Poprzednie częściOberża 1  Oberża 2  

Oberża 3

Gor w pościgu za zranionym danielem, odkrył niewielką dolinkę. Skalny korytarz, środkiem którego ciekła struga. Jedno wejście stanowił sięgający do pasa, wartko płynący między wapiennymi kolumnami potok. Drugi koniec tego sanktuarium stanowiło rozległe trzęsawisko dające początek strumieniowi.

Dopiero przy pomocy Niedźwiedzia, a i to z wielkim trudem, udało się upolowane zwierzę wyrwać z błota. Przy okazji dokonali kolejnego odkrycia, które spowodowało, że cała grupa przeniosła się do położonej nad strumieniem jaskini w jednej ze skał. Mieli za sobą wszystkie atuty ułatwiające przetrwanie zimy. Łupy i zapasy zostały przeniesione, a codzienne życie nabrało rytmu. Mężczyźni polowali i przynosili zdobycz. Kobiety suszyły mięso i robiły zapasy. Grota była o wiele większa, niż początkowo sądzili. Z pierwszej malutkiej komnaty, pod stropem prowadził ciasny korytarz do drugiej, nie dość, że położonej wyżej i znacznie większej, to jeszcze z cieknącą po skalnym soplu wodą, która zbierała się w dużej kamiennej misie.

 

„Los po raz kolejny okazał się łaskawy” – pomyślała leniwie Dira, obserwując przed jaskinią w ciepłe, wczesnojesienne popołudnie, syna Juny próbującego stawiać pierwsze kroki. – „Niewiele brakowało, a nie patrzyłabym, jaki jesteś nieporadny.” – W jej głowie pojawiły się obrazy z przeszłości.

 

Przypomniała sobie niesamowity chichot Stigi i twarz ściągniętą w jakąś przerażającą maskę. Mielący kudłami, wirujący w powietrzu czerep oraz głuche łupnięcie, jeszcze tak niedawno żywej głowy, o ziemię, a zaraz potem upadek dziewczyny. Ta ocknęła się dopiero w nocy, z głową rozpaloną i gdyby nie zioła Diry, nie wiadomo czy dotrwałaby do rana. Milczała przez pierwsze kilka dni, a potem gdy dowiedziała się od Juny, że to Dira ją uratowała...”Jakbym była z jej rodu. Tylko mnie powiedziała...” – pomyślała, a obrazy wróciły przed jej oczy.

 

Tamtego dnia od rana było parno. Szły we dwójkę w dół strumienia po kamienie do wyłożenia piwniczki, gdy nagle zaleciał je smród podobny do palących się włosów. Stiga, czując odór, odwróciła się błyskawicznie i rzuciła do ucieczki. Ruda dognała ją w niemal trzech susach i obaliła na murawę zatykając usta. Dziewczyna dygotała, ale po chwili jakby rozpoznała Dirę i zaczęła się uspokajać, a potem jej słowa początkowo bezładne zmieniły się w strumień.

Opowieść nie była długa. Zakochała się w chłopaku z sąsiedztwa. Rodzice nie mieli nic przeciw ich związkowi. Pola rodzin sąsiadowały ze sobą, a chłopak również od dawna patrzył tylko na nią. Wszystko zaczęło się w coroczne święto zwycięstwa dnia, które przypadało po najdłuższej nocy w roku. Cała osada zbierała się na polu za wsią. Starzy i najmłodsi. W chatach otwartych na oścież zostawiano jedynie sterty żarzących się węgli – zarzewia nowego płomienia i wiary, że nawet z przysypanego popiołem, pozornie nieżywego może powstać nowe, wspaniałe źródło ciepła i światła. Na polu zaś Najstarsi, władza osady, rozdzielali po równo przyniesioną przez każdą rodzinę spyżę i wytwory rodzinnych warsztatów. Potem rodziny wymieniały między sobą otrzymane dary.

Stiga chciała wręczyć ojcu Grada utkany przez jej matkę kawał wełnianego płótna, a Grad zmierzał właśnie do jej ojca, dzierżąc dar od ojca - powroźnika, zwój liny. Oboje byli o krok od siebie, gdy rozległ się głos Najstarszego. Spojrzeli nań i zderzyli się ze sobą. Dary padły na zamarzniętą ziemię, a ich schylające się głowy stuknęły o siebie z taką siłą, że usiedli oszołomieni. Wokół rozległ się śmiech. Zawstydzona Stiga poderwała się z ziemi i szybko podeszła do rodziny chłopca.

– Wybacz niezdarność – powiedziała, kłaniając się głowie rodziny – pozwól, że przekażę ci dar i słowa z nim związane; niech to płótno grzejąc przypomina o naszych ciepłych myślach i życzeniu byś ty i twoi bliscy zawsze byli zdrowi i nam życzliwi.

Grad w tym czasie zdążył również pozbierać się, złożyć życzenia i zawrócić do swoich. Znowu spotkali się pomiędzy rodami.

– Przepraszam, zagapiłem się. Mam nadzieję, że się nie potłukłaś mocno o moją, jak mawia ojciec, kamienną głowę.

Stał przez chwilę, jakby czekając na odpowiedź, ale Stiga milczała. Nie potrafiła wydusić z siebie żadnego słowa. Czuła jak miękną jej kolana. Wpatrywała się w brązowe oczy chłopaka, a w głowie miała kompletny zamęt. On skłonił głowę w ukłonie i odszedł do swoich.

Od tamtego dnia jakoś dziwnie często zaczęli oboje, jednocześnie wychodzić z chałup. Matka Stigi tylko raz zapytała, dlaczego co rusz spogląda w okno. Potem ojciec poszedł do powroźnika po sznur, którego tak naprawdę nie potrzebował, a w święto nowego życia, gdy noc i dzień trwają tyle samo, obie rodziny zgodziły się, by młodzi założyli stadło. Powoli budowano dla nich dom, a Stiga żyła jakby cały świat był bezbrzeżnym szczęściem, które się jej przytrafiło. W tym zauroczeniu towarzyszył jej Grad, a rodziny spoglądały na szczęście młodych i jakby same w tym uczestniczyły.

Potem nadeszła ta noc. Na osadę napadła chmara zbirów. Kilka grup działających wspólnie. Jedną z nich dowodził Rugo. To on wpadł pierwszy do izby i zabił ojca Stigi. To on zgwałcił, a potem poderżnął gardło matce. Stiga, pewna, że zginie, przeżyła tylko po to, by patrzeć na to, co stało się później.

Jej ukochany wdarł się do izby, jakimś cudem zabijając dwu ludzi Rugo zbyt zajętych szukaniem łupów. Trzej następni wpadli za chłopakiem i unieruchomili go na rozkaz bandyty.

– Byś mnie nie ścigał, odejmę ci stopy, zaś za każdego z moich zapłacisz dłonią – i jak powiedział - zrobił. Toporem ojca dziewczyny. Stiga zaś patrzyła i umierała wraz z okaleczonym. Potem, wywleczona przed dom, martwym okiem patrzyła na płonącą osadę. Zagnana kańczugiem do grodu przeżyła, jak mawiał bandyta, tylko dlatego, że była naczyniem rozpusty dla starego maga, który wcześniej wskazał miejsce napadu i ją jako brankę.

Słuchając gorączkowych słów dziewczyny, Dira myślała nad tym, że sama nie była aż tak okrutna. Owszem, bez wahania podcinała gardła starym i młodym. Potrafiła także spokojnie kroić ofiarę by wydobyć z niej zeznanie o schowanych dobrach, ale śmierć zadawała szybko, nie znęcając się dla samego znęcania czy przerażania innych swym okrucieństwem.

A teraz patrzyła na okrąglutką pupę synka Juny, który kolejny raz właśnie próbował wstać na tłuściutkie nóżki.

Jakby na odzew jej niedawnym wspomnieniom z groty wyszła Stiga. Widać było, że rozwiązanie już niedługo. Dziewczyna poruszała się powoli i ostrożnie jak wszystkie ciężarne. Po tylu miesiącach wspólnego bytowania Dira dopiero teraz uświadomiła sobie, że zarówno matka malucha jak i przyszła matka mają szerokie pasy całkowicie białych włosów na głowach. O ile u czarnowłosej Juny widać to było od razu, o tyle u niemal popielatowłosej Stigi pasmo nie rzucało się w oczy. „Muszę zapytać Junę, skąd te pasma” – pomyślała.

Następne częściOberża 4  Oberża 5  Oberża 6  

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Justyska ponad rok temu
    Historia toczy się dalej w bardzo przyjemnej jaskini. Mam tylko jedną nieśmiałą wątpliwość:
    "Ta ocknęła się dopiero w nocy, z głową rozpaloną i gdyby nie jej, Diry zioła, nie wiadomo czy dotrwałaby do rana." a może lepiej:
    Ta ocknęła się dopiero w nocy, z głową rozpaloną i gdyby nie zioła Diry nie wiadomo czy dotrwałaby do rana" to tylko sugestia oczywiście

    "Milczała przez pierwsze kilka dni, a potem gdy Juna powiedziała jej, że uratowała ją Dira.." może tak:
    Milczała przez pierwsze kilka dni, a potem gdy dowiedziała się od Juny, że to Dira ją uratowała..."

    Tylko sugestie oczywiście, bo ten akapit musiałam przeczytać dwa razy, bo jakoś zgubiła trop. Mam nadzieję, że się nie narażam:D
    Pozdrawiam serdecznie i miłego dnia dziecka!
  • Karawan ponad rok temu
    Zgodnie z wytycznymi uległo poprawie. Zdanie pierwsze popełniłem świadomie, bo to wszak wspomnienia Diry, ale skoro Czytelnik ma Trudności z przełknięciem - znaczy do kitu konstrukcja. Dziękuję ;)
    Zdanie drugie jak wiadomo lepsze jest wrogiem bylejakiego (zbieżność nazwisk przypadkowa!!) siła więc rzeczy ulega eksterminacji na rzecz podpowiedzi za które obiedwie bardzo dziękuję! Z okazji zauważonej (bośmy wszyscy dziećmi jednak!) wszystkiego najlepszego i dobrej zabawy! Dziękuję bardzo. ;)
  • Canulas ponad rok temu
    "dygotała, ale po chwili jakby rozpoznała Dirę i zaczęła się uspokajać,a potem jej słowa początkowo bezładne zmieniły się w strumień." - odstępu brak

    Z tym oka leczeniem Grada, to... No nie spodziewałem się.
    Dobrze, że nie bierzesz jeńców.
  • Karawan ponad rok temu
    Trza takich karmić a co gorsza pilnować przy czynnościach fizjologicznych a ja obrzydliwy jestem wielce i delikatny ;) Dzięki za wizytę, a jak chodzi o okulistę to przecie stary sposób - wyrwiesz ostatnią nóżkę pchle i nie słyszy, utniesz człeku stopy i nie dogoni ;) Dzięki.
  • pasja ponad rok temu
    Dobry wieczór
    Dwie kobiety i jak bardzo są dla siebie wsparciem. Smutna opowieść Stigi o miłości, która powinna nieść radość. Jak zawsze opisy i słowa... spyża wnoszą klimat dawnych czasów.
    Pozdrawiam i miłego wypoczynku

    z cieknąca... ogonek zjadłeś
    w jakąś przerażająca... tu też
  • Karawan ponad rok temu
    Jeszcze ino naście dniów. Spiekota w leb poli, cy to casem nie bydzie tak, ze dlo mie słonko za dyscem i pieronamisie schowie? Nale choćby i pierony do gór pojadym! Piknie dziekuje Pasyjko. Piknie. ;)
  • Justyska ponad rok temu
    Karawanie wkleiłeś mój komentarz w tekst! :) aż tak mi nie ufaj!:p
  • Karawan ponad rok temu
    A to nie chciałaś co bym poprawił? ;) Dziękuję ;)
  • Justyska ponad rok temu
    Karawan haha :)
  • Maurycy Lesniewski ponad rok temu
    Byłem i ja.
    Opowiadasz bardzo naturalnie i przekonująco. Podoba mi się klimat i jeszcze parę rzeczy ;)
    Gwiazdy poszły.
    Pozdro
  • Karawan ponad rok temu
    Dziękuję
  • Kim ponad rok temu
    Nic dodać, nic ująć. Czekam na kolejne części, a przy tej zostawiam kolejne pięć :)
  • Karawan ponad rok temu
    Dziękuję Kim. Smażę powoli CD. Nie wiem jak inni to robią, ale mnie krew zalewa - nie potrafię pisać z niespokojną głową, a wtedy gdy mam obraz, gdy chciałbym siąść i pisać, koniecznie trzeba zrobić milion dupereli. No, niby im dłużej widzisz co chcesz napisać to lepiej to opiszesz, ale to nie tak, bo uciekają szczegóły i potem pisanie jest nie strumieniem a kapaniem - horrorum maximum! ;c
  • Szudracz ponad rok temu
    Zastanawiam się nad tym opowiadaniem. Coś mi nie pasuje, tylko nie potrafię stwierdzić gdzie jest haczyk.
    Wspomnienia dużo lepsze od poprzedniej części.
  • Fanriel rok temu
    Wspomnienia wprowadziły sielankowy nastrój, który gwałtownie zburzyłeś brutalną napaścią. To mi się podoba.
    Drobne uwagi:
    „Los po raz kolejny okazał się łaskawy.” – pomyślała leniwie Dira, obserwując przed jaskinią w ciepłe, wczesnojesienne popołudnie, syna Juny próbującego stawiać pierwsze kroki. – „Niewiele brakowało, a nie patrzyłabym jaki jesteś nieporadny” – w jej głowie pojawiły się obrazy z przeszłości. - bez kropki po "łaskawy", przecinek przed "jaki". (Po "nieporadny" chyba powinna być kropka, a po myślniku "W". Zastanawiam się też, czy w tym miejscu potrzebny jest ten myślnik. Próbowałam coś znaleźć na ten temat, ale jeszcze mi się nie udało.)
    "w niemal w trzech" - nie za dużo "w"?
    "a Grad zmierzał właśnie do jej ojca dzierżąc dar od ojca" - przecinek przed "dzierżąc";
    "powiedziała kłaniając się głowie rodziny" - przecinek przed "kłaniając";
    "Stał przez chwilę jakby czekając na odpowiedź, ale Stiga milczała." - przecinek przed "jakby";
    "Matka Stigi tylko raz zapytała dlaczego co rusz spogląda w okno." - przecinek przed "dlaczego";
    "obie rodziny zgodziły się by młodzi założyli stadło." - przecinek przed "by";
    "by patrzeć na to co stało się później." - przecinek przed "co";
    "Byś mnie nie ścigał odejmę ci stopy" - przecinek przed "odejmę";
    "Słuchając gorączkowych słów dziewczyny Dira myślała nad tym" - przecinek przed "Dira";
    "Owszem bez wahania" - przecinek po "owszem";
    "ale śmierć zadawała szybko nie znęcając się dla samego znęcania czy przerażania innych swym okrucieństwem." - przecinek przed "nie";
    "O ile u czarnowłosej Juny widać to było od razu o tyle u niemal popielatowłosej Stigi pasmo nie rzucało się w oczy." - przecinek przed "o tyle";
    „Muszę zapytać Junę skąd te pasma” - przecinek przed "skąd";
    Zostawiam 5 i pozdrowienia. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania