Podróżny - rozdział trzeci

W rozdziale trzecim działania (przygody?) langockich skrytych czyli Szpicy z perspektywy Chowańca Królewskiego. Może być trudny w odbiorze ze względu na treść i język langocki ale wyszedłem z założenia, że Langoci nie gęsi i swój język mają. :)

 

*

 

Otto

 

Spotkałem Babę z Chłopem. Nie wygrałem tego co chciałem mieć, przegrałem to co chciałeś otrzymać. Straciłem wiele czasu. Do Langocji po złoto z umowy wracam, porozumienia dopełnię.

 

Gerard

Szóstego Zmroźnego

●Rozdział 3

{wyciąg z tkanki mózgowej Chowańca Królewskiego pozyskany alchemicznie}

 

Przyleciałem do schroniska „Wykol”, budynku o szpiczastym dachu na szczycie Pralinki; grucham i patrzę przez okno do środka. Na drewnianym parapecie ktoś wyrył wyznania miłosne, pewnie kuchcik z dojarką, właśnie parzą się w wychodku. Sąsiadem zajazdu i odśnieżonego placu stajnia i stodoła, a środkiem stoi wóz, przykryty wykrawanym na płaszcze suknem. Równo ułożone kamienie przy kołach przytrzymują rogi czarnej tkaniny.

Mam możliwość Śnienia, umysłem czytam Sny.

 

W pokoju stanicy, trzech Langotów – agentów Szpicy, o twarzach trudnych do zapamiętania, obmyśla otwarcie dalsze działania:

- Fit se guye' hac, gretegge in guol', prenyegatoun se gorm'ou. In'cole frouss Grot ou lec lenye, Staccot uvre col. Rezma dehtye Lom[Czujka jest już w środku, czeka w kuchni, brama jest otwarta. Terenowy zabiera Przedmiot i schodzi na dół, a Sprzątacz czeka na dachu. Wcześniej bierzemy (pijemy) Płyn.] {rozmowy zostawiam w oryginale ale tłumaczę w nawiasach – dop. Karol Praska} – przedstawia zadanie Los. Do pamięci sięgam. Płyn jest substancją alchemiczną, pozwala na krótki kontakt w myślach, przekazanie prostych słów. Ma skutek uboczny, po pewnym czasie można Zasnąć i Śnić. Na to przygotowano Odtrutkę.

- Vu simua Qest. Staccot gretegge du feyon gis', fur tressemont, vu lenge e'prenyegatoun. . Eglegeye ve tuon – untre ve vinque bunt livoun u Langosse'?[Odtrutkę macie. Sprzątacz czeka do zmiany warty, jeśli wszystko będzie w porządku, wychodzicie przez główną bramę. Jak zawsze pytam – czy jesteście gotowi oddać duszę za Langocję?]

- Je[Tak.] – odpowiada Terenowy

- Je – powtarza Sprzątacz.

- Freme. U Langosse'![Ruszajcie. Za Langocję!]

- U Langosse'!

- U Langosse'!

Połowa Szpicy wyrusza do posiadłości Rytgrafa.

 

Zmierzają do zamku, granicznej strażnicy. Do pamięci sięgam. Zwany „Czarna Granią” od czasów budowy, nocą nawiedzają go Zwidy.

 

Skryci cicho przechodzą przez bramę. Sprzątacz idzie na dach, Terenowy wypija Płyn i myśli:

- „In'cole.”[Terenowy.]

- „Qippe”[Los] - słyszy głos dowódcy - „Olluon.”[Parter.]

- „J'gett'”[Sprawdzam] - odpowiada wyjmując z torby Czarnik. Zamyka powieki i wiąże chustę na głowie. Miażdży w ręku Wiedźmie Oko, wciera w opaskę.

Przemierza korytarze budowli, omija straże wypatrując Zwidu. Staje chwilę przy każdych drzwiach i czeka. Ducha nie ma.

- „Montuas.”[Koniec.]

- „Congor'”[Piętro]- zarządza Los - „Lit.”[Lewo.]

Terenowy dokładnie obchodzi skrzydło zamku, aż do ostatniego pokoju i zawraca.

- „Montuas” - krótko wyjaśnia.

- „Rentuamont”[Prawo] - kolejne polecenie.

Agent dociera do Marmurowej Sali, widzi wchodzący Zwid Rytgrafa.

- „J'frou”[Mam] - przekazuje wymijając strażnika.

- „T'gretegge.”[Wchodzisz.]

Otwiera wytrychem drzwi i przestępuje przez próg. Zwidny pan zamku spożywa widmowe potrawy przy ogromnym stole. Langota siada naprzeciwko i pyta:

- Onfye asipir lel-cuccoun? E Ja'uvra i cuccu jaqu ksyange”.[Smakuje duchowe jedzonko? No to zaczekam aż zjesz mości książę.] W myślach dodaje - „J'uvre.”[Czekam.]

Rytgraf kończy posiłek, podchodzi do półki z książkami i naciska obwolutę – atrapę. Ściana odsuwa się, widać tajny pokój.

- „J'frou. J'gretegge.”[Mam. Wchodzę.]

- „J'uvre.”

 

„J'uvre” powtarza Los. „Satton j'juta?”[Dlaczego powtórzyłem?] zastanawia. „Su nave”.[Coś jest nie tak.] Słyszy pukanie do drzwi, wstaje od stołu i chowa plany zamku do szafy. Jest w samych spodniach, gasi latarnię. „Gu le-drangye kuk”.[Przecież ktoś zapukał.] „Kuk?” Wychodzi z pokoju, na zewnątrz nikogo nie ma. Rozgląda po korytarzu i wraca z powrotem do środka.

 

Ocknął się i obudził.

 

„J'lunna!”[Zasnąłem!] krzyczy w myślach. „Buo retrevu de J'Lunne?”[Ale normalnie czy Śnię?] Słyszy pukanie do drzwi, wstaje od stołu i chowa plany zamku do szafy. Jest w samych spodniach, gasi latarnię. „Gu le-drangye kuk”.[Przecież ktoś zapukał.] „Kuk?” Wychodzi z pokoju, na zewnątrz nikogo nie ma. Rozgląda po korytarzu i wraca z powrotem do środka.

 

Ocknął się i obudził.

 

„J'Lunne!” „Ze ufuayon. Le-drangye vi etege Lom a cu-cuccon!Va dujyo rembe”[Śnię! Za wcześnie. Ktoś dolał nam Płynu na kolacji! Powinni się odezwać.] „Fit? In'cole?” Nie ma odpowiedzi. „Lom J'dehtye. Buo dermon a trvarse? Dus-Ja? Buo in Lunne o ufuayon? Annax derge Qest? Finnye J'Lunne! Uftoug?”.[Płyn wypiłem. Ale teraz czy na kolacji? Dwukrotnie? Ale czy we Śnie czy wcześniej? Gdzie jest Odtrutka? Ale przecież już Śnię! Zadziała?] Patrzy na stół.

 

Odtrutki nie ma.

 

Los Śnił.

Czujka wypija Płyn i myśli - „In'cole?”

- „J'kuk”[Pukam] - słyszy odpowiedź.

- „Sit? Duss ze ufuayon. Lu J'dehtye Lom. Ou jemma kuk? J'ney'ataragye.”[Już? Jest za wcześnie. Dopiero wypiłem Płyn. I czemu puka? Nie rozumiem.] Ostrożnie otwiera drzwi.

- J'frou Grot, ve uvre a Staccot du feyon gis'.[Mam Przedmiot, czekamy na Sprzątacza do zmiany warty] – oznajmia w progu Terenowy.

- Le-drangye kuk.[Ktoś puka] – odpowiada agent. „Kuk? Satt'on?”[Puka? Czemu?] Szarpie za klamkę.

- „Ve opravu.”[Zmywamy się(znikamy).] „Het boulon”[Pełen sukces] – dodaje zza drzwi uradowany Sprzątacz.

- „Sit? Ze ufuayon. Lu J'dehtye Lom. Ou jemma kuk? Ja nay'ataraje.”[Już? Za wcześnie. Dopiero wypiłem Płyn. I czemu puka? Nie rozumiem.]

Ocknął się i obudził.

 

„J'lunna! Buo retrevu lunn e Ja'Lunne? Ey Ja'dehtye Lom.[Zasnąłem! Ale normalnym snem czy Śnię? Dopiero wypiłem Płyn.] „Es retrevu lunn? In'cole?[Czyli normalny sen? Terenowy?] Cisza.”Quippe”?[Los?] Cisza. „Dis a't J'ney'dehtye. Bou J'dehtye. In lunn? In Lunn? J'Lunne?[Czyli jeszcze nie wypiłem. Ale przecież wypiłem We śnie? Czy Śnie? Śnię?]

- „Fit”[Czujka] - słyszy głos -”Nay frou.”[Nie ma.]

- „Ve Montuas”[Kończymy] - rozkazuje Los.

Czujka słyszy ponownie stukot. „Kuk? Satton?”[Puka? Czemu?] W drzwiach czeka Terenowy.

- „Nay Grot frou. Kuk”.[Przedmiotu nie ma. Puka.]

- Le-drangye kuk?[Ktoś puka?] - pyta Czujka. „Kuk? Satton?”[Puka? Czemu?] Wchodzi Sprzątacz.

- Ja'stacco. Het satissma.[„Sprzątam”. Pełna porażka.]

„Sit? Ze ufuayon. Lu J'dehtye Lom. Ou jemma kuk? J'nay'ataraje.”[Już? Za wcześnie. Dopiero wypiłem Płyn. I czemu puka. Nie rozumiem.]

 

Ocknął się i obudził.

 

„J'Lunne!”[Śnię!] Słyszy pukanie. „Le-drengye kuk? Satton?”[Ktoś puka? Czemu?] To dwaj agenci Szpicy.

- Ve'Lunne.[Śnimy.]

- Ve'Lunne.

- Ve'Lunne? - pyta Czujka.

- Eteg ve in cu-cuccon. Dus'se remme i mort. Gya nay ve Lunne ou „J'stacco” J'durma in. U Langosse'![Dolano nam na kolacji. Jedyne wyjście to umrzeć. Jeśli nie Śnimy to po prostu „posprzątam”. Do tego mnie szkolili. Za Langocję!] – Sprzątacz wyjmuje sztylet i podrzyna Terenowemu gardło. – Satte Tye.[Teraz ty.]

- U Langosse! – charczy z przebitym płucem kolejny skryty.

 

Ocknął się i obudził.

 

„Toussu tute J'Lunne. Drangye me Lom. I nay va'dussu ime lunn sepirite. Va gromme' Lunnisa. Gratta J'Lunnisa ou alautmone a drex? J'fenne.”[A więc nadal Śnię. Dolano mi Płynu. To nie byli oni, a tylko mara senna. Muszą tu przyjść Lunatykując. A może samemu Lunatykować i iść na dach? Zostaję.]

 

Czujka Śnił.

Sprzątacz siedzi na dachu głównego budynku pałacowego. Czeka na zmianę warty, ma zejść do kuchni i przekonać się czy Terenowy pozyskał Przedmiot. Zauważa strażników na blankach. „Sit vindjye? J'dusse hun tet louryetes. Ze ufuayon! Su neve.”[Już północ? Jestem tu zaledwie kilka minut. Za wcześnie! Coś jest nie tak.]

 

- „Staccot?”[Sprzątacz?] - słyszy w myślach głos Czujki.

- „Lom”[Płyn] - odpowiada – Ja ney jettu”.[Jeszcze nie piłem.]

- „Eteg”[Dolano] - wyjaśnia skryty - „Te'Lunnisa”[Lunatykuj.]

Ocknął się i obudził

 

„Fi Ja'Lunne! Hoq i dussu Fit, hoq Tye J'Lunne? Montye lecce lenje guol', yd a Lunnise.”[Jednak Śnię! Tylko czy to był Czujka, czy tylko go Wyśniłem? Trzeba iść do kuchni, czas na Lunatykę.]

 

Sprzątacz Śnił.

Terenowy wchodzi do skrytego przejścia. Zwid Rytgrafa przyrządza widmowe mikstury alchemiczne, agent podchodzi do mosiężnej skrzyni.

 

Zdejmuje opaskę i otwiera kufer.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Czegoż oczekiwać od wyciągu z tkanki mózgowej alchemicznie spreparowanej dla odczytu? :)
    Null. Pewnie dla Autora przednia zabawa, ale ja po 1/2 tekstu odpadłam.
    Pozdro.:)
  • RebelMac 3 miesiące temu
    :) Cóż, bardzo możliwe, że przeszarżowałem. Pozdro.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania