Z epistolografii
nie zagram głównej roli w sztuce
bo nie mam pleców
są porośnięte bujną trawą w której zamieszkali kochankowie
komu to dziś potrzebne
jest tam też ukryty numer
kiedyś nim byłam jednym wśród licznych
prawie każdy miał trudne dzieciństwo
niespełnioną miłość
teraz mam uśmiechniętą twarz
- pani jest taka miła słyszę pani nie może tak smutno pisać
nie napiszę dobrego urzędowego dokumentu
walka po sądach obca
pozostają prawnicy w stanie spoczynku piszący wiersze
nie chcę już walczyć
nie zatracę się bo sława mi nie służy - przychodzi bezsenność obgryzanie paznokci napięcie jak cięciwa gdy się strzela
za to pokażę kuropatwę
która najpierw się rozgląda
a dopiero potem przeprowadza dzieci przez jezdnię
wyciągasz dłoń po wiersze
wlej w nie więcej światła mówisz
Komentarze (15)
kiedyś popełniłem wiersz o rolach w życiu /jadę w gości, później chyba napiszę go na nowo/
ten wiersz jest trochę przegadany, ale widać przemianę życiową
pewnie zakończyłbym go inaczej, bo czytam poprzez siebie, ale jest bardziej niż dobry
No, ten wiersz calkiem inny. Super się czyta.
Brawo, Agnes!
Nie jestem pewna czy akurat dobry :(
Agnes, jakie masz wątpliwości? To byłoby ciekawe dla mnie (i dla innych), poczytać, co jeszcze Cię niepokoi, jeśli chodzi o ten utwór, nad czym jeszcze myślisz. Może napisz?
Ja np. zastanowiłabym się nad tym określeniem: "Napięcie jak cięciwa".
Cięciwa nie jest odpowiednikiem napięcia. Ona jest założona na łuk, po najkrótszej drodze. Cięciwę dopiero się napina, gdy chce się wypuścić strzałę. Można napiąć mocniej, słabiej.
W geometrii cięciwa łączy dwa punkty okręgu (średnica jest cięciwą najdłuższą). Nie jest napięta. Jest raczej "rozpięta". ułożona tak, żeby te punkty połączyć w linii prostej, czyli też - po najkrótszej drodze.
A jakie Ty masz wątpliwości?
Czy w ostatniej cząstce nie ma za dużo rekwizytów mamy brzeg most przystań ojej... :(
Też zwróciłam na to uwagę. Przechodzisz z przejścia przez ulicę, ostrożnego, do rzeki, mostu. Lecz łączy te dwie strofy rozglądanie się (przed przejściem) i czujność (na brzegu). I że to sa odległości do przebycia. Ze nie można się zatrzymać, ani na środku ulicy, ani na środku rzeki (ha, na moście można. Dlatego jest tutaj ten most).
Może, przechodząc przez most, a nie pokonując rzekę wpław, pokazujesz jakąś wersję odpowiedzialności (przykład kuropatwy).
W wierszu zmieściłaś więcej miejsc. Jest nie tylko jezdnia, most i przystań, ale są jeszcze - scena teatralna, sala sądowa, jakieś bliżej nieokreślone miejsce, w której spotykasz panią, z którą rozmawiasz.
Te wcześniejsze miejsca nie są tak wyraźne, jeśli chodzi o zgrzyt w zestawieniu, jak te dwa ostatnie. Tak je owinęłaś słowami, ze nie miejsca się liczą, a okoliczności.
Ale przez to, że jest tych miejsc wiele, ostatnie też, wraz z tym ich zestawieniem blisko siebie, są do przyjęcia, zaakceptowania. zrozumienia.
Dla mnie ciekawe jest to, co się dzieje między oczekiwaniem kogoś, kto w puencie mówi: "wlej w nie (w wiersze) więcej światła", a twoją odpowiedzią, reakcją: "nie zagram głównych ról w sztukach".
Ktoś chce, żebyś stworzyła jakieś sztuczne scenki, a Ty nie możesz sprostać temu wymogowi. Pokazujesz, że na razie jesteś w fazie przejściowej. Dobrze to podsumował Grain - "widać przemianę życiową".
Jak przejdziesz (ostrożnie) przez tę ulicę i przez most, może dasz radę i ze światłem, bo przyjdzie naturalnie.
teraz, mimo, ze doszłaś do cichej przystani, jesteś tam jakby jeszcze tylko jedną nogą.
Tez się zastanawiałam nad cięciwa poprawię okej masz rację. Dziękuję:)
nie zagram głównych ról w sztukach
bo nie mam pleców
są porośnięte bujną trawą w której zamieszkali kochankowie
komu to dziś potrzebne
- to jest ciekawe, te plecy, na których dźwigasz swoje tajemnice. Ten ciężar jest jakby wcale nie ciężki. Trawa dobrze się kojarzy, szczególnie bujna, a nawet i pełna mieszkańców. Działa na wyobraźnię i sprawia radość ten obrazek. Bo jest ciepły.
Jednak ten wers "komu to dziś potrzebne" - niejasny w kontekście sztuki, teatru. Od początku istnienia teatru, właśnie związki między kobietą i mężczyzną są najczęstszą bazą dramatów (cały Szekspir!). Ludzie chodzą do teatru, żeby zrozumieć swoje życie. Teatr im je tłumaczy. Zresztą, nie tylko w kwestii relacji mężczyzna-kobieta.
Więc wers "komu to dziś potrzebne" nie jest prawdziwy. Chyba, że to prowokacja"?
A może to autorefleksja?
................
Fajny żarcik - nie mam pleców, to nie dane mi będzie zagrać.
I - nie wiem, czy nie lepiej dać tu l. poj.:
nie zagram głównych ról w sztukach -> nie zagram głównej roli w sztuce
(płynniej się czyta, a sztukę można interpretować jako życie, ogólnie, życie, w którym każdy akt, czy nawet scena, to kolejny wiersz, z tym wlanym, lub nie wlanym światłem. Tu światło jest i wydaje się, że było z czego to światło wziąć, więc jest OK).
Odpiszę wieczorem więcej:) dziękuję
OK. Mnie wieczorem tu nie będzie, ale jutro - jak dożyję - będę i poczytam:)
Jakbyś zmieniała (jeśli zechcesz) l.m. na l..poj. na początku (nie zagram w sztukach - nie zagram w sztuce, to i w środku zamiast "nie napiszę dobrych urzędowych dokumentów" możesz dać l.poj. - "nie napiszę dobrego urzędowego dokumentu".
(Wiersz z pozoru wydaje się być lekko chaotyczny, ale po wielu czytaniach odnajduje się w nim jakiś ład).
Trochę poprawilam. Trzy cztery dziękuję:) ja jeszcze się z tym tekstem prześpię.
Chyba lepiej z l.poj., po zmianie.
Natomiast tu - słabo, oj, słabo: "napięcie jak cięciwa gdy się strzela"
Jest jeszcze jedna ważna rzecz, nad którą warto podumać, bo przechyla całość i trochę ja kładzie.
Ale skoro się z tekstem prześpisz, to i dojdziesz... może do tej rzeczy...?
Dziękuję kochana :)
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania