Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Biznes pasztecikowy znacjonalizowany (i dobrze) cz. 1

Krtań goreje od nadmiaru niewypowiedzanych słów.

Łzy, które już nigdy nie odnajdą ujścia, będą jątrzyły się w sercach do usranej śmierci.

 

Skóra schodziła z wysuszonego ciała niczym masło. Oglądałem zza pleców Daszy jak Borys, po raz ostatni, zdecydowanym ruchem dłoni wstrzykuje do kalekiego ciała zabójczą porcję narkotyku. Świadomie. Była młoda, ale wyglądała okropnie staro. Głęboka, farbowana czerń na włosach nie pasowała do łagodnej, wycieńczonej twarzy, mimo iż ją samą miała pełną brązowych przebarwień. Głowa spoczywała na kolanach przysadzistej blondynki ze strzechą posklejanych, do granic możliwości, kłaków. Płakała bardzo głośno, szpetną i konającą brunetkę głaskając po zaniedbanej czuprynie. Jedna z nich, trochę ładniejsza, jakby jeszcze do odratowania, bawiła się jej sznurkową, czarną bransoletką. Stara, postsowiecka kamienica dławiła się w papierosowym dymie, ułudzie i brudnych waginach. W pleśni też.

— Wszyscy skończymy jak ona — podsumowała chłodno jedna z prostytutek, przemykając przez makaronowy łańcuch, oddzielający kuchnię od salonu.

— Nie dzisiaj. Wystarczy dobrych uczynków — odpowiedział Borys Woronin niewzruszony faktem, że przed chwilą dokonał eutanazji na jednej z nowosybirskich ćpunek.

 

Naprawdę nie wiem, jak do tego doszło, że zacząłem robić w tym całym przemyśle z dezomorfiną. Stało się. Przemycanie jej w pasztecikach było skazane na żenujące niepowodzenie. Ale minęło trochę czasu, zanim wszyscy się zorientowali. Może dlatego, że nikt nie podejrzewał, aby grupa krokodylowych rozprzestrzeniaczy przygarnęła do swoich szeregów biedną Miszę z ośrodka wychowawczego. Pierdolcie się tak w ogóle.

 

— Łączyła cię jakaś komitywa z Borysem? — Olbrzymią salę rozpraw przepełnił wyniosły pogłos neurotycznej pani prokurator. Nie mogłem skupić się na składaniu zeznań, kiedy pomarszczona gęba przeklętej sędziny przypominała mi wiecznie pomięty sweter Woronina. Nie chciałem w takiej chwilii dopuszczać do siebie uczucia upokarzającej tęsknoty. To, do czego się przed wami przyznam, będzie naszpikowane największym banałem, ale nadal czuję ten pierdolony, ukochany zapach.

— Panie Petrov! — Przeklęta sędzina wyrwała mnie z transu.

— Komitywa, komitywa. Jakie było to pytanie?

Wiedźma z klimakterium na karku (prokuratorka z Bożej łaski) osaczyła mnie tym wymownym, pogardliwym wzrokiem, którym mogłaby podsumować całe moje życie. A z tą przytłaczającą prawdą doprowadzić do kolejnego, spektakularnego samobójstwa.

 

SKOŃCZCIE JUŻ WY, OCENIAJĄCE KURWISKA, Z TYMI WKURWIAJĄCYMI APARATAMI.

WYKOŃCZĘ WAS.

 

To wszystko było tak nierealne, że irytujące flesze kamer wydawały mi się przebłyskami z poprzedniej świadomości.

— Jakiego rodzaju stosunki łączyły pana z Borysem?

Po co ona przeskakuje z nogi na nogę? Ciężko było się wyszczać przed tym zasranym procesem?

— Panie Perov! — Straszydło z młotem wycelowało w moją stronę srogim spojrzeniem. Nigdy nie opuszczało tej zmarnowanej gęby.

— Znaliśmy się. Z widzenia.

— Od kiedy osoby znające się TYLKO z widzenia, zajmują się wspólnie biznesem narkotykowym?

Prokuratorka podniosła wzrok zza szpetnych, staromodnych binokli. Zatriumfowała.

— Współpracowaliśmy, ale gościa kojarzyłem, jedynie ze szkoły.

— Głupi jesteś Petrov.

Dasza, zamknij ryj.

— Nie została pani przydzielona do...

— Nawet w prawdę ci nie uwierzą, więc skończ kłamać —ciągnęła.

Więc pozostaje mi tylko kłamać, kretynko.

— Upominam panią. Jeszcze jeden taki wyskok i zostanie nałożona na panią kara.

— Wiesz co grozi za składanie fałszywych zeznań, młody człowieku? — Wiedźma zagroziła palcem.

— Już nie pan? — Kurwa. Wydawało mi się, że powiedziałem to w myślach. Pomarszczone garsonówy i wąsaci krawaciarze szykowali się na mnie z pętem wysuszonych kiełbas, ale w ostatniej chwili pokornie opuściłem wzrok — Wiem, proszę pani prokurator.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 8

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (41)

  • Marian 20.07.2018
    Trudny tekst. Obawiam się, że nie całkiem go zrozumiałem.
    Brak mi w nim zakończenia.
    Jest trochę błędów interpunkcyjnych i literówem.
    Mimo to przeczytałem z zaciekawieniem.
    Pozdrawiam.
  • nimfetka 20.07.2018
    Rozumiem, dzięki za odwiedziny.
  • Canulas 20.07.2018
    "- Łączyła Cię jakaś komitywa z Borysem? - olbrzymią salę rozpraw przepełnił wyniosły pogłos neurotycznej pani prokurator" - tylko wtrąceniu odnoszące się bezpośrednio do dialogu, jak: szepnął, rzekł, wspomniał, odparł, wygłosił, pisnął, itp.

    Druga kwestia, to forma grzecznosciowa, w tym przypadku "Cię", lepiej z małej. W pamiętniku czy liście - ok. Tak, lepiej małą.

    "- Panie Petrov! - przeklęta sędzina wyrwała mnie z trans." - tak samo "przeklęta" z wielkiej. Niżej też masz podobnie, ale już nie będę wyciągał.

    I jeszcze w kilku miejscach to samo - ogarnij.


    OK. Dla mnie świetne. Żywy język, świetne przemyślenia, ciekawe zdania. Ja to kupuję po całości.
    Lubię tak poprowadzone rzeczy. Lubię naturalność ostrego języka, którego użycie nie jest groteskowe, a uzasadnione emocjonalnym stanem wygłaszającego lub poparte charakterologicznym rysem.
    Dla mnie świetne.
    Ciao.
  • nimfetka 20.07.2018
    Dziękuję! Poprawię oczywiście.
  • Canulas 20.07.2018
    nimfetka, wszystko sobie na spokojnie obadaj, bo może uznasz, że coś nie jest zasadne.
  • nimfetka 20.07.2018
    Okej, a ten, mógłbyś sprawdzić czy w miarę dobrze ja to poprawiłam? Bo sama nie wiem.
  • Canulas 20.07.2018
    nimfetka, obadam dokładnie jak wrócę z basenu
    OK. 19.
    Jebnę kawę i siądę.
  • Adam T 20.07.2018
    Can, za pozwoleniem Waszmości. Czyś Ty pewien swej diagnozy?
    "Przeklęta sędzina wyrwała mnie z transu" moim skromnym do mowy jak najbardziej się odnosi. Czym mogła wyrwać, jak nie mową właśnie? Nie wiem, krzyknęłe, warknęła, jakkolwiek chamsko coś uczynila, zrobiła to gębą, czyli mową. Ja bym zostawił wersję nimfetki. Mała litera podkreśliłaby też jednozesność sytuacji. Ona powiedziała i to wyrwało bohatera z transu, a stało się jednocześnie.
    To samo tu:
    "olbrzymią salę rozpraw przepełnił wyniosły pogłos neurotycznej pani prokurator"
    Pomijam niezręczny pogłos pani prokurator, który jest dziwnym skrótem myślowym, ale jaki by nie był, również do mowy się odnosi. Jak rozumiem pogłos dotyczył wypowiadanych treści. Odezwała się, sala była duża, rozległ się pogłos. To też zostawiłbym małą literą.
    Ot, takie tam akademickie rozważania.
  • Canulas 20.07.2018
    Adam T , kurde no. Ciężko mi tera się gryźć, bom jedną nogą w drzwiach jednak Twoje rozważania cenię wyżej niż swoje, więc Mea Culpa, Nimfetko. Zostawiam Cię w zakrwawionych łapkach wujka Adama.
    Ciao.
  • nimfetka 20.07.2018
    to ja już nie wieeem, raaah
  • Adam T 20.07.2018
    Zakrwawione łapki wujka Adama ;)))
  • Adam T 20.07.2018
    Bo z tym zapisem komentarzy dialogowych, nimfetko, to nie jest tak sztywno, choć są zwolennicy tych sztywności.
    Generalnie małą literą zapisuje się wszystko, co odnosi się do mowy, wydobywania głosu, itp. Ale są np. zwolennicy pisania wielką literą wszystkiego po kropkach, wykrzyknikach, pytajnikach. No, jest różnie z tym.
    Ala, będąc wiernym zasadzie wydobywania głosu, u Ciebie zapisałbym te ww przykłady małą literą.
  • nimfetka 20.07.2018
    A teraz jest dobrze? Bo zrobiłam jeszcze inaczej. xD
  • Canulas 20.07.2018
    Więc jeszcze raz.

    Początkowe dwa wersy bardzo ładne.

    "Głowa spoczywała na kolanach przysadzistej blondynki z trzechą posklejanych, do granic możliwości, kłaków. " - tutaj chyba "ze strzechą".

    Jestem fanem krótkich zdań. Są czasem niczym dobrze przycelowane gwoździe. Czasem jednak są to zdania koło zdań.

    "Płakała bardzo głośno. Szpetną i konającą brunetkę głaskała po zaniedbanej czuprynie." - tylko alternatywa: Płakała bardzo głośno, głaszcząc szpetną brunetkę po zaniedbanej czuprynie.
    Lub: Zawodziła, głaszcząc konającą brunetkę po zaniedbanej czuprynie.
    I inne , pochodne. Nie musisz broń boze korzystać. Ot tak se pozwoliłem dla zobrazowania łączeń. Bardzo niewinnie to potraktuj.

    "- Wszyscy skończymy jak ona - podsumowała chłodno jedna z prostytutek, przemykając przez makaronowy łańcuch, oddzielający kuchnie od salonu. " - bardzo ładne zdanie. W ogóle masz sporo pięknych zdań. Twoje łańcuszni nie szpecą całościowej choinki. Święta Twego tekstu są udane. Jednak detal: jeśli przez jedną, to kuchnię.

    "Nie wiem jak naprawdę zacząłem robić w tym całym przemyśle z dezomorfiną. " - a gdyby dać alternatywny szyk.

    "Naprawdę nie wiem (jak to się stało lub: jak do tego doszło), że zacząłem robić w tym całym przemyśle z dezomorfiną." - no takie tam.

    "Pierdolcie się tak w ogóle. " - swietne spuentowanie powyższej treści. Umiejętność zacnego użycia wulgaryzmu, by nie było on tylko przecinkiem nie jest łatwą sztuką. Prawdopodobnie to masz. Wojna na kurwy i chuje stoi przed Tobą otworem.

    "Olbrzymią salę rozpraw przepełnił wyniosły pogłos neurotycznej pani prokurator. Nie mogłem skupić się na składaniu zeznań, kiedy pomarszczona gęba przeklętej sędziny przypominała mi wiecznie pomięty sweter Woronina. " - ten wyimek, to Twoja koronka. Skompresowana treść, która zupełnie nie zatraciła osobistości i odpowiedniego sznytu. Wzniosły, neurotycznej, pomarczona, przeklętej, pomięty. Same piękne obrazy. Każdy coś otwiera we łbie. Lubię i doceniam.

    Dalej kolejne dobre użycie przekleństwa. Zostawię już to. Waty cukrowej wchodzi na patyk określona ilość.

    "Po co ona przeskakuje z nogi na nogę? Ciężko było się wyszczać przed tym zasranym procesem? " - kłębiące się myśli, odskocznie. Ty podajesz, my podążamy. Trudno, zmarnuję na Ciebie cały kubeł curku, ale chuj w to. Należy się. - Świetnie podane.

    "- Wiesz co grozi za składanie fałszywych zeznań, młody człowieku? - wiedźma zagroziła palcem. " - najwyżej Adam mnie zjebie, ale wiedźma z wielkiej. Zagrożenie palcem nie tyczy się wypowiedzi.

    "- Już nie pan? - kurwa. Wydawało mi się, że powiedziałem to w myślach. " - tu dziwnie. Może: "- Już nie pan? - Kurwa. Wydawało mi się, że powiedziałem to w myślach.

    Ok. Tekst jest kapitalny, absolutnie mój klimat. Mój zapis. Biere Cię od razu pod opowijską lupę obserwacji.
    Tera tak. Obadaj poprawne kreski, bo szkoda, żeby tekst miał lipne.

    https://www.ekorekta24.pl/myslnik-pauza-polpauza-i-dywiz-lacznik-czym-sie-roznia-i-jak-je-stosowac/

    Tyle.
  • nimfetka 20.07.2018
    Ja cię kręcę, że Ci się chce. Naprawdę wielkie dzięki. Potraktuję niewinnie, ale podoba mi się Twoja korekta, więc raczej wdrożę. Ale mi dosłodziłeś, czuję się uradowana. Edytuję według Twoich porad (sorki, Adam). Obadam poprawne kreski!
  • Canulas 20.07.2018
    nimfetka, namisalem jak czuję. Sorry, będzie trza w drugie mańke, będzie w drugie.
    Na 10 wątpliwości, Adam ma 8 razy rację, a ja 2, więc spokojnie jeszcze.
    Pozdroxon
  • nimfetka 20.07.2018
    Ja wiem, wiem. Jest spokojnie. Na razie zrobię tak, a potem zobaczę jak będzie mi lepiej pasować.
  • Canulas 20.07.2018
    gitarson
  • Adam T 20.07.2018
    nimfetka, napisałem Ci, co wiem. Ale małpki są Twoje. Baw się ;)
  • Justyska 20.07.2018
    Hej! Początek mnie porwał:
    "Krtań goreje od nadmiaru niewypowiedzanych słów.
    Łzy, które już nigdy nie odnajdą ujścia, będą jątrzyły się w sercach do usranej śmierci." - to świetne.
    I ogólnie ta pierwsza część. Później ta rozprawa już mniej i tu podpiszę się, pod Marianem, że jakoś zakończenia zabrakło.
    Ale całościowo jak dla mnie spoko.
    Pozdrówka!
  • nimfetka 20.07.2018
    Dziękuję! Pozdrawiam również.
  • nimfetka 20.07.2018
    Co do zakończenia - to sama nie wiedziałam co z tym zrobić i jak właściwie dobrze zakończyć, więc może i faktycznie urwane trochę z pupy.
  • Canulas 20.07.2018
    nimfetka, płaczą me oczęta, gdy widzę ugrzeczniony wulgaryzm :(
  • Canulas 20.07.2018
    Alw zaraz, to jest pierwsza z trzech, nie?
  • nimfetka 20.07.2018
    taaak
  • Justyska 20.07.2018
    ach faktycznie, że to pierwsza część! Oj to zwracam honor :)
  • Canulas 20.07.2018
    To git. Tera rozumiem, bo tak urwane, to byłaby lipa
  • Elorence 20.07.2018
    Kompletnie nie moje klimaty, ale tekst naprawdę świetnie napisany. Jestem zainteresowana i z chęcią przeczytam drugą, jak i trzecią część :)
    Masz bogaty zasób słów, ale tekst nie wydaje się ciężki. I te nazwiska <3 Już za nie, masz u mnie kilometrowego plusa!
    No nic, pozostaje czekać na kolejne części :)
    Wiadomo, że piąteczka i pozdrawiam!

    PS: Genialny tytuł!
  • nimfetka 21.07.2018
    Dziękuję bardzo. :) Ogólnie to planowałam na początku trzy części, ale teraz zmieniłam, bo jak sobie wieczorem zaczęłam pisać drugą część (pracuje nad nią nadal) to jest ona dosyć długa i mnie nie satysfakcjonuje (w sensie - jeżeli chodzi o przedstawienie postaci, miejsc i wydarzeń) , więc bardzo możliwe, że powstanie tego więcej (najwyżej będę jedyną czytelniczką xD), bo się nie zmieszczę, a nie potrafię tak zwięźlej.
  • pasja 22.07.2018
    Witam
    Widzę, że wschód znowu gości w twoim obrazie. Nowosybirsk i eutanazja. Ludzie znikają w pierwszej części. Tylko czy kobieta to człowiek? Dla tych z przemysłu mięsnego pewnie nie. Dezomorfina czyli крокодил. Na skórze pojawiają się zielonkawe plamy spowodowane gniciem ciała.

    Nie mogłem skupić się na składaniu zeznań, kiedy pomarszczona gęba przeklętej sędziny przypominała mi wiecznie pomięty sweter Woronina... bardzo dziwne, że sądzić będzie kobieta. Myślę, że Wiedźma z klimakterium na karku mocno pójdzie i da im popalić.

    Bardzo mocny, a zarazem z dawką humoru zarysowany obraz procesu.... Kawka się tutaj kłania.
    Świetny tekst i dobrze napisany.

    Pozdrawiam serdecznie
  • nimfetka 22.07.2018
    Dziękuję za odwiedziny, pasjo. Cieszę, że Ci się podoba.
    Również pozdrawiam serdecznie. :>
  • Enchanteuse 05.09.2018
    Hej, Nimf. Postanowiłam zajrzeć do toi, jako że nigdy nie zaglądałam, a tytuł strasznie mnie korcił (zarąbisty).

    "Stara, postsowiecka kamienica dławiła się w papierosowym dymie, ułudzie i brudnych waginach. W pleśni też."

    Bardzo, bardzo ładne. Z przytupem.

    "— Nie dzisiaj. Wystarczy dobrych uczynków —odpowiedział Borys Woronin niewzruszony faktem, że przed chwilą dokonał eutanazji na jednej z nowosybirskich ćpunek."

    Spacyjkę Ci zeżarło przed "odpowiedział".

    "Może dlatego, że nikt nie podejrzewał, aby grupa krokodylowych rozprzestrzeniaczy przygarnęła do swoich szeregów biedną Miszę z ośrodka wychowawczego.Pierdolcie się tak w ogóle."
    Nie wiem, jak to wygląda na komputerze, ale jesli tak samo jak tu, to przydaloby sie ostatnie zdanie z nowej linijki dac.
    Zeby bylo uderzenie.

    "Łączyła cię jakaś komitywa z Borysem? —"
    Nie znam sie na prokuratorskiej gadce, ale "komitywa" to chyba nie jest odpowiednie okreslenie na sali sadowej. Jest zbyt kolokwialne, jak na mój gust. Są synonimy do tego słowa: relacje, stosunki. Cokolwiek, byle nie "komitywa".

    "To, do czego się przed wami przyznam, będzie naszpikowane największym banałem, ale nadal czuję ten pierdolony, ukochany zapach."

    Trochę mi to stylistycznie nie gra. "Banał" nie jest czymś, czym się szpikuje - szpikuje się tym, co ma liczbę mnogą (banał niby ma, ale nie w tym zdaniu. To zresztą też byłoby niestylistyczne).

    "SKOŃCZCIE JUŻ, WY, OCENIAJĄCE KURWISKA, Z TYMI WKURWIAJĄCYMI APARATAMI."

    Bez przecinka po "wy".

    "Po co ona przeskakuje z nogi na nogę? Ciężko było się wyszczać przed tym zasranym procesem?"

    Ach. Uwielbiam męską narrację.

    A, no i sobie wrócę, do tego, co napomknęłam o "komitywie". Jest możliwe, by prokurator tak mówił, jak już chce dopiec. Zdarza się, przynajmniej na tych wszystkich serialofimach tak to wyglądało.
    W zależności więc, czy chciałaś by to brzmiało oficjalnie, czy wręcz przeciwnie - zostaw jak jest lub poszukaj synonimu.

    Teraz pozwól, że się odniosę do treści.
    Ciekawy pomysł na fabulę, mamy retrospekcję, a potem zostajemy wrzuceni do sali sądowej. Bez dlugich, nudnawych wstępów. Jak już wspominałam, opowiada mężczyzna, robi to twardo i konkretnie. Wstydzi się swojej emocjonalności. Narracja robi tu naprawdę dobrą robotę.
    Temat mi przypasowal, więc chyba bedę śledzić.

    Wszystkiego dobrego ;)
  • nimfetka 06.09.2018
    Cieszę się bardzo, że wpadłaś. Aktualnie nie mam za bardzo czasu, aby poprawiać, ale później na pewno obczaję. Mam nadzieję, że seria podejdzie jeżeli zamierzasz zostać.
    Pozdrawiaki.
  • jolka_ka 09.09.2018
    Hej,
    jak na młodą osobę piszesz bardzo dobrze. Ja, kiedy byłam w pierwszej liceum, pisałam jeszcze wierszyki o porach roku i dopiero uczyłam się co z czym można połączyć. Prozy nie tykałam się w ogóle. Także od razu wielki plus.
    Co do tekstu: mamy szybką akcję, takie mocno realne dialogi (bez zbędnych udziwnień) i ciekawą narrację. Lubię jak się coś dzieje, bez rozległych opisów, sama staram się panować nad tym, ale średnio mi wychodzi. Niby tekst poważny, a ciężko się nie uśmiechnąć po przeczytaniu o tych pasztecikach.
    Gdzieś tam masz niewstawione odstępy, mignęło mi też jedno zdanie, takie długaśne, w którym nie wiadomo za bardzo do czego/kogo odnosi się orzeczenie. Zostawiam pięć i pozdrawiam ; ))
  • nimfetka 09.09.2018
    Dziekuje slicznie za kometarzyk.
  • Ritha 19.12.2018
    Może tego "paszteta" obadam niebawem.
    Zazbaczam se.
  • Ritha 19.12.2018
    „Skóra schodziła z wysuszonego ciała niczym masło. Oglądałem zza pleców Daszy jak Borys, po raz ostatni, zdecydowanym ruchem dłoni wstrzykuje do kalekiego ciała zabójczą porcję narkotyku” – cudny start (mini-wątpliwość: „ciała” 2x, można drugie zamienić na korpusu czy coś, ale tak takie czepialstwo bardziej z mojej strony

    Opisy w pierwszym akapicie są kapitalne, np. „Stara, postsowiecka kamienica dławiła się w papierosowym dymie, ułudzie i brudnych waginach. W pleśni też”. Pięknie, widać że się nie pierdzielisz w tańcu.

    „Naprawdę nie wiem, jak do tego doszło, że zacząłem robić w tym całym przemyśle z dezomorfiną. Stało się. Przemycanie jej w pasztecikach było skazane na żenujące niepowodzenie” – hahaha, dobre, tera rozumiem tytuła

    „Olbrzymią salę rozpraw przepełnił wyniosły pogłos neurotycznej pani prokurator” – cudne
    „Nie mogłem skupić się na składaniu zeznań, kiedy pomarszczona gęba przeklętej sędziny przypominała mi wiecznie pomięty sweter Woronina” – to też
    „osaczyła mnie tym wymownym, pogardliwym wzrokiem, którym mogłaby podsumować całe moje życie” – i to (!)
    „Po co ona przeskakuje z nogi na nogę? Ciężko było się wyszczać przed tym zasranym procesem?” :D

    „— Nawet w prawdę ci nie uwierzą, więc skończ kłamać – ciągnęła” – druga kreseczka za krótka
    „chwili pokornie opuściłem wzrok — Wiem, proszę pani prokurator” – wydaje mi się, ze kropka po wzrok

    Kurde. Dlaczego ja tego nie przeczytałam wcześniej? Świetny tekst. Zajebisty. W moim guście. Samo się czyta. Miodzio. Mio-duń-cio.
    Pinć.
  • nimfetka 19.12.2018
    Ajajaj! No ja tutaj wchodzę kompletnie wymuskana z jakiejkolwiek weny, patrzę, a Rithka z elyty opowijskich pisarzy pokomentowała mi obszernie paszteciora. Aż mnie motywacja wezbrała.
    Rzeczywiście to "ciało" się gryzie, więc pogłówkuję jak zmienić, resztę też popoprawiam.
    Dzięki, że Ci się chciało to czytać.
    Pozdrówka.
  • Ritha 19.12.2018
    nimfetka, kurwa, łatka elyty za mna podaza, hejty sie za łatka ciagna jak smrod po gaciach.
    Piszesz dobrze to i przylazlam poniuchac xD
  • rubio 19.12.2018
    "dezomorfiną" - ok. Zostawię sobie komentarz, żeby później wpaść.
  • nimfetka 20.12.2018
    Zaaapraszam!

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania