Poprzednie części:  Romans w blasku przepychu (fragment)

Romans w blasku przepychu (fragment - cz. 4)

Musiałam niechętnie przyznać, że Alderic prezentował się zjawiskowo. Już wcześniej miał na sobie garnitur, lecz teraz postanowił przebrać się w inny – jeszcze bardziej szykowny. Na palcu serdecznym lewej ręki błyszczał sygnet rodu de La Fayette. Pewnie przywdziewał go każdorazowo na takie właśnie okazje. Dumny reprezentant bogatej rodzinki, nie ma co.

 

- No i proszę! Oto gwiazda wieczoru! – zaanonsował kumpla mój brat. Wstał z fotela i ruszył w jego kierunku z dłonią wyciągnięta w powitalnym geście.

 

- Cedric, gdzie twoje maniery? – obruszył się chłopak. – Damy mają pierwszeństwo – przypomniał, po czym zwrócił się bezpośrednio do Madeleine. – Pięknie wyglądasz.

 

- Och, mówisz tak za każdym razem, kiedy mnie widzisz – zaśmiała się dziewczyna.

 

- Bo to prawda – odparł, składając krótki pocałunek na jej prawej dłoni.

 

- A Zélie? – spytała, widząc, jak Alderic szykuje się do zbicia piątki z Cedriciem.

 

- Z nią już zdążyłem się przywitać – rzucił oschle, nie obdarzając mnie choćby krótkim spojrzeniem.

 

„Oho, zapowiada się przemiły wieczór” – pomyślałam. Z drugiej strony obojętność tego dupka była mi jak najbardziej na rękę. Im mniej interakcji z nim, tym lepiej.

 

Chłopak podszedł do barku i wyciągnął z niego butelkę whisky oraz kilka szklanek z grubym dnem.

 

- Ja dziś nie piję – zaznaczyła od razu Madeleine. – Prowadzę w drodze powrotnej.

 

- Młoda też nie – rzucił w moim kierunku Cedric z przebiegłym uśmieszkiem.

 

- Och, nie ma sprawy. Pogadam sobie z moją przyszłą bratową, starając się nie zwracać uwagi na dwóch pijanych głupków i resztę towarzystwa – odgryzłam się natychmiast.

 

Brat zmrużył oczy, patrząc na mnie z wyrzutem. Tym samym dał mi niezbity dowód, że trafiłam za trzy punkty.

 

- Nie zamierzamy doprowadzać się do takiego stanu! – syknął przez zaciśnięte zęby. – Ech, wybacz, Alderic. Mojej siostrzyczce czasem włącza się tryb niewyparzonej gęby.

 

- Tak, zauważyłem – mruknął w odpowiedzi chłopak, spoglądając w stronę okna.

 

Liczba epitetów, jakimi mogłabym określić tego dupka, stała się dla mnie wręcz przytłaczająca. Przez cały czas sprawiał wrażenie, jakby wkur...e mnie przychodziło mu bez najmniejszego wysiłku. Nie musiał bez przerwy kłapać dziobem jak mój brat, by doprowadzać mnie do białej gorączki.

 

- Ku...a, uspokójcie się, wszyscy! – warknęła wściekle Madeleine. – Za chwilę rzucicie się sobie do gardeł, a to dopiero początek wieczoru! Jak będziemy wyglądać w oczach innych, kiedy w końcu się zjawią?! Pomyśleliście o tym?!

 

W salonie zapadła grobowa cisza. Wraz z Cedriciem gapiłam się jak osłupiała w twarz dziewczyny, która ze złości zrobiła się cała czerwona. Jedynie Alderic wyglądał, jakby tego typu sceny nie robiły na nim większego wrażenia.

 

W końcu Cerdic postanowił zabrać głos.

 

- Masz rację, skarbie – skinął lekko głową. - Chyba rzeczywiście trochę przesadziliśmy…

 

- Trochę?! – warknęła Madeleine, której emocje nie zdążyły jeszcze opaść.

 

- Okej, przegięliśmy i to bardzo. Postaram się przez resztę wieczoru nie drażnić mojej ukochanej siostrzyczki.

 

- Och, jaki łaskawy! – parsknęłam odruchowo.

 

- Zélie!

 

- Dobra, już milknę – Wykonałam przy ustach gest zasuwanego suwaka. Nie chciałam w głupi sposób narażać się potencjalnej bratowej.

 

- Świetnie. Cieszę się, że w końcu doszliśmy do porozumienia – odetchnęła z ulgą i od razu postanowiła zmienić temat. – Alderic, mógłbyś zadzwonić do Pierre’a? Dochodzi dwudziesta, a ich ciągle nie ma.

 

- Mhm, jasne – chłopak sięgnął do wewnętrznej kieszeni marynarki po telefon i przeszedł z nim do innego pokoju. Było to dla mnie o tyle dziwne, że przecież miał tylko spytać, kiedy znajomi zamierzają pojawić się na imprezie. Mógł rozmawiać przy nas, a zamiast tego wolał bez wyraźnego powodu wyjść z salonu.

 

„Coś musi być z nim nie tak” – przemknęło mi przez myśl.

 

C.d.n.

 

L. A. T./Raven Bunny

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania