Poprzednie części:  Pomiędzy Piętrami — Rozdział 01

Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Pomiędzy Piętrami — Rozdział 05

Z każdą chwilą coraz bardziej czuli się niekomfortowo i musieli coś z tym zrobić, inaczej coś paskudnego mogłoby się wydarzyć. Chociaż nie w takim wydaniu, jak się im na samym początku wydawało. Co poniekąd było zrozumiałe, jeśli spojrzeć z ich punktu widzenia.

 

── Zdaję sobie sprawę, jak to musiało wyglądać, ale to nie była moja wina! Ten głupi przycisk, zachowywał się tak, jakby nie chciał być znaleziony! ── żachnął się po chwili poirytowany Asagi, wyrzucając to, co siedziało mu na sercu.

 

── Takie miałem właśnie wrażenie, że goniłeś przycisk, którego w końcu dorwałeś, i to się teraz liczyło! ── zauważył po chwili Kamijo, dając mu do zrozumienia, że doskonale go pod tym względem rozumiał, że czuł się nieco z tego powodu poirytowany.

 

Tak naprawdę, wcale nie dziwił się Kamijo, że Asagi czuł tak mocne poirytowanie, z powodu tego, że głupi przycisk bawił się z nim, w kotka i myszkę. Asagi odetchnął z ulgą, że Kamijo nie zaczął wygarniać mu, czemu tak długo szukał głupiego przycisku, co nie było jego tak naprawdę winą.

 

Po ostatnich słowach ponownie nastąpiła niezręczna cisza, którą można było ponownie kroić nożem. Na chwilę odwrócili od siebie wzrok, jakby nie wiedzieli, co dalej mają z, tymczasem zrobić. Mijały kolejne minuty, a żadnej pomocy, aby ich z tego koszmaru, w którym aktualnie się znajdowali, zbytnio nie widzieli.

 

Powoli zaczynali tracić zmysły, tym bardziej że powoli zaczynali być już głodni. Ten, kto ich tak urządził, musiał zrobić to specjalnie, aby się pozabijali z głodu! Innego wytłumaczenia na ten koszmar, w tym momencie za bardzo nie widzieli. Tym bardziej że im bardziej stawała się głodni, tym bardziej nie byli w stanie utrzymać języka za zębami i była tylko kwestia paru chwil, nim zaczną gadać o swoich uczuciach.

 

Raz po raz, jeden na drugiego spozierali na siebie, zastanawiając się, który z nich jako pierwszy się odezwie. Ani Kamijo, ani tym bardziej Asagi, nie chcieli dać za wygraną, co było poniekąd idiotycznym pomysłem. A co za tym idzie, trochę czasu minęło, nim w końcu któryś się przełamał.

 

── Powiedzieć, czy nie odwiedzić, oto jest pytanie... ── powiedział pod nosem Kamijo, nie zdając sobie sprawy z tego, że wypowiedział je na głos, nawet jeśli były one wypowiedziane pod nosem.

 

Tak bardzo był pogrążony w swoich myślach, że nawet nie zauważył, jak Asagi dziwnie zaczął mu się pod tym względem przyglądać. A to dlatego, że nie był w stu procentach, czy dobrze usłyszał. Stąd też chwilę mu zajęło, nim zdecydował się, aby spytać się, czy coś, jednak mówił i tym bardziej, o czym on aktualnie mówił, czego zrozumieć zbytnio nie był w stanie.

 

── O co chodzi? Coś nie tak? ── spytał po dłuższej przerwie Asagi, dłużej już nie mogąc zdzierżyć mruczenia Kamijo pod nosem.

 

Kamijo, aż nieco drgnął, kiedy usłyszał pytania wypowiedziane przez Asagi'ego, o którym na tę chwilę kompletnie zapomniał. Nic więc dziwnego, że aż utknął w pół słowa i spojrzał się na niego ze znakiem zapytania wypisanym na twarzy. Dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że mruczał dość głośno pod nosem i stąd Asagi wypowiedział takowe pytania, jakie aktualnie wypowiedział.

 

Jednak już nic na to poradzić nie mógł i pozostało mu jakoś odpowiedzieć na słowa wypowiedziane przez Asagi'ego. A co za tym idzie, nie było mowy, aby teraz jakoś się od tej odpowiedzi wymigał. Chociaż zdawał sobie sprawę z tego, że to przez jego gadanie pod nosem, go do tego sprowadziło.

 

── Nie, wszystko jest w porządku, po prostu mam kryzys, czy o tym powiedzieć, czy też, czy nie! ── odparł po chwili Kamijo, odpowiadając na pytania zadane przez Asagi'ego.

 

Teraz tylko pozostało mu jedynie czekać na to, co powie Asagi na jego słowa. Stąd też przyglądał się mu uważnie, aby niczego nie pominąć. Kamijo doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że teraz odwrotu już pod tym względem nie było i pozostało mu jedynie, jakoś przetrwać tę część rozmowy.

 

Asagi spojrzał się na niego ze znakiem zapytania wypisanym na twarzy, bo tak naprawdę nie zdawał sobie sprawy z tego, że coś takiego od Kamijo usłyszy. O czym dopiero miał się tak naprawdę dowiedzieć, a na tę chwilę był tego zupełnie nieświadomy, co go nieco pod tym względem uratowało.

 

── Wiesz, dopóki mi nie powiesz, to skąd mam wiedzieć, o czym chciałeś mi powiedzieć, a tym bardziej, co na tę słowa odpowiem, prawda? ── odparł pytająco Asagi, na słowa wypowiedziane wcześniej przez Kamijo, przez które jeszcze bardziej był ich zainteresowany.

 

Chociaż Asagi nie zdawał sobie w tym momencie, co za chwilę od niego usłyszy, co było pod tym względem zrozumiałe, bo gdyby wiedział, pewnie inaczej na tę rewelację, by zareagował. Kamijo przez chwilę zastanawiał się, czy dobrze usłyszał, ale po wyrazie twarzy Asagi'ego, mógł wywnioskować, że jednak dobrze usłyszał.

 

Tym bardziej że po jego nastąpiła cisza i wychodziło na to, że Asagi czekał na jego odpowiedź. Gdyby serce mu waliło, to teraz zapewne dostałby kompletnego zawału, tego był w stu procentach, pewny! Na szczęście, jak wiadomo, był wampirem, więc to mu pod tym względem nie groziło.

 

── Może jednak lepiej, abym ich nie wypowiadał, bo nie chcę pogarszać sprawy! ── oznajmił po chwili Kamijo, za wszelką cenę, próbując jakoś ominąć wypowiadanie owych słów.

 

── A skąd możesz wiedzieć, że owe słowa pogorszą sprawę, jak ich jeszcze nie wypowiedziałeś? ── spytał po dłuższej Asagi, próbując za wszelką cenę wydusić z niego, o co mu chodziło, zarazem nieco przybliżając się do niego.

 

── Uwierz mi, lepiej, abym ich nie wypowiadał...! ── odparł po chwili Kamijo, lekko, zarazem popadając w panikę, bo nie spodziewał się takiego obrotu sprawy.

 

A, tym bardziej że Asagi zacznie się do niego zbliżać, więc zaczął się on cofać, aż dotknął plecami ściany windy i nie miał więcej, gdzie pod tym względem Kamijo uciekać. Wcisnął się on w metalową ścianę windy, jakby chciał się z nią w jedną całość połączyć.

 

Nie miał już gdzie dalej uciekać i tylko pozostało mu mieć cichą nadzieję, że w końcu przyjdzie dla nich ratunek, bo tylko on mógł teraz od wypowiadania owych słów, tak naprawdę go uratować. Asagi niemało się zaskoczył, obecną reakcją Kamijo na jego ostatnie słowa, które przed chwilą wypowiedział.

 

Nie wspominając o tym, że nie spodziewał się tego, że zacznie się on cofać, kiedy on się do niego zbliżał. Do tego stopnia, że nawet chciał on połączyć się, że ścianą windy, aby tylko przed nim uciec. W takim razie co takiego chciał mu powiedzieć, że aż tak mocno zareagował?

 

Dopóki jednak nie wypowiedział owych słów na głos, nie mógł naprawdę stwierdzić, w czym tak naprawdę tkwił problem. Chociaż coś w środku podpowiadało mu, że to musiało mieć coś wspólnego z tym, co on do niego poniekąd czuł. Tylko to na, tę chwilę przychodziło mu do głowy.

 

── A może jednak lepiej będzie, jak je wypowiesz co? Nawet nie wiesz, jak jestem ich ciekaw! ── szepnął po chwili Asagi do ucha Kamijo, tuż po tym, jak uniemożliwił mu dalszą ucieczkę.

 

Kiedy Kamijo usłyszał słowa wypowiedziane przez Asagi'ego tuż przy swoim uchu, aż zaczęło mu się robić gorąco i powoli zaczynał tracić siły na dalszą walkę.

 

── N-no n-nie w-wiem... ── odrzekł jąkająco Kamijo, aby po chwili nie dokończyć swojej wypowiedzi, bo nie był w stanie więcej z siebie wydusić.

 

Asagi na dźwięk, wypowiedzianych przez Kamijo słów, jedynie podniósł jedną brew do góry, wcale, nie mając zamiaru mu pod tym względem uwierzyć, że nie był w stanie więcej z siebie wydusić.

 

── A może jednak, bo widzę, jak cię te myśli zjadają od środka, to może byłoby lepiej je z siebie wydusić, aniżeli się tak męczyć? ── kontynuował Asagi, nie mając zamiaru się ot, tak pod tym względem poddać.

 

Tym bardziej że w każdej chwili ich ratunek mógłby nadejść i może więcej taka sytuacja, jak ta, mogła długo już nienadejść, tego Asagi był w stu procentach, pewny. Stąd jedynie pozostało mu drążyć ten temat, aż do skutku, czy tego Kamijo chciał, czy też, czy nie.

 

Zważywszy na to, że później i tak by mu to spokoju nie dało, co nie napawało go zbytnio optymizmem. Kamijo miał ochotę wcisnąć się w jakąś dziurę, zarazem plując sobie w brodę, że musiał mruczeć pod nosem, i to dość głośno! Gdyby tylko o nich myślał, pewnie teraz nie byłby bombardowany pytaniami ze strony Asagi'ego.

 

── Jesteś tego w stu procentach, pewny, że chcesz usłyszeć o tym? ── spytał po dłuższej Kamijo, zarazem upewniając się, czy na serio chciał owe słowa od niego usłyszeć.

 

Stąd Kamijo zadał takie, a nie inne pytanie, aby upewnić się, czy na serio Asagi chciał owe słowa usłyszeć. Tym bardziej że nadal nie bardzo owe słowa chciały przejść mu przez gardło. Asagi naprawdę chciał już mieć to za sobą, ale doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że to szybko nie nastąpi, ale nie znaczyło to, że musiał się pod tym względem poddać!

 

── A jakby miało być inaczej? Wypowiesz je, czy mam je z ciebie przy pomocy magii wyciągnąć? ── spytał lekko już poirytowany Asagi, chcąc już mieć to za sobą, bo w każdej chwili mogła dla nich nadejść pomoc.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania