tym czasie przygotuję Ci ubranie na zmianę. Dopóki ci ciuchy nie wyschną, nigdzie cię nie wypuszczę! ── oznajmił po chwili Asagi, podczas tego, jak podnosił się z krzesła, na którym chwilę temu siedział, a Tsunehito przez chwilę miał wrażenie, że się przesłyszał, bo nie było mowy, aby on chciał mu ciuchy na zmianę przygotować.
── J-jasne, nie ma problemu! ── odparł po chwili Tsunehito, mało, zarazem nie gryząc się w język, kiedy wypowiadał owe słowa.
Z drugiej jednak strony, nie wstawałby od stołu tego był w stu procentach, pewny. Jednak nie usłyszał odpowiedzi ze strony Asagi'ego, który już dawno udał się do swojej sypialni, aby poszukać jakichś ciuchów dla niego. W tym momencie bordowo włosy zrobił się czerwony po same czubki uszu.
Na całe jego szczęście Asagi w porę opuścił kuchnię i tego nie zauważył, co było mu zupełnie na rękę. Bo wówczas trudno, by mu było się z tego wykaraskać, czego jak wiadomo, chciałby jak najbardziej uniknąć. A teraz stał przed suto zastawionym jedzeniem stołem kuchennym, gdzie znajdowało się prawie wszystko, co mogło nadawać się na śniadanie.
── Czy on postradał zmysły, myśląc, że ja to wszystko zjem‽ ── mruknął pod nosem Tsunehito.
Zaraz też, kierując się w stronę stołu i odsuwając drugie krzesło, aby na nim usiąść. Po dłuższej chwili zdał sobie sprawę z tego, że pewnie tyle tego było, bo Asagi nie wiedział, co on lubił. Westchnął tylko cicho i powoli zaczął zabierać się za jedzenie śniadania. Prawdę mówiąc, konał totalnie z głodu i cieszył się na tę ilość jedzenia.
── Całe szczęście, że Asagi to wampir, a nie wilkołak... ── mruknął pod nosem Tsunehito, zaraz też, nalewając sobie świeżej kawy.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania