Wybrańcy 8

Dopracowany plan spowodował, że przebieg zdarzeń był dokładnie taki, jak przewidywał młody uzdrowiciel, którego ciało po męczeńskiej śmierci zniknęło z grobowca, a świadkowie zgodnie potwierdzili, że przez czterdzieści dni pojawiał się żywy i nadal nauczał.

Szymon oraz pozostali Nauczyciele Sprawiedliwości prowadzili wytężoną pracę zgodnie z sugestią mądrego Gezera:

– Gdyby każdy z krewnych i przyjaciół Joszuy przygotował połowę tego, co on, mielibyśmy rzeszę nie tylko głoszących, ale i wieści o postępach i zagrożeniach.

Wkrótce pracę misyjną w różnych miejscach prowadziła rosnąca ciągle grupa tych, którzy zobaczyli przyszłość w głoszonej idei. Ilość wyznawców rosła w takim tempie, że koniecznym stała się kolejna zmiana umożliwiająca wzajemne rozpoznawanie się wtajemniczonych. Szymon pamiętał, co powiedział mu o jego wyborze umierający Neferuptach:

– „Gdym myślał nad wyborem następcy, Pan otworzył me uszy i posłyszałem rybaków. Uświadomiłem sobie, że to my jesteśmy rybakami, a wyznawcy rybami... Młodyś i najzdolniejszy ze wszystkich. Zarzucisz sieci, a wierni będą twoim połowem”

Znak był oczywisty – ryba.

=+=

Teraz, w sile lat, ciągle jednak rześki jak młodzik, rybak rozumiał, że budowa bractwa nie może opierać się wyłącznie na więzach rodzinnych. Od dawna obcych w kraju, było co najmniej tylu, ilu tubylców, a i samo stowarzyszenie było dowodem, że czas rodzin minął bezpowrotnie. Ród Heany wywodził się z Babilończyków, to samo dotyczyło Gezera...

– Tak – myślał Szymon – nie pochodzenie, nie ród, ale oddanie sprawie, jest dla nas najważniejsze. Potwierdzały to delikatnie inicjowane, a wybuchające co rusz, zamieszki w stolicy kraju oraz różnych miejscach potężnego imperium.

Doradcy. Przyjaciele, zaufani i niegłośne sugestie. Informacje i plotki – snuł dalej rozważania Nauczyciel Sprawiedliwości — prawda i fałsz wymieszane tak znakomicie, że żaden najtęższy nawet umysł nie mógł ustalić gdzie kończą się fakty, a zaczyna legenda. A tę podsycali głoszący...

Nie była to łatwa sprawa zwłaszcza w Rzymie, gdzie kilka gmin składało się głównie z biednych lub średnio zamożnych. Ci, choć gorąco wierzący i gotowi na wszelkie poświęcenia, nie byli w stanie dotrzeć do możnych. Szalony Kaligula wprowadził terror i chaos... I choć już go usunięto, sytuacja niewiele uległa zmianie.

To wszystko dzieje się za powoli – myślał Szymon, a jego rozmyślania zostały przerwane przez wchodzącego.

– Panie! Posłaniec z Bizancjum prosi o posłuchanie.

– Czekam na niego już od tygodnia – Nauczyciel przerwał bezwiedną wędrówkę po małej komnacie na Zatybrzu i zwrócił się ku odrzwiom, w których, w ślad za anonsującym, pojawił się ubogo ubrany brat rybaka.

– Niewód mam jeno w połowie pełny – z pretensją zaczął Szymon, patrząc na przybyłego.

– Pomyśl czyś sam temu nie winien. Obstajesz w uporze zachowania wszystkich obrzędów, a ci, co chcą do nas dołączyć, choć uznają boskość Joszuy, nie chcą poddawać się obrzezaniu ni ograniczeniom w potrawach. Przypomnij sobie bracie co kiedyś powiedział ten, który poświęcił się w ofierze. „Kto nie jest przeciw nam, będzie z nami” a jeszcze i, że trzcina, uginając się, burzę i wiatr przetrwa, drzewo zaś runie wichurą zdruzgotane. To ci bracie mówię, boś sam onegdaj przekonywał nas wszystkich, że Rzym i jego potęgę musimy opanować. Jakże chcesz to uczynić bez tych różnych narodów co na Rzym się składają?

– Czyżbyś z utrapieniem moim, Szaulem z Tarsu zmawiał się przeciw mnie? – ujawnił głośno Nauczyciel, co pomyślał.

 

Szaul od chwili, gdy się pojawił, powodował w Szymonie niechęć. Jak mówił sobie rybak, był zdrajcą, odszczepieńcem, który wyrzekł się swojej wiary, mimo że był kapłanem. Ktoś, kto potrafi zdradzić raz, wcześniej czy później zrobi to powtórnie. Czas wydawał się potwierdzać przeczucia Nauczyciela. Szaul szybko zbudował wokół siebie silną grupę wyznawców i zaczął stanowić realne zagrożenie dla jedności bractwa. A jedność była podstawą istnienia. Dodatkową trudność stanowiła operatywność byłego kapłana. Każda wizyta Szymona w Rzymie spotykała się z kontr wizytą antagonisty. Do bezpośredniego spotkania jednak dziwnym trafem nie dochodziło, jakby schizmatyk miał własny wywiad. To musiało powodować gniew.

Rozmowa toczyła się jeszcze długo i jakby w reakcji Szymon wyruszył do stolicy, gdzie po raz kolejny wybuchły zamieszki. Asseyas byli już na tyle dobrze zorganizowani, że uwięzienie Szymona, którego Kefas – skała nazywać zaczęto, było dla nich żadnym wyzwaniem. Szymon, mimo pilnujących go wart, został uwolniony, a lud miał kolejny dowód na działanie sił wyższych i niepojętych zwykłym rozumem.

=+=

Zmęczeni konfliktem na szczytach władz bractwa pozostali głoszący, Nauczyciele i rady postanowiły, że Szymon i Szaul mają działać wspólnie na chwałę bractwa. Wszak obaj doprowadzili do tego, że w sercu imperium nowa wiara zaczęła się umacniać. Ani Szaul, ani Kefas, tak zwany od nieustępliwego charakteru, nie wiedzieli, co rady i dwaj pozostali Nauczyciele Sprawiedliwości, po wielu miesiącach tajnych spotkań uzgodnili nim zaproponowali zwaśnionym spotkanie i pojednanie.

W centrum wydarzeń Rzymie, nowa wiara rozprzestrzeniała się jak ogień. Dla niewolników była nie tylko obietnicą wyzwolenia. Techniki medytacyjne przekazywane przez posłańców w katakumbach pozwalały przynosić ulgę w codziennej katordze. Cudowne ozdrowienia wśród średnio zamożnych również i tę grupę przekonywały do Asseyas, których nazwa zaczęła również brzmieć inaczej. Na dotarcie do najzamożniejszych trzeba było kolejnych ofiar, ale wypracowany plan działał mimo zgrzytów i drobnych tarć wewnątrz bractwa.

Wszystko miało swój początek, gdy po raz pierwszy udało się dotrzeć co Kannaim. Męczeństwo Joszuy i jego wcześniejsze kontakty spowodowały, że ci dotychczas najemnicy bogatych, okazali się gorliwymi uczniami, a co ważniejsze, przyjmującymi bez wahania wyroki rady pięciu.

Niemal identycznie rada zwerbowała odpowiednich ludzi w Rzymie. Teraz nikt nie musiał obciążać sumienia śmiercią zdrajców, niepewnych, wątpiących odszczepieńców lub antagonistów. Wystarczyło by bracia dawniej należący do Kannaim sprokurowali kilka dowodów, a resztę, często na swoich dobrych informatorach, wykonywała władza Rzymu.

 

Wszystkich, którzy wczoraj poczuli się zawiedzeni brakiem kolejnych Wybrańców - Przepraszam. Zabrakło mi wiedzy, musiałem zrobić miękki reset i podładować pusty łeb. ;)

Następne częściWybrańcy 9  Wybrańcy 10  Wybrańcy 11  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Ritha 3 miesiące temu
    Nadal podglądam i widze, ze walczysz, super.
    Obadam, obadam.
  • Karawan 3 miesiące temu
    Czy wygram? Nie wiadomo, ale że napiszę sprawozdanie z pisania to już wiem ;) Dzięki za ostrogę ;)
  • Ritha 3 miesiące temu
    Karawan ooo, sprawozdanie z pisania - to ciekawe.
    Tez mam mnostwo przemysken a propo pisania, chetnie skonfrontuję :D
  • Wrotycz 3 miesiące temu
    Ejże, w końcówce mamy bryk z alternatywnej historii.
    Gdzie szczegóły, postacie etc. :)
  • Karawan 2 miesiące temu
    Witam deczko zdezelowany - co dopiero skończyłem dziewiątkę. Gdzie szczegóły i postaci pytasz Pani. Ni ma ;c
    Przez chwilę muszę (bo inaczej nie potrafię i dlategom pisacz a nie pisarz) uciec do info ogólnych. Przestrzeń rok 0 do 380 to Conan Doylowski Baker Street wieczorem i jesienią. Mgła!
    Oczywiście można pytać; a gdzież inwencja? Mogę w głowie skonstruować dowolnego stwora i dowolne zdarzenie [żyrafa robiąca lewatywę grzechotnikowi ;) ], tu jednak jest bariera. By było prawdopodobne powinno mieć uzasadnienie, jakiś fakt, przesłankę, cholera, no chociaż cień zapachu... Małą dziurę łatwo wszyć w opowieść wg recepty "brak informacji jest informacją". Z dużą znacznie gorzej. Więcej siedzę czytając niż pisząc. ot co. Dzięki za wizytę i uwagę. ;) A ten bryk to nie bryk tylko fragment ;)
  • Wrotycz 2 miesiące temu
    No! :)
    De facto podziwiam drogę do własnej pointy w nawałnicy źródeł.
    Powodzenia!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania