Przyjaciele 7

Serafin i Bob weszli do gabinetu. Lekarz zamknął drzwi.

- Wie pan już, co mi jest? - spytał pacjent.

- Tak. Muszę przyznać, że pierwszy raz w życiu spotkałem się z czymś takim - przyznał psychiatra, siadając naprzeciwko Boba. - Posłuchaj, zanim ci o tym powiem, musisz wiedzieć, że to poważna sprawa i możesz przeżyć szok. Chcę jednak, żebyś mi zaufał. Na pewno ci pomogę, ale ty też musisz mi pomóc. Rozumiesz?

- Tak. Niech pan powie, co pan zdiagnozował, bardzo proszę - Bob lekko się uniósł z przejęcia.

- Dobrze.

Serafin wziął jakieś dokumenty, a potem przyjrzał się pacjentowi.

- Cierpisz na dwa główne schorzenia psychiczne. Schizofrenię katatoniczną i zaburzenie dysocjacyjne tożsamości.

Serafin na chwilę zamilkł. Chciał, aby Bob powoli przetrawił każdą informację.

- Co to? - zapytał nadal podniecony pacjent.

- Po kolei. Pierwsza choroba u ciebie polega na tym, że dostajesz co jakiś czas dziwnych ataków. Na przykład siedzisz nieruchomo i patrzysz w jakiś punkt. Nie reagujesz wtedy na to, co się do ciebie mówi, nie możesz się wypowiedzieć ani poruszyć. Bardzo ciężko cię też ruszyć, zmienić pozycję, w jakiej się znajdujesz.

- Nie przypominam sobie, żebym tak robił - Bob pokręcił głową z zamyśleniem.

- Nie możesz tego pamiętać. Powiem ci, że w czasie takiego ataku zapewne przenosisz się do tego innego świata, o którym mi opowiadałeś.

- Naprawdę?

- Tak. Jesteś tam także w nocy, kiedy śpisz. Ale to nie wszystko. To się łączy z drugim schorzeniem.

Bob nadal był podekscytowany. Serafin obawiał się jego reakcji na następną wiadomość.

- Niech pan powie, proszę! - pacjent aż podskakiwał na krześle.

- Masz też zaburzenie dysocjacyjne tożsamości. Chodzi tu o to, że tak jakby tworzysz drugiego siebie.

- To znaczy?

Serafin westchnął.

- To znaczy, że wymyśliłeś sobie nową tożsamość. Także świat. Zbudowałeś miejsce, w którym występujesz jako inna osoba, ta, za którą się uważasz również w rzeczywistości.

- Nie rozumiem - Bob nadal się uśmiechał. - Co chce pan przez to powiedzieć?

- Że nie jesteś tym, za kogo się podajesz.

Z twarzy pacjenta zniknął uśmiech.

- Jak to?

- Przedstaw się - poprosił Serafin. - Ja powiem ci, jak to powinno brzmieć.

- Dobrze. Nazywam się Bob Woody. Mam 22 lata, z wykształcenia jestem kucharzem. Mam tylko ojca, druga rodzina zginęła w wyniku zniszczenia miasta. Proszę bardzo. Jak to powinno brzmieć?

- Nazywam się Hilary Schellady, mam 40 lat, z wykształcenia jestem tancerzem, potrafię grać na kilku instrumentach, pracowałem w orkiestrze. Mam trzech synów.

 

Bob siedział nieruchomo i wpatrywał się w Serafina rozszerzonymi oczami. Wreszcie wykrztusił:

- Co?

To było wszystko, co był w stanie powiedzieć. Serafin obawiał się, że pacjent go zaatakuje i będzie wściekły. Bob, a właściwie Hilary, zachował się jednak spokojniej, niż przewidywał psychiatra.

- Wiem, że na pewno ciężko co w to uwierzyć, ale to prawda.

- Ale dlaczego? Dlaczego ja...

- Wymyśliłeś drugiego siebie po to, żeby sobie pomóc. Źle się czułeś, ojciec się nad tobą znęcał, a ty nie potrafiłeś sobie z tym poradzić. Więc uciekłeś od tego, tworząc coś na kształt swojego sobowtóra. Tylko zbudowałeś dla niego inny świat. W końcu zmieniłeś swoją tożsamość, żeby całkowicie oderwać się od poprzedniego życia. Mówiłeś, że kiedyś zrobiłeś sobie brata. To był początek choroby. Konkretnie zaburzenia tożsamości. Schizofrenia rozwinęła się nieco później, kiedy zacząłeś coraz częściej odrywać się od rzeczywistości. Jestem w szoku, że nikt wcześniej nie zdiagnozował u ciebie tych schorzeń. Każdy mówił zapewne, że to normalne i że zawsze się tak zachowywałeś, byłeś... inny. Nie podejrzewano, że możesz mieć jakieś problemy umysłowe, dlatego tak późno wykryto te choroby.

Bob słuchał go, jednocześnie nie mogąc w to uwierzyć. Czyżby świat, który tak pieczołowicie budował, o który dbał, który stworzył - nie istniał? Czy to możliwe? Że rzeczywistość wcale nią nie była?

- Ale ja nie rozumiem - powiedział cicho pacjent. - To znaczy, że całe życie spędziłem w miejscu, którego nie ma? Że oszalałem? Że nie jestem tym, za kogo się uwazalem?

- Wiem, że to dla ciebie szok, ale musisz to jakoś przyswoić. Postaram się pomóc ci i możliwie jak najbardziej złagodzić skutki chorób - delikatnie uśmiechnął się Serafin. - Ale sam nie dam rady. Ty też musisz się trochę zaangażować. Zgodzić na leczenie. Pozwolić sobie wszystko wytłumaczyć. Wtedy możemy coś z tym zrobić. To nie jest grypa, że szybko ją wyleczymy i możesz całkowicie zdać się na naszą łaskę. To choroby, które dotknęły twojego umysłu i żeby je wyleczyć, potrzebna mi twoja pomoc. Musisz mi na leczenie pozwolić, to zależy tylko od ciebie.

- A na czym polega to leczenie? - Bob odzyskał w końcu głos.

- Będziemy podawać ci właściwe leki, jeśli się zgodzisz, pójdziesz na terapię. Jest mnóstwo sposobów. Ale nic nie zrobię, jeśli się na to nie zgodzisz. Nie mogę cię zmusić do leczenia. Ale bez twojego wkładu też nie mogę nic zdziałać. Kluczowa jest tutaj twoja postawa i podejście do sytuacji. Nie zamierzam się nad tobą znęcać, ale chcę ci pomóc.

- Rozumiem. Czy to będzie obejmowało tortury?

- Co?!

- Będziecie mnie torturować, żeby wyleczyć te choroby?

- Nie! Co ty w ogóle mówisz? Jakie tortury? - Serafin był w szoku. - Nie będziemy robić ci krzywdy, skąd w ogóle taki pomysł?

- Słyszałem dużo o strasznych szpitalach psychiatrycznych, w których mordowano i...

- Już wystarczy!

- Przepraszam.

Lekarz otarł pot z czoła. Ta praca była naprawdę ciężka... Nigdy nie możesz być pewien, kto stoi za drzwiami sali. Może nikt? A może stoi tam pacjent z nożem w ręku, czekając na ulubionego psychiatrę, żeby się z nim ,,pobawić"? Serafin miał takie sytuacje. Zdarzyło się raz, że pacjent z zespołem Fregoliego omal nie zatłukł go na śmierć własnymi pięściami. Po wszystkim chory go przepraszał, mówiąc, że po prostu wziął go za seryjnego mordercę. Oczywiście przeprosiny miały miejsce już po tym, jak Serafin trafił do szpitala z obrażeniami głowy. Na szczęście nic mu się nie stało.

Innym razem lekarz prawie został uduszony przez człowieka chorego na syndrom Alicji w Krainie Czarów. Przy tym schorzeniu podobne przypadki były naprawdę rzadkością. Pacjent po prostu dostał szału, gdy wszystko się najpierw oddalało, a potem gwałtownie przybliżało. Niestety, Serafin akurat był w sali i stał się ofiarą rozjuszonego mężczyzny. Na szczęście na pomoc przybiegł mu pielęgniarz. Kto wie, co by się stało, gdyby nie on?

Serafin aż się wzdrygnął na wspomnienie tamtych wydarzeń.

- No dobrze, leczenie jeszcze nie teraz - powiedział. - Najpierw musimy o nim porozmawiać. Ale później. Teraz musisz się nieco oswoić z sytuacją. Jeśli będziesz potrzebował czegokolwiek, to przyjdź. Albo poproś pielęgniarkę, żeby mnie przyprowadziła. Dobrze?

- Tak.

Bob, właściwie Hilary, wstał i skierował się do drzwi. Na odchodnym spytał jeszcze:

- Chce mi pan pomóc?

- Tak, bardzo - uśmiechnął się lekarz.

Hilary wyszedł, głęboko się nad czymś zastanawiając.

Następne częściPrzyjaciele 8  Przyjaciele 9  Przyjaciele 10  

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Bajkopisarz 2 miesiące temu
    „za kogo się uwazalem?”
    Uważałem

    No i wyszło, co to za gagatek. I jak się bezczelnie odmłodził 😉 Zaskakująco spokojnie przyjął diagnozę. No, chyba że poszedł planować, jak się "pobawić" ulubionym doktorem.
  • Beatka 2 miesiące temu
    Zobaczymy :)
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Beatko→Co odcinek, to się robi ciekawiej. Nawet bardzo. A sądzę, że to nie koniec niespodzianek:)
    Faktycznie, scenariusz do filmu, można by na podstawie tego napisać. Retrospekcje, tych światów i jego drugiego..itp...
    No dobra→Czekam na ciąg dalszy:)→Pozdrawiam:)→5
  • Beatka 2 miesiące temu
    Dzięki :)
    Niespodzianki się nie skończyły
  • Dekaos Dondi 2 miesiące temu
    Beatko→To nic→I tak będę czytać:)
  • Beatka 2 miesiące temu
    ;)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania