Sztuka To Wybuch | Deidara x Reader ✏ - [5]

-aleś ty zboczona... jesteśmy na miejscu- wylądował na ziemi po czym zeszliśmy. Zaprowadził mnie na jakąś polanę na której była dość duża... Jaskinia? Nie wiem co to było ale wyglądało nie zbyt naturalnie w takim miejscu. Stanęliśmy przy obiekcie i blondyn wykonał pięczęcie. Wielki kamień się odsunął a chłopak widząc twoje zdziwienie ucieszył się z tego co mi nie umknęło. Weszliśmy do tego miejsca a moim oczom ukazał się salon? Nie wiem co tu robił salon ale wiem że się tego nie spodziewałam. Kamień za nami się przesunął zakrywając wyjście a ja dopiero wtedy zobaczyłam kilja osób siedzących na dość dużej kanapie.

 

-kto to?- spytała do tej pory jedyna spotkana przeze mnie dziewczyna. Miała fioletowe włosy i złotego koloru oczy. Na boku głowy miała przypięty biały kwiat zrobiony z papieru. Obok niej siedział czarnowłosy chłopak z pomarańczową maską na twarzy. Za nimi stał siwowłosy opierając się o oparcie kanapy.

 

-[Imię] to moja "rodzina"- wymawiając ostatnie słowo pokazał w powietrzu cudzysłów.

 

-rodzina?- spojrzałam na niego zdziwiona. On zamiast mi odpowiedzieć tylko się uśmiechnął zakłopotany.

 

-chodźmy do lidera [Imię]-

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania