Sztuka To Wybuch | Deidara x Reader ✏ - [6]

-chodźmy do lidera [Imię]- ruszyłam cicho za blondynem ale po chwili miałam dziwne déjà vu. Rozejrzałam się po ścianach i przeszedł mnie dziwny dreszcz po plecach. Okryłam ramiona rękami i zadrżałam. Co mi się dzieje? Pierwszy raz tak mam. Spojrzałam na Deidarę który szedł pierwszy i nie oglądał się za siebie po czym zwiększyłam odległośc między nami czując pewną nieufność i dyskomfort. To do mnie nie podobne żeby ufać człowiekowi, którego praktycznie nie znam. Skąd mogę znać jego zamiary i tak po prostu za nim iść? Nadal nie rozumiem siebie samej. Co mi przyszło do głowy żeby w ogóle za nim iść? Byłam na siebie wściekła, a co jeli to po prostu porwanie? Nawet nie pomyślałam o ucieczce, czemu jestem taka naiwna? Nie Zauważyłam Kiedy chłopak się zatrzymał i wpadłam na duże, drewniane drzwi.

 

-mówiłem żebyś się zatrzymała ale ty była w zupełnie innym świecie- blondyn spojrzał na mnie przepraszająco. Wstałam i w ciszy stanęłam obok niego

 

-na co czekany?- spytałam spoglądając na niego kątem oka.

 

-tak w sumie to na nic- zapukał do drzwi a gdy usłyszelimy ciche 'wejść' blondyn otworzył te duże drzwi o które wcześniej uderzyłam. W pomieszczeniu na samym środku stało duże biurko za którym na fotelu siedział rudowłosy mężczyzna z Rinneganem w oczach. Zaskoczył mnie ten widok jednoczenie przeraził ponieważ, wiedziałam co był w stanie zrobić Rinnegan więc wiedziałam że nie warto mu podskakiwać bo mógłby mnie raz dwa pokonać. Fioletowooki spojrzał na nas z nad papierów.

 

-to ona?- zapytał lekko ochrypniętym głosem przebijając mnie wzrokiem na wylot. Patrzyłam to na niego to na blondyna.

 

-tak liderze, tak jak chciałeś, przyprowadziłem [Imię] [Nazwisko].- mówią moje imię wskazał na mnie.

 

-bardzo dobrze. [Imię]- przejrzał mnie od stóp do głów. -wiesz kim jesteśmy?- coś mi świtało ale za nim nie mogłam sobie nic przypomnieć. Mocno się skupiłam gdy nagle rozbolała mnie głowa. Upadłam na ziemię starając się nie zemdleć. Potem zobaczyłam tylko czerń i przebłyski czerwonego. Pamiętam tylko że lider do mnie podeszedł a Deidara klęknął obok i nic więcej.

 

-[Imię]... Jak myślisz co ci zrobię...?- otworzyłam oczy słysząc nieprzyjemny głos. Ujrzałam oczy których źrenice były cienkie jak u kota lub innego zwierzęcia. Miał na sobie czarny płaszcz. W mojej ręce ujrzałam jak wbija mi igłę z dziwną zawartością. Chciałam krzyczeć i płakać z bólu jednak wszystko mnie bolało i nie miałam sił. Znów zamknęłam oczy mając nadzieję że to tylko zły sen.

 

Gdy znów otworzyłam oczy zobaczyłam blond włosy i niebieskie oczy. Nie byłam w tym samym pomieszczeniu ani ta sama postać nie była tą co w tamtym ciemnym miejscu. Deidara? Tak... To on.

 

Chciałam wstać jednak mnie uprzedził blokując mi ruch ręką. Przez nagłe zawroty głowy postanowiłam wrócić do poprzedniej pozycji.

 

Te oczy... Kto to był...?

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania