Odnalezione szczęście. Rozdział 1
[Właśnie zastanawiałam się nad zmianą tytułu, ponieważ tytuł "Trudności życia" przestał mi pasować do fabuły. Także zmieniam go na "Odnalezione szczęście" i mam nadzieję, że zostanie tak do końca :) ]
Od razu po przebudzeniu poszłam pod prysznic i ubrałam zwykły biały t-shirt oraz jeansy. Włożyłam trampki, wzięłam torebkę, w której miałam telefon, klucz do pokoju i portfel i wyszłam coś zjeść.
W hotelowej restauracji zamówiłam tylko sałatkę. Po śniadaniu poszłam do pobliskiego parku, ponieważ w hotelu nie czułam się dobrze. Była piękna pogoda więc zawróciłam do pokoju po gitarę. W parku usiadłam na ławce i zaczęłam grać. Gdy szarpałam za struny tego instrumentu, czułam, jakby nie było innych ludzi, żadnych problemów. Tylko ja i moja gitara.
- Hej. Ładnie grasz - odezwała się dziewczyna, stojąca przy mnie. Nie zauważyłam jej wcześniej.
Miała proste czarne włosy, które lekko powiewały na łagodnym wietrze i zielone oczy. Była wysoka, może to przez koturny, które miała na stopach. Ubrana była w śliczną czarno-białą sukienkę do połowy uda.
- Dziękuję - odpowiedziałam.
Nie należałam do osób nieśmiałych, ale nie byłabym na tyle odważna, żeby zagadać do nieznajomych. Najwidoczniej ona taka była.
- Jak się nazywasz? - spytała.
- Hope - oznajmiłam wyciągając do niej rękę. - A ty?
- Isabela - uścisnęła moją dłoń. - Znajomi mówią mi Izzie. Mam pytanie. Czy pomogłabyś mi znaleźć mojego psa? Malutki kundelek, czarna sierść...
- Ok. Tylko daj mi chwilę. Pójdę odnieść gitarę.
Ruszyłam biegiem do hotelu, przekręciłam zamek od pokoju i mocno pchnęłam drzwi. Kilka osób na długim korytarzu spojrzało w moją stronę. Rzuciłam gitarę na łóżko i wybiegłam z powrotem do parku, gdzie czekała Isabela.
- Wow! Szybka jesteś - powiedziała, gdy stanęłam obok, zdyszana.
Uśmiechnęłam się.
- Chodźmy szukać twojego psa. Jak się wabi?
- May - odparła.
- Ładnie. I oryginalnie.
- Dziękuję - teraz ona posłała mi uśmiech. - Ok. To idziemy?
- Jasne.
Chwilę zajęło nam szukanie May. Ledwo sięgała połowy mojej łydki. Zaprosiłam Izzie do swojego pokoju.
- Skąd jesteś, Hope? - zapytała, kiedy usiadłyśmy na łóżku.
- Z Nowego Jorku, a ty?
- Urodziłam się tu, w Greenley. Dlaczego przeprowadziłaś się z Nowego Jorku? Sama dużo bym dała, żeby znaleźć się tam choćby na jeden dzień.
- Nie wiem. To było dawno. Pewnie rodzice nie chcieli tam mieszkać. Może woleli jakieś małe miasteczko, takie jak to.
Przeprowadziliśmy się jak miałam 4 lata. Danielle płakała, bo miała tam przyjaciół i nie chciała wyjeżdżać. Ja nie miałam. W Greenley przyjaźniłam się tylko z Bethany. Jej rodzina miała wypadek samochodowy, wszyscy zginęli na miejscu. Przez dwa miesiące nie wychodziłam ze swojego pokoju. Dużo płakałam. Czułam się tak, jakbym była całkiem inną osobą.
- Ja już muszę lecieć. Mogę przyjść jutro? - zapytała Isabela.
- Pewnie! Wpadaj - odpowiedziałam.
- No to do jutra, Hope.
Po raz pierwszy od sześciu lat poczułam, że odzyskałam równowagę. Byłam... szczęśliwa.
[Wcześniej nie wspomniałam o gitarze, za co przepraszam. W następnym rozdziale spróbuję napisać coś ciekawego.]
Komentarze (33)
Ciekawe. Dałam 5 ^^
Ładnie się rozwija, 5 :)
Dziękuję
Akcja się rozkręca.
5
Dziękuję! :)
Zapraszamy do wzięcia udziału w głosowaniu: http://www.opowi.pl/forum/glosowanie-literkowa-bitwa-na-rymy-bez-w478/
:-)
Witam ponownie ;)
Od razu powiem, że nowy tytuł chyba podoba mi się bardziej niż poprzedni, także gratuluję pomysłu :D Tytuły nieraz spędzają sen z powiek, przynajmniej mnie, ale ten jest całkiem ładny :D
"Tylko ja i moja gitara." - To zdanie od razu skojarzyło mi się z jedną z moich ukochanych piosenek ("Me And My Guitar" Toma Dice'a
! Nie wiem, co jest z tymi komentarzami, ten nawet nie był taki długi, a został z niego kawałek :C ...Jeszcze raz!
"Była piękna pogoda więc zawróciłam do pokoju po gitarę." - Przecinek przed "więc".
"- Hej. Ładnie grasz - odezwała się dziewczyna, stojąca przy mnie." - Przecinek jest zbędny i szyk zdania jakiś odwrócony (stojąca przy mnie dziewczyna - ?)
"Danielle płakała, bo miała tam przyjaciół i nie chciała wyjeżdżać. Ja nie miałam. W Greenley przyjaźniłam się tylko z Bethany. Jej rodzina miała wypadek samochodowy, wszyscy zginęli na miejscu." - Trochę Ci się tutaj tych "mieć"-ów namnożyło ;) No i szczerz mówiąc, najpierw zrozumiałam, że rodzina Bethany miała wypadek bez niej samej. Trochę chaotyczny ten fragment.
Poza tym, imiona są cudowne, wielki plus od mnie za nie
Dziękuję za twoją opinię :)
... I jeszcze się przerwało, a nie mogę już odpowiedzieć na tamten komentarz(!)
... I jeszcze się przerwało, a nie mogę już odpowiedzieć na tamten komentarz(!)
Dobra, nie wiem co się dzieje z moimi Internetami, przepraszam Cię najmocniej za ten spam (którego oczywiście nie da się usunąć .-.)! :( W każdym razie rozdział przyjemny i po dopracowaniu opisów będzie naprawdę fajnie :) Jeszcze raz przepraszam.
...
Co tu się z tymi komentami dzieje? :)
Ciekawie się rozwija :) Podoba mi się, tytuł jest o wiele lepszy. Czekam na dalsze rozwinięcie tekstu. A teraz zostawiam pięć.
Dziękuję :)
Na szczęście kończę pisać trzeci rozdział i dwa prawdopodobnie pojawią się w poniedziałek.
Oo, no popatrz- zmyliłaś mnie tym tytułem. Teraz wchodzę i patrzę, że już nowe rozdziały są :D Dobrze, że zajrzałam. Opowiadanie jest bardzo ciekawe. Ślicznie układasz dialogi. Ogólnie szykuje się ciekawa historia. Idę do dalszych rozdziałów, może dowiem się więcej :) 5
Dziękuję :D
Ciekawie napisana historia i świetny tytuł. Daję mocne 5 i zapraszam do mojego opowiadania http://www.opowi.pl/profil/kwiatuszek6971
Dziękuję :)
Świetny 5. Ide dalej :)
Dziękuję :)
Hmm... ciekawe, ciekawe. Może narazie nic się nie dzieje, bo dziewczyna wyszła pograć na gitarze, poznała Isabele i pomogła jej znaleźć psa. Pomimo to opowiadanie samo w sobie jest przyjemne i lekko się czyta. Zawiesiłam się trochę przy tym jak Hope opowiadała dlaczego nie mieszka z Nowym Jorku, ale zapewne to przez moje roztargnienie :D Daje 5 i lecę dalej.
Dziękuję. :)
Jestem tu i ja :) prolog przeczytałam już wcześniej, teraz komentuję. Fajnie, że bohaterka od razu poznaje kogoś nowego, skoro własna siostra się na nią wypięła :/ troszkę krótki rozdział, ale to nic :) 5 i lecę dalej :)
Dziękuję i cieszę się że zajrzałaś.
Rozdział super, zresztą tak jak prolog ;) 5 i idę czytać 2 :)
Dziękuję, że czytasz moje "bazgroły" :)
ObcaPlaneta to nie żadne bazgroły :) bardzo przyjemnie czyta sie twoje opowiadanie ;)
Oo to bardzo miłe, ale ja mam inne zdanie na temat mojego opowiadania niż ty :(
Niepotrzebnie, jest świetne :)
dainty haha dziękuję że tracisz czas na to... opowiadanie :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania