Terapia grupowa część 10 - ostatania

Na planie

Renia z Anną siedziały przy kuchennym stole. Jawor rzucił w ich stronę coś w rodzaju ,,nie chcę was znać i na ulicy mi się nie kłaniajcie’’ i ostentacyjnie wyszedł, a Szary podszedł do stołu i wycedził przez zęby ,,nie spodziewałem się tego po tobie’’ prosto w twarz Ani i podążył za Jaworem, trzaskając drzwiami. Renata rozpłakała się żałośnie.

 

Na całość zapraszam do Zeszytu piątego mojej książki Opowiadania z zakładką :)

Średnia ocena: 4.7  Głosów: 11

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (16)

  • Karawan 31.03.2018
    No, fakt. Na bitwę ciut ciut za długie. Może to jednak lepiej? Może ta forma jest doskonalsza? Masz to naturalne jak u mnie krótkie, które wołają o ciąg dalszy. Nie starałbym się zmieniać siebie. Gratuluję! A na marginesie Wesołych Zdrowych etc. etc. - spełnienia! ;) 5
  • KarolaKorman 31.03.2018
    Dziękuję, Karawanie :)
    Tobie też urodzaju od kurczaczków życzę, najlepszego :)
  • Justyska 31.03.2018
    Dotarłam po świątecznej walce w kuchni. Kawał dobrej roboty. Zakończenie... mocne. Pozdrawiam i smacznych jajek.:) Oczywiście 5
  • KarolaKorman 01.04.2018
    Dziękuje i serdecznie pozdrawiam :)
    Kolorowych pisanek :)
  • Canulas 01.04.2018
    "Dobrze wiedziałaś, że nigdy nikt nie odwdzięczał moich uczuć" - hmm, “odwzajemniał“ może?

    "coś szukał dla siebie." - Tu by mi bardziej "czegoś" pasowało.

    No proszę, ojciec się znalazł.

    "Nie mogłam wieczór zasnąć." - jakby brakowało słowa" cały "
    "Poznam ją dopiero wieczór, bo jest u swoich rodziców." - A tutaj: "pod"

    "– Może. Jeszcze tylko odwiedzę Leona, bo tata będzie dopiero wieczór i żegnaj wolności" - moze to taka maniera, ale znowu mi coś z tym wieczorem brakuje.

    Harry Angel - dobry film.

    Noo, końcówka smutna, ale uczciwa. Podoba mi się, że nie poszłaś na łatwiznę. Bardzo ładny seans, Karola. Bardzo ładny.
    Serdecznie Ci dziękuję za przejażdżkę. Było cudnie.
    Pozdrawiam serdecznie.
  • KarolaKorman 01.04.2018
    Z tym odwdzięczaniem to samej mi coś nie pasowało, ale miałam pustkę w głowie, inne też poprawione, dziękuję :)
    Cieszę się, że taki koniec przypadł do gustu. Od samego początku właśnie taki był w założeniu. Nie znaczy to, że chcę ich na zawsze zostawić na ulicy, ale wiem, że pewnych rzeczy się nie przeskoczy, no i temat był z góry narzucony.
    Dziękuję, że brałeś udział w tej podróży :)
    Wesołych kurczaczków i mokrego Dyngusa :)
  • Wcześniej nie dałem rady, za to teraz w końcu znalazłem chwilkę. Karola fajnie, że nie skończyło się w jakiś łatwo dający się sposób. Przynajmniej ja kombinowałem inaczej :) No cóż, pięknie :)
  • KarolaKorman 03.04.2018
    Dziękuję, że dotarłeś do końca i moja wizja cię zadowoliła, pozdrawiam :)
  • ausek 02.04.2018
    Obiecałam, że postaram się pozbierać myśli po przeczytaniu całości, więc biorę się do roboty. Będę pisała szczerze i proszę nie miej mi tego za złe.
    Zacznę od tego, że Twoje opowiadania zawsze mają ciekawą fabułę. Tym razem też się nie zawiodłam. Pomysł świetny, gratuluję!
    Karolko zastanawiam się czy Ty pisząc ten tekst, miałaś w głowie konkretną grupę odbiorców. Przyznam się, że po namyśle doszłam do wniosku, że sposób w jaki jest napisane opowiadanie, zawęża grupę odbiorców.
    Początek łykałam z wypiekami na twarzy, dalej już mniej entuzjastycznie. Już tłumaczę dlaczego. Twoje opowiadanie ma wielu bohaterów i ciężko było mi, pospolitemu czytelnikowi, skupić się na jednej postaci. Zresztą, do teraz nie wiem, komu wolałabym kibicować. Utrudnia mi to fakt, że te postacie zlewają się. Wiem, że stworzenie mocnych (dominujących) bohaterów jest trudnym zadaniem - a przynajmniej dla mnie. Wybacz, ale w pewnym momencie postacie zaczęły jakoś zlewać się ze sobą. Język, jakim się posługują, ma tu znaczenie. Nic ich od siebie nie odróżnia. Rozumiem, że to grupa osób w tym samym wieku i z określonego środowiska, ale brakowało mi tu czegoś, co dodałoby smaczku poszczególnym postaciom; np.: jąkania - na skutek przeżytej traumy czy jakiejś delikatnej wady wymowy - co zresztą ułatwiłoby też zapis dialogów. Czytelnik sam domyśliłby się kto mówi. A jeśli jestem już przy dialogach to kolejnym moim spostrzeżeniem jest fakt, że są za bardzo rozbudowane. Chodzi mi o to, że za dużo informacji jest w nich zawarte. Hm, może inaczej. Za dużo szczegółów podajesz. Na prawdę część przymiotników można wywalić. Dalej. Kolejni bohaterowie opowiadają zbyt szczegółowo. Czytelnik ma wyobraźnię, która i tak pędzi i wyprzedza słowa autora. Wiem, że osoby doświadczające ''czegoś złego' nie pamiętają tylu szczegółów. Choć może na początku tak, ale z czasem mózg ofiary wybiera sobie jakieś bodźce, które powodują powrót wspomnień, np.: zapach perfum, brzmienie głosu, dźwięk dzwonka albo kolor. Takie elementy stanowią swoisty klucz. Można to wykorzystać.
    Co do błędów, nie skupiałam się na nich. Jest wiele bardziej ogarniętych osób na Opowi w temacie niż ja. Szkoda, że nie ma Rasi i że Lucinda zagląda tu tak rzadko.
    Reasumując, Twoje opowiadani podobało mi się. Czytając komentarze pod poszczególnymi częściami, obawiałam się moich spostrzeżeń. Nie miej mi za złe mojej opinii. Tak czuję, a nie mam w zwyczaju ubarwiać swoich wypowiedzi. Zresztą pewnie zauważyłaś, że nie wszyscy tolerują moje komentarze. ;) Pozdrawiam cieplutko i czekam na nowe teksty. :)
  • KarolaKorman 03.04.2018
    Dotarłaś do końca poświęcając czas i napisałaś wyczerpujący i bardzo mnie pomocny komentarz, dziękuję :)
    Będę każdą wytkniętą kwestię brała pod uwagę przy kolejnym pisaniu, tu już nic zmieniać nie będę, bo to sto stron tekstu.
    Może długość dialogów była stanowczo dłuższa niż w innych opowiadaniach, jednak w tym właśnie to było zamierzone. Informowałam o tym na początku, że w opowiadaniu jest mało opisów, a duuużo dialogu. Mówili o świeżych sprawach, dlatego też było dużo szczegółów, o których wspominałaś.
    To dla mnie była kolejna próba napisania czegoś, czego nie robiłam wcześniej - wyszło, jak wyszło :)
    To czytelnik ocenia, dlatego Twój komentarz dał mi do myślenia, dziękuję :)
    Pozdrawiam serdecznie :)
  • MarBe 02.04.2018
    Tak wiele kobiet twierdziło, on mnie kocha i zmieni się na lepsze, a po latach było rozgoryczenie.
  • KarolaKorman 03.04.2018
    Cieszę się, że dotarłeś do końca. Jak zawsze trafna refleksja, dziękuję i pozdrawiam :)
  • pasja 07.04.2018
    No cóż, jeszcze raz ukazałaś problem. " gdzie jest twoje miejsce" Dlaczego rodzic nie potrafi się przeciwstawić i powiedzieć. Tak synu, córki jesteś moim dzieckiem i nic nie może nas rozdzielić. Zamiast rozmowy stosujemy niedomówienia. Smutne zakończenie, a już myślałam, że tym młodym ludziom los się uśmiechnął. Film pewnie odniósł sukces, ale jak to bywa kto inny zbiera hossy.
    Dalej z domem na grzbiecie będą znaczyć swoje ścieżki.
    Fajna opowieść o codzienności dzieciaków z ulicy. Ale mam nadzieję, że oni jeszcze pokażą na co ich stać.
    Pozdrawiam serdecznie i miłego weekendu.
  • KarolaKorman 07.04.2018
    Końcówka nie mogła być inna, w końcu głową muru nie przebijesz - tak być musiało.
    Cieszę się, że dobrnęłaś do końca, dziękuję :)
    Również miłego weekendu życzę :)
  • NataliaO 27.08.2018
    Dobre opowiadanie, a tytuł świetnie dopasowany do historii. Trochę to smutne, ale prawdziwe opowiadanie, 5 :)
  • KarolaKorman 28.08.2018
    Dziękuję, że do mnie zajrzałaś. Tym bardziej, że nie jesteś tu częstym gościem.
    Tak, opowiadanie nie skończyło się pozytywnie, ale też był taki zamysł wyjściowy: Głową muru nie przebijesz. Czasem ciężko poukładać wszystko, kiedy cały świat sprzysięga się przeciwko. Przyznam jednak, że samej mi przykro, że akurat takie zakończenie zaserwowałam im po tylu przeciwnościach losu, które spotkały ich już wcześniej.
    Pozdrawiam :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania