Adolf Hitler Cześć II Prekursor nowoczesnej propagandy !!! Genialny kłamca!!!

ADOLF HITLER

Część II

Prekursor nowoczesnej propagandy !!!

Genialny kłamca!!!

Adolf Hitler był bez wątpienia pierwszym politykiem, który potrafił umiejętnie wykorzystać wszelkie dostępne media do swojej kampanii politycznej. Nikt przed nim nie starał się „zareklamować się'” na tak ogromną skalę przy pomocy nowoczesnych metod takich, jak gazety, radio, raczkującą telewizję, a szczególnie bardzo widowiskowe zloty partii. Musimy pamiętać, że w latach dwudziestych i trzydziestych NSDAP była jedną z wielu partii zabiegających o głosy wyborców. Hitler, zanim został kanclerzem, a później dyktatorem był politykiem, który walczył o poparcie Niemców. Jednak tym, czym różnił się diametralnie od innych, było wykorzystanie nowych technik propagandowych, z których główną były bezpośrednie spotkania z wyborcami, podczas których przyszły wódz ściskał tysiące rąk, brał na ręce dzieci, pochylał się z udaną troską nad losem robotników czy wieśniaków. Dla każdego miał dobre słowo, każdego pocieszał i obiecywał, że pomoże w każdej sytuacji. Tego na tak wielką skalę nie robił nikt przed nim.

Hitler chyba jako pierwszy polityk potrafił odpowiednio przemawiać do wszystkich. Inaczej mówił do robotników, chłopów, inaczej do żołnierzy i oficerów, a całkiem inną przemowę miał „uszykowaną” dla przedstawicieli wielkiego przemysłu czy bankierów. Można powiedzieć, że miał gotowy scenariusz przemówień na wszelkie okazję. Jako wybitny znawca nastrojów wiedział jak trafić do serc i umysłów praktycznie każdego, z kim przyszło mu rozmawiać. A do tego miał do perfekcji opanowane ruchy całego ciała. Hitler, o czym pewnie większość ludzi nie wie, uczył się mówić, gestykulować od zawodowych aktorów. Ćwiczył swoje przemowy przed lustrem, tak żeby dopracować każdy gest, każdy ruch ciała niemal do perfekcji niczego nie pozostawiając przypadkowi. Przyszły dyktator miał dar przemawiania, tego nie można się do końca nauczyć, to cecha wrodzona. Kiedy zaczynał, mówić ludzie milkli i zaczynali go słuchać.

Kanclerz i wódz III Rzeszy zawsze zaczynał swoją przemowę cicho, mówiąc prawie szeptem, opisywał jakie nieszczęścia spotkały Niemców. Mówił powoli jakby z wysiłkiem niczym Mesjasz cierpiący za swój naród. Po chwili zaczynał mówić coraz głośniej, kiedy przechodził do setna sprawy, czyli do słów, w których przekazywał Niemcom, co im się należy i co mogą mieć, jak odbudują, swojego ducha i swoją wiarę w przyszłą potęgę. Na koniec krzyczał, że on i tylko on może im dać odpowiednie i należne Niemcom miejsce w Europie. Teraz był niczym prorok, który wieńczy narodowi potęgę i dobrobyt, jeśli tylko pójdą za nim. Nawiązywał przy tym do postaci historycznych, które tworzyły niemiecką historię. Kiedy kończył swoją przemowę do krzyku, dołączał całą gamę wyćwiczonych gestów, a jego stalowoniebieskie oczy i fanatyczny wyraz twarzy tylko potęgowały złowrogie wrażenie. Taka technika opanowana perfekcyjnie musiała dawać owoce. Niemcy patrzyli na swojego wodza jak zahipnotyzowani, co pomagało mu przekonywać do siebie miliony ludzi.

Jak Hitler ćwiczył swoje gesty, możemy zobaczyć na zachowanych zdjęciach, które wodzowi robił przyjaciel Heinrich Hoffmann, który został jego oficjalnym fotografem. Przyszły kanclerz i wódz uczył się od kilku znanych aktorów, a nawet komików takich jak Ferdl Weiss, czy Fritz Lang, podglądając ich zachowanie na scenie. Bardzo wielką rolę w kształtowaniu Hitlera jako mówcy odegrał słynny niemiecki kompozytor Wilhelm Richard Wagner. Młody Adolf zetknął się z twórczością tego wielkiego muzyka i stał się jej zawziętym fanem. A gdy kilka lat później w operze w Linzu wysłuchał opery „Rienzi, ostatni z trybunów”, zapragnął stać się takim samym średniowiecznym trybunem ludowym jak bohater tragicznej opery Wagnera, który chciał wskrzesić dawną świetność Rzymu. Hitler postanowił tak samo wskrzesić dawną świetność Niemiec. To właśnie Wagnerowi przypisywał ojcostwo swojej misji dziejowej.

„Wtedy to się narodziło”

Jego partia nigdy nie miała za sobą większości wyborców, ale cały czas rosła w siłę, a popularność wodza przekładała się na wynik wyborów. Dlatego też na początku lat trzydziestych NSDAP była najsilniejsza partią w Niemczech. Hitler wiedział doskonale, że potrzebne są dwie rzeczy, żeby zdobyć władzę: pierwsza to program, przesłanie, w którym trzeba zapewnić swoich potencjalnych wyborców, że spełni się ich marzenia, najlepiej wszystkie choćby brzmiało to niewiarygodnie, a drugie to znalezienie odpowiedniego i akceptowanego przez naród wroga. Dla niego tym wrogiem byli Żydzi, których posądził o spisek skierowany przeciwko państwu niemieckiemu. Mało tego starał się podkreślać na każdym kroku, że musi zrobić porządek z Żydami, bo inaczej Niemcy nie odbudują swojej potęgi, a do tego straszył swoich rodaków, co się stanie, jak nad światem zapanuje semicka rasa.

„Jeżeli Żyd z pomocą swego marksistowskiego credo podbije narody świata, jego panowanie będzie końcem ludzkości, a nasza planeta, bezludna jak przed milionami lat, będzie pędzić w eterze. Odwieczna natura bezwzględnie karze tych, którzy łamią jej prawa. To daje mi przekonanie, że działam w imieniu Wszechmogącego Stwórcy”

Hitler cały czas podkreślał, że klęska Niemiec w I wojnie światowej nie była spowodowana przez przegraną na frontach. Według niego armia mogła walczyć dalej i zwyciężyć. Niestety politycy i przedstawiciele żydowsko-kapitalistycznego układu uknuli spisek mający na celu doprowadzenie do przegrania wojny i poniżeniu jego narodu (choć jak wiemy, był Austriakiem). Potrafił nawet porozumieć się z kościołem katolickim, choć w głębi serca był przeciwnikiem Chrześcijaństwa:

„Chrześcijaństwo to wynalazek chorych umysłów. Wojna skończy się któregoś dnia. Wtedy będę uważał, że końcowym zagadnieniem mojego życia stanie się rozwiązanie problemu religii”

Hitler gardził religią, ale zdawał sobie sprawę, że w Niemczech są miliony chrześcijan i protestantów i musiał starać się o ich głosy. A co do księży i hierarchii kościoła chciał ich wykorzystać, ale też i pokazać, że to on i tylko on tu rządzi.

„Powinniśmy złapać księży w pułapkę ich dobrze znanej chciwości i samo zaspokajania. Powinno nam się udać, rozstrzygnąć z nimi wszystko w idealnym pokoju i harmonii. Powinienem dać im kilka lat ulgi. Dlaczego mamy się kłócić? Łykną wszystko, żeby tylko utrzymać swoje materialne korzyści. Sprawy nigdy nie osiągną punktu krytycznego.

Poznają twardą wolę i trzeba będzie im pokazać tylko raz lub dwa, kto tu jest panem”

Wynika z tego jasny przekaz, że nie będzie tolerował wtrącania się przedstawicieli żadnego kościoła do jego polityki. Na głosy krytyki wypowiadanej przez niektórych biskupów odnośnie do jego podejścia do Żydów, odpowiedział tak:

„Zostałem zaatakowany z powodu moich działań odnośnie do kwestii żydowskiej. Kościół katolicki uważał Żydów za szkodliwych przez piętnaście stuleci, umieszczał ich w gettach, itd., ponieważ rozpoznał, czym oni są. W epoce liberalizmu to zagrożenie przestało być uznawane. Wracam do czasu, w którym tradycja piętnastu wieków była wprowadzana w

życie. Nie ustanawiam rasy ponad religię, ale uznaję przedstawicieli tej rasy jako szkodliwych dla państwa i dla Kościoła, i być może tym samym wyświadczam chrześcijaństwu ogromną przysługę, wypychając ich ze szkół i funkcji publicznych”

Takie stwierdzenie było totalnie cyniczne, ale Hitler w tym czasie był już kanclerzem i nie przebierał w słowach. Nie musiał, bo jak samo powiedział, już nie potrzebował walczyć o wyborców z prostej przyczyny – stał się dyktatorem i zniszczył praktycznie całą opozycję. A jego słowa, że władzy nie odda nigdy, oznaczały, że właśnie skończyła się demokracja w Niemczech, a zaczęła dyktatura. Naród niemiecki został perfekcyjne oszukany przez Hitlera i jego ekipę. Nawet sędziwy prezydent Hindenburg, który mianował go kanclerzem, wcześniej tak mówił o szefie NSDAP.

„Hitler jest nadętym czeskim kapralem”

„Nie oczekujecie chyba panowie, że uczynię tego austriackiego gefrajtra kanclerzem

Rzeszy”

Mimo tego później zmienił zdanie i mianował w styczniu 1933 roku Hitlera kanclerzem. Marszałek chyba nie zdawał sobie sprawy. Jednak albo rzeczywiście zmienił zdanie, albo dał się zabrać genialnej propagandzie. W lutym 1933 roku tak powiedział.

„Uznaję pana Hitlera – po pierwotnym wahaniu – za człowieka o najszczerszych narodowych uczuciach i cieszę się, że przywódca tego wielkiego ruchu będzie współpracował z nami i z innymi grupami prawicy”

Te słowa oznaczają, że prezydent nie poznał się na Hitlerze. Jednak, o ile tego starszego już człowieka można zrozumieć, to dziwi postawa innych szczególnie co bardziej światłych Niemców. Przecież wystarczyło przeczytać „Mein Kampf”, żeby dowiedzieć się, do czego może doprowadzić, kiedy przejmie władze. Niestety naród niemiecki albo nie chciał, albo nie potrafił tego zrozumieć, Być może oczy im się otwarły w czerwcu 1934 po „Nocy Długich Noży” (Nacht der langen Messer), ale wtedy było już za późno. Operacja przeprowadzona w nocy z 29 na 30 czerwca 1934 dotyczyła schwytania i wymordowania przeciwników Adolfa Hitlera, szczególnie wewnątrz ruchu narodowosocjalistycznego. Tej nocy SS i wojsko zajęły główną siedzibę dowództwa SA i aresztowały jego dowódcę Ernsta Röhma.

Pretekstem do podjęcia tych działań miał być rzekomo planowany przez SA zamach stanu. Zginęło według różnych źródeł od 70 do 500 osób. Od tej chwili Hitler nie miał już żadnej liczącej się opozycji ani w swojej partii, ani na zewnątrz. Hitler wykorzystał czystkę SA także w celu wyrównania rachunków za pucz monachijski i likwidację innych ważnych przeciwników i rywali politycznych – zamordowani zostali między innymi: Gregor Strasser, były Komisarz Bawarski Gustav Ritter von Kahr, były szef wydziału policji w pruskim ministerstwie spraw wewnętrznych i działacz Akcji Katolickiej Erich Klausener, były kanclerz Kurt von Schleicher i konserwatywny rewolucjonista Edgar Jung, były szef Abwehry Ferdinand von Bredow. Inny były kanclerz i urzędujący wicekanclerz w gabinecie Hitlera Franz von Papen został umieszczony w areszcie domowym.

Kiedy Hitler 13 lipca poinformował Niemców o czystce, pytany, dlaczego nie postawił tych wszystkich ludzi przed sądem, odpowiedział tak:

„Jeśli ktokolwiek wypomni mi to, pytając, dlaczego nie odwołałem się do zwykłych sądów, oto co powiem: W tej godzinie byłem odpowiedzialny za los narodu niemieckiego, a przez to stałem się sędzią najwyższym tego ludu.” Jak ktoś jeszcze miał jakieś złudzenia, to teraz pozbył się ich bardzo szybko. Niemcy stały się państwem totalitarnym, rządzonym przez dyktatora, który postanowił wcielić swoje fanatyczne wizje w życie. Niestety dla narodu niemieckiego, a później całego świata miało to przynieść tragiczne skutki.

Na koniec kilka pytań, które same nasuwają się, patrząc na jego karierę i na to, co zrobił, będąc przywódcą Niemiec od 1933 do 1945 roku.

Czy dyktator rzeczywiście wierzył w to, co mówi, czy była to tylko gra słów obliczona na pozyskanie głosów w wyborach?

Czy Hitler rzeczywiście wierzył w to, że jest Mesjaszem, którego prorokiem wybrała opatrzność, żeby uczynić Niemców wielkim państwem, pomścić klęskę z I wojny i uczynić Niemców Panami Europy?

Czy jego nienawiść do Żydów była tylko sloganem propagandowym , który pomógł mu w walce politycznej?

 

Dlaczego już po przejęciu władzy postanowił ich zlikwidować fizycznie, choć nie stanowili już dla niego żadnego niebezpieczeństwa pozbawieni wszelkich praw?

Czy jego obsesja nad wyższością rasy aryjskiej nad innymi była kolejnym chwytem propagandowym, który miał podbudować morale Niemców załamanych po klęsce I wojny?

Czy Niemcy popierając go, zdawali sobie sprawę, dokąd to ich doprowadzi?

Dlaczego tak czasami nachalna propaganda była aż tak skuteczna?

Jak to się stało, że Niemcy zostali tak ogłupieni i tak sfanatyzowani, że utworzyli najbardziej zbrodnicze organizacje (SS, a szczególnie Gestapo), oddziały wojskowe Waffen SS, które były odpowiedzialne za olbrzymie zbrodnie, a także obozy koncentracyjne, w których zabijali tysiące ludzi dziennie?

Jak to wszystko mogło się stać i dlaczego taka niby demokratyczna wtedy Europa na to pozwoliła?

Czy ówcześni politycy europejscy byli tak zaślepieni i głupi, że pozwolili mu na rozpętanie największej wojny w historii?

Dlaczego zamiast go potępić, wychwalali go?

Bardzo dobrze opisuje stosunek ówczesnego świata polityki i dyplomacji do Hitlera w swoich słowach Ilse Braun.

„Hitlera podziwiał cały świat, z hołdami jeździli do niego i Chamberlain, i Daladier, i książę Windsoru, i diabli wiedzą kto tam jeszcze. Na trybunach sterczeli dyplomaci ze wszystkich państw, działacze polityczni szukali jego poparcia, ani jeden rząd nie odmówił utrzymywania z nim stosunków. Podsyłano mu depesze, gratulacje, prowadzono z nim rokowania”

Siostra Ewy Braun zadała też chyba najważniejsze pytanie, jakie można było zadać.

„Dlaczego, jeśli był takim zbrodniarzem, nie odwrócili się od niego najwięksi

politycy, ani pisarze jak np. Gerhard Hauptmann?

Średnia ocena: 3.0  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Regimus 9 miesięcy temu
    Pac
  • Ozar 9 miesięcy temu
    Hm... Wywaliłbym Cie na pyski za trollowanie !!!
  • Regimus 9 miesięcy temu
    ciszej
  • refluks 9 miesięcy temu
    Ozar Jak cię na osiedlu jorki obszczekują to padasz na cztery łapy i do nich?
    Olej.
  • Ozar 9 miesięcy temu
    refluks Nie tylko sam jestem modem i wywalam takich na pysk !!!!!!!!!
  • Regimus 9 miesięcy temu
    Ozar żebyś się nie zapchał tymi wykrzyknikami
  • Ozar 9 miesięcy temu
    Regimus Spadaj na drzewo, tam twoje miejsce !!!!!!!!
  • Regimus 9 miesięcy temu
    Ozar ty się zakop pod ziemię tylko kretów nie spłosz
  • Ozar 9 miesięcy temu
    Regimus Odp.......sie
  • Regimus 9 miesięcy temu
    Ozar schowaj się do torby
  • MarBe 9 miesięcy temu
    Najważniejsze tak jak w tekście, z każdym trzeba umieć rozmawiać.
  • Ozar 9 miesięcy temu
    Masz rację, niepotrzebnie się uniosłem.
  • Agnieszka Gu 9 miesięcy temu
    Witam,

    "Hitler chyba jako pierwszy polityk potrafił odpowiednio przemawiać do wszystkich. " - tu bym trochę jednak polemizowała. Takie sformułowanie może oczywiście (i pewnie stanowi Twoje i jeszcze innych subiektywne odczucie) jednak ja uważam, że było przed nim wielu wybitnych mówców, których przemowy porywały za sobą rzesze ludzi ("rzesze" - niezła dwuznaczność się tu wkradła ;). Dobrze, że wstawiłeś słowo "chyba" w to zdanie. Choć trzeba przyznać, że ćwiczenia jakim się poddawał, aby poprawnie poprowadzić swoje wystąpienia, stanowią dziś wzorzec postępowania dla wszelkiego rodzaju managerów, mówców, wykładowców itd (czego pewnie niewielu ma świadomość).

    "Nie musiał, bo jak samo powiedział, bo już nie potrzebował walczyć o wyborców z prostej przyczyny – stał się dyktatorem i zniszczył praktycznie całą opozycję. " - tu mi coś nie gra w tym zdaniu, może wywal drugie "bo" albo coś. "samo" - "sam" - literówka
    "Żydów była tylko sloganem propagandowym , który pomógł mu w walce politycznej?" - niepotrzebna spacja przed przecinkiem

    "Naród niemiecki został perfekcyjne oszukany przez Hitlera i jego ekipę. " - nie wiem, czy tak do końca "oszukany". Tutaj też bym polemizowała z tą oceną. Hitler porwał ich za sobą, przynajmniej pewną część narodu niemieckiego, która podzielała jego idee.
    Jakaś część mogła czuć się i być "oszukana", ale czy cały naród? Tu mam odmienne zdanie.

    "Marszałek chyba nie zdawał sobie sprawy, co robi, mianując tego człowieka. " - po "co robi" postawiłabym kropkę, a końcowe dopowiedzenie jako oczywiste (wynika z wcześniejszego zdania) bym wywaliła.

    "Te słowa oznaczają, że prezydent nie poznał się na Hitlerze." - albo poznał i dlatego go mianował? Trudno to teraz ocenić, jednak takie stawianie sprawy oznaczałoby że "wszyscy wokół byli głusi, ślepi i... głupi"? Nie ma co wybielać ich na siłę.

    "Niestety naród niemiecki albo nie chciał, albo nie potrafił tego zrozumieć, " - na końcu zdania - kropka zamiast przecinka.
    Myślę, że część jednak rozumiała. Komu by się nie marzyło "potężne państwo"? Przymykanie oczu nie musi oznaczać niezrozumienia sytuacji...

    ...A to wszystko tylko dowodzi, jak inteligentną osobą był Hitler (abstrahując od jego zalet i wad).

    Kolejna, ciekawie napisana część.
    Pozdrawiam :)

    PS. Pac Regimusa bardzo mnie rozbawił ;) Nie ma się co unosić - osobiście się uśmiałam z tego ;)
  • Ozar 9 miesięcy temu
    Agnieszka Gu. Dziękuje za komentarz i wyłapane błędy, które zaraz poprawie. Jeśli chodzi o umiejętność przemawiania, to masz rację, było wielu umiejących przemawiać, czy porwać za sobą tłumy. Jednak nikt przed nim nie czynił tego z tak cynicznym podejściem. Adolf i tego jestem pewien na 100 % jako pierwszy zaczął tworzyć przemówienia pod konkretnych słuchaczy, potem jeszcze bardziej mistrzowsko robił to Goebbels.
    Naród został oszukany... Tu rzeczywiście użyłem pewnego skrótu myślowego, mając na myśli tych, którzy byli pewni że po pierwsze Hitler złagodzi swoje zdanie o Żydach, a po drugie da się prowadzić za rączkę przez wielki kapitał.
    Co do zmiany postawy przez Hindenburga, to bardzo szeroki temat, ale tak najbardziej skrótowo, Hitler załatwił sobie dobre opinie w otoczeniu prezydenta, którzy mu podpowiadali, że tylko on może zaprowadzić porządek w Rzeszy i on im uwierzył.
    Naród niemiecki nie chciał... Tu masz rację, im rzeczywiście marzyło się wielkie państwo... Ale bez Sipo, Kripo a przede wszystkim Gestapo i terroru jakim byli poddani.
    Adolf wiedział jedno, w końcu Niemcy mogą się zbuntować przeciw dyktaturze i dlatego stworzył tak potężną organizację jak SS, które aż do 1939 roku głównie pilnowało Niemców, żeby nie podskakiwali i popierali swojego fuhrera.
  • Zaciekawiony 9 miesięcy temu
    "zdawał sobie sprawę, że w Niemczech są miliony chrześcijan i protestantów" - to Protestanci nie są chrześcijanami?

    "Operacja przeprowadzona w nocy z 29 na 30 czerwca 1934 dotyczyła schwytania i wymordowania przeciwników Adolfa Hitlera" - powiedziałbym raczej, że polegała na schwytaniu itp.
  • Ozar 9 miesięcy temu
    Zaaciekawiony To błąd, powinno być katolików i protestantów, choć nie wiem, czy to nie był cytat. "Noc Długich Noży", bo o niej tu mowa, nie była przeprowadzona dla złapania przeciwników, tylko ich eliminacji, prze specjalne oddziały SS. Owszew niektórych jak von Papen aresztowano, ale to były wyjątki.
  • Anonim 9 miesięcy temu
    Wiedział JAK mówić i CO mówić...jak na owe czasy musiała go wyróżniać nie tylko charyzma, ale i osobowość. Nie sposób dzisiaj pisać o szczegółach oratorstwa i przemawiania, ale zgadzam się musiał brzmieć wiarygodnie, skoro przekonywał tak wielu ludzi od szeroko pojętego zła...

    Szczyt zła:

    "„Jeżeli Żyd z pomocą swego marksistowskiego credo podbije narody świata, jego panowanie będzie końcem ludzkości, a nasza planeta, bezludna jak przed milionami lat, będzie pędzić w eterze. Odwieczna natura bezwzględnie karze tych, którzy łamią jej prawa. To daje mi przekonanie, że działam w imieniu Wszechmogącego Stwórcy”

    Pozdrawiam Ozar i piąteczka za wstawienie tekstu wraz z cytatami :-)
  • Ozar 9 miesięcy temu
    Dzięki za odwiedziny. Tak Hitler pokazywał wroga. Masz racje potrafił przekonywać i dzięki temu doszedł tak wysoko. Niektórzy nawet twierdzą, że miał dar , który powodował, że ludzie go słuchali. To juz tak z pogranicza magii.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania