Wszyscy byli odrzuceni - część 6

Miasto płonęło. Latarnie wyglądały jak wielkie iskry, tramwaje jak długie języki ognia, budynki przypominały tlące się kawałki drewna. Adam i Budzik siedzieli na dachu wieżowca na Manhattanie i obserwowali czerwoną łunę unoszącą się nad blokami. Patrzyli na to z nienaturalnym przejęciem osób, których system nerwowy jest tymczasowo upośledzony.

– Mordo, to naprawdę wygląda jak pożar – powiedział Budzik.

– Chyba w twoim mózgu – odparł Adam. Przypalił skręta i zaciągną się mocno. Czuł jak przyjemne odrętwienie wypełnia jego całe ciało. Położył się na plecach i zamknął oczy.

– Bez kitu, czuję się jak Neron. – Budzik stanął na krawędzi dachu i rozłożył ręce.

– Wiesz, że Neron podpalił Rzym, żeby napisać poemat o pożarze?

– Może cię to zdziwi, ale chodziłem do liceum.

– Kurwa, teraz też mógłbym napisać poemat o płonącej Łodzi. Nazwałbym go… „Łódź na morzu ognia”. Zajebisty tytuł, nie?

Adam milczał. Kołowało mu się w głowie. Wkręcał sobie, że budynek na którym są zaraz runie. Po chwili odezwał się:

– Ciut się zajebałem.

– No i malinowo! – Budzik strzelił salwą śmiechu. Podszedł do kolegi i wziął od niego skręta.

– Zastanawiałeś się kiedy, jak to jest spadać z dwudziestego piętra? – zapytał Adam.

Budzik uniósł głowę spojrzał na niego jak na upośledzonego.

– Czy ciebie pojebało? W Magika chcesz się bawić?

– Nie chcę.

– To po co pierdolisz takie głupoty?

– Tak się zastanawiam. Chyba nie ma w tym nic złego, nie?

– Chcesz skakać to zostań sobie skoczkiem narciarskim albo kangura kup.

– Przecież mówię ci, że nie chcę.

– No i kurwa, dobrze, że nie chcesz. – Budzik zaciągnął się dymem

– Nie interesowało cię nigdy jak to jest, że wiesz, że zaraz nastąpi koniec, a ty nic nie możesz zrobić?

Budzik podał skręta kumplowi. Adam z każdym machem czuł się coraz lepiej. Cały syf z czaszki znikał jakby ktoś wycierał go gumką.

– Obawiam się, że znam to uczucie – rzekł Budzik i otworzył małe blaszane pudełeczko, które do tej pory tkwiło w kieszeni bluzy. – Murawa nam się kończy. A na mieście jest posucha w trzy pizdy.

– Ja już mam konkretną zakrętkę – odparł Adam.

– Ja też – zarechotał kolega – ale jutro znów będzie dzień i znów będzie chujnia.

Adam nie odpowiedział. Leżał z zamkniętymi oczami. Po raz pierwszy od dłuższego czasu żaden obraz nie tańczył mu pod powiekami. Delektował się ciemnością. Nie myślał o tym, co będzie jak faza go puści; w tej chwili nie miało to żadnego znaczenia.

Telefon Budzika zawibrował. Mężczyzna wyglądający jak brat bliźniak Jima Morrisona wyciągnął najnowszego Samsunga i zarechotał.

– Mordka, patrz – rzekł i podał aparat koledze.

Adam spojrzał na wyświetlacz. Na pięciu calach prężyła się opalona czarnulka w koronkowej bieliźnie. Wyglądała jak typowa bywalczyni klubów disco – kruczoczarne włosy do tyłka i kilka drobnych tatuaży artystyczną czcionką.

– Niezła cielęcina, nie? – Oczy Budzika zaświeciły jak u dziecka, które dostało właśnie upragnioną zabawkę.

– Niezła. Czytacie razem Szymborską?

Mężczyzna zarechotał. Zabrał Adamowi telefon i znów gapił się w ekran maślanymi oczami.

– Adaś, nie można przekreślać dziewczyny tylko dlatego, że jej znajomość twórczości rodzimych noblistów kończy się na obejrzeniu „W pustyni i w puszczy”. To naprawdę fajna dupeczka. Spójrz jakie ma cycki. Przecież to niezbity dowód na istnienie Boga. – Budzik westchnął. Na chwilę odpłynął gdzieś myślami. Jego twarzy przeciął grymas rozkoszy.

Zapadło milczenie. Zgiełk miasta zdawał się do nich nie docierać.

– A u ciebie jak z pannami? – zapytał Budzik po chwili.

– Nijak łamane przez chujowo – odparł Adam.

– Ciągle siedzi ci pod czaszką?

Adam schował twarz w dłoniach. Cały luz uleciał z niego w ułamku sekundy.

– Ciągle – odparł zbolałym głosem.

– Minęło już trochę czasu, nie?

– Osiemdziesiąt osiem dni.

– Serio?

– Co serio?

– Liczysz dni?

– Oczywiście, że tak.

– Ale z ciebie gej. – Budzik podrapał się po głowie. Zrobił wielkie zdziwione oczy. – Powiedz mi jeszcze, że walisz konia do fotki byłej to posram się ze śmiechu stuletnim szpinakiem.

– Weź się odpierdol, co?

– Ile ty masz lat? Taki duży chłop, a liczy dni jak go baba zostawiła. Przecież to komedia – rzucił Budzik. – Nie spinaj się. Tylu fajnych chłopaków zmarnowało się przez kobiety.

– Możesz przestać? – Głos Adama wchodził na wyższe rejestry.

– No ja rozumiem, że prawie trzy lata byliście together forever i już myślałeś o jakiś kościelnych sytuacjach, ale przecież to się zdarza. Ludzie zostawiają innych ludzi, co w tym zaskakującego? Żyli ze sobą, kochali się albo tak im się wydawało, aż w pewnym momencie coś się popsuło, rozeszli się do swoich żyć i nie mówią sobie nawet „cześć” na ulicy. Krótka historia każdego człowieka. Nie martw się, nie jesteś jedyny.

– A może jestem?

– Oj tam, smuty sadzisz, aż się słabo robi.

– Mam ze szczęścia skakać?

– Co ty z tym skakaniem?

Adam zaciągnął się resztka skręta. Pragnął jak najszybciej wyłączyć myślenie, odciąć się od tego wszystkiego. Zapadła niezręczna cisza.

– Oj, mordo – westchnął Budzik – co zamierzasz zrobić?

Adam spojrzał na kolegę z wyrzutem. Dostrzegł jednak, że uśmiech zniknął mu z twarzy.

– Walczyć o nią – powiedział po dłuższym zastanowieniu.

– Jest jeszcze o co?

– Co poradzę na to, że ją kocham?

– Co poradzisz na to, że ona ciebie nie?

Mężczyzna zapalił papierosa. Słowa Budzika grzmiały mu pod czaszką. Świadomość, że ona może go nie kochać rozchodziła się po jego organizmie niczym trucizna. Mimo ciepłego wieczoru, wstrząsnął nim dreszcz. Znał doskonale to uczucie. To kurewskie uczucie, kiedy uświadamiamy sobie, że przez tyle czasu ktoś nie kochał ciebie, tylko swoje wyobrażenie na twój temat, kogoś kim nigdy nie będziesz.

– Adamo, znamy się od początku studiów i nie będę ci wkładał do czaszki jakiegoś motywacyjnego gówna – powiedział Budzik. – Moja rada, zainstaluj Tindera

– Co?

– Dziewczęcym udkiem obroń się przed smutkiem.

Adam zaciągnął się. Spojrzał na Budzika jakby ten przed chwilą przeszedł na mandaryński.

– Człowieku, mówię ci, że chce zawalczyć o dziewczynę, a ty mówisz, żebym założył aplikację do bzykania panienek. Ty się słyszysz?

– Od razu do bzykania… – sobowtór Morrisona wyszczerzył zęby. – Może poznasz tam kogoś.

– Budzik, kurwa, poznać kogoś na Tinderze? – Adam zaśmiał się gorzko. – Łatwiej chyba znaleźć żonę w burdelu.

– Od kiedy jesteś taki święty?

– A jak ona się dowie?

– No to co? Myślisz, że nie korzystając z Tindera jesteś lepszy? Mordo, kogo to obchodzi? Nie dostaniesz za to dodatkowych punktów.

– A może dostanę?

– Na jakim świecie ty żyjesz? – zaśmiał się Budzik. – Adaś, ja wiem, że ty należysz do emocjonalnych dinozaurów; seks po ślubie i miłość na całe życie. Ale czasy się zmieniły. Kobiety nie chcą już tylko rodzić dzieci i gotować kapuśniaku. Facet jest im potrzebny, żeby je od czasu do czasu przelecieć, zabrać do drogiej knajpy i na egzotyczna wycieczkę dwa razy do roku. Nie ma co z tym walczyć. Trzeba się dostosować.

– Nie chcę się dostosowywać, rozumiesz? Wkurwia mnie to, że tak jest.

– Czego ty chcesz?

– Chciałbym, żeby kochała mnie kobieta, którą kocham.

Budzik wzruszył ramionami Westchnął głęboko i powiedział:

– Rozumiem to doskonale, ale chcesz przejebać życie czekając na telefon, który nigdy nie zadzwoni? Myślisz, że to romantyczne, ale nie jest takie.

– Wolę za kimś tęsknić niż… – zaczął Adam.

– Tęsknota za kimś – przerwał kolega – to nic innego jak ładnie brzmiące określenie bólu. Jeśli napierdala cię głowa to bierzesz procha czy czekasz, aż samo przejdzie?

Adam odpalił papierosa od niedopałka.

– Widzę, co się z tobą dzieję od kiedy nie jesteście razem. Przecież lepiej leżeć w ramionach kobiety niż w rynsztoku – kontynuował Budzik. – Klasyk pisał: „Nie jest przyjemnie umierać na krzyżu, dużo przyjemniej jest słyszeć swoje imię szeptane w ciemności”. Chcesz się wykończyć?

– Tinder ma mi w tym pomóc, tak? – zapytał Adam, nie wiedząc po co.

– Nawet nie zdajesz sobie sprawy, ile możesz znaleźć panienek bijących na głowę twoją byłą.

Adam otworzył usta, by coś powiedzieć, ale Budzik nie dał mu dojść do słowa:

– Tylko mi nie mów, że ona była jedna jedyna. To dobry tekst do filmu dla nastoletnich dupeczek.

– Za to Tinder jest, kurwa, dla dojrzałych facetów – żachnął się Adam.

– Mordo, tam są takie tematy, że w mig zapomnisz. Uwierz mi, nie ma na tym świecie faceta, który by tęsknił za byłą, kiedy mu jakaś inna panna szturmuje berło. Nawet najwięksi romantycy miękną. Kup sobie jakieś ładne ciuchy, buty, idź do fryzjera, pierdolnij selfie na tle zachodzącego słońca, załóż konto i przekonaj się, że życie może być piękne. Laski same będą ci się pchały na kutasa. Wybierasz najlepszą, bierzesz na dietetycznego burgera do knajpy, a potem całą noc spalasz kalorie.

Adam poczuł jak zaciska mu się żołądek. „Ciekawe za co?” – pomyślał.

Telefon Budzika zawibrował ponownie. Wyciągnął go i znów uśmiechnął się szeroko. Podał aparat Adamowi.

– No spójrz tylko. Jak tu jej nie kochać?

Mężczyzna przyjrzał się zdjęciu tej samej brunetki. Tym razem była jedynie w stringach. Pod obfitym biustem widniał napis: Czekamy na Ciebie :***

– Przecież ona ma w twarzy więcej silikonu niż ja w łazience – powiedział Adam.

– Ona ma twarz na tym zdjęciu? – rzucił Budzik wesoło i zabrał telefon

– Niestety ma.

– Pierdolisz. Dziewczyna dba o siebie. Może nie zdobyłaby tytułu Miss Subtelności, ale z chuja wiatrak robi.

– Widzisz ją jako matkę swoich dzieci? – zapytał Adam.

– Na razie wolę widzieć jak klęczy przede mną.

Adam spojrzał na niego z politowaniem.

– Nie patrz na mnie jakbym ci chomika otruł w Wielki Piątek. Na to ma kowal kleszcze, żeby sobie rąk nie sparzyć.

Następne częściWszyscy byli odrzuceni - część 7  

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz