Uwaga, utwór może zawierać treści przeznaczone tylko dla osób pełnoletnich!

Biznes pasztecikowy znacjonalizowany (i dobrze) cz. 3

— Kaszanka wygląda jak krowie gówno, a smakuje jeszcze gorzej.

— Poważnie? Dają wam do żarcia kaszankę? Ja pierdolę. — Nastia marszczy czoło, a potem wyszczerza wielkie, białe zębiska, coś jakby na kształt uśmiechu. Jej skórę pokrywają przepełnione ekspresją, efekciarskie tatuaże. Włosy ma pofarbowane na szaro, schludnie zaczesane. W rozdętych opuszkach uszu znajdują się ogromne koła zębate. Paskudne, ale do niej pasują. Piercing na wargach. Canine Bites. Wiem, bo kiedyś czytałem.

Siedzę na skórzanej, czarnej kanapie. Może jednak biorę udział w castingu do pornola? Nie, Petrov. Kobieta nigdy cię nie dotknie. Jesteś bezpieczny.

Mieszkanie jest urządzone czysto i minimalistycznie. Ot, jebany pedant idzie z duchem czasu. Slava, postawny skinhead, podróżnik czasoprzestrzenny (widocznie wyrwał się z lat siedemdziesiątych) wyciąga szklanki do whisky i nalewa wszystkim po szkockiej. Ludzie są zaskakująco sympatyczni.

— Rząd wprowadził cichą wersję autorytaryzmu. Demokracja jest tylko na papierze. Gładko wślizguje się prostym ludziom do gardeł. — Blondynka wzięła łyk alkoholu. — Putin ma nad wszystkim kontrolę. Zamknęli dziewczyny z Pussy Riot nie za mowę nienawiści, a za wytknięcie mu prawdy. Są jego wrzodem na dupie. — Tamara, punkówa z ultrafeministycznymi zapędami, podsumowuje rosyjską politykę. A ja, ściśnięty z Daszą, pomiędzy alternatywnych działaczy - postępowców z chujową siłą przebicia, jesteśmy świadkami nadchodzącej rewolty.

— Kurwa! — Wychudzony rastafarianin gwałtownie wyskakuje z kanapy, wylewając alkohol na stół. — Musimy naprawić tę melinę!

— Nosz kurwa, ćpunie — klnie Borys — żeby zarobić na jedną taką, musiałbyś zamiatać ulicę godzinami, ty pierdoło niedorowinięta. — Ekspresowo podnosi szklaną butelkę, usiłując uratować resztki jej zawartości.

— Ale Feliks ma rację! W tej melinie nie da się żyć! Musimy wymyśleć plan! — Obrusza się Tamara.

— Chuj mnie obchodzą wasze zbożne plany — wybąkuje brunetka o krwistych ustach i anemicznej aparycji, podnosząc się z workowej pufy.

— Lena! Lenko, kurwa, ty mój zgorzkniały, cierpki cukiereczku! — Tamara rzuca się za dziewczyną, ciskając ją z powrotem na miękkie oparcie. — Jesteś potrzebna, musisz być! Wszyscy muszą być, nikt się nie rusza! — Wstaje na niestabilne nogi. — Słuchajcie. — Chwyta za butelkę, skrzętnie opróżniając jej resztki. — Wszyscy jesteśmy ofiarami systemu. Defraudanci czyhają na nas ze wszystkich stron. Kosztem zaufania masy przywłaszczają sobie majątki, mienia, godności.

— Bo masa to banda baranów, klikająca w odtwarzacze z filmami, które proszą o numer telefonu i pesel? — Wtrąca Borys.

— Rosja jest skorumpowana do szpiku kości!

— O, to to. Wujkowi ktoś zajebał tabliczkę rejestracyjną i taniej było mu zapłacić za nią okup niż ciągać się po komisariatach lub w ogóle wyrabiać nową. — Wtrąca Nastia.

— Misza, Sasza!

— Zostaw dzieciaki w spokoju, Tamara.

— Jestem Da...

— Borrrys! Daj mii butelki! — Blondynka wyje, przewracając dzban tulipanów oraz resztę szklanek z niedopitą whisky. — Sssicho, tera ja mówię. — Wyeksponowała krzywy palec wskazujący, chybocząc na boki. — Sasza, Misza, wiem po co tu jesssteście, dziewwczynki.

Nawet ja o sobie tak źle nie myślę.

— Musicie mii uwierzyć! To przez system, nepotyzm i korupcję musicie prosić o pomoc tego ćwoka! — Wskazuje na Borysa.

— Dosyć, Tamara! — warczy, uderzając pięściami w szklany stół.

Podczas całej tej burdy nawet nie zauważyłem jak Nastia wraz z Feliksem przetrzepują drewniany barek Borysa w kształcie fasolki. Na tyle radykalnie, że cała ciecz zawarta w trunkach wylądowała na panelach. Pedant równie wcześnie orientuje się, co ja, bo chwilę później wydaje z siebie parodystyczny lament. Tamara w tym samym momencie trzyma już tekturowy papier, wypełniając szkło w środku. Slava stoi oparty o marmurowy blat, przypatrując się całej sytuacji kompletnie bezemocjonalnie, kiedy ja z Daszą, pragniemy za wszelką cenę spieprzyć z tego siedliska popaprańców.

— Misza, tak? — Borys łapie mnie za ramię. — Skontaktujemy się przez Daszę, wrócicie bezpiecznie do domów. Ja ich uspokoję.

„Skontaktujemy się"? „...PRZEZ Daszę"? Że Dasza ma być naszym powiernikiem? Jesteśmy w konspiracji?

Chwyciłem dziewczynę za rękę, aby w mgnieniu oka znaleźć się przy drzwiach wyjściowych.

— Prowadź Misza! Ku swobodzie! Jebać Putina! — Tamara odprawia mnie na korytarz. Staram się wymknąć, ale oszołomka łapie mnie za kołnierz i ciągnie za śladem. W panice, szukam wzrokiem Borysa, który niespodziewanie rozpływa się w kłębowisku tych umysłowych aberracji. Na zewnątrz panuje półmrok. Już dawno powinienem wrócić do ośrodka. Za niesubordynację przywiążą mnie do kaloryfera. Mam przejebane.

Kątem oka zauważam Daszę. Kretynka gawędzi ze Slavą, kiedy ja wbrew własnej woli zostałem zaciągnięty na lewacką inkwizycję.

Nastia wyciąga zapalniczkę, podpalając nią tekturowy papier. Ktoś łapie mnie za nadgarstek i wyrywa z uścisku Tamary. To Borys. Uciekając, słyszę dźwięki zbitego szkła. Tamara, Nastia i Feliks zaczynają rzucać płonącymi butelkami w stronę opuszczonego szpitala. JEBANYMI, PŁONĄCYMI BUTELKAMI PO ALKOHOLU, W STRONĘ ROZKŁADAJĄCEGO SIĘ JEBANEGO BUDYNKU, W IMIĘ JEBANEJ, SZLACHETNEJ WALKI Z SYSTEMEM. Rozumiecie? Pokrzykując jakieś pseudo-wolnościowe hasła i wprawiając w przerażenie osoby postronne.

Wraz z Borysem ukryliśmy się w opustoszałym bunkrze, porośniętym mchem i trawą.

— To jebany, istny kataklizm — bluzga, wybierając numer na policję.

— Co ty robisz? Ktoś już pewnie wezwał psy, zostaw to. Co z twoimi przyjaciółmi?

— Zapłacę kaucję. Dostaną nauczkę. Daszy i reszcie osób niezamieszanej nic się nie stanie, zajmę się tym. Twoim podopiecznym wszystko wyjaśnię.

— Moim podopiecznym?

— Och, popisałem trochę z Daszą. Papla bez końca, nikomu nie powiem, że mieszkasz w ośrodku. — Zapewnia z osobliwym uśmiechem na twarzy, przykładając komórkę do skroni.

Kretynka.

— Dlaczego chcesz nam pomóc?

— Macie potencjał. Oby na przebłyskach się nie skończyło.

Średnia ocena: 4.8  Głosów: 6

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (12)

  • Canulas 24.07.2018
    Na początku masz czas teraźniejszy: "Nastia marsz czy", a dalej już przeszły. To mi się nieco gryzie. W Twoim pisaniu bardziej widzę ten pierwszy. Żywy język i świetne porównania bardziej pasują do tu i teraz, niż kiedyś.

    Jeszcze tam na początku 2x słowa schludny, można jakimś synonimem czy coś.

    "— Chuj mnie obchodzą wasze zbożne plany — wybąkała brunetka o krwistych ustach i anemicznej aparycji, podnosząć się z workowej pufy." - podnosząc

    "Wszyscy muszą być, nikt się nie rusza! - Wstała na niestabilne nogi. - Słuchajcie. — Chwyciła za butelkę, skrzętnie opróżniając jej resztki. —" - kreski różnej długości. Ujednolić.

    "Defraudanci szyhają na nas ze wszystkich stron." - sama przeczytaj.

    "— O, to to. Wujkowi ktoś zajebał tabliczkę rejestracyjną i taniej było mu zapłacić za nią okup niż ciągać się po komisariatach lub w ogóle wyrabiać nową. — Wtrąciła Nastia." - wtrącił z małej. Kropki brak.


    " — Sssicho, tera ja mówię. — Wyeksponowałą krzywy palec wskazujący, " Wyeksponowała.

    " — Dosyć, Tamara! — Warknął, uderzając pięściami w szklany stół." - warknąłem jest słowem określającym wypowiedź. Z małej.

    " Podczas całej tej burdy nawet nie zauważyłem jak Nastia wraz z Feliksem przetrzepują drewniany barek Borysa w kształcie fasolki. Na tyle radykalnie, że cała ciecz zawarta w trunkach ląduje na panelach." - "nawet nie zauważyłem" gryzie się z "ląduje". Niezgodność czasu narracji. Lepiej: wylądowała.


    "Nastia wyciągnęła zapalniczkę, podpalając nią tekturowy papier. Ktoś złapał mnie za nadgarstek i wyrwał z uscisku Tamary." - uścisku.

    No i tyle.

    Sporo tego. Szkoda. Fenomenalnie, naprawdę, zarysiwujesz postaci. Są one żywe. Wszelkie te wtrącenia, wpłatane z lekkością i pod różnym kątem, dodają tekstowi uroku.
    Naprawdę masz smykałkę i piszesz bardzo, bardzo w moim guście, ale musisz pozwalać tekstom na kilkudniowe odleżyny.
    Odstawisz, przeczytasz później (już nie pamięciowo) i 75% wyłapiesz sama.

    Daję 5- za potencjał, klimat i ogólny skill obserwacyjny, ale jest to też trochę awansem.
    Ciao.
  • nimfetka 24.07.2018
    Poprawione. Dziękuję za uwagi. Masz rację dużo tego. Następnym razem przyłożę się bardziej, aby nie było tych błędów. Nie wiem, czy nie poknociłam tych czasów, bo zmieniłam większość na czas teraźniejszy. Mam nadzieję, że teraz jest dobrze.
    Pozdrawiam.
  • pasja 24.07.2018
    Dzień dobry
    Pokazujesz obraz tęsknoty młodych ludzi za zachodem. Czego dowodem jest Skinhead, kontrkultura powstała w Anglii, wygolone głowy, kolczyki i ukąszenia psa. Szkocka, skórzana kanapa i ciągle ten autorytaryzm. Młodzi ludzie szukają i wzorują się na różnych ruchach np.
    Ruch Rastafari – mesjanistyczny ruch religijny.
    Nawiązujesz również do dziewcząt z anarchistyczno-feministycznej grupy Pussy Riot.
    Bardzo kolorowe i mocne opowiadanie. Wschód zawsze będzie istniał w literaturze. Bardzo dobrze te rejony opisuje Andrzej Stasiuk.
    Wracając do tej części, Misza wraca jednak do ośrodka, a Dasza pozostaję łączniczką. Jednak Borys stoi pomiędzy.
    Pozdrawiam
  • nimfetka 24.07.2018
    Dziękuję za wypowiedź i odwiedziny! Cieszę się, że czytasz.
    Pozdrawiam.
  • Elorence 24.07.2018
    "Może, jednak biorę udział w castingu do pornola? Nie, Petrov. Kobieta nigdy cię nie dotknie. Jesteś bezpieczny." - oplułam monitor :D

    Dasza, jednak jest kretynką :D A tamci... Och, kocham taki bunt! Taka walka z systemem, że ho ho! Świetnie wykreowałaś postacie. Są tak żywe, realistyczne, różnorodne. Jestem pod mega wrażeniem.

    Duża lekkość w pisaniu. Fajne momenty, przy których normalnie trzeba się uśmiechnąć.
    Jak dobrze, że będzie więcej części.

    Super :)
    Pozdrawiam!
  • nimfetka 24.07.2018
    Dziękuję za ciepłe słowa! Pozdrawiam.
  • Enchanteuse 28.09.2018
    Hej ;)

    "Może, jednak biorę udział w castingu do pornola?"

    Bez przecinka.

    "Kobieta nigdy cię nie dotknie. Jesteś bezpieczny."

    Raczej w tym kontekście bardziej pasowało "nie tknie", ale to już pozostawiam Autorce.

    "Wraz z Borysem, ukryliśmy się w opustoszałym bunkrze, porośniętym mchem i trawą."

    Tu bez pierwszego, a może i drugiego przecinka, ale tego ostatniego nie jestem już taka pewna.

    No, no. Ciekawie się dzieje. Wciąż bardzo żywo, bardzo mocno i prawdziwie.

    Pozdrawiam :)
  • nimfetka 05.10.2018
    Poprawione. Te "dotknie" to jednak zostawię. Dzięki, że zajrzałaś!
    Również pozdrawiam.
  • Ritha 19.12.2018
    „Włosy ma pofarbowane na szaro, schludnie zaczesane. W rozdętych opuszkach uszu znajdują się ogromne koła zębate. Paskudne, ale do niej pasują. Piercing na wargach. Canine Bites. Wiem, bo kiedyś czytałem” – opisujesz postać i nagle zaczynasz ciachać <3, z pełnych zdań robią się jedynie informacyjne wstawki, typu: „Piercing na wargach. Canine Bites”. I, co najważniejsze, robisz to z wyczuciem. Przemycasz flow z tym pasztecie, a ja jestem jak pies na lotnisku, wyczuję przez dwie warstwy.

    „Slava, postawny skinhead, podróżnik czasoprzestrzenny (widocznie wyrwał się z lat siedemdziesiątych) wyciąga szklanki do whisky i nalewa wszystkim po szkockiej” :D boskie

    „alternatywnych działaczy — postępowców”
    według mnie to powinno być: „alternatywnych działaczy-postępowców”

    „—Nosz kurwa, ćpunie” – brakło spacji
    „Pokrzykując jakieś pseudo-wolnościowe” – pseudowolnościowe*

    Dialog fajny, żywy, prawdziwy. Bohaterowie świetni. Podoba mi się nadal :)
  • Ritha 19.12.2018
    Ps. Tutaj: "alternatywnych działaczy-postępowców" jednak nie jestem pewna, bo w zależności w jakim znaczeniu, teraz wychwyciłam inne spojrzenie na całe zdanie i być może było to poprawnie.
  • nimfetka 20.12.2018
    O "działaczach-postępowcach" dobrze przyuważone. Poprawiłam. Dzięki jeszcze raz i nadal to jest dla ogromną moootywacją wiedza, że są osoby, które przepadają za moimi pisarskimi bazgrołami.
  • nimfetka 20.12.2018
    Ale mam dzisiaj gramatyczne zjebanie mózgowe.
    jest dla mnie ogromną motywacją*

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania