LBnD -2 - Rzeczywiście, drink, nie?
Wigilia w gronie znajomych zaczęła się niewinnie: barszcz, uszka i śmieszny napój, który miał smakować jak dzieciństwo, a pachniał jak błąd systemu. Po trzecim łyku choinka zaczęła oddychać, a karp poprosił o papierosa.
Halucynacje wjechały punktualnie. Anioł Stróż miał oczy jak płyty CD i tłumaczył, że to normalne, tylko święta w wersji reżyserskiej. Na pasterkę poszliśmy jak w Trainspottingu: szybkim krokiem, w slow motion, przez klatkę schodową pełną reniferów z Glasgow. Organista grał techno, ksiądz wrzeszczał "ręce w górę!", a Jezus kiwnął porozumiewawczo.
Pobudka 27-ego. Sucho w ustach. W telefonie zdjęcie: ja, opłatek, różowy drink i napis „Wesołych halucynacji skurwysyny".
Komentarze (30)
Fabuła wporzo, znaczy anglikański?
Wesołych kurwa.
Z Glezgoł to pewnie - kursywy, czyż nie, mother-fucking...
Jak ja komuś chcę ubliżyć, to nie robię tego w białych rękawiczkach. Co, smutno bo będąc szmatą, sprawiasz że święta samotnie spędzasz? To nie odbijaj tego na innych, bo to nie ich wina że pała z Ciebie. Irek Debilek.
Absurd na poziomie czystego umysłu.
U Ciebie buzuje testosteron i te życzenia, przepięknie.
Oj, bo życie to nie pranie, by je zmiękczać 😏
https://www.opowi.pl/forum/literkowa-bitwa-na-drabble-glosowanie-w1241/#reply
Zapraszam do oddania głosów.
Mocno zarysowany obraz, to znaczy soczyście. Fajna scenka, bardzo konkretna
Oj, soczyście. Bywały takie święta. A po nich już nie soczyście, a sucho. Bardzo.
Każdy z obrazów działa, jest po coś, a to trudne do osiągnięcia.
Podoba mi się, choć czuję się lekko nieswojo :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania