Poprzednie częściNowa miłość cz. 1  

Nowa miłość cz. 2

******

 

Wtuliła się we mnie. Bardzo przyjemnie było czuć na szyi jej delikatny oddech i palce, które co jakiś czas przejeżdżały paznokciami po łopatkach.

– Chodzisz na siłownie? – zapytała, dotykając moich bicepsów.

– Rzadko, aczkolwiek często rozpakowuję dostawy do restauracji, więc jakieś ciężary podnoszę – uśmiechnąłem się.

„Czy ona mnie podrywa, czy to tylko zwykły komplement?”, przeszło mi po głowie.

– Wiesz, wpadłeś w oko kilku dziewczynom z mojej klasy. Żadna by ci tańca nie odmówiła.

– Aż tak? – zdziwiłem się, choć już wcześniej zauważyłem, że kilka dziewczyn spoglądało na mnie „niby” przypadkiem.

Próbowałem ukryć przed nią swoje spostrzeżenia, bo chciałem, żeby rozwinęła temat. Czy to męska próżność, czy fakt, że lubiłem jej szept?

– No, ale w sumie, to im się nie dziwię. Masz seksi tyłeczek. W ogóle w tym garniturze wyglądasz bardzo męsko. I do tego zachowujesz się w stosunku do mnie, jak dżentelmen. Nikt nigdy mnie tak nie traktował. Cieszę się, że ze mną przyszedłeś.

– Bardzo mi miło – ucieszyłem się na takie stwierdzenie.

Otrzeźwiały tańcem szybko spostrzegłem dwie rzeczy. Po pierwsze: Joanna ma już trochę wypite… Ta dziewczyna, którą znam od jej najmłodszych lat, nigdy nie powiedziałaby czegoś takiego na trzeźwo. Po drugie: flirtowała ze mną i to w najbardziej bezpośredni sposób, jaki tylko mogła. Nie powiem… Kręciła mnie ta szczerość. Asia miała w sobie coś takiego, co tej nocy przyciągało mnie do niej, jak magnes.

– A wracając do tych dziewczyn – czułem, że moje ego sięga zenitu – które to takie chętne?

– Na przykład ta w różowej sukience – obróciliśmy się trochę, bym miał lepszy widok na jej koleżanki.

– Za wysoka – oceniłem szybko. – Źle by mi się ją obracało w tańcu.

– A ta w zielonej?

– Zbyt płaska… Taka deska trochę.

– W czarnej? – wyliczała dalej.

– Za chuda. Nie lubię wieszaków.

– Widzę, że trudno ci dogodzić – zaśmiała się.

– Znalazłem już partnerkę do tańca… Fajnie się rusza, jest uśmiechnięta i nie zdzieliła mnie w łeb, gdy gapiłem się na jej wdzięki – próbowałem odwdzięczyć jej się jakimś niebanalnym komplementem.

Podniosła wzrok. Uśmiechnęła się szeroko i powiedziała:

– Chyba za bardzo cię lubię, żeby cię bić publicznie.

Ponownie wtuliła mi się w szyję. Wargami delikatnie musnąłem jej ramię, tak by nikt tego nie widział. „Bez”, pomyślałem. Od początku wokół Joanny unosił się delikatny zapach. Wiedziałem, że z czymś mi się kojarzy, ale dopiero teraz to odkryłem.

– Pięknie pachniesz… To bez? – upewniłem się.

– Owszem, owszem.

– Wiesz, że to zapach mojego dzieciństwa?

– Teraz wiem – uśmiechnęła się cwaniacko, dodając – Będę to wykorzystywać.

 

******

 

Dochodziła już szósta nad ranem. Większość znajomych już wychodziła ze studniówki, więc i my zaczęliśmy się zbierać. Do domów mieliśmy blisko. Szliśmy chodnikiem. Piotrek położył rękę na moim biodrze i przesunął mnie na wewnętrzną stronę chodnika.

– Wolę iść skrajem – stwierdził przyjaźnie.

Na drugim końcu chodnika pojawiło się kilku dziwnie zachowujących się mężczyzn.

– Myślisz, że są pijani?- zapytałam z niepokojem.

– Bardzo możliwe – odparł, uważnie im się przyglądając.

Gdy byli kilka kroków od nas, Piotrek wziął mnie mocno za rękę i zaczął iść tuż przede mną. Z każdym krokiem trzymał mnie coraz mocniej. Poczułam się naprawdę bezpiecznie. Dopiero, kiedy minęliśmy tych mężczyzn, „mój” blondyn wyluzował.

– Punktujesz, Piotrek – stwierdziłam z uśmiechem.

– Przecież nie mogę pozwolić, żeby ci się coś stało. Nie wiem, kto by pierwszy zakopał mnie trzy metry pod ziemią: twój tata, czy brat?

– Nie no, nie byłoby tak źle… Pod warunkiem, żebyś wyjechał na drugi koniec świata – zaśmiałam się.

– To już wolę cię pilnować.

Doszliśmy do mojego domu. Staliśmy przed drzwiami, wpatrzeni w siebie, jak dzieci podziwiające niewytłumaczalne sztuczki magiczne: tak zachwyceni, jakby nic innego oprócz nas nie istniało.

– Dziękuję… Jeszcze nigdy się tak nie wybawiłam.

– Ja też. Nawet nie myślałem, że będzie tak fajnie.

Przytuliliśmy się. Pocałowałam go w policzek, szepcząc: „Dziękuję”. Chciałam się odsunąć, jednak Piotrek nie wypuścił mnie z objęć. Założył mi włosy za ucho, delikatnie pogładził mnie po policzku. Nachylił się jeszcze trochę bardziej. Spojrzał mi w oczy, po chwili na usta i znowu w oczy. Uśmiechnęłam się subtelnie przygryzając dolną wargę. Musnął moje usta. Najpierw powoli, finezyjnie, trochę niepewnie, jednak z każdą sekundą pocałunek nabierał pikanterii. Piotrek pieścił moją górną wargę, ja jego dolną. Napięcie, które rosło w nas przez całą noc, w końcu znalazło ujście. Czułam, jak rozpływam się w jego ramionach. Gładził mnie po policzku i szyi. Wsunęłam palce w jego włosy. Odniosłam wrażenie, że jemu też to się podoba. Popatrzyliśmy się na siebie z uśmiechem. Zarumieniłam się.

– Miłych snów – szepnął.

– Wracaj bezpiecznie do domu – odparłam cicho, ledwo cokolwiek z siebie wyduszając.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bogumił 7 miesięcy temu
    Jeśli powstanie z tego burzliwy romans, może on nieco utrudnić przygotowanie bohaterki opowiadania do matury.
  • Nysia 7 miesięcy temu
    Wszystko w swoim czasie... ;)
  • Bogumił 7 miesięcy temu
    Nysia Czekam zatem z niecierpliwością na cd.
  • Aisak 7 miesięcy temu
    Nysia, przyprowadź mamę i tatę, niech mają oko.
  • Bogumił 7 miesięcy temu
    Byliby jak piąte koło u wozu.
  • Nysia 7 miesięcy temu
    Jutro będzie kolejna część... Może i rodzice się pojawią... Albo i nie ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania