Bitwa literacka - Miłe złego początki, lecz koniec żałosny - Chantal
Temat główny: Miłe złego początki, lecz koniec żałosny - do interpretacji absolutnie dowolnej: a więc można to potraktować śmiertelnie poważnie i dosłownie, ale nie obraziłabym się też za bardziej przewrotną, humorystyczną interpretację (dla lekkiego przełamania schematu ;)).
Temat dodatkowy: Kto w błoto wpadnie, ten suchy nie wstanie - również można traktować dowolnie (dosłowne bądź metaforycznie) - oczywiście nieobowiązkowy, także zróbcie sobie z nim, co tam chcecie.
Kupiłam stary dom. Nic szczególnego. Kilka pokoi, kuchnia z jadalnią, oszklona z trzech stron oranżeria, jasna łazienka z dużym oknem, pomieszczenia gospodarcze, piwnica i strych.
Na ten ostatni prowadziły stare, drewniane, skrzypiące schody, ale pomimo tego trzymały się całkiem solidnie. Drzwi zdobił lekko zardzewiały zamek, a klucz z niego wystający miał tak wielkie ucho, że mogłam w niego wsunąć wszystkie cztery palce. Przekręciłam zgodnie ze wskazówkami zegara, a kiedy usłyszałam charakterystyczne klik, pchnęłam lekko drewnianą zaporę. Puściły bez problemu, ukazując ogromną powierzchnię oświetloną dwoma oknami umieszczonymi w jaskółkach.
A co bohaterka znalazła na strychu, możesz przeczytać w Zeszycie pierwszym mojej książki: Opowiadania z zakładką :)
Komentarze (25)
O,o,o Karolka wstawiła w końcu :) Dziś wieczorem czytam, bądź cierpliwa na komentarz :)
Będę cierpliwa :) Już ze wstawieniem zdjęć na bloga czekałam na pomoc trzy dni, ale się udało, więc i na komentarz poczekam :)
Nieszablonowy pomysł, a wykonanie mistrzowskie. Czytając, jeszcze bardziej żałuję, że Twoje teksty są tak rzadkie : ) 5
Dziękuję pięknie Angela :) Miło przeczytać taki komentarz :)
Uwielbiam "Bohemian Rhapsody" i niesamowicie podoba mi się sposób, w jaki wykorzystałaś fragmenty utworu do zbudowania spójnej i wciągającej historii. Pomysł bardzo oryginalny, do wykonania też nie mam zarzutów, wkradły się jakieś literówki, ale to nic wielkiego. Spodziewałam się chyba jeszcze jakiegoś "bum!" na zakończenie, ale i bez tego tekst przeczytałam z wielką przyjemnością, w związku z czym zostawiam 5 i pozdrawiam. :)
WOW! Właśnie sprawiłaś, że moje szanse na "miejsce na podium" stały się zerowe :D dosłownie zmiotłaś konkurencję ;) super 5
Chcesz powiedzieć, że wpadłam jak huragan? Nie. Karo nie jest tak, że tekst podoba się każdemu. My tu sobie komplementy prawimy, a Trybunał powie swoje. Się zobaczy, ale cieszę się, że Ci się podoba :)
http://bloog-admin.pl/pid,354110064,adm_edytuj_wpis.html?sp=%3Fcatid%3D0%26pc%3D5%26state%3D0%26page%3D1
To link do zdjęć szafy grającej na moim blogu - gdyby ktoś chciał zobaczyć, ale jakość nienajlepsza :( Zapraszam :)
ale tam trza się zalogować, na tej stronie, co link prowadzi
Karola, Neuro dobrze prawi, u mnie też jest napisane, że trzeba się zalogować :( wstawilabyś linka raz jeszcze? Bo może kopiowałaś z konta administratora.
Ronja, a spróbuj tak http://karolakorman.bloog.pl/
Albo tak http://karolakorman.bloog.pl/id,354110064,title,Chantal,index.html#blogHeader
Działa! Dzięki, Karola. Wygląda super! Tak ją sobie wyobrażałam. Aż zapytam z ciekawości - czy to twoja szafa?
Ronja, niestety nie moja i nie działa, ale kiedy ją widzę, marzę sobie, żeby taką mieć i móc słuchać starych kawałków :)
Pierwsze słyszę
Przez cały czas, gdy czytałam, czułam się trochę nieswojo, nie wiedząc, co się dalej stanie. Na początku myślałam, że szafa okaże się jakimś potworem, ale moja wyobraźnia chyba za bardzo poszła do przodu XD
Tak, czy inaczej, zasłużona 5.
To początek historii. Szafa ma jeszcze 199 nieodsłuchanych płyt więc może się wydarzyć wszystko. Dziękuję za komentarz i ocenę :)
Osobliwy przedmiot zachwyca, ale jest niebezpieczny. Ciekawa historia wciąga jak wir rzeki. Kobieta śledzi perypetie chłopaka z bezpiecznej perspektywy obserwatora, ale czy na pewno jest bezpieczna? Czy uwięzi ją własna ciekawość? Kiedy wyobraźnia oplata zwoje mózgu jak trujący bluszcz? Twoje opowiadanie gra mi muzyką, a ta muzyka to piękny porządek z nutami trwogi. 5 :)
Adelko, piękny komentarz, aż przeczytałam go trzy razy. Jest chyba bardziej obrazowy jak moje opowiadanie. Muzyka jest ze mną odkąd pamiętam i uwielbiam tworzyć w głowie historie odsłuchiwanych utworów. tu zaprezentowałam jeden z nich, ale mimo, że opowiadanie jest całością, szafa może jeszcze wiele zagrać, a jak się to zakończy chyba nie wiem jeszcze sama :)
Pięknie dziękuję, że przeczytałaś i skomentowałaś :)
To ja Ci dziękuję :) To piękne, kiedy muzyka jest przewodnikiem. Będę wyczekiwała z utęsknieniem kolejnych dźwięków wplecionych w słowa i słów splecionych z dźwiękami :)*
Może jak będzie więcej słońca to się rozkręcę, ale podejrzewam, że wtedy mogę mieć też więcej pracy i totalny brak czasu... i tak to się kręci. Zawsze coś sprawia, że moje teksty są rzadkością. Pozdrawiam serdecznie :)*
Karola, moje gratulacje wspaniały tekst. Wzięłaś utwór muzyczny i przekułaś go historię utkaną ze snów. Torochę mglistą, chaotyczną, dramatyczną, przedewszystkim zmienną jak sama piosenka, która posłużyła ci za natchnienie. Bardzo, bardzo mi się podobało.
Dziękuję. Cieszę się, że przypadło do gustu :)
Zacznę od końca, niekonwencjonalnie, jak niekonwencjonalna jest muzyka Queen:
"Widziałam go w kole ułożonym z domino. On był jednym z nich. Popchnął pierwszy klocek przed sobą, nie wiedząc, że ostatni znajduje się tuż za jego plecami."
– oto całe zwieńczenie programu audiowizualnego na strychu. Bardzo ciekawe porównanie, błyskotliwe!
Tek, chłopiec, być jeszcze nie mężczyzną, ale już nie chłopcem. Dojrzewanie chłopaka jest inne, a przynajmniej z biologicznego punktu widzenia, powinno być inne, aniżeli dojrzewanie dziewczyny – dziewczyny okupione rysami na psychice, chłopaka – na psychice i na ciele dosłownie. Co zrobić, aby wydostać się z klatki dziecka, chłopca i stać się mężczyzną? Szczególnie jak to uczynić w warunkach niesprzyjających, gdy otoczenie drwi, gdy czuje się chłopak "inny", wrażliwszy? Delikatniejszy? Dziewczęcy?
Trzeba zrobić coś nieszablonowego, coś jeszcze bardziej "męskiego", dojść do granicy, oszaleć! Ile jest przypadków prób wydostania się z więzienia własnych ograniczeń, które źle pojmujemy, bo są zaletami, ile zatem tych prób walki z naszymi niby ograniczeniami, poprzez BRUTALNOŚĆ? Paradoksem jest, że wrażliwość prowokuje w nas brutalność. Świat nie akceptuje wyjątków (dobrze, niedobrze? – jestem konserwatystą, dla mnie chłop to ma być chłop, ale tutaj nie ja oceniam) i takie odstępstwa uzbraja z broń, po prostu.
Później tylko żal. Czy żal do siebie, czy do świata?
Twoje opowiadanie dzieliło się dla mnie na dwie części – wstęp (świat bohaterki) - piosenka (świat piosenki Ouenn oczami i uszami bohaterki - i powrót do rzeczywistości. Tak jak dwie części realne bardzo mi się podobały, tak środkowa część jest inna, nie gorsza, ale inna, i tutaj może każdy się wypowiadać, bo wszystko zależy od gustów. Jedni odnajdują się w klimacie Bohemian Rhapsody, inni zatykają uszy. Ja należę do tych, co słuchają :)
Bardzo ładnie, 5 :)
Aleś mi długi komentarz napisał, wow :) Cieszę się :) Co do środkowej części, miała być inna. Jeśli to dostrzegłeś cel zamierzony - ziszczony :) Cieszę się też, że wyłapałeś efekt domina. Początkowo właśnie miałam taki zamysł, ale ta szafa tak mi chodziła po głowie, że musiałam ją umieścić w opowiadaniu. Pięknie dziękuję, że poświęciłeś czas na przeczytanie :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania