Anioły Nocy ~ 4

Rzeczywiście, Michał nie kłamał.

Przez trzy dni nie mogłam włączyć telewizora, ani ruszać sie bez niego, ''żeby nic mnie nie dopadło''. Jedynie do łazienki mogłam chodzić sama. To znaczy z Uszatkiem.

Na początku chłopak dał mi szlaban na spotykanie się z dziewczynami, ale jak przestałam się do niego odzywać, to zmienił swoje zdanie.

Michał obiecał mi, że jutro wrócę do domu, ale ustali z moimi rodzicami, żebym mogła się do niego wprowadzić.

- Myślisz, że moi rodzice na to pozwolą?Śmiałam się już od pięciu minut.

- Tak - Odpowiedział poważnie.

- A co jeśli ja nie chce? - Spytałam.

- Zaciągne cię tu siłą.

- Ale ja chce z tobą zamieszkać. Nawet bardzo - Szepnęłam. Sama nie wiem co ja mówię - Masz na mnie zły wpływ. Znam cię niecały tydzień, a chce się do siebie wprowadzić - Walnęłam się w czoło na co od razu do mnie podszedł i zaczął całować uderzone miejsce.

Przestałam pytać go o większość rzeczy. Już wiem, że mi na nie nieodpowie, przynajmniej narazie.

***

- Nuuuudzi mi się - Powiedziałam do Michała, który siedział za biurkiem uzupełniając jakieś papiery.

- Ile masz lat? Bo na siedemnaście nie wyglądasz - Spytałam nagle.

- Dwadzieścia dwa.

- Jakim cudem chodzisz do drugiej liceum?

- To też wyjaśnię kiedy indziej.

- Super - Przyzwyczajona do takiej odpowiedzi, zeszłam na dół po jakąś przekąskę.

***

- Mamo! Tato! - Wpadam do domu i od razu biegnę do salonu, gdzie zazwyczaj są moi rodzice.

Nie myliłam się. Siedzą załamani i wtuleni w siebie.

- Co się dzieje?

- Łukasz... Nie ma go... Już od trzech dni - Mówi mama i przytula się do mnie.

- Jak to? Dzwoniliście na policję?

- Tak, już przeszukują miejsca, w których może się znajdować - Odzywa się tata.

- Ali? - Słyszę Michała - Co jest? - Patrzy na nas i przytula mnie.

- Mój brat zniknął trzy dni temu. Zawsze mówi nam gdzie idzie.

- Nie wiedziałem. Moi ludzie mogą przeszukać... - Zaczyna.

- Policja już to robi. Ale dziękujemy - Wcina się mama.

- Eee tak w ogóle. Mamo, tato to mój... - Patrzę na mężczyznę stojącego obok mnie - Chłopak, Michał - Mówię, chociaż nie jesteśmy parą. Ale co mam powiedzieć?!

Rodzice zaczynają rozmawiać z chłopakiem, a moje myśli kłębią się przy Łukaszu. Gdzie on może być?

- Więc Ali i ja postanowiliśmy, że zamieszkamy u mnie - Rzekł Michał.

- Nie - Powiedziałam nagle - Nie w tych okolicznościach. Nie mogę zostawić rodziców samych.

- Ali musisz się wyprowadzić - Mówi mój ojciec z naciskiem.

- Co?! - Rzuciłam - Tak po prostu mówicie żebym was zostawiła?!

- Wyjaśnimy ci niedługo - Odezwała się moja rodzicielka.

- Wszyscy będą mi to mówić?! - Spytałam i ruszyłam do swojego pokoju.

Moi rodzice, tak po prostu oddają mnie chłopakowi, którego widzą pierwszy raz na oczy! Jestem trochę zadowolona, ale również zawiedziona, myślałam, że będą krzyki, przygotowałam się na nie, a nie na taką obojętność. Tata powiedział to tak jakby chciał, żebym już sobie poszła. A mama nic nie zrobiła!

- Ali chodź jedziemy do domu - Wchodzi Michał. Kiwam głową. Bo co mam zrobić? Gdy schodzę po schodach trącam o coś i upadam. Michał nie zdąży mnie złapać, wiem to. Słyszę krzyk mamy, warknięcie chłopaka i taty. Czuję ból, a po chwili widzę ciemność...

 

***

Otwieram powoli oczy, przyzwyczajając się do światła. Obok mnie leży Michał i przygląda się książce.

- Cześć - Szepczę.

- Ali, kotku przepraszam. Cholernie przepraszam, że cię nie złapałem, ja nie wiem, jakby mnie coś poraziło, żebym nie mógł ci pomóc. Przepraszam, że nic nie zrobiłem z twoim bratem.

- Co z Łukaszem?! - Spytałam przerażona.

- Nie żyje. Przez cztery dni byłaś nieprzytomna, a jego ciało znaleziono wczoraj w lesie. Rozszarpane przez... jakieś zwierzę.

- Nie - Szepnęłam - Kłamiesz!

- Skarbie...

- Żartujesz? To tylko wasze pieprzone żarty. Dawaj komórkę! - Krzyknęłam.

Podał mi urządzenie, a ja szybko wystukałam telefon do rodziców.

- Tato czy Łukasz... - Spytałam do słuchawki, wiedząc że odebrał mój ojciec.

- Nie żyje - Wtrącił - Zobaczymy się na pogrzebie.

- Tato... - Chciałam dokończyć, ale mężczyzna odłączył się.

Dotarło do mnie co powiedział.

- Nie żyje - Szepnęłam. Rzuciłam telefonem w ścianę i wybiegłam z pokoju, czując ból na całym ciele.

Gdy byłam już już kuchni dosłownie kilka metrow od wejścia usłyszałam wycie wilka.

- Łapać ją - Po głosie rozpoznałam Michała.

Na jego zawołanie otoczyło mnie czterech chłopaków.

- Naprawdę? - Spytałam - Kamil, Bartosz, Kuba. I nawet ty Szymon?

- Ali... my musimy...

- Spieprzajcie! - Krzyknęłam i rzuciłam się do drzwi.

Jakimś cudem udało mi się wybiec na dwór, ale po chwili poczułam silne ramiona.

- Puszczaj mnie!

Usłyszałam tylko parsknięcie Michała. Zaczęłam wrzeszczeć. Ale nie po to by mnie puścił. Mój brat nie żyje. W moim głosie słychać było ból i smutek.

- Uważaj na siebie i nie jedź za szybko na desce. Wracasz o piętnastej prosto do domu dobra? - Pomyślałam. To były moje ostatnie słowa do brata.

Po chwili zaczęłam płakać.

- Czemu nie uważałeś! - Krzyknęłam - Mówiłam ci! Mówiłam! - Zalewałam się łzami, a po chwili poczułam mocne ukłucie w ramieniu.

- Daj więcej, żeby przespała do jutra - Usłyszałam i wpadłam w spokojny koszmar.

 

***

Obudziły mnie promienie słoneczne. Zakryłam się i skuliłam pod kołdrą.

- Ali nie chowaj się pod pierzynką - Usłyszałam.

- Chcę spać.

- Możemy odpuścić sobie pogrzeb Łukasza.

- Co?! - Wrzasnęłam i wyszłam spod kołdry - M...mój brat?

- Przykro mi skarbie - Podszedł do mnie i przytulił.

- A...ale jak to... To nie... nie był sen?

- To nie był sen - Szepnął w moje włosy.

- Co mi zrobiłeś?

- Nic.

- Pamiętam, że coś mi podaliście.

- Aaa tak. Środek nasenny.

- Nie mogłam się wyżalić i wykrzyczeć, tylko musiałeś mnie szpicować jakimiś prochami?! - Krzyknęłam i odepchnęłam go od siebie.

- Skarbie, nie mogłem patrzeć jak cierpisz.

- Więc fajniejszy był widok jak byłam nieprzytomna?!

- Nie podnoś na mnie głosu! Chciałem dla ciebie jak najlepiej! Gdybym nie wiedział, jak bardzo jest ważne dla ciebie pożegnanie z bratem, nie jechalibyśmy. Idź się naszykuj, za trzy godziny ruszamy.

- Dziękuję o łaskawco! - Krzyknęłam i wymknęłam się do garderoby. Wzięłam granatową bluzkę, czarne spodnie i ciemną bieliznę. Ruszyłam do łazienki. Gdy spojrzałam w lustro przeraziłam się. Rude włosy były w koszmarnym nieładzie i wszędzie były kotłuny, a oczy były podpuchnięte.

- Super - Mruknęłam i wskoczyłam pod prysznic. Wraz z wodą płynęły słone łzy rozpaczy - Muszę być silna.

Po doprowadzeniu się do porządku wyszłam z toalety. Zaskoczona spojrzałam na chłopaka, trzymającego bukiet róż.

- Pojebało cię? - Szepnęłam na co ten spiął się, ale uśmiechnął.

- Tak skarbie. Chciałem przeprosić za wszystkie złe rzeczy zrobione przeze mnie.

- To nie ty zabiłeś mojego brata.

Wymamrotał coś, ale ja byłam zajęta patrzeniem na rzeczy położone za nim.

- Mmm - Zaciągnęłam się zapachem gofrów, omletów, naleśników, jajecznicy.

- Do wyboru, do koloru - Uśmiechnął się Michał.

Zaczęłam zajadać jajecznicę i po chwili odpoczynku zjadłam gofra. Wszystko było pyszne. Opierłam się o tors chłopaka, który siedział za mną. Jednak mój wypoczynek nie trwał długo. Biegiem pobiegłam do łazienki, czując na sobie spojrzenie Michała.

- Skarbie co ci jest? - Spytał, podchodząc do mnie i odgarniając włosy bym nie ubudziła ich wymiocinami.

Pokręciłam tylko głową, na znak, że nie mam pojęcia.

Gdy moje torsje ustały umyłam zęby i za zleceniem chłopaka od razu usiadłam na łóżku. Co dziwne - żadnego talerza z jedzeniem już nie było, za to w rogu pokoju czekała jakaś dziewczyna.

- Skarbie, Klara zobaczy co sie z tobą dzieje.

- Przecież nic mi nie jest. I jakim cudem ona wiedziała...

- Nie w ogóle. I wyjaśnię ci niedługo.

- Alfo mógłbyś zostawić nas same? Za chwilę do ciebie wyjdę i powiadomię o stanie Luny - Powiedziała blondynka.

- Co? Jaka Luna? Alfa? Michał?

- To też wyjaśnię ci już niedługo - Odszedł dając mi buziaka. Zbliżył się do dziewczyny, szepnął jej coś na ucho na co pokiwała głową. Po chwili zostałam sama z dziewczyną.

- Połóż się na łóżku - Zwróciła się do mnie uprzejmie. Niechętnie wykonałam jej polecenie. Po jakichś dziesięciu minutach wyszła, nie obdażając mnie spojrzeniem. Nagle do pokoju wtargnął Michał.

- To przeze mnie - Szepnął - Stres i wykończenie. Przepraszam.

- Nie... - Nie dokończyłam, bo byłam zatopiona w niedźwiedzim uścisku.

- Możemy już jechać? Nie chce się spóźnić.

Po doprowadzeniu się do porządku, wyszłam z chłopakiem przed dom. Otworzył mi drzwi do czarnego ferrari. Po chwili byliśmy w kościele.

- Nie płacz, nie płacz - Powtarzałam sobie w duchu.

Ale po powiedzeniu swojej mowy, nie powstrzymałam się. Podchodząc do Michała, przytuliłam się i z moich fioletowych oczu wypłynęły łzy mocząc mu czarną koszulę.

Po skończonym pogrzebie chłopak od razu zabrał mnie do samochodu i ruszył w kierunku domu.

- Naszego domu - Powiedziała moja podświadomość. Teraz mam tylko jego, bo rodzice nie chcą mnie znać. Ojciec, gdy tylko przyszłam, powiedział, że to nasze ostatnie spotkanie, bo nie chce mnie widzieć.

- Michał?

- Tak?

- Obiecasz, że zawsze przy mnie będziesz?

- Obiecuję skarbie, obiecuję - Musnął mój policzek swoimi ustami.

A ja patrzyłam na krajobrazy za szybą samochodową ciesząc się, że może w końcu trafiłam na osobę, która się mnie nie wyrzeknie, bez względu na wszystko.

- Kocham cię - Szepnęłam, zaskakując tymi słowami nietylko chłopaka, jak i siebie.

 

***

Dobry wieczór! Ojejku! Zaczełam pisać rozdział i już 00.46 Świetnie. Rozdział długi i niedługo kolejny, więc przeżyjecie.

Dobranoc.

~Zozi

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (12)

  • Oia 27.01.2017
    Ciekawie piszesz. Tylko... Nieco za mało emocji, i akcja delikatnie za szybko leci. Mi się podoba, czekam na kolejną część. 5.
  • Zozole 27.01.2017
    Yhm. Z pisaniem emocji zawsze mam problem.
    Dzięki :D
  • Tina12 27.01.2017
    Ale zwrot akcji. I spowolni troszeczję akcję. Tak poza tym jest super.
    5
  • Zozole 27.01.2017
    Wielkie dzięki :)
  • Zozole 27.01.2017
    Dziękuję za anonimki :D
  • lea07 27.01.2017
    Opowiadanie jest rewelacyjne <3. Cóż akcja szybko leci, ale nie ma nudy i to się liczy :D. Może gdzie nie gdzie, można by było dodać jakiś opis :). Ale opowiadanie nie traci an wartości i jest naprawdę świetne <3 Czekam z niecierpliwością i zostawiam 5 :D
  • Zozole 27.01.2017
    Sądzę, że narazie nie dodam niczego. Właśnie moi kochani rodzice pojechali na zebranie. Coś sądzę, że nie będą zachwyceni, a z telefonem mogę się żegnać :( Papa dobrzy ludzie :D
    Dziękuję ♡
  • lea07 27.01.2017
    Zozole Spokojnie, może nie będzie tak zle :D. Pamiętaj pozytywne myślenie przyciąga pozytywne zdarzenia :D. Na pewno Twoi rodzice nie są aż tak bezwzględni i nie odetną Cię (ani nas) od Twojego cudeńka :D
  • Smile 29.01.2017
    Świetne ;D 5
  • Zozole 29.01.2017
    Dziękuję :)
  • Stern 29.01.2017
    Hmmm... Faktycznie za szybko pędzisz. Trochę mało opisów, no i taka pogmatwana fabuła, ale dobra, będę czytać dalej.
  • Tanaris 08.02.2017
    Dziwnie zachowują się rodzice, pewnie coś ukrywają xD brakuje mi opisów, uczuć. Ale zostawiam 5 i zobaczę co dalej :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania