Kama -cena życia --rozdział XIII
Rozdział XIII
Po powrocie do Warszawy Kama postanowiła w końcu zająć się swoim życiem . Od dawna była sama , tęskniła za kimś w kim mogłaby mieć oparcie . Nawet nie chodziło jej o to żeby się z kimś związać , ale wyjść do kina , czy do teatru , czy po prostu posiedzieć i razem pomilczeć .Renia już nie miała tyle czasu dla niej co dawniej , przyjaźniły się , dużo rozmawiały ale to było za mało . Targała nią jakaś tęsknota do kogoś , za kimś
Często w wolnych chwilach przesiadywała w pobliskim parku, przyglądała się ptakom , drzewom , ludziom . Ale zawsze wracała do pustego mieszkania .
Lato się pomału kończyło , nastała jesień , za kilka dni miała rozpocząć studia , postawiła sobie za cel ukończenia ich z bardzo dobrym wynikiem .
Na uczelnię jeździła dwa razy w tygodniu w sobotę i w niedzielę , była wśród ludzi takich samych jak ona . Na przerwach prowadzili długie rozmowy , oczywiście głównym tematem rozmów była psychologia .Zaprzyjaźniła się ze studentka w swoim wieku , spokojną dziewczyną która dojeżdżała z Otwocka . Julia często u niej nocowała , głównie z soboty na niedzielę .Którejś niedzieli Kama zaproponowała że zawiezie ją do domu , do Otwocka .
-Nigdy tam nie byłam- wyjaśniła - po co masz czekać na pociąg , odwiozę cię - Julia chętnie się zgodziła , była wdzięczna , ale od razu uprzedziła że nie zaprosi Kamy do domu - Wiesz , ja mieszkam u babci , a warunkiem mojego mieszkania u niej było to żebym nie zapraszała gości. Nie życzy sobie , nie wiem dlaczego -Rozumiem -pokiwała głową Kama -ale i tak cię zawiozę . A jutro mam wolny dzień od pracy to pojadę do Siedlec .Za miesiąc święto zmarłych , chcę zamówić rodzicom nagrobek , tak żeby pierwszego listopada już był .-
Szybko pokonała drogę do Otwocka , odwiozła Julkę pod dom , pożegnały się i Kama zawróciła w drogę powrotną do Warszawy .
Październik miał się już ku końcowi . Kama postanowiła ze pojedzie na cmentarz w Siedlcach ostatniego dnia października .Kupiła kwiaty i znicze , wzięła z domu wilgotną ściereczkę żeby móc wytrzeć płytę nagrobną . Tego dnia było już tłoczno i na drogach i na cmentarzu , zostawiła auto po drugiej stronie ulicy Janowskiej i kilkaset metrów szła pieszo , dźwigając przed sobą dużą donicę z kwiatami . Ktoś szedł z tyłu za nią ,
ale się nie oglądała - Poznałem cię od razu -usłyszała - daj , pomogę ci . Odwróciła się gwałtownie , za nią stał Paweł . Wyglądał dużo lepiej niż kilka miesięcy temu , Niewiele myśląc dała mu kwiaty -jak to się stało że tu jesteś ?-zapytała - No bo wiesz , jak matka umarła to zostałem sam , musiałem się trochę ogarnąć - Gdzie mieszkasz ? Dalej na Sienkiewicza?- Nie - pokręcił głową , to , niedaleko -
-to znaczy gdzie? -No , eksmitowali mnie , tam było zadłużenie , jeszcze jak żyła matka , a z czego miałem spłacić ?- No dobrze , to gdize mieszkasz ?- Na Geodetów , w baraku , mam pokój , wspólna łazienka , socjalne , ale jest centralne i ciepła woda .-Da się żyć . Rozmawiając doszli do grobu rodziców . Paweł szeroko otworzył oczy - Pomnik ? A , to ty załatwiłaś ?- Jak byłem tu we wrześniu , bo przychodzę to nie było nic .-
-tyle mogłam zrobić - nic wielkiego ale coś jest .-Postawili kwiaty , zapalili kilka zniczy , chwilę jeszcze postali i odeszli .-Kama spojrzała na brata -Chodź , podrzucę cię - powiedziała -Wsiedli do auta , zawiozła go pod blaszany budynek , była ciekawa jak tam jest . Mogę wejść ?-zapytała
- no pewnie , tylko wiesz , głupio mi , Damian mieszka ze mną .-
- To nic , chcę zobaczyć to twoje królestwo , bo nie wiem kiedy się znów i czy w ogóle zobaczymy .Mieszkał na piętrze , weszła z nim do mieszkania które było w miarę czyste , na jednym łóżku leżał Damian , wstał kiedy ją zobaczył .-Nie odzywał się , o nic nie pytał .
-Pójdę już , odprowadź mnie na dół - poprosiła Pawła , słyszę jakieś męskie głosy na dole - to chłopaki , zawsze tu siedzą - odpowiedział
-Na schodach rzeczywiście było stało kilku mężczyzn , głośno się zachowujących , ale ustąpili im miejsca . Kama podeszła do auta , nim wsiadła wyciągnęła rękę do Pawła i zapytała z czego żyje , czy ma jakieś pieniądze - Pracuję dorywczo , Damian też . Chwilowo no , trochę brakuje ale damy radę - Wyciągnęła z portfela dwieście złotych i podała Pawłowi - weż , tyle mogę ci dać .To cześć , trzymaj się .- Ty też - odpowiedział
Kama odjechała, a on poszedł do mieszkania .
-w Boże Narodzenie Kama była świadkiem na ślubie Reni i Bartosza .Drugim świadkiem był Kolega Bartosza . Nie było żadnych gości tylko ich czworo , Nowo upieczeni małżonkowie zabrali ich do siebie na uroczysty ,świąteczny obiad . Czas spędzili bardzo miło i umówili się na wspólnego Sylwestra . Kolega Bartosza miał na imię Michał , był bardzo sympatycznym i wesołym czterdziestolatkiem . Zaproponował Kamie podwózkę do domu ale ona odmówiła . -Wiesz , ja chętnie odwiozę ciebie bo piłeś , wprawdzie niewiele ale jednak , a ja jestem trzeżwa jak przysłowiowa świnia -
roześmiała się .- dobrze , - ucieszył się Michał , to poczekaj, złapię windę -Jak to windę ?i jego odpowiedź ją zaskoczyła -No bo ja mieszkam cztery piętra wyżej -śmiał się - Ach Ty , żartownisiu - pogroziła mu palcem .-Pożegnała się i wyszła .
Po Nowym roku czas poświęcała na pracę , naukę i odpoczynek . Zaliczała wszystkie egzaminy , kolokwia , nie miała żadnych problemów z nauką . -Była ambitna i uparta w dążeniu do wymarzonego celu .
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania