Wiśniowa Driada — Rozdział 10
━━ Jasne, nie ma problemu ━━ odrzekł po chwili Kasumi, nie mając nic przeciwko poczekaniu jeszcze trochę, po kilku chwilach poszukiwań w końcu udało się Vivienne znaleźć te durne klucze i bez problemu otworzyła drzwi od domu.
━━ Dobra, tylko zapalę światło w przedpokoju i możemy wchodzić! ━━ oznajmiła po chwili Vivienne, wchodząc do środka, aby zapalić światło.
━━ Jasne, nie ma problemu! ━━ odparł po chwili Kasumi, na to, co powiedziała przed chwilą Vivienne.
I tak już byli praktycznie na miejscu, więc jeśli trochę jeszcze poczekać, to nic tak naprawdę nie zmieni. Nawet Vivienne nie zauważyła, kiedy już obecnie znajdowała się z Kasumi'm w salonie, popijając gorącą herbatę. Może dlatego, że zachowywała się w tym momencie niczym jak robot?
Tak czy inaczej, w końcu mogła na spokojnie porozmawiać z Kasumi'm, bo nie było mowy, aby to zostawiła na następny dzień. Nie byłaby w stanie zasnąć, tego była w stu procentach różowo włosa pewna. Odkąd odzyskała z nim kontakt, nie była w stanie usiedzieć na miejscu.
A teraz on siedział obok niej na kanapie i ostrożnie popijał gorącą herbatę. Nie zważając na to, że Vivienne mocno mu się przyglądała i nie była w stanie oderwać od niego wzroku. Miała tyle pytań, ale doskonale zdawała sobie sprawę z tego, że nie na wszystkie on jej odpowie. Tym bardziej nie miała zamiaru nalegać na to, aby na wszystkie naraz odpowiedział.
Cisza, jaka między nimi panowała była mocno stresująca, ale żadne z nich nie miało odwagi odezwać się jako pierwsze. Co jeszcze bardziej potęgowało dość i tak stresującą atmosferę, która tylko pogarszała sprawę. A zegar ścienny raz po raz zaznaczał swoją obecność tykaniem, które z czasem zaczęło Vivienne denerwować.
━━ Jeśli będziemy tak bezsensownie milczeć, to nigdy się do siebie nie odezwiemy ━━ zauważył po dłuższej przerwie Kasumi, zarazem w końcu, przerywając tę upiorną ciszę, jaka się między nimi utworzyła.
Tak bardzo Vivienne była skupiona na swojej herbacie, że zupełnie zapomniała o istnieniu Kasumi'ego. Nic więc dziwnego, że z wrażenia mało nie wypuściła różowo włosa kubka z rąk. Co było poniekąd zrozumiałe, zważywszy na to, co właśnie od niego usłyszała.
━━ C-co‽ ━━ wydyszała po chwili Vivienne, zarazem powracając do rzeczywistości, a jej wzrok na nowo padł w stronę, gdzie aktualnie siedział Kasumi.
━━ Ech... ━━ tylko tyle wyrwało się z ust Kasumi'ego, tuż po tym, jak usłyszał odpowiedź ze strony Vivienne.
Tak naprawdę spodziewał się tego, że musiał ją nieco zaskoczyć, bo inaczej w taki, a nie inny sposób aktualnie odpowiedziała. Vivienne nie bardzo rozumiała, skąd taka nagła zmiana nastroju u Kasumi'ego wynikła. Co nie znaczy, że miała zamiar się o to go zapytać, bo nie chciała pogarszać sprawy.
━━ W takim razie, może w końcu opowiesz mi, jak trafiłeś na moją mamę, która potem pozwoliła się nam porozumieć? ━━ spytała po chwili Vivienne, zarazem szybko zmieniając temat rozmowy, aby tylko tamto mieć za sobą.
Bo tak naprawdę byka ciekawa tego, w jaki sposób Kasumi po tylu latach natrafił na jej mamę. Międzyczasie odstawiła kubek na stolik i poprawiając się na kanapie. Kasumi w tym samym momencie spojrzał się na nią i ponownie głęboko westchnął. A to dlatego, że od momentu, kiedy się z nią skontaktował, przewidywał, że się ona oto go zapyta.
Tak też, nie mając innego wyboru, zaczął swoją opowieść, jak jego klan musiał uciekać przed ludźmi, tuż po tym, jak oni wycięli ich drzewa. I jak jej mama ich odnalazła i pomogła im się przenieść w bezpieczne miejsce. O czym, jak wiadomo, sama Vivienne nie miała bladego pojęcia. Chociaż to było poniekąd zrozumiałe, że nic o tym nie wiedziała.
━━ Co za skurwysyny! ━━ obruszyła się po chwili Vivienne, tuż po tym, jak Kasumi opowiedział jej, jak spotkał jej mamę, która mu i jego klanowi uratowała życie.
W tym momencie miała ochotę dorwać tę osoby i je gołymi rękami ukatrupić, za to, co im zrobili, co było nie do pomyślenia! Miała Vivienne ochotę, też znaleźć, gdzie mieszkają i tak samo ich pod tym względem potraktować. Chociaż zdawała sobie sprawę z tego, że, i to pewnie nic, by nie dało. Tacy ludzie nigdy nie zrozumieją, że to, co robili i robią, jest złe.
Nieważne, ile razy, by im o tym mówiono, to i tak nie widzieli, w tym nic złego. To było, w tym wszystkim najgorsze i nic na, to jak wiadomo, nie mogła poradzić. Tak czy inaczej, teraz pozostało jej jedynie skupić się na tym, co Kasumi miał na ten temat do powiedzenia. Nie wspominając o tym, że za mocno pod tym względem zareagowała, ale nic na to już poradzić nie mogła. A co za tym idzie, pozostało jej tylko iść do przodu, bo innego wyboru pod tym względem nie miała.
━━ Masz co do tego zupełną rację, ale to już przeszłość i nic na to nie poradzimy ━━ skwitował po chwili Kasumi, przyznając jej zupełną rację.
━━ Z drugiej strony, gdyby do tego nie doszło, to pewnie nigdy więcej byśmy się nie spotkali ponownie, nieprawdaż? ━━ zauważyła po dłuższym namyśleniu się Vivienne.
Bo taka aktualnie była prawda, o której Kasumi, jak widać, nie zdawał sobie do tej pory sprawy. Stąd po chwili spojrzał się na Vivienne, mając oczy niczym jak talerze obiadowe. A Vivienne nie bardzo rozumiała, czemu Kasumi wytrzeszczał w jej kierunku oczy, co zaczynało wyglądać według niej dość komicznie.
━━ Że też o tym nie pomyślałem! ━━ pisnął po chwili Kasumi, tuż po tym, jak w końcu dotarło do niego, że gdyby do tego nie doszło, to by teraz z Vivienne nie rozmawiał, nie wspominając o tym, że była oba jego pierwszą miłością i się denerwował, że ją go ona odrzuci.
━━ No widzisz! Widać byliśmy sobie przeznaczeni, bo innego wytłumaczenia na to nie widzę! ━━ rzekła po chwili z uśmiechem wypisanym na twarzy Vivienne, zarazem podnosząc się z kanapy, aby móc przysunąć się do Kasumi'ego.
━━ Masz co do tego zupełną rację, bo od kiedy cię poznałem, wiedziałem, że chcę być tylko z tobą i z nikim innym! ━━ wyjawił znienacka Kasumi, powodując tym, że Vivienne potknęła się o chodnik i lotem ślizgowym wylądowała na kolanach Kasumi'ego.
Kasumi, który w ostatnim momencie złapał ją, nim zrobiła sobie i jemu krzywdy. A teraz spoglądali sobie w oczy z bliska i nie bardzo wiedział, co mają powiedzieć. Serce blondwłosej zaczęło mocniej bić, no za nic w świecie nie spodziewała się tego, co właśnie od niego usłyszy. Gdyby się pod tym względem spodziewała, to by pewnie tak zaskoczona pod tym względem nie była. Jednak na całe szczęście tak wcale nie było i pozostało jej zareagować, tak, a nie inaczej.
━━ Wychodzi na to, że podświadomie nie byłam w stanie o tobie zapomnieć, stąd nie byłam znaleźć sobie nikogo innego, bo porównywałam ich do ciebie! ━━ odparła po chwili Vivienne, z rozbawieniem słyszalnym w tonie głosu.
Bo taka aktualnie była prawda i nie musiała pod tym względem zmyślać. Nie ważne, jak by szukała jakiegoś faceta, to i tak podświadomie szukała w nim Kasumi'ego. O czym jak wiadomo, wówczas nie zdawała sobie zupełnie sprawy, bo jak by nie patrzeć, nie zdawała sobie o tym sprawy.
Tak czy inaczej, pozostało jej tylko iść do przodu, bo innego pod tym względem jak wiadomo, Vivienne wyboru nie miała. Nie ważne, czy tego, by chciała, czy też, czy nie. A teraz pozostało jej tylko skupić się na tym, co Kasumi miał obecnie do powiedzenia, bo tylko to jej teraz tak naprawdę pozostało.
━━ W takim razie, myśleliśmy tak samo i cieszę się, że w końcu możemy być razem, nieprawdaż? ━━ spytał po chwili Kasumi, z uśmiechem wypisanym na twarzy.
━━ Na to wygląda, że tak władze było! ━━ odrzekła po chwili Vivienne, aby po chwili złożyć na ustach Kasumi'ego namiętny pocałunek.
Od teraz w końcu mogła w pełni być szczęśliwa i nic już nie miało możliwości tego zmienić. W końcu odzyskała tego, którego ot tak dawna szukała i w końcu, jak wiadomo, odnalazła przy pomocy jej ekscentrycznej mamy. Co jak wiadomo, wcale na samym początku Vivienne nie się spodziewała.
Jednak gdyby się spodziewała, to pewnie niespodzianką to wcale, by nie było. Może miała złamane serce, z powodu tego tamta dwójka w stosunku do niej zrobiła. Jednak dzięki Kasumi'emu powoli się ono goiło, co było według niej w tym wszystkim najważniejsze. Nie była już sama i mogła na kimś prawdziwie polegać, o czym od dawna marzyła.
A to, co się z tamtymi osobami działo wcale już ją nie obchodziło. Mieli szansę, ale jak wiadomo, jej nie wykorzystali. A kolejnej nie miała zamiaru im dawać. Nieważne, jakby próbowali ją przekonać, to nie było mowy, aby to im się udało. Za bardzo ją zranili, aby ot, tak im wybaczyła. Nawet jeśli mogłaby cofnąć czas, to pewnie tak samo, by się zachowała, jak aktualnie się zachowała.
To była ich wina, a nie jej, bo to oni ją tak potraktowali, a nie ona, jak zapewne oni sądzili. Nie wspominając o tym, że dalej myśleli, że nic złego nie zrobili, i to ona robiła problemy, a nie oni. Co już według niej było czystym idiotyzmem i wolała skupić się na Kasumi'm, a nie na nich, bo to on dla niej aktualnie był najważniejszy.
━━ H-hey... C-co ty robisz?! ━━ pisnął po chwili Kasumi, będąc czerwony niczym jak burak, tuż po tym, jak w końcu się od niego odkleiła.
━━ A jak myślisz? ━━ spytała zalotnie Vivienne, mając niemały ubaw z jego obecnej reakcji.
W sumie poniekąd spodziewała się takowej u niego reakcji, ale nie spodziewała się, że aż tak mocno na to o zareaguje. Jednak już odwrotu nie było i pozostało jej jedynie iść pod tym względem do przodu. W końcu, jednak mogła wyjawić to, co tak naprawdę do niego od bardzo dawna czuła, i to było dla niej w tym wszystkim najważniejsze.
Czego na samym początku wcale się nie spodziewała, tego była w stu procentach pewna. Chociaż, gdyby się spodziewała, to pewnie inaczej, niż jak obecnie, by zapewne zareagowała. Jednak tak naprawdę wszystko mogła zawdzięczyć samemu jej byłemu i jej byłej przyjaciółce. Gdyby nie to, co zrobili, zapewne nie miałaby możliwości ponownego spotkania się z Kasumi'm.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania