Ocean rozpaczy. Rozdział I. Część III.

I od tego czasu postanowienie sióstr nie uległo zmianie, dziewczyny cały czas stanowczo brną do swojego celu, i nie zamierzają rezygnować z dobrego życia, które może im się udać. Tylko jak na razie do chwili obecnej sytuacja u nich nie obróciła się na dobre. A co je obie spotkało przez ten długi czas i co przeszły? - Dowiecie się.

***

 

Parę lat w tył był to piękny słoneczny dzień, kiedy Virginia z Maricą zostały poproszone do Jadwigi na parapetówkę, impreza była, skromna bez szału po prostu był, to taki krótki poczęstunek i nic więcej. Ponieważ kobieta ta ciągnie życie tak, by wiązać koniec z końcem, w ogóle dostała mieszkanie socjalne w ubogich warunkach, toaleta jest na podwórzu, łazienki brak myje się w wanience dziecięcej, i ma tylko pokój z kuchnią na piece bez przedpokoju. Jadwiga była, wtedy dobrą znajomą tych sióstr, ona mieszka tam tylko z chorym psychicznie synem, Romualdem który jest upośledzony umysłowo, a z mężem się rozstała dawno temu. Na imprezce tej było dosłownie parę osób i był również Jadwigi kandydat Mateusz. W zasadzie ona z nim pasowali do siebie, bo byli, sobie równi, taki prosty i też chory chłopina, który cierpiał na zjawy i omamy nocne, oraz miał zaburzenia snu. Jadwiga była okey znajomą sióstr tylko do pewnego czasu, ale gdy złośliwa zazdrość narastała u niej, w sposób okazujący już ją i zaczęła posuwać się do czynów najgorszych wraz z jej synem, by wszystko zniszczyć, co ją w oczy raziło, to wtedy dziewczyny już sobie na to nie pozwoliły, dłużej, i kontakt z nią definitywnie skończyły.

***

 

Także przyjęcie u niej nie trwało długo i szybko dobiegło końca, a że nikt prawie nie chciał wracać jeszcze do domu, prócz jednej osoby to zdecydowali wszyscy że pójdą, jeszcze posiedzieć do pobliskiej knajpki, w której grała muzyka i miło można było spędzić czas. Więc oni zebrali się i poszli, jedynie Mateusz chwilkę posiedział, tam, i poszedł do swojego domu bo był zmęczony. Było fajnie, wesoło, przyjemna atmosfera, i sporo ludzi, którzy cały czas przychodzili. Gdy już byli tam większą chwilę, to przysiadł się do nich fajny facecik, taki sympatyczny spokojny gość, który właśnie nie dawno przyszedł i przedstawił im się że jest Adam. Facet żartował, opowiadał, różne kawały, bawił towarzystwo, ale wyraźnie dawał odczuć Virginii to, że jest nią bardzo zainteresowany i chciałby z nią się bliżej poznać i umówić. Adam coraz bardziej dawał, sygnały Virginii jak mu zależy, i zaczął schodzić z tematów ogólnych, tylko rozmowę prowadził jedynie z nią.

***

 

Wtedy wyraźnie było, widać jak Jadwidze i Romualdowi zaczęło, się to nie podobać, po prostu zazdrość ich zżerała, porozumiewali się, razem wzrokiem, bo jedno wiedzieli, co mają robić. Czym bardziej Adam ujawniał swoją chęć do Virginii, tym mściwość ich była, większa aż nie wytrzymali, i zaczęło się. Jadwiga odeszła od stolika wraz z synem i podeszli bezczelnie do niego, zaczynając go wyzywać o nic. Padały słowa takie, po co się dosiadł, że nikt go nie prosił, że nie jest mile widziany, i w ogóle słówka leciały takie, że ach. Adam był zmieszany i bardzo zły. A na koniec machnęła Jadwiga ręką w jego szklankę i wylała mu piwo, które się rozlało na niego. Facet myślał, że wyjdzie z siebie i że coś jej powie albo zrobi, ale się powstrzymał, bo nie chciał być takim jak ona. Chciał iść już, lecz Virginia go wstrzymała, aby został, więc zrobił to tylko dla niej, choć ona w głębi duszy wstydu się tylko ujadła, za całe przedstawienie, jakie odegrali po to, by tylko między nimi coś popsuć. Jadwiga wrzeszczała, a Romuald był w ataku furii, a kiedy Adam został już oblany, to siedzieli już przy stoliku i się uśmiechali do siebie. A co do Mateusza Jadwiga, nawet nie miała czasu o nim myśleć, że poszedł bo z synusiem miała co inne do roboty. Wtedy Adam od chwili tego incydentu nie zwracał z Virginią na wariatkę uwagi, podał jej swój numer, ona sobie go zapisała w komórce, i prosił, ją by się do niego odezwała, jak wróci do domu rano, bo będzie czekał. I tak miało być, ale tak się nie stało Virginia, gdy miała, już w domu wykonać połączenie do niego numeru w telefonie już nie miała. Jadwiga podła musiała wykorzystać okazję, chwilowej nieuwagi sióstr i skasowała Virginii numer, który miała w telefonie, a miała możliwość, bo telefon był na stoliku, o czym nawet starsza siostra nie pomyślała że do takiego czegoś może się ona przyczynić. Gdy do Virginii dotarło już, że do niego już nigdy nie zadzwoni, a on będzie tam czekał i się nie doczeka, było jej bardzo przykro i ciężko, bo cieszyła się, że go poznała, i choć on nie był jeszcze tym którego pragnęła mieć, ale nie był jej też obojętny, bo pasował jej. Ale cóż stało, się straciła go. Virginia była zrozpaczona i wkurzona na Jadwigę i jej syna, myślała, że ich udusi, ale puściła im to i wybaczyła, bo ona ją przepraszała wraz z nim że już nigdy nic takiego się nie wydarzy. I choć Virginia chciała z nią skończyć znajomość, darowała jej to tylko dlatego, że obie siostry nie miały tak towarzystwa do siebie jedynie tylko ją i takie jeszcze dwie znajome osoby.

***

 

Cdn.

Średnia ocena: 3.3  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Tomek Bordo 8 miesięcy temu
    Czwóreczka
  • Violet 8 miesięcy temu
    Postawiłam trzy, ale tak naprawdę to dwa z plusem.
    Pozdrawiam.
  • Robert. M 8 miesięcy temu
    Kolejny raz mam wrażenie, że przebieg wypadków jest referowany.
    Może dlatego, że lubię się rozsmakowywać, dociekać, a tu
    nie ma czasu na dywagacje. Zaznaczasz jakby sekwencje, przewijają się
    slajdy. brak mi mowy ciała, oddechów, spojrzeń,
    Nie chcę się narzucać, bo sam piszę słabo, ale może warto przystanąć i
    opisać co dany bohater czuł, bo emocji jest tu co niemiara, więc siłą rzeczy
    można by mówiąc kolokwialnie nimi pograć. Na pewno jako kobieta umiesz
    lepiej niż ja wczuć się w to wszystko i....dobra już nie marudzę.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania