Wiśniowa Driada — Rozdział 09
━━ Nie zbliżajcie się do nas, bo wezwiemy policję! ━━ ryknął po chwili Dustin, zarazem chowając Madeleine za sobą.
W tym momencie Kasumi i Vivienne spojrzeli się na siebie, że znakiem zapytania wypisanym na twarzach. Bo jak by nie patrzeć, nie ruszyli się z ich obecnego miejsca i nie planowali tego robić przez następne paręnaście minut. Co nie znaczy, że Kasumi nie mógł bez ruszania się z miejsca im bez problemu coś zrobić, tak jak to zrobił wcześniej.
━━ Ta... To raczej ja powinnam ją wezwać, bo to wy mnie nękacie, a nie odwrotnie! ━━ oznajmiła po chwili z ironią słyszalną w tonie głosu Vivienne, biorąc się zarazem pod boki.
Nie mając zamiaru pozwolić im na to, aby ją zastraszyli, co jak wiadomo, planowali. Nic więc dziwnego, że Madeleine i Dustin nie bardzo wiedzieli, co mają na słowa Vivienne odpowiedzieć. A to dlatego, że nie spodziewali się tego, że Vivienne się im postawi, czego jak wiadomo, nie brali wcale pod uwagę. Kasumi tylko złośliwie się uśmiechnął na widok ich durnego wyrazu twarzy.
━━ Ty chyba żartujesz? ━━ spytała po chwili Madeleine, nie bardzo chcąc uwierzyć na to, że Vivienne była do tego zdolna.
━━ Wcale nie żartowałam, mówiąc, że to zrobię! ━━ odparła po chwili Vivienne na pytanie zadane przez Madeleine.
Aby po chwili wziąć swój plecak, aby wyjąć telefon komórkowy, bo tylko tak mogła, tak zrobić. Na ten widok, strach zagościł na twarzach Madeleine i Dustina, którym nie bardzo się to podobało. Co było dla niej czymś zupełnie nowym, bo jeszcze chwilę temu zachowywali się tak, jak by to oni byli panami sytuacji, a nie ona.
━━ Wyluzuj, możemy jeszcze się pod tym względem dogadać! ━━ dołączył do rozmowy po chwili Dustin, próbując jakoś powstrzymać Vivienne przed tym, co chciała zrobić.
Vivienne, w tym momencie podniosła wzrok znad plecaka w stronę, skąd dochodził głos jej byłego chłopaka. Jednakże nie wypowiedziała ani jednego słowa, lecz w ramach odpowiedzi wyciągnęła telefon komórkowy i postanowiła go odblokować. Tylko tak mogła kontynuować tę idiotyczną i bezsensowną, rozmowę.
━━ Doprawdy‽ Ja tego wcale nie widzę, że możecie pod tym względem się dogadać! ━━ oznajmił po chwili Kasumi, na miejscu Vivienne, aby po chwili strzelić palcami.
━━ C-co ty robisz?! ━━ pisnęła po chwili Vivienne, tuż po tym, jak zorientowała się, co wyprawiał Kasumi.
Kasumi, w tym momencie położył dłoń na jej ramieniu, nim się odezwał: ━━ Spokojnie, od tego momentu przestaną cię męczyć!
Chociaż wtedy nie spodziewał się tego, jak jego słowa różowo włosa odbierze. W tym momencie Vivienne serce na nowo podskoczyło do gardła. A przez jej umysł przeleciały najgorsze myśli, jakie możliwe przychodziły jej do głowy. Kasumi tylko westchnął na widok toku myślenia Vivienne, na który wcale się pod tym względem nie dziwił.
━━ Ty chyba nie... ━━ Vivienne nie zdążyła dokończyć swojej wypowiedzi, ponieważ Kasumi jej, w tym przerwał.
━━ Spokojnie, nie planowałem ich zabić! Tylko zmieniłem im nieco pamięć, aby dali ci spokój! ━━ wyjaśnił po chwili Kasumi, zarazem wchodząc Vivienne słowo.
━━ Naprawdę? ━━ spytała po chwili Vivienne, nie bardzo wierząc mu na słowo i skupiając swój wzrok na nim.
━━ Sama zobacz! ━━ odrzekł po chwili Kasumi, podczas tego, gdy zabierał swoją dłoń z jej ramienia i wskazując na tamtą dwójkę.
━━ Niech ci będzie... ━━ skwitowała po chwili Vivienne i z lekko bijącym sercem zwróciła swój wzrok w kierunku, gdzie znajdowali się Dustin i Madeleine.
Nie mając bladego pojęcia, co tak naprawdę za chwilę zobaczy. Wówczas ujrzała dziwną scenę, której nawet przez długi czas nie była w stanie zrozumieć. A to dlatego, że tamta dwójka zachowywała się tak, jakby kompletnie zapomniała, co się przed chwilą stało.
Pozbierała się z ziemi, aby po chwili przeprosić ich i szybko się oddalić z tego miejsca, w którym do tej chwili się znajdowali. Nic więc dziwnego, że Vivienne kompletnie odjęło, mowę i chwilę jej zajęło, nim dotarło do niej, co się stało. Z czego była bardzo zadowolona, bo pierwszy raz w końcu się ona zamknęła.
━━ I co, miałem rację? ━━ zagaił po chwili Kasumi, zarazem wyciągając zza myślenia Vivienne.
━━ C-co? ━━ wydukała po chwili Vivienne, spoglądając nieco z błędnym wzrokiem na Kasumi'ego.
━━ Pytałem się, czy miałem rację? ━━ ponowił, jakby nigdy Kasumi, nie robiąc sobie nic z dziwnej reakcji Vivienne.
A to dlatego, że się jej tak naprawdę spodziewał, bo była ona nie do uniknięcia. Słońce w tym czasie kompletnie schowało się za horyzontem, a lampy jedna po drugiej się zapalały. Powoli zapadał zmrok oznajmującą wszem wobec, że nadchodzi noc. Ptaki powoli zaczynały milknąć, ustępując miejsca wyjącemu wiatrowi. Wiśnia tuż za nimi powróciła do swojej poprzedniej formy i nikt, by nie powiedział, że coś dziwnego się w tym miejscu wydarzyło.
━━ T-tak, masz całe szczęście, że mówiłeś pod tym względem prawdę! ━━ rzekła w końcu po dłuższej chwili ciszy Vivienne, zarazem oddychając z ulgą, że miała to za sobą.
━━ W takim razie, nie mamy co już tutaj robić, prawda? ━━ spytał po chwili Kasumi, zwracając uwagę na to, że lepiej było udać się do domu.
Vivienne tak naprawdę planowała właśnie to powiedzieć, że nie mają nic już tutaj do roboty, ale została wyprzedzona pod tym względem przez samego Kasumi'ego. Tak jakby, bo najmniej czytał jej w myślach, ale nie miała mu nic z tego powodu za złe. A wręcz przeciwnie, była z tego powodu zadowolona, bo nie musiała ich wymawiać na głos.
━━ Masz co do tego zupełną rację, lepiej opuścimy to miejsce! A tak poza tym to gdzie będziesz od teraz mieszkał? ━━ odrzekła po chwili Vivienne, aby po chwili zmienić tor rozmowy.
Podczas tego, jak chowała nieszczęsny telefon z powrotem do plecaka, bo go już nie potrzebowała. A to dlatego, że nie miała zupełnie pojęcia, gdzie jej najdroższą mama go ulokowała. Stąd musiała Vivienne zadać takie, a nie inne pytanie, bo jak inaczej mogła się o tym dowiedzieć? Chociaż gdzieś w głębi serca czuła, co on za chwilę jej odpowie, ale wolała o tym się od niego dowiedzieć.
━━ A jak myślisz? ━━ spytał Kasumi po chwili, z lekką nutką dramatyzmu z tonie głosu.
━━ No nie wiem... W hotelu? ━━ odparła po chwili niewinnie Vivienne, udając, że nie wie, gdzie jej mama go ulokowała.
Bo co innego mogła powiedzieć, nim udawać, że się nie ma bladego pojęcia? Tym bardziej że miała tyle pytań, ale bała się, że jest ich za dużo i go trochę z nimi do siebie zrazi. A tego, jak wiadomo, nie chciała, tego była w stu procentach pewna. Dlatego musiała jakoś je cedzić, aby nie rzucić wszystkich naraz.
━━ Nie głuptasie, od dzisiaj będziemy mieszkać razem! ━━ odpowiedział po chwili Kasumi, nie zdając sobie sprawy z tego, że wpadł w jej pułapkę, co nie znaczy, że Vivienne miała zamiar uwierzyć mu na słowo, stąd zrobiła oczy niczym jak talerze obiadowe.
━━, Że co proszę‽ Czy moja mama oszalała! ━━ pisnęła po chwili Vivienne, tuż po tym, jak dotarło do niej, co właśnie usłyszała.
━━ Raczej nie, bo i tak nie miałaby gdzie mnie ulokowała z powodu tego, kim tak naprawdę jestem ━━ odparł, jakby nigdy nic Kasumi, który przewidział, że tak właśnie Vivienne zareaguje.
Na całe szczęście byli sami w tym miejscu, bo inaczej już dawno, by im się dostało za przebywanie w miejscu już niedozwolonym. Dopiero po paru chwilach Vivienne zrozumiała, czemu jej mama postanowiła tak, a nie inaczej. Westchnęła tylko cicho i na chwilę ulokowała wzrok w kierunku ciemnego już nieba.
Kasumi nie wiedzieć, czemu, ale nie miał odwagi odezwać się, nim ona to zrobi. W końcu, jednak zebrała się w sobie i postanowiła tę upiorną ciszę, jaka między nimi się wywiązała przerwać. Jakby, co najmniej nie mogła dłużej jej wytrzymać. Co, jak wiadomo było mocno pod tym względem zrozumiałe, jeśli się nad tym mocniej pochylić. Każdy na jej miejscu, by w końcu ją przerwać.
━━ Masz co do tego rację, bo im mniej osób wie, tym lepiej dla ciebie, jak i dla mnie. A teraz już nie stójmy jak dwa kołki w tym miejscu i udajmy się do domu, gdzie dalej będziemy mogli rozmawiać! ━━ oznajmiła po chwili Vivienne, wyrzucając z siebie to, co od dłuższej chwili w niej siedziało.
Kasumi na dźwięk wypowiedzianych przez nią słów tylko kiwnął głową, że się z nią pod tym względem zgadzał. Niedługo po tym razem z Vivienne ruszył w kierunku domu, gdzie od tego momentu miał z nią mieszkać. Szli obok siebie, nie zamieniając między sobą ani jednego słowa, jakby się bali, że ktoś ich podsłucha.
Z każdą chwilą coraz mniej mijali na ulicy osób, co było jak wiadomo zrozumiałe z powodu godziny, jaka aktualnie była. Zwykle o tej porze Vivienne była już w domu, ale kto przewidział, że Dustin i Madeleine wejdą jej w paradę? Nic, jednak już na to poradzić nie mogła i pozostało jej tylko iść do przodu. A to dlatego, że nie była już sama i nie musiała się tak stresować, jak jeszcze jakiś czas temu.
━━ Mogę wziąć cię za rękę? ━━ z rozmyślań wyciągnęło ją dopiero pytanie zadane przez samego Kasumi'ego.
Nic więc dziwnego, że na chwilę zatrzymała się na środku chodnika, aby móc spojrzeć się na swojego towarzysza wędrówki. Przez chwilę miała wrażenie, że się przesłyszała, ale po wyrazie twarzy Kasumi'ego mogła stwierdzić, że jednak dobrze usłyszała. A co za tym idzie, nie mogła teraz udawać, że wcale tak nie było.
━━ A czemu pytasz? ━━ spytała po chwili nieco skołowana Vivienne, nie bardzo rozumiejąc, czemu oto pyta.
━━ Wiesz... wolałem się najpierw zapytać, aniżeli brać cię za rękę bez pytania ━━ odparł niewinnie Kasumi, na zadane przez nią pytanie.
Z powodu tego, że doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że mogła odtrącić jego rękę, gdyby to zrobił bez ówczesnego zapytania się go oto. Stąd nie było sensu, aby owijał w bawełnę, bo byli w nieodpowiednim miejscu i godzinie na takie rozmowy. Vivienne z kolei wcale nie spodziewała się tego po nim, że oto ją właśnie zapyta. Nie miała nic przeciwko trzymaniu się za ręce, ale widać wolał dmuchać na zimne.
━━ Jasne, możemy trzymać się za ręce! A teraz wracajmy w końcu do domu! ━━ odrzekła po chwili Vivienne, zaraz też, biorąc nieco skołowanego Kasumi'ego za rękę i ruszając dalej w kierunku domu.
━━ Cz-czekaj! ━━ wydyszał po chwili Kasumi, ale Vivienne już go nie słuchała, bo była skupiona na dotarciu bezpiecznym do domu.
Na co wcale się jej pod tym względem nie dziwił, bo już również marzył o tym, aby znaleźć się w miejscu zwanym domem. Co nie znaczy, że nie zdawał sobie sprawy z tego, że Vivienne, nie zada mu multum pytań, jak tylko dotrą na miejsce. Reszta drogi przebiegła całkiem spokojnie, co było Vivienne na rękę, bo nie miała już siły, aby użerać się z głupimi ludźmi. W końcu udało się im dotrzeć na miejsce i Vivienne w końcu mogła puścić rękę Kasumi'ego. A to dlatego, że musiała zdjąć z pleców plecak, aby wyciągnąć z niego klucze do domu.
━━ Tylko wyciągnę klucze z plecaka i będę mogła otworzyć drzwi! ━━ oznajmiła po dłuższej przerwie Vivienne, podczas tego, jak zdejmowała plecak i zwracała się do Kasumi'ego.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania