Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Smoczy Wybraniec - część 4

Daggar już szykował się do ataku , ale wtedy nagle prawa ręka Elear się zapaliła i stworzyła dużą ognistą kulę , którą rzuciła w napastników . Siła wybuchu była tak duża , że Elear oraz pozostali upadli na podłogę.

- Ona potrafi czarować . To chyba Smoczy Wybraniec. Zabijcie ją - powiedział Daggar , który miał spaloną połowę twarzy .

Wróg miał przewagę liczebną . Elear musiała uciekać w stronę rzeki . Nie mogła pomóc pojmanym . Kilku Handuków płonęło żywcem niczym żywe pochodnie . Wrzeszczeli a ich płonące ciała rozświetlały ciemności. Elear zaczęła uciekać . W jej stronę poleciały strzały łuczników. Jedna z nich trafiła ją w rękę przebijając ją na wylot w łokciu . Dziewczyna nie mogła nią poruszyć . Handukowie ruszyli w pogoń .Elear dotarła do urwiska , u podnóża którego przepływała rzeka. Bez wahania skoczyła w przepaść do wody . Przed upadkiem w magiczny sposób z pleców dziewczyny wyrosły skrzydła . Elear poruszała nimi, a one zniknęły dwa metry nad lustrem wody umożliwiając bezpieczny upadek , ale ranna bohaterka resztkami sił utrzymywała się na powierzchni. Nurt Miry porwał ją przed siebie . Ranna i wyczerpana dziewczyna ocknęła się leżąc na łóżku w chacie lokalnego myśliwego . Domyśliła się o tym , gdyż na ścianach widać było łby zabitych wilków, dzików, jeleni i saren. Nad prowizorycznym kominkiem na ścianie wisiał długi , myśliwski łuk . Elear z niedowierzaniem zauważyła, że umie ruszać ręką , którą miała zabandażowaną. Odwiązała bandaż i spostrzegła, że po ciężkiej ranie nie było żadnego śladu . Dziewczyna była ubrana w męskie odzienie . W tym momencie do chatki wszedł myśliwy.

- Nie bój się. Nie skrzywdzę cię . Mam na imię Aaron . Polowałem w tych lasach z synem . Znalazłem cię ranną i wyczerpaną nad brzegiem Miry .

- Jestem Elear . Jak mnie uleczyłeś. Rana była głęboka i śmiertelna .

- Sama się uleczyłaś . Użyłaś jakiejś magii . Ja tylko zabandażowałem twoją rękę i dałem zioła przeciwbólowe. Jak spałaś to twoja ręka zaświeciła na niebiesko a rana po wyciągnięciu strzały się zrosła. Jesteś magiem ?

- Jestem Smoczym Wybrańcem. Uratowałeś mnie Aaronie, więc ci ufam i mam u ciebie dług do spłacenia.

- Skoro jesteś Smoczym Wybrańcem, to musisz pokonać Handuków. Napadli oni kiedyś na moją wioskę . Pojmali i zgwałcili żonę i dwie młode córeczki . Syna, który ocalał, bo udawał martwego znalazłem po powrocie z polowania . Wioska była spalona . Na drzewach wisieli martwi chłopcy i wojownicy. Syn resztkami sił opowiedział mi, co się stało i skonał na moich rękach .

- Chcesz pomścić rodzinę. Pomogę ci. Musimy znaleźć i zabić przywódcę Handuków Daggara.

- Ale najpierw musimy ten obóz odnaleźć . Wiem jak to zrobić .

- Jak?

- Zastawimy zasadzki na oddziały Handuków, które zostały wysłane , by cię zabić . Tych co przeżyją pułapki będziemy przesłuchiwać zadając ból, aż po torturach powiedzą nam gdzie jest ich obóz z porwanymi kobietami, a potem skrócimy ich męki dobijając ich . Ale zanim to zrobimy musisz coś zjeść . Mam mięso i dużo wina . Minęły dwa dni. Tropicielka Elfka pomaga wytropić Smoczego Wybrańca. Z oddziałem Handuków przemierza las . Idzie na czele.. To tropicielka i myśliwy.

Uważajcie na pułapki – rzekła .

W tym samym momencie jeden z Handuków nadepnął nogą na linkę, która pękła . Uruchomił w ten sposób ostrze wykonane z masywnego konara. Grot przebił na wylot Handuka . Elfka zaklęła, gdy obok niej ze świstem przeleciała strzała, trafiając Handuka stojącego za nią w głowę. Pozostali Handukowie ginęli od strzał, nie mogąc zlokalizować miejsca , z którego strzelają do nich łucznicy. Inni ginęli tragicznie wpadając w pułapki Aarona . Przerażona Elfka chciała uciec, ale w pośpiechu nadepnęła na cienką linkę uruchomiając siatkę, która uniosła uwięzioną tropicielkę wysoko górę.

- Ściągnijcie mnie na ziemie wy paskudne gnidy .

- Jak sobie życzysz. Po tych słowach Aaron odciął przywiązaną do drzewa linę i Elfka z hukiem spadła na ziemię z wysokości 6 metrów łamiąc w kilku miejscach nogi .

Ranna Elfka krzyczała i przeklinała w języku elfickim z bólu.

Aaron i Elear podeszli do połamanej kobiety i zapytali :

- Gdzie jest obóz Daggara ?

- Nic wam nie powiem.

Na te słowa Aaron podniósł leżącą na ziemi maczugę i z całej siły uderzył ranną Elfkę w lewą

rękę miażdżąc i łamiąc jej kości jak patyczki . Elfka zawyła z cierpienia .

- Ja jestem tylko najemną tropicielką . Miałam wytropić Smoczego Wybrańca. Nie zabijajcie mnie. Błagam.

- Gdzie jest obóz albo uderzę w drugą rękę – zagroził Aaron

- Obóz jest 15 kilometrów stąd na północ od nas . Obok obozu Handuków znajdują się ruiny opactwa nekromantów i demonicznych magów , którzy zniknęli w niewyjaśnionych okolicznościach . Prawdopodobnie przywołali oni w plugawym rytuale potężnego demona , który ich wszystkich uśmiercił . Czy mnie nie zabijecie , powiedziałam wam gdzie jest obóz ?

Elear powiedziała wyjmując mały , ale ostry nóż myśliwski do skórowania zwierząt :

- My nie . Ale zrobi to ktoś a raczej coś .

- Nie rozumiem .

W tym momencie dziewczyna podała do prawej ręki tropicielki nóż . Z sakwy Elear wyciągnęła złoty proszek , którym wysypała na Elfkę i rzekła :

- Mój ojciec był szamanem i zielarzem . Proszek , którym cię posypałam to przysmak miejscowych mrówek . Ich gniazda są niecałe 2 kilometry stąd . Są one duże na około 5 centymetrów długości i lubią ludzkie mięso. Elfickie mięso chyba bardziej . Zjawią się one najprawdopodobniej za około 7 minut . Masz sprawną tylko jedna kończynę . W niej masz mój nóż . Albo poderżniesz sobie gardło , albo mrówki giganty zjedzą twe ciało do szpiku kości.

Wybór należy do ciebie

Aaron i Elear odeszli od Elfki i po kilku minutach usłyszeli przeraźliwy wrzask .

- Jednak nie potrafiła poderżnąć sobie gardła – rzekł Aaron

Średnia ocena: 2.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania