Anioły Nocy ~ 5

- Też cię kocham skarbie - Usłyszałam i uśmiechnęłam się.

Gdy dotarliśmy do domu, Michał musiał iść coś załatwić. Wzruszyłam ramionami i ucieszona weszłam do kuchni, wyjmując sok i żelki.

- Ty łakomczuchu! - Krzyknęła dziewczyna schodząc po schodach.

- Weronika spieprzaj - Zachichotałam i rzuciłam w nią smakołykiem - A gdzie Szymon?

- Siedzi z chłopakami.

- Wero? Czy on ci mówi wszystko? Bo wiesz... Michał mówi mi ciągle, że wyjaśni mi wszystko później. Jakaś dziewczyna powiedziała do mnie Luno, a do niego Alfo. Nie kapuje - Wyszeptałam do jej ucha.

- Czasem słyszę jak ci ludzie mówią do Szymona Beto. Też nie kapuję - Odszeptała.

- Co to za plotki? - Spytały jednocześnie dziewczyny wchodząc do kuchni.

- Takie tam. Nie ważne - Rzuciłam - Idę na dwór.

- Dobra tylko nie oddalaj się, bo twój chłopak nas zabije - Mruknęła Nikola.

- Poważnie - Pisnęły jednocześnie Lena i Zuza. Przewróciłam oczami i ruszyłam do wyjścia, zabierając ze sobą tylko szal.

Na dworze było zimno, tak jak zawsze temperatura w grudniu dawała popis. Za pięć dni Wigilia, a ja po raz pierwszy w życiu, nie spędzę jej w rodzinnym domu.

Westchnęłam i ruszyłam przed siebie.

Z zachwytem przyglądałam się opruszonym drzewom, a dom przyozdobiony lampkami wyglądał ślicznie.

- O Boże! - Krzynęłam, gdy zauważyłam jakiegoś bladego człowieka w lesie.

- Ali?! Coś się stało? - Usłyszałam za sobą Zuzę. Popatrzyłam tam gdzie stała osoba. Nie było jej.

- N...nie - Wyjąkałam - Za dużo horrorów - Dodałam, ale ona przyglądała się drzewom.

- BARTEK! - Wrzasnęła, a ja aż podskoczyłam.

- Słucham skarbie? - Z nikąd pojawił się przy niej blondyn. Jego morskie oczy patrzyły na dziewczynę z taką miłością i czułością, a ona odwzajemniała te uczucia. Uśmiechnęłam się na ich widok.

- Skarbie, czemu krzyczysz - Powiedział rozbawiony Michał, stając obok mnie.

- Skąd ty się tu wziąłeś?

- Tylnym wejściem misiu.

- Ale jak mnie usłyszałeś? - Popatrzylam na niego, mrużąc oczy.

- Okno było otwarte, a ja mam dobry słuch - Wzruszył ramionami.

- Nie wierzę ci, ale mniejsza. Po prostu za dużo horrorów. Wyobraziłam sobie tam jakiegoś mężczyznę, który miał szalony uśmiech, ale to tylko wyobraźnia prawda?

- Tak, skarbie, tylko wyobraźnia - Przytulił mnie i wyczułam, że nad czymś się zastanawia.

- Michał jak ty się ubrałeś!? Jest kilka stopni na minusie! - Pisnęłam i chciałam go zaciągnąć do domu.

- A jak ty się ubrałaś?! - Popatrzył na jedynego dawce ciepła - Tylko szalik?!

- A ty... Ja mam szal, a ty jesteś w samej koszuli.

- Kotku mi jest zawsze gorąco.

- Czuję. Szczególnie ze mną w łóżku - Strzeliłam sobie ręką w twarz - To nie tak miało... - Usta chłopaka przerwały mi w wypowiedzi. Jęknęłam, gdy musieliśmy odsunąć się, bo zabrakło nam tchu.

- Alfo zajmiemy się wszystkim - Powiedział jakiś mężczyzna stojąc na przedzie grupki składającej się z trzydziestu osób.

Michał kiwnął głową, wziął mnie na ręce i ruszył do domu.

- O co chodzi z Alfą?

- Kotku czy ty musisz być taka ciekawska?

- Tak - Szczypnęłam go w szyję.

- Skarbie nie szczyp.

- Zdecyduj się czy jestem kochaniem, skarbem, kotkiem, misiem czy czymś tam - Podgryzłam jego brodę.

- Jesteś dla mnie wszystkim. Bez ciebie umrę, kocham cię całym sobą, jesteś jedyną, moim małym skarbem - Powiedział z chrypką.

- Mhmm - Pocałowałam go w kącik ust.

- Ali...

- Hmm?

- Chcesz zaraz wylądować...

- Mrr - Przygryzłam mu lekko płatek ucha, na co jęknął.

Po chwili byłam popchnięta na łóżko w naszym pokoju. Nie zauważyłam nawet, kiedy tu doszliśmy. Byłam pod nim, moje ręce obejmowały jego kark, a jego dłonie były po obu stronach mojej głowy. Jego usta walczyły o dominację podczas pocałunku, ale to ja chciałam być górą. Powoli zdejmowałam mu koszulę. Gdy był bez niej przyjechałam delikatnie paznokciami po jego umięśnionym torsie.

- Kocham cię - Wyjąkałam w jego usta.

- Też cię kocham - Wymruczał z uśmiechem.

Gdy moja bluzka była prawie zdjęta, ktoś zapukał do drzwi.

- Kurwa mać - Warknął, poprawił mi bluzkę i podszedł do drzwi.

Rozmawiali przy progu, a ja poczułam, że zbiera mi się na wymioty.

- Nie, nie, nie - Mówiłam w duchu. Nienawidzę tego jebanego smaku.

Natychmiast pobiegłam do łazienki, zakluczając ją, by Michał nie zobaczył mnie znów w takiej sytuacji.

- Ali?! - Słyszałam jak chłopak dobija się do drzwi.

- Za chwilę...

- Otwieraj te pieprzone drzwi.

- Nie mogę - Odpowiedziałam, gdy chyba wszystko ustało. Zamrugałam kilka razy i poczułam dłonie zgarniające moje włosy - Nie patrz na mnie - Burknęłam. Boże pewnie wyglądam okropnie. Po kilku minutach i doprowadzeniu się do minimalnego ładu, zostałam zaniesiona na łóżko. Zostałam wręcz zmuszona do snu.

Obudziłam się i czułam suchość w gardle, a ból głowy podwajał się z każdą chwilą. Michała nie było obok, więc muszę radzić sobie sama.

Zeszłam na dół i nalałam sobie wody. Wysmarkałam nosek i zaczęłam szukać jakichś tabletek na ból głowy, gdy nagle usłyszałam wycie.

Wycie?

Palnęłam się delikatnie w głowę. Przecież to niemożliwe.

Z moich oczu, płynęły łzy, choć nie czułam chęci płaczu.Czuję się taka schorowana.

- Szukać ją do cholery jasnej! Sama by nigdzie nie poszła! To pewnie ten skurwysyn Damon! Zabije huja! - Usłyszałam krzyk Michała.

- Alicja! - Krzyknęła Zuza, wpadając do pomieszczenia w fioletowej piżamie - Michał! Jest w kuchni!

Kilka sekund później do pomieszczenia wpadł chłopak.

- Czemu do jasnej kurwa mać cholery siedzisz w kuchni?!

- Nie krzycz. Źle się czuję - Szepnęłam i zawinęłam się w kłębek

- Michał ona jest rozpalona - Jęknęła Zuza dotykając mojego czoła - No zrób coś! - Warknęła na niego - To ty jesteś jej mate nie ja! Nie stój jak słup tylko się nią zajmij!

Wziął mnie na ręce i szedł w stronę schodów.

- Wezwij Klarę - Mruknął i odszedł w kierunku naszej sypialni.

- Nie. Gorąco mi - Szepnęłam, gdy opatulał mnie kołdrą.

- Wiem skarbie, ale trzeba cię przykryć. Za chwilę przyjdzie Klara i zbada cię.

Pokiwałam lekko głową i kichnęłam.

Chwilę później do pokoju wpadła zdyszana dziewczyna. Zaczęła mnie badać, a na końcu poinformowała, że jestem lekko odwodniona i przeziębiona. Podała mi leki na obniżenie gorączki i ból głowy, następnie wyszła. Za chwilę ktoś przyniósł nam jedzenie i picie. Wypiłam dwie szklanki wody i wtulona w Michała poszłam spać.

 

***

- Wstawaj skarbie. Śniadanko.

- Nie chce - Mruknęłam i wtuliłam się w pierzynę.

- Tylko się odwróć, zjesz i później pójdziesz spać.

- Ale ja nie jestem głodna.

- Proszę.

Niechętnie siadłam, nie otwierając oczu.

- Mam cię nakarmić?

- Najpierw picie.

- Dobrze, że zaopatrzyłem się w słomkę - Zachichotał.

- Zrobisz mi gorącą czekoladę? - Spytałam otwierając oczka i uśmiechając się do niego.

- Zrobię, ale najpierw coś zjesz.

Wymamrotałam pod nosem kilka przekleństw i przyciągnęłam do siebie talerz z płatkami na mleku.

- Już więcej nie dam rady - Wyziewałam i opadłam na łóżko.

- Wzięłaś osiem łyżek.

- Liczyłeś? Nie wiedziałam, że umiesz liczyć.

- Bardzo śmieszne. Trzymaj. Twój nowy telefon. Żeby ci się nie nudziło, bo narazie muszę iść.

- Nie możesz ze mną zostać? Zaraziłabym cię - Zrobiłam chytry uśmieszek.

- Skarbie, ja nigdy nie choruję - Musnął moje czoło - Wezwę Klarę, żeby dała ci jakieś leki.Przewróciłam oczami i opadłam na poduszki.

Dziesięć minut później do pokoju weszła lekarka. Podała mi proszki i wyszła. Po przejrzeniu facebooka i innych stronek odłożyłam telefon i wtuliłam się w poduszkę. Wpadłam do krainy Morfeusza.

***

- Ile można spać? - Usłyszałam.

- Ale ona jest chora. Musi wypoczywać.

- Dobrze, że my nie chorujemy.

- Niech szybko wyzdrowieje, inaczej będziemy mieli ciężko z Damonem.

- Japierdole zajebmy tego huja. Gdyby nie on wszystko byłoby dobrze. Michał nie łaziłby wkurwiony, a Ali byłaby bezpieczna.

- Tak, tak niedenerwuj się Bartek.

- Musimy uszczęśliwić Ali. A jak wyzdrowieje, będziemy mogli zaatakować Damona i jego popleczników.

- Narazie musimy ją do siebie przekonać.

- To już chyba mamy załatwione.

- Chodzi mi o drugie wcielenie.

- Ona nas nie zaakceptuje.

- Zejdzie przez nas.

- Zamknąć się!

- Alfo...

- Co wy tu robicie?

- Czujemy, że Luna od jakiegoś czasu nie najlepiej się czuje.

- Możecie już iść.

- Wybacz Alfo jeśli zrobiliśmy coś złego. Chcemy jak najlepiej dla naszej Luny.

- Wiem.

***

Przeciągam się na łóżku. Jest mi cholernie gorąco. Otwieram oczy. Obok mnie leży Michał, a ja jestem przykryta kołdrą i dwoma kocami. Wstaję, z garderoby wyjmuję bluzkę Michała i bieliznę, potem przechodzę do łazienki. Odkręcam chłodny prysznic i stoję pod strumieniem wody kilka minut. Podczas kąpieli zastanawiam się nad snem. A może to nie był sen? W końcu stwierdzam, że nie będę zadręczała sobie tym głowy.

Wyszłam spod prysznica, wysuszyłam się i ubrałam. Mój brzuch domagał się jedzenia.

- Michaaaaał - Szepnęłam do ucha chłopakowi. Zdenerwowana, że się nie obudził, oraz trochę podniecona faktem, że smacznie śpi zrobiłam mu kilka zdjęć telefonem. Potem dotknęłam opuszkami palców jego kilkudniowego zarostu. Malinowe usta, które teraz nie były uśmiechnięte, ani zaciśniętę w linię, wprost prosiły się o dotknięcie. Delikatnie swoimi wargami musnęłam jego. Pocałowałam go czule i namiętnie, a gdy on otworzył swoje czekoladowe oczy poczułam, że ta chwila może trwać wiecznie.

- Dzień dobry - Zachichotałam.

- Cześć skarbie. Takie pobudki mogę mieć codziennie - Delikatnie dotknął swoimi ustami moich.

- Chcę coś zjeść.

- Dobrze kotku, ale tutaj.

- Czemu?

- Bo jesteś jeszcze chora i chcę żebyś całkowicie wyzdrowiała.

- Tak, tak, jasne.

- Poczekaj chwilkę.

- Dobrze.

Wysmarkałam nos chusteczkami, znalezionymi obok lampki nocnej.

Wzięłam telefon i zaczęłam przeglądać zrobione przeze mnie zdjęcia. Michał wyglądał tak słodko, że chciało się go schrupać.

- Co tam masz? - Podskoczyłam wystraszona.

- Nic takiego - Uśmiechnęłam się niewinnie.

- Niech będzie, że ci wierzę.

- Daj jedzonko! - Fuknęłam i wydęłam usta.

- Za chwilę przyjdzie - Zaśmiał się ze mnie i usiadł koło mnie.

Rzeczywiście, niemineło dziesięć minut, a ja już zajadałam owsiankę z owocami.

- Pyszna - Wypowiedziałam z pełnymi ustami. Zaśmialiśmy się oboje.

- Co chcesz dziś robić?

- Może pooglądajmy film, pograjmy, powcinajmy przekąski i pójdziemy spać?

- Bardzo aktywny dzień - Wyszczerzył zęby i poruszył śmiesznie brwiami - Dobrze spędzimy ten dzień w łóżku.

Siedzieliśmy, jedliśmy i graliśmy w przeróżne gry. Z najedzonymi i bolącymi od śmiechu brzuchów, poszliśmy spać.

 

***

Specjalnie dla was - rozdział, bez prawie żadnej akcji :) Tak, żeby było na spokojnie narazie, a potem... a potem to będzie potem. Brak spoileru :P

Pozdrowienia i informacja - Jutro powinien pojawić się nowy rozdział :)

~Zozi

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (8)

  • Stern 07.02.2017
    Mnóstwo powtórzeń, zdarzają się literówki, nawet w przekleństwach. Ogólnie fabuła jest trochę pogmatwana i typowa, ale da się z tego wyjść. Nie wiem czy czegoś nie zrozumiałem, ale dlaczego główna bohaterka jest razem z Michałem...? Porwali ją jacyś ludzie, a ona wpada w jakiś dziwny syndrom Sztokholmski... W każdym razie czekam na kolejną część :D
    Powodzenia
  • Zozole 07.02.2017
    Nie zauważyłam literówek, za wszystkie przepraszam. Dzięki :)
  • Tina12 07.02.2017
    Ja tam nie widzę błędów.
    5 jak zawsze
  • Zozole 07.02.2017
    Dziękuję :D
  • Oia 07.02.2017
    Dla mnie jest ok. Czekam z niecierpliwością na więcej, zostawiam 5
  • Zozole 07.02.2017
    Dzięki dzięki :D
  • Tanaris 08.02.2017
    Troszkę występują powtórzenja, ale nie będę pisać co jeszcze było nie tak, bo już wcześniej Stern napisał. Mi się ta część podobała, ale dam 4 ;) ciekawie piszesz, że chce się więcej xD
  • lea07 11.02.2017
    O jeju, to opowiadanie jest takie słodkie <3 <3 <3. Rewelacja <3. Strasznie mi się podoba <3. Leci 5 :D

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania