Poprzednie części:  Czarna śmierć – część 1

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Czarna śmierć – część 2

„Synagoga w ogniu”

 

Jedna z największych synagog w Marsylii została podpalona. Prześladowanie Żydów wkroczyło w kolejną, niebezpieczną fazę. To już nie niszczenie mienia żydowskiego jak np. rozbijanie szyb w sklepach czy podjudzanie do ataków na Żydów mieszkańców francuskiego portu. Tym razem doszło do morderstwa. W podpaleniu żydowskiej świątyni ucierpieli niewinni ludzie. Z daleka widziałem gęsty i czarny dym. W mieście zawyły syreny alarmowe. Ludzie krzyczeli, że okoliczne domy sąsiadujące z płonącą świątynią również zostały zapalone. Sytuację utrudniał silny wiatr.

 

„Zasadzka”

 

Gdy dotarłem na miejsce wraz ze służbami zastałem przerażający obraz sytuacji. Nie zapomnę do końca życia widoku zwęglonych ciał kobiet i ich dzieci. Wszyscy byli zajęci gaszeniem ognia i pomocy medycznej rannym. Nikt nie zwrócił uwagi, że przed placem wokół synagogi stały wozy rzemieślnicze z beczkami przykryte matami i dywanami. Nagle ktoś krzyknął, by strzelać. Z przeciwnej strony synagogi na dachach pojawili się strzelcy. Napastnicy byli uzbrojeni w kusze z zapalonymi bełtami. Zaczęli strzelać z kusz do ludzi jak do kaczek. Tymczasem jeden z bełtów przeleciał blisko mojej twarzy. Jeszcze dwadzieścia centymetrów, a zostałbym bestialsko zamordowany. Widziałem kątem oka jak bełty trafiają w beczki na wozach i nastąpiła seria wybuchów. Upadłem na ziemię i straciłem przytomność.

 

„Leczyć czy dobijać?”

 

Ocknąłem się bez żadnych złamań. Miałem dużo otarć i niegroźną ranę na głowie, która została zabandażowana. Znajdowałem się w jednej z placówek medycznych. Był to prowizoryczny szpital, który powstał w związku z wybuchem dżumy. Już po kilku minutach widziałem jak sanitariusze wraz z lekarzami odurzali rannych specjalnymi wywarami z ziół i po tej amatorskiej narkozie amputowano ręce i nogi nożami rzeźniczymi pacjentów. Bardziej przypominało mi to rzeźnię, niż miejsce, w którym ktoś komuś pomaga w chorobie. No właśnie, zapomniałem dodać, że słyszałem rozmowę młodej kobiety, która szukała chorego męża. Wynikało z niej, że ten szpital podzielono na trzy części. W pierwszej znajdowałem się ja i inni ranni głównie z ataku na synagogę. W drugiej części byli chorzy mieszkańcy portu na dżumę. W tej części obowiązywała przymusowa kwarantanna oraz silny reżim sanitarny. Podobno najbardziej osłabionych pacjentów zabijano za drobną opłatą ze strony rodziny chorych, by skrócić ich męki. Wreszcie trzecią część zajmowały laboratoria Bractwa Zakonu Nawróconych. W nich żydowscy alchemicy prowadzili badania nad lekarstwem na dżumę.

 

„Dawid z Paryża”

 

Powiedziałem jednemu z lekarzy, że chcę przyłączyć się do bractwa, by walczyć ramię w ramię z prześladowaniem członków mojej społeczności. W końcu mój autorytet postanowił zamienić ze mną kilka zdań. Po krótkiej rozmowie zgodził się przyjąć mnie do organizacji. Oficjalnie stałem się nie tylko członkiem grupy walczącej o wspólne dobro i godność, ale też częścią projektu o nazwie „Wolność”. Był to początek mojej zemsty.

 

„Pierwsza misja”

 

Po przysiędze dostałem informację od Dawida, że w jednym z lokalnych barów przebywa wysoką rangą członek należący do Sekty Cieni. Po opuszczeniu szpitala udałem się do baru wraz z moim przewodnikiem Abrahamem i jego córką Rebeką na łowy. Niestety często w polowaniu zdarza, się że ścigana zwierzyna staje się myśliwym…

Średnia ocena: 3.4  Głosów: 5

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (1)

  • Paris_Catacombes

    Vampire Fangs : Panie. 😳🙄 CzyśPan zdurniał?: dzie ciąg dalszy?!: ponieważ: jest to dostatecznie fascynująca opowieść, aby uzależniała oczekiwaniem: Dalszego Rozwoju Fabuły, z tego Powodu: odemnie, mimo wszystko: pięć gwiazdek, przy czym: Uprzejmię Proszę, o: " Część 3 ". 🙄😌 Wampirze: dokładnie. To znaczy: " Nał! ".. 😳😌😅

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania