Średnia ocena: 5.0  Głosów: 9

Zaloguj się, aby ocenić

Komentarze (17)

  • Karawan 25.03.2018
    Doczytałem. Cóż powiedzieć? Masz zacięcie powieściowe. Chciałbym tak umieć; stonowane emocje, szeroki i uporządkowany strumień... spokój niosący czytającego niby nurt rzeki... za całość 5! ;))
  • KarolaKorman 25.03.2018
    Cieszę się, że przepłynąłeś, dziękuję :)
  • Canulas 25.03.2018
    "Cieszyło go tylko to, że kiedy bardziej się rozmacha, oberwie ta lekko pyzata laska w bluzeczce tak ciasnej, że przy każdym chichocie miał wrażenie, iż jeden z pękatych guziczków podbije mu oko." - chyba wiem do czego nawiazywałaś z eksplodującymi guzikami w moim TW.

    Kurde. Tu już nie mam pytań. Wykurwista opowieść. Popłynąłem
  • KarolaKorman 25.03.2018
    Tak (chodzi o guzik), już nic nie zmieniałam, choćby ktoś miał pomyśleć, że powieliłam
    Fajnie, że kontynuujesz, jestem hepi :)
  • Canulas 25.03.2018
    KarolaKorman kontynuuję i pamiętam szczegóły ;)
    A w ogóle, pewnie z dupy myśl, ale napisane jest tak, jakby... było w jakimś ułamku retrospekcyjne.
  • KarolaKorman 25.03.2018
    Canulas, powiem ci w sekrecie, że w jakimś ułamku jest,ale ciii :)
  • No dobra, są takie chwile, że ciężko coś mądrego wykrztusić, mimo że ja mam tak ciągle, to teraz ten stan się u mnie pogłębił.
    Tragedie innych nie dotykają nas, jeśli są to obcy nieznani ludzie, są numerami w statystyce, tutaj jeden taki "numer" nabrał ludzkich kształtów i tak naprawdę mógłby to być każdy Ciekawe głębokie opowiadanie. .
  • KarolaKorman 25.03.2018
    Dziękuję, Maurycy :)
  • MarBe 25.03.2018
    Na początku wiszące pranie, czyli zapowiadało się sielsko, lecz zgrabne przejście do śmierci zmieniło radykalnie odbiór tekstu.
  • KarolaKorman 25.03.2018
    Trochę sielanki im się należało, a że wyszło, jak wyszło, ach...
    Pozdrawiam :)
  • pasja 25.03.2018
    Chyba Krystkowi było to potrzebne. Wygadać, wyrzucić z siebie to co to bolało. Cały czas brakuje jemu przyjaciela i do tego jeszcze dręczy go myśl, że mógł to uratować. Niby paczka przyjaciół, a tak naprawdę nic o sobie nie wiedzieli.
    W dodatku pojawiła się Jadźka, która przytuliła Krystiana.
    Fajny pomysł na zwierzenia.
    Czekam i miłej nocy życzę
  • KarolaKorman 26.03.2018
    Tobie też miłej nocy, pasjo :)
    Cieszę się, że śledzisz i komentujesz. Do następnego :)
  • Justyska 25.03.2018
    Płynie się przez tekst. Poruszające zwierzenia. Potrafisz porwać czytelnika. :)5
    Pozdrawiam
  • KarolaKorman 26.03.2018
    Raduje mnie, że udało mi się porwać i Ciebie w nurt zwierzeń bohaterów, dziękuję i również pozdrawiam :)
  • Ritha 17.04.2018
    Napoczęłam Terapię i nie skończyłam. Powracam więc :)
    „Chwilę temu usłyszeli pukanie do drzwi, później klamka opadła, drzwi stanęły otworem, a we framudze, jak w ramie obrazu, ukazała się ona. Zaterkotały kółka walizki, zrobiła dwa kroki i nagle przestrzeń, w której sami jeszcze nie zdążyli się zadomowić, już została naruszona” – ładny opis

    „Krystek sposępniał, a oczy zaszły mu mgłą.
    – Ale obiecajcie, że nie będziecie się śmiać i każdy z was też wyzna całą prawdę. – Pociągnął nosem” – ach te nastoletnie zabawy :)

    „– Tylko dlatego, że zawsze dotrzymuję słowa, nigdy nie obiecałem ci, że spuszczę ci wpierdol, bo byś już nie żył” – o Boże! Jakie to cudne. Nieśmiałe pytanie mam. Bo... bo... bo tak by mi do Maxa pasowało, że aż podskakuję! Mogę cichaczem ukraść w przyszłości? :D

    „wysyłał zdawkowego esa ,,Mam dzień wewnętrzny’’ – haha, takiego esa to bym mogła wysłać czasem do roboty o 6.00 jak mi się wstać nie chce ;)

    Opowieść chłopca przedstawiłaś świetnie. Spokojny opis, spokojna narracja i nagle samobójca. Nie spodziewałam się.

    „– Na pogrzebie śmiałem się podobno jak wariat.(...) Nie pamiętam też trzech kolejnych miesięcy.
    – Jak to nie pamiętasz? – zapytał Kuba z niedowierzaniem.
    – Znam je tylko z opowiadania matki” – degresja: znajomej zmarła matka, nagle, znajoma była wtedy za granicą. Trzy dni – od wiadomości o śmierci do powrotu do kraju i pogrzebu mówi, że nie pamięta. Mówi, ze funkcjonowała, jadła, spała, była w podróży itp, ale wszystko jej się rozmywa. Pamięta przed i po, a to jest jakby wyrwane..

    „To była moja pierwsza prawdziwa rola, jaką zagrałem” to + kontekst – no powiem Ci Karolcia, ze poruszyłaś mnie tą opowieścią. Szkoda mi jednego i drugiego chłopca i matki również :(

    „– Jestem pewien, że czekał tam na mnie – wypluwał z siebie pojedyncze słowa – był przekonany, że zdążę. Dlaczego właśnie on?
    – Moja mama zawsze mówiła, że każdy wybiera najpiękniejsze kwiaty – odezwała się Matylda” – ja pierniczę, oczy mi się zaszkliły...

    Ładne zdanie podsumowujące. Kurde, rzadko kiedy coś porusza moja skorupę. Tobie się udało. Duże pięć.
  • KarolaKorman 17.04.2018
    Dziękuję, Ritho :) Cieszę się, że powróciłaś i kontynuujesz, a jak jeszcze będziesz zostawiać takie komentarze, to już w ogóle bajka :D
    Wierze, że twoja znajoma nic nie pamiętała z okresu, o którym wspominasz. Jak ktoś coś takiego przeżył, to wie, jak to jest, innym trudno uwierzyć.
    Sprawiłaś mi radość twoją akceptacją. Jedno piórko do moich nagich skrzydełek :)
    Pozdrawiam :)
  • KarolaKorman 17.04.2018
    A! I zapomniałam ci napisać, że możesz sobie ukraść cichaczem :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania