Poprzednie części: Zapach przebiśniegów
Zapach floksów przed deszczem
Tak gdzieś
na pograniczu
zmierzchu. I kurzu
rozstajnych dróg
startych wędrowców
bosymi stopami
Ta rzeczywistości
niewiadoma uchwytność. Jak
ulotność koniczyny
woń traw i smak. Świeżość
strąków fasoli o nazwie
piękny Jaś
Coś pomiędzy
szklącym skrzydłem ważki
a nagrzanym płatkiem wiatru -
chmur w harmonijkę
pofalowanych barwy "pink"
zapach - różowych floksów
Komentarze (4)
Ładne, pamiętam floksy w ogródku u babci. Były różowe i wysokie. Ten wiersz przeniósł mnie w przeszłość i rozbudził wspomnienia. Serdecznie pozdrowienia!
Befaniu→Jakie to ładne. Delikatne. Najbardziej druga:)→Pozdrawiam:)→5
Miło i przyjemnie się czyta. Poprawia nastrój i wyobraźnię. 5, pozdrawiam :-)
Floksy jak przemijanie złączone z domem i stołem. Jak różowe okulary widzące nadzieję na deszcz.
Miłego
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania