Śmierć na dwa serca – prolog 🌙
Jej od zawsze pisane było jedno. Smutek i optymizm wymieszane w jednym człowieku. Ona tak naprawdę nie czuła zbyt wiele w środku, bo całe tamto miejsce zajęła mgła. No i w sumie jej życie nie toczyło się w konkretnym, obranym wcześniej kierunku. Po prostu sobie biegło, przed siebie, gdziekolwiek, żeby tylko się toczyć. Musiało to robić, bo gdy chciało się zatrzymać, nie pozwolono mu. Nie miała nic do stracenia, nie miała nic do odebrania. Liczyło się "tu" i "teraz". W sumie niewiele rzeczy miało dla niej jakieś znaczenie. Kiedyś żyła dla przyszłości, dla innych, dla siebie. Od tamtego "pamiętnego wiosennego dnia", który wyznaczał granicę pomiędzy "kiedyś", a "teraz", żyła, żeby żyć.
Bo w sumie, czemu nie?
Komentarze (5)
dużo ogólników, mało treści - przynajmniej ja tak to widzę. Może dalej będzie ciekawiej...
Wypalona bohaterka. Jadę dalej, bo zaciekawił mnie ten stan ducha. :)
Dziękuję. Bardzo mi miło :)
Ten tekst ma nam tłumaczyć późniejsze zachowania bohaterki. Tak odbieram ten zabieg i uważam, że jest bardzo zręcznie napisany i siadam czytać dalej.
Brak odpowiedzi na moje zapytanie pokazuje, czym jesteś. To zresztą powszechne w tej spluwaczce dla snobów. Błeee...
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania