LBnD 14 - Anioł Stróż
*Drabble oparty jest na autentycznym wydarzeniu. Są to zapiski mojego niemiłego doświadczenia, które wierzę, że odrodziło mnie na nowo.
Około godziny 24:00 wyjechałem po siostrę. Wcześniej zdrzemnąłem się, gdyż byłem potwornie wycieńczony. W samochodzie zamiast rapsów, coś natchnęło mnie, by włączyć katolickie piosenki. Na zewnątrz panowała głucha cisza…
Jechałem pewnie, wolno. Do celu miałem zaledwie 5 kilometrów. Blisko. A jednak… W połowie drogi organizm zaczął się przeciwstawiać. Powieki opadały, ale szybko się ocknąłem. Mogłem się zatrzymać, przewietrzyć. Nie zrobiłem tego. Za kilka sekund zasnąłem i rąbnąłem w barierki. Wierzę, że w tamtej chwili Szeryf posłał swego Anioła. Metr dalej i wpadłbym do głębokiego rowu. Nie wiadomo, co by się stało. Najwidoczniej On chce, żebym dalej grał w te karty…
Komentarze (15)
Bardzo udane, ciekawe opowiadanko! Zastanawiające, że historie podobnych "interwencji" (biorę je w cudzysłów, bo jedni chcieliby to tak określać, a inni nie), spotyka się dość często - ja sam wyczytałem podobne świadectwo w jednej z książek s. Kingi Strzeleckiej, a drugie usłyszałem od taksówkarza. Wyglądałoby na to, że aniołowie są szczególnie aktywni na drogach, co przypomina stary serial: "Autostrada do nieba".
Dokładnie tak. Zależy od człowieka, czy uwierzy, czy nie. Często mówimy, że mamy szczęście... Słyszałem jakiś czas temu, że nie szczęście to świeckie imię Ducha Świętego :) Dziękuję za rzeczowy komentarz i pozdrawiam :)
*że szczęście to świeckie...
Witamy pierwsze drabble w Bitwie. na początek otrzymujesz w prezencie 3 punkty. Życzymy dobrej zabawy.
Prosimy o link na; https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-drabble-linki-do-w1242/
Literkowa
Jakubvzc→No tak. Różnie w życiu bywa. Może jesteśmy czasami uratowani, ale o tym nie wiemy i się nigdy nie dowiemy.
Mam iść tam...coś mnie pikło... idę gdzie indziej. A gdybym poszedł... tam, to by mnie samochód rozpłaszczył:)
Pytanie. Czy to,,, piknięcie, było moje, czy w jakiś sposób... narzucone?↔Pozdrawiam:)↔5
Taaak, tutaj nie dowiemy się. Zależy od człowieka, czy wierzy, bądź nie :) Pozdrowienia i dziękuję za 5 :)
Ja bym tu widział raczej pomyślny zbieg okoliczności, aczkolwiek każdy to może sobie tłumaczyć na swój sposób i każdemu wolno interpretować. Swoją drogą, to ciekawe, że pokonując odległość pięć kilometrów miałeś takie problemy z jazdą Jakubie. Może niedzielny kierowca chyba z ciebie jest i powinieneś się podszkolić. Bo co mają powiedzieć zawodowcy, którzy tygodniowo pokonują tysiące kilometrów.
Niedzielny to nie jestem, aczkolwiek słabo wytrzymały na zmęczenie. A wtedy było ono spotęgowane. Tak się stało. A co do początku komentarza - jestem człowiekiem głęboko wierzącym, więc odpowiedź jest prosta :) Aczkolwiek prawda to, że każdy może inaczej na to spojrzeć.
Czyli jednak te barierki czasem się dosyć przydają... No, niezłe w sumie.
Dzięki i pozdrawiam :)
Zapraszamy na Foeum do zagłosowania:
https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-drabble-glosowanie-w1241/
Czytamy, komentujemy i głosujemy według zasady: 3 - 2 - 1 - plus uzasadniamy dlaczego?
Głosujemy do 21 września /poniedziałek/ godz. 23.59
ładne
Dziękuję ślicznie i pozdrawiam :)
Przeżycie dość traumatyczne choć na własne życzenie. Trzeba słuchać organizmu kiedy jest się kierowcą a on (organizm) błaga o chwilę wytchnienia.
Napisane dość sztywno ale realistycznie.
Pozdrawiam
Dokładnie tak. Człowiek uczy się całe życie. Dzięki i również pozdrawiam.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania