Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Nowa miłość cz. 5

******

 

Joanna pierwsza wzięła kąpiel. Gdy wróciłem z łazienki, siedziała na łóżku. Odniosłem wrażenie, że nie była zbyt zadowolona.

– Dziewczyna, powiadasz? – uśmiechnęła się szyderczo.

– Bardzo jesteś zła? – zapytałem, siadając koło niej.

– Nie, ale nie ukrywam, że chciałabym usłyszeć dwa zdania wyjaśnienia – mówiła z opanowaniem.

– No, tak… Widziałaś, jaki jest Kuba. Od zawsze lubił się wywyższać. Wiesz… Jest starszy, bogatszy i nie raz to wykorzystywał. Wszyscy go faworyzowali: jaki to on nie jest genialny, dobrze się uczy, ma dobrą pracę i fajną żonę, powiedzmy – ironizowałem, wywołując tym uśmiech na jej twarzy. – Na pomysł, żeby przedstawić cię jako swoją dziewczynę wpadłem dopiero w aucie… Jak opowiadałaś o szkole i maturze, zdałem sobie sprawę, że mam u boku dziewczynę, która ma piękne nie tylko ciało, ale też i umysł – próbowałem ją zbajerować. - Więc, czemu by tego nie wykorzystać? Teraz mam pieniądze, biznes… Tylko dziewczyny mi do szczęścia brakuje.

– Byłam ci potrzebna tylko po to, żeby utrzeć Kubie nosa?

– Chciałem, żebyś mi towarzyszyła na weselu, a ta „dziewczyna” to tylko dodatek. Przepraszam, wiem, nie powinienem tego robić – zrobiło mi się głupio. – Zrozumiem, jeśli się spakujesz i karzesz się odwieźć na pociąg.

Siedzieliśmy chwilę bez słowa. Asia nie wiedziała, co ma zrobić. Obawiałem się, że faktycznie będzie chciała wrócić do domu. W końcu spojrzała na mnie.

– Jakbyś powiedział mi o tym wcześniej, pewnie bym się nie zgodziła…

– A teraz? – wyczułem jej dobry humor.

– A teraz – zawahała się – podoba mi się granie na ambicjach Kuby.

– To znaczy, że będziesz udawać moją dziewczynę?

– I to taką, jakiej jeszcze nie miałeś – uśmiechnęła się zalotnie.

– Coraz bardziej mi się podobasz - odwzajemniłem uśmiech, kładąc rękę wysoko na jej udzie.

– Tylko nie przeginaj – z poważną miną przesunęła moją rękę na kolano. – Szczególnie, gdy nie musimy udawać – trzymała mnie na dystans.

– Jasne – spokorniałem. - Jesteś najlepsza, Asia.

– Wiem – stwierdziła pewnie.

Położyliśmy się do łóżka. Trochę dziwnie się czułem mając Asię tuż za swoimi plecami. Wiedziałem, że jeszcze nie wszystkie tematy dzisiejszego wieczoru zostały zakończone. W którymś momencie usłyszałem jej szept:

– Śpisz?

– Nie, a co?

– Mogę cię o coś zapytać? – zaczęła niepewnie.

– Chodzi ci o to dziecko? – odwróciłem się twarzą do niej.

– Nie musisz opowiadać, jeśli nie chcesz…

– To było w zeszłym roku – zacząłem po chwili. – Chodziłem wtedy z taką Sabiną. Byliśmy razem już kilka miesięcy i po cichu liczyłem, że będzie z tego coś więcej. Na imprezie za bardzo nas poniosło… Wiesz… Alkohol, muzyka i wylądowaliśmy w klubowej łazience. Później okazało się, że zaszła w ciążę. Nawet się ucieszyłem. Nie raz marzyłem o żonie, którą będę mógł się opiekować, głaskać po ciążowym brzuchu, później pomagać po porodzie, nosić to maleństwo na rękach, patrzeć, jak rośnie, zaczyna chodzić i mówić – trochę się rozmarzyłem. - Obydwoje byliśmy na takich etapach życia, że moglibyśmy wychować to dziecko. Ja z restauracji mógłbym utrzymać moją rodzinę i wynająć jakieś mieszkanie, ona też już kończyła pisać magisterkę. Dalibyśmy sobie radę. Niestety stwierdziła, że nie będzie zajmować się dzieckiem, że nigdy nie chciała mieć dzieci i nie urodzi. Chciała nawet, żebym pomógł jej z kasą na aborcję.

– Odmówiłeś?

– No, raczej. To było też moje dziecko i nie chciałem go zabijać. Dwa dni później Sabina wylądowała w szpitalu. Okazało się, że nałykała się jakiegoś świństwa i poroniła. Mocno to przeżyła. Nawet chciałem jej jakoś pomóc, załatwić psychologa, czy coś, ale kazała mi się odwalić. Przy czym ona nie użyła słowa „odwalić”. Zerwaliśmy kontakt. Ostatnio ją widziałem, jak bujała się po mieście z jakimś kolesiem. Minęliśmy się bez słowa, jakbyśmy się nigdy nie znali.

– Przykro mi.

Leżeliśmy chwilę wgapieni w sufit. Odniosłem wrażenie, że Asi trochę głupio było, że w ogóle zaczynała ten temat. Chyba chciała jeszcze o coś zapytać, ale stwierdziła, że to nie jej sprawa.

– Kuba przypadkiem dowiedział się o dziecku. Nie zna całej historii, więc myśli, że zostawiłem ją samą z dzieckiem. Głupie to trochę, ale jest ostatnią osobą, której miałbym ochotę się tłumaczyć – wyjaśniłem jej ewentualne wątpliwości.

– Kurcze, myślisz, że za mocno po nim pojechałam? W końcu nie ma dzieci… A jeśli faktycznie nie może, czy coś…

– Nie przejmuj się. Z tego co wiem, to u nich wszystko jest ok. A Kubie się należało – uśmiechnąłem się do niej. – Swoją drogą, miło, że stanęłaś w mojej obronie. I ta bajeczka o tym, jak cię broniłem przed obcymi kolesiami…

– Przecież jestem twoja dziewczyną i muszę stać za tobą murem.

– Dzięki.

 

******

 

Rankiem obudziła mnie jakaś muzyka. Otwarłam oczy. Piotrek na telefonie oglądał filmik. Popatrzył na mnie.

– Cześć, sorry nie chciałem cię obudzić – powiedział.

– Spoko. Która godzina? - przeciągnęłam się.

– Dziewiąta trzydzieści dwie.

– Czyli mogę jeszcze pięć minut pospać?

– Nawet i pół godziny.

Nie musiał mi dwa razy powtarzać. Nie wiem, w którym momencie urwał mi się film.

Poczułam delikatny dotyk na ramieniu.

– Asia, pobudka – szepnął mi do ucha.

– Już?

– Już, już, śpiochu. Widzę, że tak jak ja, lubisz spać do późna – uśmiechnął się.

– Owszem.

Jego ręka z mojego ramienia przeniosła się na talię. Powoli przejechał palcami po moim ciele. Skuliłam się, unieruchamiając jego dłoń.

– Nie rób mi tak – powiedziałam radośnie.

– Czemu?

– Mam łaskotki.

– Łaskotki, powiadasz – zaczął coś knuć.

– Piotrek, nawet nie próbuj – spoważniałam.

– Bo?

– Bo mam kolana blisko twojego przyjaciela i jak cię kopnę, to tylko raz.

– Zaryzykuję – uśmiechnął się szyderczo.

Zaczął mnie łaskotać. Zwijałam się i z całych sił próbowałam mu się wyrwać. Przez śmiech prosiłam, by przestał. Przesunęłam się na skraj łóżka. Prawie spadłam. Na szczęście Piotrek złapał mnie mocno w pasie jedną ręką, a drugą oparł o łóżko. Prawie na mnie leżał, nieznacznie dociskając mnie do materaca. Ja złapałam go za szyję. Przez moment patrzyliśmy sobie głęboko w oczy. Do nikogo nie czułam czegoś takiego. Piotrek przybliżył się jeszcze bardziej. Spojrzał z uśmiechem na moje usta. „Co ja wyprawiam?”, przemknęło mi przez myśl.

– Chyba mieliśmy już wstawać – powiedziałam, odpychając go subtelnie.

– Yyy... Tak... Wstawać... - wycedził.

Chyba trochę się zapomniał, tak samo jak ja. Stanęłam obok łóżka i położyłam ręce w pasie.

– Będę miała siniaki przez ciebie – zażartowałam.

– Siniaki zniknął, a wspomnienia zostaną. Jak zostanę największym przedsiębiorcą w regionie, a nie dużo mi brakuje, to będziesz mogła powiedzieć, że leżałaś pode mną – zaczął się śmiać.

– Każdą dziewczynę próbujesz zbajerować na kasę i banalne komplementy?

– Tylko wybrane – popatrzył bezczelnie. - A co? Taki bajer nie działa? - stanął tuż na wprost mnie.

– Skoro nie masz dziewczyny, to najwidoczniej nie – przeszłam obok niego, trącając go ramieniem.

Po późnym śniadaniu, zaczęliśmy się zbierać na ślub. Weszłam do pokoju prawie gotowa do wyjścia. Piotrek, ubrany w garnitur, stał przed lustrem próbując zapiąć muszkę. Zaklął pod nosem. Podeszłam do niego i odwróciłam się tyłem.

– Mógłbyś zasunąć? - zapytałam, odgarniając włosy z karku, by ułatwić mu dostęp do zamka sukienki.

– Jasne.

W odbiciu lustra, widziałam jego podejrzany uśmiech. Wydawało mi się nawet, że musnął palcami moje plecy. Powoli zasunął mi sukienkę.

– Dzięki – odwróciłam się. - Pomóc ci z tą muchą?

– Musisz tu wyregulować, a potem – zaczął mi tłumaczyć.

– Wiem – wtrąciłam się z uśmiechem. - Nie raz zapinałam podobną.

Miał bardzo męskie perfumy, które w połączeniu z wodą po goleniu tworzyły genialną mieszankę, od której drżały mi nogi.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bogumił 8 miesięcy temu
    Wkręciło mnie to opowiadanie. Z niecierpliwością czekam na c.d.
  • Nysia 8 miesięcy temu
    Bardzo mnie to cieszy :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania