Poprzednie częściLBnD 30 - Amazonka

LBnD 36 - kwiat pomarańczy

Gdy byłem początkującym złotnikiem, otrzymałem ciekawe zlecenie. Chodziło o złoty medalion w kształcie kwiatu pomarańczy. Mieszkam w kraju gdzie kwitną, więc studiowałem kwiat wyjątkowo starannie: jak powstaje pączek, otwiera płatki, by wreszcie poznać najpiękniejszy zapach świata. Wczuwałem się w jego istotę z nieustającym zdumieniem. Wtedy zrozumiałem, że z rzemieślnika staję się artystą.

 

Medalion był piękny. Płatki kusiły miękkością, chciało się ich dotknąć. Po pracy zamknąłem pracownię. Rano klient miał zgłosić się po odbiór. Przygotowałem ozdobne pudełko, lecz w skrytce zamiast medalionu leżała pomarańcza oraz karteczka z napisem: kocham cię, aba.

 

Mimo straty przepełniała mnie radość. Do dziś nie wiem dlaczego.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 7

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (19)

  • Dekaos Dondi 9 miesięcy temu
    Kikimora↔Tak metaforycznie skrótowo można by rzec, że za bardzo się zatracił w "obrazie pomarańczy"
    zgłębiając jej piękno. Przegapił nieco lub zapomniał. Dopiero kiedy stracił, to naprawdę zyskał... prawdziwą pomarańczę.
    Chociażby w taki niby... zwykły sposób:)↔Pozdrawiam:)↔%
  • kikimora 9 miesięcy temu
    DD Po owocach ich poznacie...
  • LBnDrabble 9 miesięcy temu
    Witamy kolejne Drabble w Bitwie!
    .
    Dobrej zabawy Literkowa
  • Piotrek P. 1988 9 miesięcy temu
    Piękne opowiadanie z zaskakującym, ciekawym, zastanawiającym zakończeniem.
    5, pozdrawiam :-)
  • Tjeri 9 miesięcy temu
    Kikimoro, wracam tu już enty raz. To maleństwo jest świetne. Irytuje mnie jedynie własna niemoc poznawcza, bo nie mogę pokojarzyć zwrotu "aba". Brakuje mi wiedzy, choć mam wrażenie, że gdzieś coś... Zrobiłam oczywiście research, ale jego wyniki nie wskazują jednoznacznie na żadną z możliwości. Dlatego liczę tu na rozjaśnienie Twoje albo wiedzącego czytelnika :).
    Poza tym, naszkicowałaś niezwykle klimatyczny, pełen symboliki i piękna obraz. Wyobraziłam sobie, że "akcja" , którą opisujesz dzieje się w Turcji. To zaś dlatego, że podobne odczucia miałam przy czytaniu "Nazywam się Czerwień" Orhana Pamuka. Nie o podobieństwo pisania, a o estetykę, duchowość mi chodzi. To jeszcze podwyższa przyjemność czytania, bo książka była rewelacyjna.
    Bardzo dobry drabbelek!
  • Tjeri 9 miesięcy temu
    A! I podoba mi się bardzo wizja, że stworzył kwiat tak doskonały, że powstał z niego owoc :)
  • kikimora 9 miesięcy temu
    Tak mówili hiszpańscy Żydzi w XV wieku. Aba - ojcze, tato, tatusiu. Zapamiętałam.
    Orhan Pamuk - czarodziej słowa.
  • Tjeri 9 miesięcy temu
    kikimora, a wtedy czasem nie przez dwa "b"?
  • Tjeri 9 miesięcy temu
    kikimora przez dwa "b" nabiera nowego sensu.
    Bo wchodzi akt stworzenia.
  • kikimora 9 miesięcy temu
    Tjeri na sto procent jedno.
  • Tjeri 9 miesięcy temu
    kikimora
    אבא
    Znalazłam! Dzięki :). Super dowiedzieć się czegoś nowego.
  • befana_di_campi 9 miesięcy temu
    kikimora "Abba", nie "aba".
  • piszęwięcjestem 9 miesięcy temu
    Tekst bardzo mi się podoba. Dążenie do doskonałości, z rzemieślnika stać się stwórcą.
    Trochę mnie zmyliło to aba, znam abba, ale pewnie to to samo.
    Pozdrawiam:)
  • Bajkopisarz 9 miesięcy temu
    Na zasadzie szybkiego skojarzenia, jakie powstało w mej głowie po przeczytaniu: młody ojciec podejmuj się zadania jak najlepszego wychowania córki i ukształtowania jej na osobę dobrą, wrażliwą i wartościową, cenną dla społeczności. A że dodatkowo jeszcze córka jest urodziwa, tym bardziej ojciec pęcznieje z dumy. W pewnym jednak momencie córcia musi odejść z domu, zacząć własne życie. Możliwe jednak, że nie do końca zgodnie z wolą rodzica - może wybrała karierę, albo nie tego męża, co on by chciał? Dlatego starszy już nieco ojciec któregoś zamiast córki zastaje w domu kartkę z podziękowaniem za trud, jaki włożył w jej ukształtowanie.
    I ta "ucieczka" córki może nie pokrywa się z planami ojca, to jednak czuje podświadomie radość, że miała dość siły, by wylecieć z rodzinnego gniazda, nawet wbrew temu czego obawiał się ojciec najbardziej, czyli "co ludzie powiedzą".
  • Trzy Cztery 9 miesięcy temu
    Medalion może przemienić się w żywy, soczysty owoc, podobnie jak wiersz może stać się psem, który chodzi wszędzie z nami, jak wierny przyjaciel. Każde dzieło ma taką jakość, jaką się wkłada w jego powstanie. Pomyślałam też o rodzicielstwie. Ile skupienia i uwagi, i cierpliwości wymaga wychowanie. Ładnie opisałaś takie podejście do dziecka - "kwiatu pomarańczy".

    Pięknie tu, baśniowo i urokliwie.

    (Może warto zabrać słowo "złoty" z drugiego zdania? W pierwszym masz już "złotnika". Wydaje się, że te dwa podobne słowa są za blisko).
  • LBnDrabble 8 miesięcy temu
    Zapraszamy.
    Rozpoczynamy głosowanie. Potrwa do 16 grudnia /północ/
    Czytamy, komentujemy i potem na Forum: https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-drabble-glosowanie-w1241/ - głosujemy według zasady: 3 - 2 - 1 - plus uzasadniamy dlaczego?
    Literkowa
  • Pasja 8 miesięcy temu
    Bardzo precyzyjna jubilerska robota. Sama pomarańcza jest jak słońce i budzi pewną tajemniczość. Pewnie przez noc z białego kwiatu wyrosła dojrzała pomarańcz. Medalion odznaczył przejście z rzemieślnika w artystę. Zamknięcie kwiatu nigdy by nie ujrzało słońca.

    Pozdrawiam
  • Pan Buczybór 8 miesięcy temu
    Bardzo spoko
  • Antoni Grycuk 7 miesięcy temu
    Okazuje się, że to, co naturalne, jest lepsze niż skarb. Tak to odczytuję.
    Zresztą skarbem dla nas samych jest nasza naturalność, bycie sobą.
    A przeistoczenie medalionu w pomarańczę to szczyt naszego artyzmu.

    Podoba mi się, choć osobiście podkreśliłbym znaczenie "zwykłości".

    Pozdrawiam.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania