PoG2ds 2 →Wędrówki Big Mszycy
Tłusta, omszała Big Mszyca, wędruje wytrwale, lecz gdera niemiłosiernie, spocona jak mysz kościelna pod miotłą kościelnego.Wymarzonym celem, jest turkusowa róża. Chce zasnąć w kołysce z delikatnych płatków, śniąc o przyjaznych biedronkach. Niestety. Drogę blokuje zardzewiała łyżka, na której niedawno żuk gnojowy, ćwiczył pisanie o toczeniu kulkowych pamiętników.
Skrzyżowana w miłosnym uścisku, z przydrożnym nożem–(co to wyskoczył z pochwy i przed chwilą zdradził finkę z widelcem)– leży przyduszona namiętnością. Big Mszyca próbuje ominąć srebrny, dźwięczny galimatias, lecz nagle z zarośli wyskakuje Szalony Pasikonik: ZepHyr, w jednym bucie, na wszystkich nogach.
Cwana wędrowniczka, odgryza mu dwie nogi. Służą jej teraz jako kostury do podpierania.
Drapieżne mrówki, z wygłodniałymi zębiskami, słysząc jęczące jęki, leżącego poszkodowanego, opuszczają swoje łóżka by przerobić pasikonika, na mniejsze, łatwiejsze w transporcie, kawałki. Dawna szkoła mrówczego protoplasta. Poczwórnego Przegubowaca.
Przy okazji potrącają kulkę gnoju. W środku siedzi dumny chrząszcz pewny swego, pilnując domostwa, niczym niezdobyty zamek
Stacza się ów ze wzgórza, prosto na chór dżdżownic.
Jeszcze przed chwilą śpiewały melodyjne piosenki
ale teraz fałszują, mając kleistą maź w ustach.
To znaczy te, które przeżyły.
Niespodziewanie nadlatują z jury, pterokurczaki o ostrych, ząbkowanych dziobach. Wszystkich tu na ziemi, nachodzi refleksja o sensie ich życia.
Nagle, cudownie mglisty poranek, spływa wilgotnymi szczątkami. Jeden brzydszy od drugiego, a pewien element, jeszcze mniej uroczy.
Na gęstej brei, pływa żółtawy, okrągły biszkopt niczym zaropiałe oko z nerwowym, postrzępionym masztem. Żagluje na nim, stary, zakompleksiony i zrzędliwy Pająk Burda. Chichocze szyderczo, trzymając obleczoną w nitki muchę. Zanurzona w toni, służy za ster, To on postanowił metaforycznie dorysować paskudne Drobioloty, mając kapryśny wredny charakter, w którym to, żadna humanistyczna cząstka zaistnieć nie chciała.
Mailingowy list, dopełnił reszty.
***
A jednak Big Mszyca przeżyła.
Nie wiadomo dlaczego, tylko ona.
W nocy śni o zapachu.
Tym razem, nie róży.
Gdy nastaje dzionek, wyrusza na wędrówkę
Pragnie odnaleźć w głowie, fiołki.
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania