Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Czarna śmierć – część 3
„Bar pod pijanym dzikiem”
Ten bar był jednym z najstarszych w Marsylii w dzielnicy kupieckiej. Niestety miał złą sławę. Od początku otwarcia dochodziło w nim do ostrych bójek i napaści. Mieszkańcy portu oraz chytrzy turyści tracili majątki życia na hazardzie i zakładach. W barze atrakcją było siłowanie się na ręce. Były również bardzo popularne tzw. „pojedynki pijackie”, w których wygrywała ta osoba, która wypiła więcej mocnego alkoholu, niż przeciwnik i nie straciła przytomności.
„Gra w smoki i tchórze”
Towarzyszył mi członek bractwa o imieniu Abraham i jego córka. Naszym celem był groźny sekciarz zwany „Rzeźnikiem”. Naszym zadaniem okazała się likwidacja tego członka Sekty Cieni. Po wejściu do baru musieliśmy zidentyfikować cel. Postanowiliśmy zagrać w popularną grę zwaną „Smoki i tchórze”. Zdecydowaliśmy, że zagra Abraham, który nas miał reprezentować.
- Chciałbym z wami zagrać. Ile jest na dołączenie do gry?
- Dla ciebie przystojniaku tylko 5 liwrów. Płać z góry albo spieprzaj! – rzekła jednooka piratka.
- Dobrze! Gramy!
„Wygrani i przegrani”
Minęło kilka rozdań…
- Postawię wszystko! Pół tysiąca liwrów albo pojedynek na siłowanie na ręce z gościem zwanym „Rzeźnikiem”. Słyszałem w porcie, że twardy z niego skurczybyk i nie każdy może z nim się zmierzyć. – postanowił Abraham.
- Zgadzam się. Niech wygra lepszy. Losuj karty.
- Mam dwóch rycerzy – powiedział umięśniony pirat.
- Natomiast wybrałam czterech tchórzy – rzekła jednooka piratka.
- Mam trzy smoki! Mam trzy smoki! – krzyknął zadowolony Abraham, który wygrał.
- Wygrałeś! Oto przepustka dla ochroniarza „Rzeźnika”. Zaprowadzę was do jego pokoju.
„Zdemaskowanie”
Pokazaliśmy ochroniarzowi przepustkę i weszliśmy do pokoju naszego celu. Za masywnym stołem siedział sekciarz. Kazał nam usiąść przy zastawionym w mięso i wino stole. Typ spod ciemnej gwiazdy nagle pstryknął palcami i do pomieszczenia wkroczyło pięciu zamaskowanych napastników oraz wspomniany ochroniarz.
- Nazywam się „Rzeźnik” i wiem po co naprawdę przyszliście, wredne karaluchy.
- W takim razie wiesz, że ty i twoi ludzie nie wyjdą z tej sali w jednym kawałku!
Po tych słowach Rebeki dobyliśmy broni i rozpoczęła się okrutna walka…
„Masakra w Barze pod pijanym dzikiem”
Rebeka wyciągnęła małą kuszę oraz sztylet i musiała zrobić szybki unik przed ciosem ochroniarza. Po uniku poderżnęła napastnikowi gardło, a później strzeliła bełtem z kuszy w oko jednego z zamaskowanych sekciarzy. Ten padł na brudną podłogę. Z oczodołu wystawał zakrwawiony bełt. W tym samym momencie w moją stronę poleciał trzymany przez „Rzeźnika” mały, ale bardzo ostry toporek. Szybko przeturlałem się i toporek trafił nieszczęśliwie w głowę innego sekciarza. Wbił się w nią i jego głowa pękła jak melon. Teraz czas na atak Abrahama. Ku mojemu zdziwieniu członek Bractwa Zakonu Nawróconych był uzbrojony w coś w rodzaju różdżki. Abraham powiedział jakieś tajemne, niezrozumiale dla mnie zaklęcie i na końcu różdżki stworzył niewielką, białą kulę. Wtedy kula wystrzeliła i trafiła w atakującego kultystę zamieniając go w lodowy posąg. Na to czekała jego córka. Rebeka uderzyła sztyletem w zamrożonego napastnika i roztrzaskała go na kawałki. Przerażeni sekciarze uciekli z sali. Pozostał w niej tylko „Rzeźnik” oraz ja i dwójka przyjaciół.
„Potwór w kanałach”
Nagle „Rzeźnik” zaśmiał się. Podszedł do regału z książkami i złapał za jedną z książek. W tym samym momencie pode mną, Rebeką oraz jej ojcem otworzyła się zapadnia. Wpadliśmy do rury i zjechaliśmy do kanałów. Obok nas znajdowały się odgryzione i okaleczone ciała. Na ciałach nieszczęśników były ślady po kłach i pazurach. Wiedzieliśmy, że wpadliśmy w pułapkę i coś jest jeszcze obok nas w kanałach. Mieliśmy wrażenie, że na nas patrzy. Nagle doszło do ataku i nie był to człowiek, tylko coś większego od niedźwiedzia i bardziej groźnego…
Komentarze (1)
Udało mi się zdążyć jeszcze dzisiaj z trzecią częścią! Będą kolejne!
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania