Moja prywatna Maćkowa mitologia, czyli zabobony, w które od dziecka wierzę. Rajstopy

Od dziecka wierzę, że słowo „rajstopy” narodziło się w konkursie ogłoszonym w peerelu przez „Przekrój”, „Szpilki” albo nawet „Trybunę Ludu”. Nie wiem, które z tych pism było pierwsze. W mojej mitologii wszystkie były.

Konkurs miał jedno zadanie: wymyślić polską nazwę dla nowej części garderoby. Do redakcji napłynęły tysiące propozycji. „Rozciągawka”, „nylonówka”, „podspódnica”, „stopotulka”… Jedne praktyczne, inne poetyckie, wszystkie śmiertelnie poważne.

– „Raj dla stóp” – przeczytał przewodniczący jury.

– Za długie.

– To skróćmy.

– Raj… stopy…

– Rajstopy!

– Obywatelu przewodniczący, mamy zwyciężczynię!

Tak właśnie – jestem o tym przekonany – pani Ania z Wrocławia wygrała konkurs. Otrzymała dyplom, kopertę z nagrodą i dożywotnią satysfakcję, że wymyśliła słowo, które wejdzie do języka.

Dopiero wiele lat później dowiedziałem się, że „rajstopy” nie mają nic wspólnego z rajem dla stóp, za to całkiem sporo z rajtuzami. Nie uwierzyłem. Do dziś nie wierzę.

Bo znacznie bardziej podoba mi się świat, w którym gdzieś w szufladzie pani Ani leży pożółkły dyplom za uratowanie polszczyzny jednym słowem. I w którym, obok Leśmiana, Schulza i Tuwima, istnieje jeszcze jedna cicha bohaterka języka – kobieta, dzięki której „raj dla stóp” stał się „rajstopami”.

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (7)

  • droga_we_mgle 3 tygodnie temu

    No ja bym ich "rajem dla stóp" nie nazwała...

    Są niewygodne, przesuwają się, obsuwają w dół, non stop musisz uważać, a i tak się rozedrą/puszczą oczko, elektryzują się, czasem podrażniają mi skórę. Na stopach też się umieją rozwalić.

    Kiedyś zniszczyłam parę, zanim ją na dobre włożyłam. Podciągnęłam zbyt gwałtownie do góry i je rozerwałam.

    Wiec żaden raj. W najlepszym wypadku czyściec.

  • droga_we_mgle 3 tygodnie temu

    Ale tak, też kiedyś tak rozkminiałam tę nazwę...

  • Domi123 3 tygodnie temu

    Kapitalne! Ja też wolę tę rzeczywistość z panią Anią z Wrocławia, a nie tę z jakimiś tam rajtuzami. W co jeszcze wierzyłeś? Opowiadaj!

  • il cuore 3 tygodnie temu

    Wcześniej były pończochy i one mogły coś sugerować – choć rajtuzy pierwsze.
    Jeśli chodzi o dziwne nazewnictwo, słowotwórstwo to np. Pepegi były skrótem fabryki: Polski Przemysł Gumowy Towarzystwo Akcyjne (skrót PePeGe)😜

  • maciekzolnowski 3 tygodnie temu

    No proszę, ile to się ciekawych rzeczy można od Was dowiedzieć, Il Cuore. Dzięki, pozdrawiam. :)

  • maciekzolnowski 3 tygodnie temu

    Dzięki, Domi123. Na pewno coś jeszcze opowiem. Tych zabobonów było strasznie dużo, tylko już nie wszystkie pamiętam, a szkoda. :)

  • maciekzolnowski 3 tygodnie temu

    Pięknie to opisałaś, Drogo we Mgle.
    "Wiec żaden raj. W najlepszym wypadku czyściec". To sobie musiałem aż podkreślić. Czyściec, powiadasz. :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania