Bitwa literacka 16 - Zatrzymać czas - Trzy dni (o życiu)
Temat główny rzucany przez ausek: Zatrzymać czas
Interpretacja dowolna. Dla ułatwienia dodam, że czas – w ujęciu klasycznym to wielkość fizyczna określająca kolejność zdarzeń oraz odstępy między zdarzeniami zachodzącymi w tym samym miejscu. Podejście do tematu dowolne. Może być ścisłe lub totalnie pokręcone.
Temat dodatkowy: Grawitacja. Kategoria dowolna :)
~*~
Dzień pierwszy
To mogłoby być jakiekolwiek miasto i gimnazjum jak każde inne, ale tak się stało, że ta historia zdarzyła się w małym, podkrakowskim miasteczku.
Na całość zapraszam do Zeszytu piątego mojej książki Opowiadania z zakładką :)
Komentarze (17)
Spodobało mi się. Muszę przeczytać więcej Twoich dzieł :)
5.
Już przeczytałaś, ale jesteś szybka, dziękuję :)
Uf. Strasznie zmęczyłam się akcją ratunkową. Trzy dni a jak dużo sytuacji, zmian i przemyśleń. Trzy dziewczyny. Jedna tylko z ojcem Ryszardem, rozpaczającym po stracie żony, topi żal w alkoholu, jednak ma tego świadomość i być może strach o życie córki będzie czynnikiem pozbycia się nałogu. Ewa matka sama wychowująca córkę, postanawia skończyć z syndromem starzenia się w zamian za życie córki i nie chce już prać skarpet męskich. I w końcu babcia, która modlitwą próbuje uratować wnuczkę. I w końcu trzy dziewczyny uwięzione pod gruzami za wszelką cenę chcą żyć. Opowiadają o sobie i rodzinie, przeplatają to bajką o Prosiaczku, Krzysiu i Puchatku. Karolko kochana świetnie zatrzymałaś czas, jak kadr z filmu. A w tym czasie działo się tyle rzeczy i tyle sytuacji, ale napisałaś to w takim spokoju, że ja jako czytelnik byłam zła na reporterów, woźnego, dyrektora i strażaków za ten spokój. I ten hymn i to gimnazjum zawaliło się samo i nie trzeba już go wygaszać i za cudowne przejścia i ogromna piątka. Pozdrawiam serdecznie
Kiedyś oglądałam film 11 minut, podobna fabuła tylko wszyscy giną na końcu.
Dziękuję Ci, pasjo, za przeczytanie i komentarz :)
Cieszę się, że tekst wzbudził emocje, to dla mnie pochwała. Dostrzegłaś zmianę Ryśka, Ewy i modlącą się babcię, ja jeszcze chciałam zwrócić uwagę na reporterkę. Każdy z nich chciał zatrzymać czas w jakiejś dla siebie ważnej sprawie (miłość, młodość, pieniądze). Taki był mój zamysł, może słabo go przedstawiłam, ale limit ograniczał. Jeszcze raz serdecznie dziękuję :)
Faktycznie, trochę długie i męczące, ale bez wątpienia dobre. Widać, że miałaś konkretny zamysł na to opowiadanie. 5
Dziękuję za komentarz, który dał mi do myślenia. Muszę przemyśleć kwestię długości i zamęczania czytelnika. Pozdrawiam :)
Sam kończyłem liceum w podobnej miejscowości, ale byłem grzeczny i nie zawaliłem go! ;)Nie oceniam bom konkurent. Napiszę o uczuciach - Fajne! Gratuluję.( słychać u mówiącego wyraźna nutkę skrywanej zazdrości!). ;)
Przy okazji apel do Admina - Piotra może chociaż malutkie PW każdorazowo dla uczestników Bitew?
Dziękuję, Karawanie :) Zaraz lecę do ciebie, ale napisz mi: Co to to PW?
KarolaKorman Prywatne Wiadomości (PW) wydzielony kanał informacyjny pozwalający na rozmowy Userów niewidoczne dla innych - taka wewnętrzna, wewnątrz danego Forum, poczta.
Ciekawie to przedstawiłaś. Relacje pomiędzy dziewczynami ukazałaś wiarygodnie. Jedynie czego mogę się czepnąć, to strasznie nieudolnie przeprowadzona akcja ratunkowa, bez użycia odpowiedniego sprzętu, nawet psiaków mi nie dałaś. :( Ale tu już moje zboczenie ukierunkowane na takie pierdołki zabrało głos. :P Z przyjemnością przeczytałam Twoje opowiadanie. ;)
Pani strażak, kłaniam się :) Nie dałam psiaków, bo nie było w okolicy :) Dałam trochę sprzętu, ale do tego typowych robotników, co to w weekend pracują wolniej - żart oczywiście :)
Cieszę się, że przeczytałaś i że określiłaś ciekawym, dziękuję :)
KarolaKorman, to całe strażakowanie to raczej pasja, hobby, a także skutki wychowania w takowych klimatach. Obracam się w takich kręgach od dziecka i nasiąkłam tym. Ku niezadowoleniu ojca moje geny się zbuntowały i podążyłam w innym kierunku. I to by było na tyle. ;) Jestem tą czarną owcą w rodzinie, bo nie chciałam robić tego, co dziedziczy się u mnie z mlekiem matki - a trwa to od pradziada. Długo trwało zanim zrozumiano moją potrzebę innego życia, ale ludzie uczą się akceptacji innych aż do śmierci. Uf, ale to poważnie wyszło ;) Serio, wszystko gra. Niektórzy ludzie poszukują swojej drogi nieco dłużej niż ustawa przewiduje, ale przecież jesteśmy tylko ludźmi. :)
ausek, poważnie wyszło? Nie... a może jednak troszeczkę :) Pozdrawiam Cię serdecznie i rób zawsze to, co Ci w duszy gra :)
Hej;) Na początek to gratuluję talentu i pracy włożonej w takie, jak to, opowiadanie :) Zastanawiam się cały czas skąd czerpiesz inspirację do opowiadań. Ale jakby nie było są... życiowe. Są bardzo życiowe. Świetnie potrafisz przedstawić portrety psychologiczne bohaterów nie zwalniając tempa akcji. Umiejętnie wplotłaś Kubusia Puchatka w akcję tym samym trafiając w mój prywatny światopogląd, że opowiadanie historii pomaga przetrwać trudne chwile. Choć na końcu wydawało mi się, że trochę przyśpieszyłaś końcówkę, to i tak jest bomba. Jest coś w tym, co piszesz, nieuchwytnego, ale to coś właśnie daje dużo smaku Twoim opowiadaniom. Piątkę już dałem, ale moim zdaniem takie historie powinny się znajdywać w zbiorach opowiadań wydawanych dla szerszej publiczności....
PS. Przybity do był Jezus do krzyża,ja jestem wkurwiony. - Padłem :D
Bardzo się cieszę, że spodobało Ci się to opowiadanie :) Szczerze mówiąc, wstawiałam go z duszą na ramieniu, co wspominałam w rozmowie z Okropnym i Nazaretem. Ogólny pomysł wpadł mi do głowy zaraz po przeczytaniu tematu Bitwy. Analizowałam w głowie, dla czego (pisane osobno, bo chodzi mi ,,czego'' w sensie kogo, jakiego przedmiotu itp) człowiek chciałby zatrzymać czas i doszłam do wniosku, że dla młodości, miłości i pieniędzy - stąd trzy postacie, które miały to pokazywać. Potrzebowałam też przyczyny, że będą chciały temu zaniechać - Tu są dziewczynki. Chciałam, by różniły się od siebie w charakterze, bo tylko to mogłam w danej sytuacji opisać. Żaliłam się głośno mojej młodszej córce, opowiadając o uwięzionych bohaterkach i wspominając Wiktorię, to moja córka porównała ją do prosiaczka - i dostałam bakcyla. Oglądałam filmiki, czytałam informacje w necie, cytaty i wszystko, co wpadło mi w oko, bo książki nigdy nie czytałam i nie chciałam popełnić jakiegoś głupiego błędu, a koniecznie chciałam wpleść ten motyw do opowiadania. Wyszło, jak wyszło, starałam się, ale pewności nie miałam, czy aby wszystko się zgodzi i oddam klimat wyjątkowej narracji w Kubusiu.
Trafiłam w twój prywatny światopogląd, który jest też moim :)
Dziękuję, że zajrzałeś i serdecznie pozdrawiam :)
W końcu dotarłam i tutaj. Cóż, zawsze byłam pod wrażeniem tego, jak w jednym opowiadaniu potrafisz tyle zawrzeć, napisać jednak dość długi tekst, a mimo to sprawić, że czytelnik wciągnie się w historię, zatonie w niej bez pamięci i nawet przez chwilę nie pomyśli, ile zostało do końca. Co prawda, już sam Twój styl w indywidualny sposób zawsze mnie przyciągał, to, jak opowiadasz, jakie masz pomysły, jak naturalnie to wszystko brzmi i ile w tym lekkości... Tak, twoje opowiadanie zawsze kojarzyły mi się z lekkością i przyjemnością spotykania kolejnych wyjątkowych postaci. Naprawdę je ożywiasz. Ciekawym pomysłem było wykreowanie trzech bohaterek trochę na wzór postaci z Kubusia Puchatka, fajnie łączyło to poniekąd dwa światy, dwie różne rzeczywistości. A to z kolei sprawiło, że całe opowiadanie zachowało równowagę między powagą sytuacji, w jakiej znalazły się dziewczynki, a tymi opowieściami rozjaśniającymi mroki rzeczywistości. Nietrudno zauważyć, jak wiele zmieniło w życiu rodzin uczennic zawalenie się szkoły, kiedy ich dzieci były wewnątrz. Był to pewien moment przełomowy, zwłaszcza dla ojca Madzi, który zrozumiał swoje błędy i postanowił uwolnić się od przeszłości i zaopiekować się córką, czy dla mamy Wiktorii, która poprzestawiała trochę swój system wartości. Co do samego czasu, z jednej strony, oni przez cały czas swoim postępowaniem starali się zatrzymać czas, ale z drugiej, można powiedzieć, że rzeczywiście zatrzymał się w momencie, kiedy zmienili coś w swoim życiu. Wcześniej mierzył on kolejne butelki alkoholu, mające chociaż na chwilę zwrócić bliską osobę, albo wszystkie te produkty pozbawione chemii. Po zawaleniu się budynku tamten czas się zatrzymał, skończył, by mógł nadejść nowy, odliczający dni nowego życia. Ale przecież nie tylko na rodziny dziewczynek wpłynęły te wydarzenia. Reporterka przez długi czas widziała w tym szansę na spory zarobek, liczyła się dla niej sensacja, a sama wykonywała jedynie swoją pracę. Jednak pod koniec to się zmieniło, uległa emocjom towarzyszącym podczas uwalniania uczennic i chyba ona również coś z tego wyciągnęła, w końcu zetknęła się z czymś, z czym do tej pory się nie spotkała. O historii opowiadanej przez Madzię pisałam już pod oddzielnym tekstem, dlatego tu już nie będę się nad tym rozwodzić, za to nie można było nie zauważyć narracji, tak bardzo przypominającej tę z Kubusia Puchatka. Co prawda, książki nie czytałam, ale kiedyś bardzo lubiłam oglądać przygody misia, a nawet przypominam sobie teraz, że miałam kasetę magnetofonową z jego przygodami, ale jak przez mgłę pamiętam, o czym mogłam z niej usłyszeć, choć mój tata często przytaczał później pewną piosenkę Krzysia. Ale do rzeczy... Podobał mi się ten narrator, który żył własnym życiem, a nawet miał w sobie trochę humoru, który można było dostrzec również w innych sytuacjach, na przykład w wypowiedzi Ryśka chwilę przed tym, jak wyszło na jaw, że jest ojcem jednej z uwięzionych. Zastanawiająca natomiast była cała sytuacja z tym przekonaniem dyrektora i woźnego, że przez cały czas nikogo nie było w środku. Jakieś wątpliwości byłyby zrozumiałe przez fakt, że codziennością był ten pośpiech z opuszczaniem budynku, ale mimo to nie powinni bagatelizować zgłoszenia, że jest inaczej. No ale cóż... są i tacy. Ehhh... Rozpisałam się aż za bardzo, więc kończę, zanim Cię kompletnie zanudzę :) Naprawdę ciekawe opowiadanie.
Nawet nie wiesz, Lucindo, jak miło przeczytać taki komentarz i to wcale nie dlatego, że mnie pochwaliłaś, bo miałaś też ale, ale dlatego, że dostrzegłaś wszystko, co chciałam przekazać tym tekstem :)
Ja też nie czytałam książki. Wspierałam się tutaj filmami i cytatami z Internetu. Jeżeli więc dało się wyczuć narratora innego od wszystkich, to jestem usatysfakcjonowana.
Bardzo się cieszę, że znalazłaś czas i trafiłaś właśnie do mnie. To też jest wielki komplement, dziękuję. Serdecznie pozdrawiam :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania