Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Zabójcze Zauroczenie — Rozdział 06
Ostatnie co jadł, bo to, co było w tej parszywej kawiarni, czy tam restauracji. Po tym już niczego nie pił, a co dopiero jadł, ale co ma na to poradzić, kiedy później doświadczył czegoś z rodu fantastyki? Pokręcił po chwili głową, odrzucając tamte wspomnienia jak najdalej od siebie.
A to dlatego, że jeśli zacznie nad tym myśleć, to nie będzie w stanie niczego wrzucić na ruszt. Dlatego też skupił się na tym, co miał przed sobą, a o całej reszcie pomyśli później. I fakt, że dzisiaj nie miał nigdzie się wybierać, było mu jak najbardziej na rękę. Chociaż z drugiej strony, przebywanie w jednym miejscu z wampirem nie było dobrym pomysłem.
Jednak gdyby miał go zabić, to, by przecież teraz nie jadłby śniadania, prawda? Nie wspominając o tym, że należał do zespołu, którego liderem był wampir, co jeszcze bardziej było niedorzeczne. Tak naprawdę, Tsunehito miał kompletny mętlik w głowie i nie wiedział, co ma już o tym wszystkim myśleć.
── Będzie, co będzie i tak odwrotu już nie mam... ── dodał po chwili Tsunehito, tuż po tym, jak skończył jeść jajecznicę na boczku i popijał ją kawą, a zagryzał chlebem z masłem.
Bo taka niestety była prawda i nic na to poradzić już nie mógł, nie ważne, z której strony, by na to spojrzał. Tak też, pozostało mu tylko poczekać na to, co wymyśli Asagi, na co wpływu, jak wiadomo, nie miał. Do czasu, kiedy ponownie zdał sobie Tsunehito sprawę, że i tak było źle.
A to dlatego, że jeśli nie stałby się wilkołakiem, to aktualnie mógłby stać się wampirem. Bo w każdej chwili Asagi mógł go przecież zmienić w wampira, a tego, jak wiadomo, bordowo włosy, by nie chciał! Nic więc dziwnego, że krew ponownie zaczęła mu szybciej krążyć w żyłach.
Nie wspominając o tym, że powoli zaczął myśleć, jak się z tej sytuacji, w jakiej obecnie się znajdował wybrnąć. Z drugiej jednak strony, lepsze byłoby to, niż śmierć z rąk tamtego krwiopijcy. Nie wspominając o tym, że dalej miał mieszane uczucia, pod względem samego Asagi'ego.
Dopiero po tym, co jego dziewczyna mu zrobiła, zdał sobie sprawę z tego, że tak naprawdę jej nie kochał. Był z nią, bo tak jego rodzice mu kazali i nie miał możliwości tego zmienić. Teraz nie było mowy, aby pozwolił im szukać mu kolejnej dziewczyny, tego był w stu procentach, pewny!
Tym bardziej że od samego początku, nic do niej nie czuł, bo kobiety od dawna go nie interesowały. Jednakże z powodu tego, że wolał im o jego orientacji nie mówić, musiał znosić tamtą kobietę. Początkowo myślał, że na serio się w niej zakochał, ale po tym, co się stało, był pewny, że to nie w niej się zakochał.
A zakochał się w nikim innym, jak w samym Asagi'm. O czym dopiero teraz tak naprawdę zdał sobie sprawę. Nawet po tym, jak poznał o nim prawdę, to uczucie, jakim go darzył, się nie zmieniło. Co było trochę pod tym względem zastanawiające, bo każdy inny na jego miejscu, by się tego wystraszył.
── Wychodzi na to, że jednak się w nim zakochałem... ── mruknął pod nosem, nic nieświadomy Tsunehito tego, że Asagi go podsłuchiwał.
Może to i lepiej, bo wówczas pewnie owych słów pod samym nosem, by nie wypowiedział. Jednak o tym, jak wiadomo, nie zdawał sobie sprawy, o czym dopiero później miał się dowiedzieć. Tak czy inaczej, pozostało mu tylko mieć nadzieję, że uda mu się wyjawić mu, to co do niego tak naprawdę czuł.
Co nie było takie proste, jak się innym ludziom, pod tym względem wydawało. Chociaż tak naprawdę nie był tego, co czuje do niego w stu procentach, pewny, ale lepsze było to, aniżeli nic. Tym bardziej że za żadne skarby nie miałby zamiaru szukać kolejnej dziewczyny.
Na całe szczęście, że tamten wampir wykończył jego byłą i jej kochasia, inaczej jego rodzina, jak nic chciałaby, aby do niej wrócił i dalej z nią był. A tego za cholerę, by nie zniósł! Nie po tym, czego się przez przypadek o niej dowiedział! Przez cały czas go okłamywała i wykorzystywała do swoich niecnych planów!
To było ponad jego wytrzymanie i cieszył się, że zdążył z nią zerwać, nim ta cała chryja się dokonała. Asagi, w tym czasie, skierował się w stronę swojej sypialni, aby wyciągnąć jakieś ubrania dla Tsunehito. Co nie było takie proste, jak mu się na samym początku wydawało.
A to dlatego, że Tsunehito nie był takich samych wymiarów, jak on i, w tym był cały problem. Jednak nie znaczyło, że miał zamiar pod tym względem poddać, bo wtedy wróciłby z pustymi rękami. Tym bardziej że nie miał zamiaru, udawać się do jego domu, aby wziąć dla niego ubrania na zmianę, stąd na tę chwilę zatrzymał.
Westchnął tylko ciężko i pokręcił jedynie lekko głową, nim wznowił swoją dalszą podróż. Nawet nie zauważył, kiedy dotarł na miejsce i stanął przed komodą, spoglądając na nią, jakby nie istniała. Chwilę mu zajęło, nim zdał sobie sprawę z tego, gdzie się już znajdował.
── Co się ze mną dzieje?! Nigdy wcześniej się tak nie zachowywałem! ── mruknął pod nosem Asagi, nie bardzo rozumiejąc, co się z nim aktualnie działo.
Czuł się, jakby był pijany, a przecież nie wypijał więcej niż jeden kieliszek czerwonego wina dziennie. A co za tym idzie, był kompletnie skołowany i coś zaczął podejrzewać, że to musiało mieć wspólnego z bordowo włosy, bo innego wytłumaczenia na to nie widział.
Tym bardziej że musiał ostro się hamować, aby nie położyć swoich rąk na nim, a tym bardziej, nie zatopić w jego szyi swoich kłów. Zamknął na chwilę oczy, aby policzyć do dziesięciu, nim ponownie je otworzył. Wiedział, że nie mógł za długo tutaj przebywać, bo Tsunehito postanowi go pójść szukać. A tego, jak wiadomo, za bardzo, w tym momencie nie chciał.
── Czyżbym na serio się w nim zakochał? ── spytał po chwili Asagi samego siebie, nie oczekując, jak wiadomo, żadnej odpowiedzi.
A to dlatego, że to było pytanie retoryczne, na które od jakiegoś czasu znał już tak naprawdę odpowiedź. Westchnął tylko i przykucnął przy komodzie, aby w końcu wyciągnąć te durne ciuchy. Przez kolejne parę chwil, przeszukiwał wszystkie szuflady, jak i samą szafę w poszukiwaniu ubrań.
W końcu, jednak udało mu się jakieś znaleźć ubrania i mógł w końcu odetchnąć z ulgą. Teraz pozostało mu mieć nadzieję, że jako tako będą one na niego pasowały. O tym dopiero miał się dowiedzieć, kiedy Tsunehito je na siebie założy. Wolnym krokiem opuścił swoją sypialnię i skierował się w stronę kuchni. Miał nadzieję, że bordowo włosy jeszcze się tam znajdował.
── Gdyby opuścił moje mieszkanie, to bym o tym się zorientował... ── mruknął pod nosem Asagi, mając cichą nadzieję, że tak właśnie było.
Nawet Asagi nie zauważył, kiedy same nogi zaprowadziły go pod samą kuchnię. Dopiero po chwili dotarło do niego, czemu nagle, z niewiadomego powodu, się zatrzymał. Tak, jakby co najmniej, Tsunehito miał go zjeść na deser, co już według niego było mocno niedorzeczne.
Do czasu, kiedy usłyszał komentarze wypowiadane pod nosem Tsunehito. Wychodziło na to, że tak jak on miał podobne co do niego uczucia, co było niemałym zaskoczeniem dla niego. Jednak nie miał zamiaru oto się go sam pytać, wolał, aby sam się oto go zapytał.
Teraz tylko pozostało mu tylko udawać, że o niczym tak naprawdę nie wiedział, aby wyglądało, to jak najbardziej naturalnie. Co nie było takie proste, jak mu się na, samym początku wydawało. W końcu, jednak zabrał się w sobie i powoli zaczął wchodzić do kuchni.
Tsunehito w tym czasie skończył w pełni jeść, to co Asagi mu przygotował do jedzenia. Tak bardzo się najadł, że ledwo mógł się tak naprawdę ruszać. Nie wspominając o tym, że z powodu obżarstwa, aż zachciało mu się spać i na chwilę zdążyło mu się przysnąć.
Co zwykle mu się nie zdarza, i to mocno było dla niego dziwnym doświadczeniem. Do tego stopnia, że nawet jego uszy nie zarejestrowały powrotu Asagi'ego. Tym bardziej że czarnowłosy nie miał zamiaru ukrywać swoich kroków. Nic więc dziwnego, że mało nie spadł z krzesła, kiedy usłyszał głos tuż za swoimi plecami.
── Widzę, że ci musiało mocno smakować, że wszystko zjadłeś? ── spytał po chwili Asagi, tuż za plecami nic nieświadomego Tsunehito, aby po chwili zajrzeć mu przez ramię, a Asagi nie zdawał sobie sprawy z tego, jak ten ruch przerazi prawie na śmierć biednego Tsunehito.
── A!!! ── krzyknął niekontrolowanie Tsunehito, prawie, spadając z krzesła, na którym siedział, łapiąc się za biedne serce.
A to dlatego, że ujrzał wyłaniającą się zza jego pleców czarną jak sadza, bezkształtną masę. W pierwszym momencie myślał, że się do niego dementor, czy coś w tym rodzaju zbliżało. Tak mocno się wystraszył, że serce prawie przez usta mu wyskoczyło. Serce tak mocno mu waliło, że przez chwilę miał wrażenie, że zawału dostał.
Jeszcze nigdy się tak nie wystraszył, jak tego, tego był pewny! Wówczas usłyszał głos, który należał nie, do kogo innego, jak do samego Asagi'ego. Chociaż jeszcze chwilę temu, nie za bardzo wiedział, kto co do niego mówił. Nic więc dziwnego, że trochę mu zajęło, nim doszedł do siebie.
── A tobie co?! ── spytał po chwili Asagi, będąc kompletnie zszokowanym, dziwnym zachowaniem Tsunehito.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania