Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Pomiędzy Piętrami — Rozdział 04
── Chyba gorzej już być nie mogło! Już widzę oczami wyobraźni, jak reszta naszych zespołów zastanawia się, czemu nas jeszcze na miejscu nie ma... ── skwitował ironicznie po chwili Kamijo, po tym, jak dotarło do niego, co do niego mówił Asagi.
A co innego Kamijo w tym przypadku mógłby powiedzieć, jak nie tak, jak przed chwilą powiedział. Chociaż tak naprawdę nie zdawał sobie sprawy z tego, że raczej nie powinien krajach, o czym dopiero miał się dowiedzieć. Asagi już chciał coś powiedzieć, na temat tego, aby nie krakał, ale w ostatniej chwili zmienił co do tego zupełnie zdanie.
A to dlatego, że nawet jeśli mu o tym powie, to i tak niczego to już nie zmieni i nie cofnie słów, jakie Kamijo wcześniej wypowiedział. Z każdą chwilą w windzie robiło się duszno, chociaż to ich tak naprawdę nie dotyczyło, ale gdyby byli tutaj śmiertelnicy, pewnie już, by odchodzili od zmysłów z tego powodu.
Jednak w końcu Asagi postanowił, że jednak nie przemilczy tego, co od Kamijo powiedział. W sumie sam ostatnio myślał, jak by to było dobrze, aby mógł przez jakiś czas pobyć sam na sam z Kamijo i właśnie takowa okazja się nadarzyła. Chociaż tak naprawdę z tej okazji nie był zbytnio zadowolony.
── Ty lepiej więcej już nie kracz, bo jeszcze pogorszysz sprawę! Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, reszta pewnie zacznie się o nas denerwować, więc czy nie lepiej dać im znać, że zostaliśmy uwięzieni w windzie? ── rzekł po chwili Asagi, zarazem odpowiadając na słowa wypowiedziane przez Kamijo, dając mu do zrozumienia na końcu pytaniem, że o czymś poza krakaniem, nie pomyślał.
Teraz Asagi'emu pozostało jedynie czekać na to, co powie jego kompan niedoli, który wyglądał, jakby nie wiedział, co ma ze sobą zrobić. Dopiero po słowach Asagi'ego, Kamijo tak naprawdę zdał sobie sprawę z tego, co przed chwilą powiedział! A przecież mówił sobie w myślach, aby tego nie robił, a sam to jednak zrobił.
── Och, wybacz, rzeczywiście nie pomyślałem, co tak naprawdę mówię! Niby, w jaki sposób mamy tego dokonać, jak w windach jest słaby zasięg? A tak na marginesie, czemu jeszcze nie wcisnęliśmy tego przeklętego guzika, aby powiadomić, że utknęliśmy? ── zauważył z przekąsem Kamijo, tuż po tym, jak zdał sobie sprawę z tego, że od momentu zatrzymania się tej durnej windy, powinni wcisnąć przycisk, który był przygotowany na taką ewentualność.
Ciemnowłosy spojrzał się na niego ze znakiem zapytania wypisanym na twarzy, a to dlatego, że nie bardzo zrozumiał, co właśnie od niego usłyszał. Do czasu, kiedy zdał sobie sprawę z tego, że rzeczywiście o tym fakcie kompletnie zapomniał!
──... Że też o tym kompletnie zapomniałem! Dzięki za przypomnienie! ── odparł po chwili Asagi, zaraz, kładąc dłoń na czole, zarazem również, przymykając oczy.
── Spoko, zdarza się, nie masz za co mi dziękować! W takim razie nie traćmy ani chwili dłużej! A ja spróbuję wysłać wiadomość do moich przyjaciół, że utknęliśmy! ── skwitował po chwili Kamijo, zarazem też, wyciągając z podręcznej torebki telefon komórkowy.
── Jasne, potem sam spróbuję zrobić to samo! ── odrzekł po chwili Asagi, na słowa wypowiedziane przez Kamijo i skupił swój wzrok na tym, aby znaleźć ten przeklęty przycisk, który, jak na złość, chyba się schował.
W tym czasie Kamijo był tak pogrążony próbą wysłania wiadomości do reszty członków zespołu, że nie zwracał zupełnie uwagi na to, co wyrabiał Asagi. Może, gdyby zauważył, pewnie nie byłby w stanie skupić się nad tym, co teraz robił. Oczywiście, jak na złość, była okropna łączność, więc trochę mu zajęło, nim udało mu się, jakikolwiek wysłać.
── Teraz tylko pozostaje mi mieć nadzieję, że któryś z nich dostał ode mnie tę wiadomość... ── pomyślał Kamijo tuż po tym, jak wysłał ostatnią wiadomość do ostatniej osoby.
Teraz jedynie pozostało mu czekać, czy ktokolwiek odczytać wiadomość, co oznaczałoby, że wiadomość do nich dotarła. Oczywiście nie miałby ochoty im odpisywać, bo i tak ma ważniejsze sprawy na głowie, w postaci opuszczania tej durnej windy. Asagi dalej poszukiwał tego przeklętego guzika, który bawił się z nim w chowanego. Do czasu, kiedy w końcu udało mu się go znaleźć i wystarczyło go odblokować, aby móc go wcisnąć.
── W końcu cię znalazłem, ty padalcu! ── mruknął pod nosem Asagi, nie zdając sobie sprawy z tego, że owe słowa były dość głośne i słyszalne przez Kamijo.
Dla niego teraz jedynie liczyło się to, aby w końcu wcisnąć ten przycisk, aby fachowcy zajęli się ich wyciągnięciem z tej okropnej pułapki. Kiedy już wcisnął i przytrzymał przez podane kilka sekund, puścił przycisk i Asagi'emu pozostało jedynie czekać, co będzie dalej.
Wszystko, co mógł zrobić, już zrobił, i to wcale nie napawało go zbytnio optymizmem. Kamijo przez chwilę miał wrażenie, że się przesłyszał, kiedy usłyszał parszywe słowa wypowiedziane przez Asagi'ego. Nic więc dziwnego, że spojrzał się na niego ze znakiem zapytania wypisanym na twarzy.
── Coś mówiłeś? ── spytał po dłuższej przerwie Kamijo, chcąc upewnić się, czy się nie przesłyszał.
Asagi, aż drgnął, kiedy usłyszał słowa wypowiedziane przez Kamijo, o którym na tę chwilę kompletnie zapomniał, co było do przewidzenia. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, kto co do niego przed chwilą powiedział. Stąd też spojrzał się w kierunku swojego rozmówcy, aby zauważyć, że mocno był on zdziwiony.
── C-co?! ── spytał lekko skołowany Asagi, tuż po tym, jak spojrzał się na Kamijo.
Co było lekko zrozumiałe, jeśli był tak mocno skupiony na poszukiwaniu głupiego przycisku, który tak ostro się przed nim ukrywał, jakby nie chciał, aby zostali uratowani z tej metalowej kiszki.
── Pytałem się, czy coś mówiłeś? ── ponowił swoje słowa Kamijo, powoli, zaczynając się martwić o swojego rozmówcę.
Wystarczyło, że utknęli w tej ciasnej kiszce, to jeszcze jednemu z nich zaczęły mieszać się w głowie klepki. Gdyby nie fakt, że obaj byli wampirami, to jeszcze można byłoby to jakoś przeżyć.
── Nie, nic nie mówiłem, a czemu pytasz? ── odparł pytająco Asagi, starając się jakoś zamieść wypowiedziane pod nosem słowa pod mentalny dywan.
Na całe szczęście, że dotyczyły one jedynie tego, że szukał i znalazł ten głupi przycisk, bo jakby to były inne słowa, trudniej byłoby mu się z nich wy pałętać.
── Jeśli tak uważasz, nie ma sprawy! Chyba w końcu znalazłeś ten przycisk i go przycisnąłeś? ── Kamijo tylko ciężko westchnął na dźwięk, wypowiedzianych przez Asagi'ego słów, aby po chwili zmienić temat rozmowy, aby tamtej już nie kontynuować, bo było to bez sensu, zarazem nieco zmieniajcie pozycje, w jakiej obecnie się znajdował.
Chociaż tak naprawdę zbytnio nie miał na tę chwilę pomysłu, jak miałby kontynuować tę rozmowę, bo przecież nie będą stali w kompletnej ciszy, prawda? Tę i inne myśli przechodziły przez umysł Kamijo, bo na pewno nie miał zamiaru zaczynać rozmowy o głupich uczuciach, nieprawdaż?
Tym bardziej że Kamijo mocno musiał się kontrolować, aby o nich na głos przez przypadek nie wypowiedzieć! Nie zdając sobie sprawy z tego, że Asagi robił to samo, co on i stąd tak ostro na swój widok reagowali. Samemu Asagi'emu równej nie było komfortowo musieć przebywać w jednym pomieszczeniu z obiektem swoich uczuć.
Jeszcze, jak znajdował się z innymi w tym samym pomieszczeniu, jeszcze jakoś potrafił wytrzymać, ale nie jak teraz! Doskonale zdawał sobie sprawę z tego ciemnowłosy, że w każdej chwili mógł wypaplać to, co do jasnowłosego czuje, a to jak wiadomo, za żadne skarby nie wchodziło w grę!
Tak bardzo byli pochłonięci tym, czego nie powinni powiedzieć do siebie na głos, że nawet nie zdawali sobie sprawy z tego, jaki blady strach padł na ich przyjaciół! O tym dopiero później mieli się dowiedzieć, bo z powodu braku połączenia telefonicznego, a raczej z jego marnym, nie byli w stanie uzyskać odpowiedzi ze strony reszty zespołu.
Z czego nie byli zbytnio zadowoleni, ale nic na, to jak wiadomo, poradzić pod tym względem nie mogli. Zwykle, by się z tej sytuacji teleportowali, ale z powodu zabezpieczeń, nie mogli tego dokonać. Asagi jedynie cicho westchnął, bo czuł całym sobą, że jeszcze trochę spędzą razem w tej przeklętej pułapce.
A co za tym idzie, będą musieli o czymś, jednak rozmawiać, bo inaczej zwariują. Wszystko, co mogli zrobić, już tego dokonali i teraz pozostało im jedynie czekać na ratunek. Z czego obaj zbytnio nie byli zadowoleni, ale innego wyboru pod tym względem nie mieli. Co mocno pod tym względem ich niestety, ale dobijało.
── Tak, znalazłem go i przycisnąłem, jak pisała instrukcja, a ty spróbowałeś wysłać wiadomość do reszty twojego zespołu? ── spytał po dłuższej przerwie Asagi, zarazem odpowiadając na słowa wypowiedziane przez Kamijo.
── Całe szczęście, bo już martwiłem się, że dalej szukasz tego przeklętego guzika, ale na szczęście tak nie było. Tak, już wysłałem wiadomości, ale nie było łatwo, bo bardzo niskie jest połączenie komórkowe w tej windzie i dalej nie wiem, czy do nich dotarły! ── odrzekł po chwili Kamijo, odpowiadając na pytanie zadane na samym końcu przez Asagi'ego.
W tym momencie odetchnął Kamijo z ulgą, że udało mu się dorwać ten przeklęty przycisk, który tyle problemów im teraz zgotował! Teraz naprawdę pozostało im jakoś wytrzymać, nim pomóc nadejdzie. Ich głosy, raz po raz odbijały się od metalowych ścian windy, która dalej był ich nieoczekiwanym zamknięciem w takim wydaniu, którego żaden z nich się nie spodziewał.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania