Foto Zabawa→10→Pogrzeb Don Śruba
https://zapodaj.net/plik-AVv6UtVBVF
Głośne, metaliczne odgłosy, dobiegają z różnych metalowych części, zgromadzonych żałobników. Stoją przygnębieni, pod ciemnymi chmurami, a z metalowych dupereli, wypływa smutny smar. Niektórzy rdzewieją już nieco, w strugach deszczu, ale z uwagi na szacunek, dla bohatera imprezy, Don Śrubem zwanym, nie odchodzą lub odjeżdżają.
Płoszą jednocześnie wygłodniałe kruki. Przyleciały biedne z nadzieją w czarnych skrzydłach, że jednak nie schowają, zostawią delikwenta na wierzchu i będą mieć wydziobożerkę. Po chwili jednak, mając zdeformowane dzioby, o twarde niby ciała, odlatują zdegustowane i zawiedzione, zostawiając tylko, echo krakania, które po chwili umiera.
Natomiast główny sprawca zamieszania, umarł podobno już kilka dni temu, a właściwie został zmiażdżony z namiętnym łoskotem, przez zazdrosną lokomotywę, starego typu, buchającą zakochaną parą. To jednak wersja oficjalna, tudzież romantyczna, dla ciekawskich dziennikarzy. Teraz omawiany, czeka spokojnie, pośród zgromadzonych, na włożenie do zardzewiałej ziemi, rdzą znamienitych przodków.
Niestety. Nic nie zostało z jego wspaniałego, proporcjonalnego wyglądu, o przystojnych, gładkich trybikach, kółkach wszelakiej maści, migających światełkach i pewnym podłużnym szczególe, do wycieku smaru. A tak się nim szczycił i przyciągał różne zauroczone metalowice, z powabną żelazną szczeciną. Zebrani mogli tylko ze smutkiem we wizjerach, oglądać ten cały bajzel, niepodobny już tak bardzo, do nich.
Tylko najbliższa rodzina, znała od uczynnych sygnalistów, prawdziwą przyczynę, tego całego galimatiasu, w który ich najbliższy trybom, został zmieniony. A przyczyna była banalna. Chciał ich po prostu odwiedzić z daleka, a że teleportacja jeszcze była w drucianych powijakach, to jak łatwo można było przewidzieć, nastąpiła awaria teleportera i na stacji docelowej, został ponownie złożony, nie tak jak trzeba. I to bardzo nie tak.
Jeszcze bardziej wtajemniczeni, metalicznie zgrzytali rodzinie w aluminiowe ślimaki i bębenki, że ktoś, tak dla wesołości, czyli dla ołowianych jaj, przed teleportacją, włączył opcje→AI, czyli Alternatywną Instrukcję – ponownego złożenia. I wyszło jak wyszło.
*
– Babciu. Przestań zgrzytać i sikać po dziadku smarem, tylko mnie posłuchaj – rzekł blaszany wnuczek, w smutnej ciszy, że aż zgromadzeni, błysnęli złowrogo poświatą wizjerów. – Możemy oddać dziadka na złom. Po co zakopywać. Za uzyskane przychody, skonstruujesz sobie nowego. Nawet z lepszym prętem. Co ty na to, babciu?
– Nie wódź mnie na pokuszenie, blaszany łobuzie – tym razem zazgrzytała babcia, zakochanym trybikiem. – Jam już w węglarce zakochana. Poza tym wnuczku, trza myśleć racjonalnie. Ma pełno opału, na ślicznych, wklęsłych wdziękach.
– Ależ babciu. Skoro tak rozumujesz, to wiedz, że tej zimy, nie ma być zimy. Możesz być śmiało dziadkowi wierna. Nawet po śmierci.
Nagle wszyscy usłyszeli złowieszczy, acz oczekiwany, chociaż nie przez wszystkich, zgrzyt słowny:
– Do zardzewiałej śrubki. Bierzcie się do roboty, pieprzone roboty. Z miłości do was to mówię.
Tak mnie poskładajcie, bym wyglądał, jak za życia.
– Drogi mężu – zazgrzytała babcia. – Ty się wreszcie zdecyduj. Czyś żyw, czy nie. Węglarka czeka. Muszę wiedzieć, jak sobie życie wytrybować.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania