Drabbelek - Lodziarz

Zainteresowanie zmalało. Fanfary na nic się zdały, za pomocą których o obecności w okolicy firmowej furgonetki tarabanił. Lodziarz rozstroju nerwowego bliski był. Na pewien pomysł wpadł jednak. Do „Mag Shopu” udał się, w którym to tajemniczą płytę z zaczarowanym bitem sobie sprawił. Jak roboty od onej pory ludziska w parafii zachowywali się, zawsze w dyspozycji handlarza słodkościami z wieczora pozostając. Nie dziwota więc, iż konsumpcja wzrosła, a interes pięknie rozkwitł. Tylko jedna Śnieżka na te magiczne sztuki wykazała się swego rodzaju uodpornieniem. Nigdy pokusom nie uległa; nigdy – aż do teraz!

– Dwie gałeczki! Tylko proszę niech pan już wyłączy te „Kaczuchy”.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 3

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Canulas dwa lata temu
    Bawisz się słowem. Nic na chama nie udowadniasz. Jesteś świadomy stylu. Akurat jakiegoś większego zdania na temat tego tekstu nie mam, ale całokształtowo doceniam.
  • Okropny dwa lata temu
    Podoba mi się ta inwersja, te czasowniki na końcach, to świeże jest. Ciekawe. Inne.

    Ale za kaczuszek wbicie do głowy mej to Canulas plaskacza wymierzy.

    Pozdrox
  • Canulas dwa lata temu
    True story
  • madoka dwa lata temu
    Zabawne. :D
  • Justyska dwa lata temu
    Fajne. Lekkie i z uśmiechem.
    Lubię inwersje i sama czasem stosuje. Jak masz chęć to TW dramat w saunie :)
    Pozdrawiam 5!
  • maciekzolnowski dwa lata temu
    Dzięki wielkie! Trochę tak, jakbym stylizował "opka" na wypowiedź mistrza Yody z "Gwiezdnych Wojen", no nie? Gracias Justyska, zaraz obczaję TW dramat.
  • maciekzolnowski dwa lata temu
    A może by tak faktycznie jakieś mocniejsze zakończenie?

    – Dwie gałeczki! Tylko proszę, w imię Tuska, odznaczonego El Sol del Perú, niech pan w końcu zgasi te „Kaczuchy”!

    No OK, bez takich! :)

    Przypomniał mi się tekst pewnego autora (zw. Nuncjuszem):

    “Tusku z satysfakcją spojrzał na zebrane i wiwatujące na jego cześć tłumy. Powiewały błękitne flagi, na transparentach z napisem „Witaj królu, nasz zbawco” promieniało krzywym uśmiechem jego oblicze. Spojrzał z pogardą na gawiedź i zdarł maskę z twarzy — tłum oniemiał. Pod maską ukazała się zwyrodniała twarz śp. Lecha K.”
  • Pan Buczybór dwa lata temu
    Kurczę, bardzo specyficzny zapis. Fajny eksperyment, choć wątpię, że miałbym jakieś zastosowanie praktyczne. Fajna ciekawostka i czytało się całkiem miło. Pozdro
  • maciekzolnowski dwa lata temu
    :D To tylko zabawa. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania