Stolik nr 4. In (mental) flu.
Błysk fleszy tnie salę jak stroboskop w taniej dyskotece. Dziubki, palce ułożone w litery „V”, machanie dupą nad talerzem... Rytualny taniec współczesnego plemienia, co to karmi się wyłącznie lajkami. Przynosisz im wołowe policzki, nad którymi szef kuchni płakał z zachwytu. Przynosisz turbota w maślanym emulsyjnym sosie.
One badają to widelcem, jakby patykiem dotykały zdechłego kota.
– Dobre.
– Nie, to jest niedobre. Tamto lepsze, bo ma ładny kolorek.
Ich cały słownik zamyka się w dwóch słowach,reszta to emotikony i piski do obiektywu frontowej kamery.
Gdy na stole ląduje skórzane etui z rachunkiem i flesze nagle gasną, w powietrzu zawisa obrażona cisza. Jedna, z ustami wygiętymi w permanentny grymas wyższości, popycha plastikową książeczkę z powrotem w stronę kelnera.
– My nie płacimy gotówką. Zapłacę rolką i zasięgami. Jestem modelką na Insta.
Kelner nawet nie drgnie. Stoi wyprostowany, ze spokojem godnym posągu, choć w oczach zapala mu się ten sam zimny, knajpiany płomień, który gonił już stąd cwaniaków za pomocą crocsów kucharzy.
Poprawia powoli mankiety koszuli, patrzy na nią, jak na niedorozwinięty okaz rzadkiego płaza i odpowiada cicho, bez cienia uśmiechu:
– Aaa... A ja jestem antyterrorystą w Counter-Strike. Moje zasięgi obejmują cały arenę, a zamiast serduszek zbieram headshoty.
Cisza.
– No dobra, to będzie tak... Skoro pani waluta jest wirtualna – kontynuuje kelner, pochylając się nad stolikiem – to ja panią teraz nie wirtualnie, w trybie natychmiastowym, wypierdolę stąd na zaplecze. Prosto na zmywaczek. Tam algorytm jest prosty, jedna zapakowana zmywarka to jeden realny złoty który przybliży panią do opuszczenia tego lokalu. Szef kuchni już tam czeka na panią. I proszę mi wierzyć, jego złość nie potrzebuje żadnych filtrów żeby wyglądać przerażająco. A więc podejście numer dwa. Wybieramy opcję „płatność kartą” czy przechodzimy do sekcji „zmywak-challenge” bez możliwości zapisu gry?
Komentarze (20)
Rapier w dole Jag Turbot w maślanym
Sosie gdzie kur wianuszek jest ta knajpa
I am on my way with couple "Fat friends"
*****
Somewhere in beloved capital. Near to old town 😏
,,To są chuje, proszę księdza''. Za kolegą z wojska.
Raczej damskie narządy 😏
Intrusive thoughts won
Cain Honestly, some people just need to experience life without filters.
Jagu, ten kelner to twoje alter ego?
Ten kelner to po prostu uczłowieczone sumienie
Jagu, no już nie pierwszy raz kelner u ciebie wymiata ;)
NinjaC pracownik miesiąca 😏 🤌
Jagu, czyli alter ego ;)
NinjaC Spójrz, gdyby mnie na salę wysłać...
Jagu, było by wypowiedzenie, a nie pracownik miesiąca xd
NinjaC Wypowiedzenie za wypowiedzenie się na pewne tematy, jak najbardziej. Ale to byłoby równoznaczne z zostaniem legendą tej restauracji 😏
Jagu, stój tam gdzie stoisz. Fajny tekst. Pozdro!
NinjaC Dzięki, będę stał. Póki nie padnę. A położyłbym się w sumie.
/Dziubki/? Jejku!🫣
Też mam odczucie celebryckiego podejścia; widziałem kiedyś Minge w bistro i podano jej tak wielką porcję, że nawet ja miałbym problem żeby zeżreć połowę...
To nieuczciwe🚑🪂
Nie uznaję faworyzacji. Porcja to porcja, gramatura to gramatura. Gość, to gość. A co lepsze, pieniądze budowlańca, handlowca, cukiernika... Są moim zdaniem warte więcej. Ich praca jest warta więcej, i to, co wkładają w swoją pracę.
To taka inflacja. Ludzka.
Dobre.
Dziękuję Sucre.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania