Ocean rozpaczy. Rozdział III. Część II.

Wtem niespodziewanie pojawił się na środku parkietu starszy facet taki gdzieś po sześćdziesiątce, dość puszysty z brzuchem, lekko łysawy, z dużą okrągłą rumianą buzią, w białej koszuli rozpiętej do w pół piersi, ino fukał i dmuchał, tak mu było, gorąco, a, potem tak go było czuć na odległość, że fu... A on narobił takiego szumu, że tylko było jego słychać na sali. Bo latał po całej niej z wyciągniętymi rękami i podchodził, do prawie każdej kobiety pytając, ją, czy zostanie jego żoną, bo on szuka, żony tak mówił. Ale niestety żadna z kobiet nie była zainteresowana jego ofertą małżeństwa. Nawet podszedł pytając, o to samo Maricę i Virginię, ale one również mu z góry odmówiły, że dziękują, ale nie skorzystają, żeby szukał sobie babki do siebie równej wiekiem, a nie za młodszymi tyle patrzył. Jedynie do Jadźki nie podszedł, widocznie nie był nią zainteresowany, i z tego powodu Jadwiga była trochę zniesmaczona, bo myślała, że do niej też podejdzie, a tu nie. Także gość dalej polował, a dziewczyny ani nie zwracały na niego uwagi, tylko bawiły się dalej.

***

 

Potem nastała przerwa i przestali grać, wtedy kobiety wróciły na miejsce odpocząć i napić się. Gdy Jadzię mocno skręciło już na papierosa, podniosła, się mówiąc, znajomym, że idzie do palarni na fajkę, i żeby szły z nią tak do towarzystwa, bo nie chce być sama między obcymi. Wtedy dziewczyny wraz z jej synem Romualdem zebrali się i poszli z nią. W palarni było tak zafajczone, że aż szaro od dymu się zrobiło, i w odległości tej zadymy było widać starszego gościa, który spoglądał w kierunku ich, dziwnie się zachowywał, dosłownie jak pies, wystawił język i ziajał. Chwilę potem dym już opadł i wyraźnie było już prawie widać wszystko, dostrzegli oni że był to facet źle utrzymany i bardzo lichy, i miał duże wybałuszone oczy, ale smutne oczy. Facet ten był łysy, posiadał malutką tylko ilość włosków na czubku głowy, miał długą pociągłą brodę i nos, oraz posiadał bliznę na lewym policzku jak i również jedno ucho miał zniekształcone, pewnie po jakimś poważnym wypadku i zabiegu. Długo facet tak nie stał i zdecydował się podejść, ale tym razem do Jadwigi, z czego Jadźka była bardzo zadowolona i dumna, że ktoś wreszcie do niej podszedł. Mężczyzna ten chciał nawiązać z nią rozmowę tak po prostu pogadać, pobawić się i tyle, nie uderzał do niej w konkury, ponieważ otwarcie jej powiedział, że nie jest nią wcale zainteresowany, bo nie trafia ona w jego gusta, ale pogadać zawsze można, tak jej mówił.

***

 

Więc przedstawił jej się, że jest Bronisław i że jest samotny od wielu lat, na to odpowiedziała mu Jadzia tak, miło mi Ciebie poznać, w takim razie ja Jadwiga jestem i też samotna od paru lat. Na to Bronek rzekł, oo... to razem samotni jesteśmy, to musimy szukać sobie swoich połówek, bo z nas nic nie będzie, bo nie pasujemy do siebie, ale miło mi Ciebie również poznać. Gdy Jadwiga usłyszała, że Bronisław nie chce jej bliżej poznać, to po prostu zamilkła. Nic nie mówiła, jedynie tylko miną i uśmiechem nadrabiała. A on opowiadał jej, że chwilę temu przyszedł z klubu ,, Pomarańcza'', bo tam się bawił, szukając, dla siebie kobiety, ale że został, tam spławiony to nie chciał, tam dłużej być i że ściągnął choćby tu na trochę zaszaleć, bo ja tak często urzęduję po zabawach, wiesz, Jadziu powiedział. Dodał jeszcze jej Bronek, jak szkoda, że się tu poznaliśmy, a nie w innym lokalu, w którym też często bywam, pasował by ten lokalik do Twojej osobowości, bo załóżmy, gdybyś miała, pewien pseudonim to on byłby, taki sam jak nazwa tego lokalu, o którym Ci mówię, bo on nosi nazwę ,, Kostruba''. Zupełnie taki sam jak Ty. Bo w nim jest cicho, spokojnie, ale jest brzydki, i nic w nim nie ma ciekawego, zupełnie tak jak u Ciebie. Jadźka buchnęła śmiechem i powiedziała, to super, jeśli jest, lokal upodobniony do mnie bardzo się cieszę, dobrze, że mi powiedziałeś i chętnie bym go zobaczyła, powiesz, mi gdzie on jest? A nazwę nosi, bardzo ładną podoba, mi się i jeśli Tobie ta nazwa Bronku też się podoba to dla Ciebie też mogę być Kostrubą, ok? Bronek odpowiedział tak? ok, to wspaniale, jeśli tylko się zgodzisz to już dla mnie jesteś Kostrubą.

***

 

Po jakimś czasie Bronek postanowił wyznać prawdę Kostrubie, co go w Pomarańczy spotkało i mówił jej to bez żadnego wstydu, otwarcie i na głos, że jej znajome wszystko słyszały, bo były blisko niej. Mówił jej, że podrywał sobie laskę dosłownie o, taką wiekiem jak ta młoda pani co tu jest z Tobą, mowa była o Marice. I że mu się nie udało, bo go tam dziewczyna masywnie zgadała, że ona takiego jak on nie potrzebuje, żeby szukał sobie babki do siebie, a ode mnie się dziadzie odpierdol i spadaj. Więc jak spadaj, to przyszedłem, tu Jadziu wiesz? Bo co tam miałem robić dłużej. Ale wiesz co Kostrubo z jednym to pasujemy do siebie, a ona zapytała, a z czym Bronisławie? A choćby, z tym że ja nie mam już zębów, i widzę, że Ty też już nie masz zębów, to razem jesteśmy bezzębni. Na to Jadwiga, ano tak jesteśmy z tym identyczni, to jednak pasujemy do siebie, a on na to, że z tym tak, ale reszta już niestety nie. Słuchaj, Jadzia jest, jedyna tylko rzecz, co mi się u Ciebie bardzo podoba, a wiesz co? Twoje łydki tylko łydki mi się podobają, powiedział, jej mężczyzna. Jadwiga była z radości w siódmym niebie tak się cieszyła z tego komplementu. Nagle zagrała ulubiona piosenka Bronka i porwał Jadźkę do tańca, a ona nawet mu nie odmówiła, tylko poleciała z nim jak w dym. A on jak tańczył, popisywał się, jak młodzieniec, wyginał się, jakie obroty robił i jakie ruchy miał, a jak tyłkiem kręcił, aż na kolanach do Jadźki w tańcu podjeżdżał, a ona stała, w miejscu ino się kiwała, i klaskała dopingując mu w tańcu. Dziadek jeszcze trochę poszalał na parkiecie, poklęczał śmiejąc się do niej, a ona do niego, że facet upadł do jej stóp, cała aż promieniała, że taki mężczyzna, chociaż tam na zabawie jej się trafił. Ale ona ani nie wiedziała kiedy i Bronisław stracił, jej się z oczu znikając, na dobre. Także nawet jej łydki nic nie pomogły i było po Bronku.

***

 

No proszę bardzo nawet tak starsi panowie, nie mając za grosz wstydu i mają jeszcze czelność podchodzić i podrywać takie młode dziewczyny, jak się nie wstydzą nawet, startować jak do wnuczki no śmieszne, oj faceci opanujcie się, bo robicie z siebie totalne pośmiewisko, a szukajcie rzesz sobie w końcu kobiet do siebie. A wy macie radości pełny tyłek bo myślicie, że co, taka was będzie chciała he... A co ona z takim będzie robiła, a zabawi się takim i wykorzysta, na cacy jak się zgodzi, oczywiście, i potem kopnie dziada w cztery litery i będzie po wszystkim, tak samo mówiąc tu o facetach dobrze dojrzałych ta sama sprawa, łapią sobie dziewczyny jak córki, bo myślą, że oni, są nie wiadomo, czym a też takie same stare cymbały z którymi taka młoda zrobi dosłownie to samo, tylko w swoim czasie.

***

 

Więc dziewczyny fajnie się bawiły, ale cóż czas dobiegł, końca szaleństwo skończyło, się i wszyscy wracali do domu, nawet Marica z Virginią i swoją załogą też wracali, oczywiście siostry były z nie wesołą miną i bardzo złą, którym znów się szczęście nie uśmiechnęło były, zawiedzione, załamane, i w desperacji.

***

 

Cdn.

Średnia ocena: 1.0  Głosów: 4

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

    Napisz komentarz

    Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania