Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!
Pomiędzy Piętrami — Rozdział 06
── A jakby miało być inaczej? Wypowiesz je, czy mam je z ciebie przy pomocy magii wyciągnąć? ── spytał lekko już poirytowany Asagi, chcąc już mieć to za sobą, bo w każdej chwili mogła dla nich nadejść pomoc.
── Niech Ci będzie, ale potem nie wkurzaj się na mnie z ich powodu, dobrze? ── oznajmił po chwili Kamijo, aby na samym końcu zadać pytanie, bo tylko tak mógł upewnić się, czy mu się za te słowa przypadkiem nie oderwie.
Tym bardziej że dalej nie był w stu procentach pewny Kamijo, czy jednak powinien wyjawiać owe uczucia, jakie zaczął darzyć Asagi'ego. Z tego powodu że Kamijo nie miał tak naprawdę bladego pojęcia, jak Asagi na taką rewelację zareaguje! Zważywszy na to, że dalej tkwili w tej przeklętej pułapce i nie miał zielonego pojęcia, kiedy zostaną oni z niej uratowani.
Normalnie dałby nogi za pas, ale z powodu głupich zabezpieczeń, nie mógł tego, teraz zrobić. Co mocno go pod tym względem dobijało, ale nic na, to jak wiadomo, poradzić w tym momencie nie mógł. Teraz jedynie pozostało mu jedynie czekać na odpowiedź ze strony Asagi'ego, który z każdą chwilą coraz dziwniej się zachowywał.
A to dlatego, że z każdą chwilą coraz bardziej nie był w stanie rozgryźć tego, o czym Kamijo w tym momencie myślał. Nie wspominając o jego dziwnym zachowaniu w stosunku do niego, co jeszcze bardziej potęgowało jego skołowanie. Jednak jedyną opcją, jaką teraz ciemnowłosy widział, to odpowiedzieć na słowa wypowiedziane przed chwilą przez samego Kamijo.
Sam również zdawał sobie sprawę z tego, że im dłużej to przedłużał, tym większe prawdopodobieństwo, że więcej tej rozmowy już nie dokończą. Stąd też pozostało mu jedynie odpowiedzieć na jego słowa i wreszcie przejść do samego meritum tej rozmowy.
── Jasne, masz moje słowo! Nie wkurzę się na to, co za chwilę mi powiesz, zadowolony? ── odparł po chwili Asagi, ciężko przy tym, wzdychając, bo tak naprawdę spodziewał się tego, że będzie chciał się upewnić, że się na niego nie wkurzy, nim dodał owo pytanie.
── Na pewno? ── dopytał po chwili Kamijo, nie będąc zbytnio przekonanym, czy Asagi mówił pod tym względem prawdę.
A to dlatego, że owe słowa, które chciał mu właśnie wyjawić, mogły mocno nadszarpnąć dalszą ich karierę muzyczną. Stąd musiał się upewnić, czy jednak mógł te słowa, jednak mu wyjawić. Asagi powoli zaczynał tracić cierpliwość do Kamijo, który zamiast w końcu powiedzieć mu, o co chodzi, to się z nim bawił w kotka i myszkę. Tym bardziej że z każdą chwilą coraz bardziej stawał się głodny i powoli tracił przez to kontrolę nad sobą.
Nic więc dziwnego, że miał ochotę udusić tych speców od naprawiania, że jeszcze jej nie naprawili, a tym bardziej ich z niej nie wyciągnęli. Z każdą chwilą coraz bardziej miał Asagi wrażenie, że coś się złego wydarzy. Nie chciał o tym nic mówić Kamijo, aby ten nie zaczął z tego powodu panikować, co było bardzo możliwe z jego strony.
── Tak, na pewno! To w końcu powiesz mi, to co chcesz powiedzieć, czy? ── oznajmił po chwili Asagi, będąc już nieco poirytowany jego gadaniem.
Tym bardziej że nadal przyciskał go do ściany windy i nie miał zamiaru go ot, tak puścić, dopóki nie wyciągnie z niego, o co mu tak naprawdę chodzi. Kamijo na dźwięk, wypowiedzianych przez Asagi'ego słów, jedynie westchnął, bo tak naprawdę podświadomie się ich spodziewał. Teraz już na serio nie miał innego wyboru, jak wypowiedzieć owe słowa, czy tego chciał, czy też, czy nie.
── W takim razie, nie mam innego wyboru, jak wypowiedzieć owe słowa... ── skwitował po chwili Kamijo, mocno na samym końcu wzdychając.
── Co ty nie powiesz?! ── zauważył ironicznie Asagi, na dźwięk, wypowiedzianych przez Kamijo słów.
── Ty nawet nie wiesz, ile mnie to kosztuje, aby je wypowiedzieć! ── syknął po chwili poirytowany Kamijo, na słowa wypowiedziane przez Asagi'ego.
── A skąd mogę wiedzieć, ile cię one kosztują, jak jeszcze ich nie wypowiedziałeś? ── zauważył po chwili Asagi, dając mu do zrozumienia, że nie miał bladego pojęcia, ile owe słowa go kosztują, aby je wypowiedzieć.
W tym momencie Kamijo miał ochotę za wszelką cenę odepchnąć Asagi'ego od siebie, ale w ostatniej chwili zmienił, co do tego zdanie. Doskonale zdawał sobie sprawę z tego co, że Asagi pod tym względem miał co do tego rację i dopóki on ich mu nie wyjawi, nie będzie miał o nich zielonego pojęcia.
── Masz co do tego zupełną rację! W takim razie cobyś powiedział na to, gdybym powiedział ci, że się w tobie zakochałem? ── spytał na samym końcu Kamijo, w końcu, wyrzucając to, co siedziało mu na duszy.
Teraz jedynie pozostało mu czekać na to, co powie, który w tym momencie wyglądał tak, jakby co najmniej zobaczył bazyliszka. Cisza, jaka zapanowała po tym, jak Kamijo wypowiedział owe słowa, zaczynała być nieznośna. Kamijo miał wrażenie, że powietrze, jakie jeszcze znajdowało się w windzie, zaczęło coraz bardziej gęstnieć i zaczęły pojawiać się wyładowania.
Przez chwilę miał wrażenie, że mu padło na wzrok, ale dopiero po chwili zdał sobie sprawę z tego, że jednak tak nie było. Aż tak te słowa, nim wstrząsnęły, że aż tak mocno na nie zareagował? Tym bardziej że tak naprawdę nie wypowiedział tego, tylko spytał się, co, by było, gdyby tak właśnie było.
Nic więc dziwnego, że miał ochotę odezwać się i obrócić to wszystko w żart, ale Kamijo nie był w stanie wydobyć z siebie ani jednego dźwięku. Asagi przez chwilę miał wrażenie, że się przesłyszał, ale po wyrazie twarzy Kamijo mógł stwierdzić, że jednak było zupełnie inaczej.
Stąd też zareagował tak, a nie inaczej na jego słowa i nie bardzo wiedział, jak ma na nie odpowiedzieć. Dopiero po paru chwilach zdał sobie sprawę z tego, że Kamijo wcale nie żartował, kiedy wypowiadał owo pytanie. O czym za chwilę miał się pod tym względem dowiedzieć.
── Co bym powiedział na to, że się we mnie zakochałeś? ── spytał zszokowany Asagi, nie będąc w stu procentach, pewny, czy dobrze go zrozumiał.
── Tak, właśnie, co byś powiedział, gdybym powiedział ci, że się w tobie zakochałem, dobrze zrozumiałeś! ── przytaknął na jego słowa Kamijo, oddychając z ulgą, że najgorsze chyba miał już za sobą.
Chociaż w stu procentach pod tym względem Kamijo nie mógł być pewny, ale o tym dopiero miał się dowiedzieć. Teraz pozostało mu jedynie czekać na odpowiedź ze strony Asagi'ego, który trwał w kompletnej ciszy, do czasu...
── A co byś ty powiedział, gdybym powiedział ci to samo? ── spytał po dłuższej przerwie Asagi, zarazem przerywając ciszę, jaka się między nimi wytworzyła.
Teraz już na serio nie miał czego się obawiać i pozostało mu jedynie iść do przodu. Kamijo przez chwilę miał wrażenie, że się przesłyszał, bo nie spodziewał się takiego obrotu sprawy. Nie spodziewał się tego, że Asagi czuł to samo, co on do niego czuł i wszystko zaczynało wyjaśniać!
── Byłbym z tego niemało zadowolony, gdyby tak właśnie było! ── odparł po chwili Kamijo, odpowiadając na słowa wypowiedziane przez Asagi'ego.
── To właśnie tak jest i chyba z tego powodu tak dziwnie się w stosunku do siebie zachowywaliśmy! ── zauważył po chwili Asagi, oddychając z ulgą, że najgorsze miał już za sobą.
── Na to wygląda, że tak! A tak na marginesie, mógłbyś mnie już tak nie przyciskać do tej ściany? ── zmieniają na samym końcu tor rozmowy Kamijo, który powoli zaczynał się z tego powodu czuć niekomfortowo, będąc tak przyciśniętym do ściany.
── Ach, wybacz! Tak bardzo chciałem się dowiedzieć, o tym, co chcesz mi powiedzieć, że nie zwróciłem uwagi, co robiłem! ── odparł po chwili Asagi, zaraz też, odsuwając się od Kamijo, aby ten mógł odetchnąć z ulgą.
── Spoko, wcale ci się nie dziwię, że tak zareagowałeś, bo to była wina z mojej strony, bo za bardzo bałem się tych słów wypowiedzieć, bo bałem się tego, że mnie odrzucisz! ── skwitował po chwili Kamijo, wyjaśniając zarazem, czemu tak długo zwlekał z wyjawieniem tego, co chciał mu powiedzieć.
Asagi na dźwięk, wypowiedzianych przez Kamijo słów, tylko się cicho zaśmiał, bo zdał sobie sprawę z tego, że robił to samo podświadomie, co on. Sam bał się wyjawić to, co do niego czuje, bo bał się tego, że zostanie on przez niego odrzucony. A teraz wychodziło na to, że jego ruchy były dość absurdalne.
Bo tak mocno się na nich skupiał, że nie zauważył tego, że to samo robił w stosunku do niego Kamijo. Atmosfera po wyjawienia tego, co do siebie czują, diametralnie się zmieniła, co było pod tym względem zrozumiałe. Chociaż tak naprawdę tego wcale nie zauważyli.
── Wcale ci się nie dziwię, że się bałeś i pewnie unikalibyśmy się jeszcze długo, gdyby nie ten incydent, to nigdy pewnie nie wyjawilibyśmy sobie tego, co do siebie czujemy ── zauważył po chwili Asagi, zdając sobie sprawę z tego, że taka właśnie była prawda.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania