Poprzednie części: Z epistolografii
Z epistolografii
wiersz o księdzu
któremu nie umiałam wybaczyć
spotkał się z niesamowitą ilością komentarzy
jeszcze takiej akcji nie miałam
prawie dwieście relacji anonimowych świadków kar cielesnych stosowanych czy nie przez księży na dzieciach w PRLu
więc myślę że skoro Dyckiemu
szkoda było Alfreda Nossiga
to mi też wypada wyrazić skruchę
zdobyć się na szlachetny gest
przebaczenia
biję się w czoło
bo piersi i winę zostawiam ojczyźnie
Komentarze (78)
Co by tu napisać, żebyś znowu miała do bólu komentarzy... tak naprawdę, to tam chyba nie chodziło tak o kary cielesne, ile o to sławne niewybaczenie klęczenia... a żeby było śmieszniej, to ten ksiądz pewnie z pięćdziesiąt lat temu odszedł z tego świata i pewnie w grobie się przewraca z powodu, że nadal żyje w czyjejś pamięci.
A tak w ogóle, pytam z czystej ciekawości, potrafisz coś komuś wybaczyć, czy jak ktoś Ci coś tam podpadnie, to uraza zostaje w Tobie do końca życia?
Powinien był tak postępować, by go źle nie pamiętano, łachudrą był, taki w pamięci pozostał. Ja tam nie wiem, czemu źle nie mówić o kimś, kto był zły, tylko dlatego, że zmarł.
yanko wojownik 1125 choćby dlatego, żeby sobie głowy nie zawracać czymś, co dzisiaj nie ma żadnego znaczenia, bo jakie może mieć? I nie chodzi o to, że to był ksiądz, równie dobrze mógł to być ktokolwiek z najbliższego otoczenia.
laura123, Jak czasnęło w psychikę i się ciągnie... To mógł być ktokolwiek, ale był ksiądz i to czasnęło.
laura123 raz dostałam linijką od nauczycielki w dłonie. Popłakałam się bardzo. Ta zwyczajnie wyszła ze mną z klasy i przeprosiła, a ksiądz nie:)
To byl jeden incydent z ta linijka, z księdzem kary się powtarzały. Dlaczego mam niby o tym nie pisać? Bo co? Bo ksiądz? Daj spokój Lauro...
Agnes07 Przestań się tłumaczyć. Masz prawo czuć bardziej krzywdę zadaną przez krzewiącego, podobno, nauki Chrystusa niż klapsa w tyłek od nauczycielki.
laura123 Niech madame nie decyduje co ma kto zapomnieć/wybaczyć.
Agnes07 nie że ksiądz, bo to akurat nie ma żadnego znaczenia kto, tylko że czyn jest przedawniony i jaki sens nieboszczyków ściągać na ziemię?
Ale z drugiej strony ksiądz jest teraz dobrze sprzedającym się ''towarem'', więc można ciągnąć w nieskończoność. Tylko akurat w klęczeniu mało ekspresji i znikoma szkodliwość.
laura123 Argument zajebisty. Bryka sobie degenerat po rajskich łąkach i podła Agucha mu szpile w dupsko wbija i zakłôca wieczność.
Otwórz se pierwszą lepszą półkę, wsadź tam swój pusty sagan i pierdalnij się drzwiczkami.
Nie pozostaje
Wybacz ale nigdy nie zapomnij imienia swojego wroga powiedziała znajoma :)
To czemu pamiętasz tego księdza i nie dajesz mu spokojnie leżeć w grobie? Minęło tyle lat, zrozumiałabym gdyby naprawdę dopuścił się jakiegoś strasznego czynu, a przecież w tym czasie takie kary stosowali też nauczyciele... Może czas zamknąć ten rozdział, zapomnieć o tym. Nie dla niego, dla siebie, bo po co pielęgnować takie ''kwiatki''?
Hihi, ano niesamowite te pospolite ruszenie było. Śmieszne, symptomatyczne, ale jako zjawisko socjologiczne ciekawe. Specyfika opowi :).
A z jakiej racji trzeba przebaczać? Nie przebaczam, nie mam takiej potrzeby, nie przebaczam, gdy ktoś świadomie i z pełną premedytacją robi krzywdę i świństwa. Dla mnie nie istnieje na takie zachowanie wytłumaczenie, to dlaczego ma być przebaczenie? To jak kopnąć kogoś w tyłek i zaraz przeprosić, bo się miało zły dzień.
No właśnie. Ktoś może mieć zły dzień, komuś może życie walić się na głowę, komuś innemu rozpada się wieloletni związek... powodów może być multum. I co, trzeba zaśmiecać sobie pamięć do końca życia jakimś epizodem z dzieciństwa?
laura123 To jest jej pamięć i jej sprawa co sobie zapamiętuje, co uważa za krzywdę, o czym chce pisać.
Ty masz ból dupy, bo mowa o księdzu.
Opalony Ernest nie, akurat o tobie myślałam. Czy warto i trzeba do końca życia zachować uraz? I sądząc po komentarzach, to nawet mus. Większość tak właśnie myśli.
Problem jednak w tym, że ja nigdy jak większość nie myślałam i raczej się nie przekonam do nienawiści do końca życia, bo szkoda mi tego życia na rozpamiętywanie bzdur. Tylko tyle.
Laura
Czy jak ma się zły dzień, to kopie się własne dziecko? Nigdy normalna matka tak nie postąpi.
Psychika to nie kartka papieru z nabazgraną, wykrzywioną gębą, którą można zmazać gumką, psychika nie chce się goić jak ciało.
Szpilka, psychika, która nie radzi sobie z obrazkami z dzieciństwa, z niczym sobie nie poradzi, wszystko będzie atakiem, dlatego sugestia, by to zamknąć i żyć, gdy na dodatek mamy do czynienia z jakimś klęczeniem za kary rodziców.
Laura
Jakby to takie proste było, to nie byłoby ofiar, zapytaj żonę Piaseckiego, czy sobie z traumą poradziła, dalej się jąka, gdy opowiada o mężu potworze.
Szpilka ja piszę o obrazach z dzieciństwa, Ty mi przykład dorosłych...
Mechanizm jest ten sam, a u dzieci jeszcze gorzej - rany nie goją się nigdy, zapomnieć też się nie da.
Szpilka nie da się zapomnieć klęczenia na lekcji? O czym Ty piszesz. Toż to nic w porównaniu z tym, czego inni się dopuszczali. To dopiero tragedia, która na całe życie rzutuje.
Zresztą jak ktoś chce, to niech pamięta, że mu lizaka w dzieciństwie inne dziecko zabrało i niech do końca życia o tym nie zapomni. Trzeba pamiętać.
Laura
Problem dotyczy krzywdy, a nie jej skali, dla wielu przysrywajki księdza albo kary cielesne są nie do wybaczenia, koniec. Kropka.
Z tego wynika, że gdyby ktoś inny stosował te kary, to można bez uszczerbku na zdrowiu, przejść nad tym do porządku dziennego, jedynie w przypadku księdza trauma na całe życie...
Laura
Zrozumiałe, z rodzicami jest związek emocjonalny, z księdzem nie, dlatego sto razy bardziej boli klaps od obcego niż od rodziców, tym drugim się wybacza, obcemu nie ?
Aha, dlatego mądry obcy nie bija cudzych dzieci, pomijając kwestie prawne ?
Szpilka ale to powinno dotyczyć również nauczycieli, wszak obcy ludzie. Pamiętasz głośno było o psychologu, który wykorzystywał dzieci. To dopiero dramat. Albo o pedofilii wśród księży, których komuna kryła, bo współpracowali.
Zresztą do tej pory kara za pedofilię jest nieadekwatna do czynu. Ja bym takich od razu kastrowała. Jedyna słuszna kara.
Laura
Nom, pamiętam, w każdym środowisku są ludzie i ludziska.
Ciao, jadę na wycieczkę hulajnóżką, bo pogoda przyżarła ?
Szpilka Nasza Laurka znowu nie ogarnia. Istnieją różne stopnie wrażliwości. Coś, co dla jednych jest błache, dla innych stanowi zadrę, która się nie goi. Będzie ropieć i krwawić przy każdej próbie dotyku.
Oczywiście fajnie byłoby się od tego uwolnić, jednak nie zawsze się da.
Laura, wartałoby znaleźć w sobie odrobinę empati.
Szpilka ja dopiero zjadłam śniadanie i pewnie też gdzieś się powłóczę. Pogoda cudna...
Angela, z chwilą kiedy u Ciebie ją zobaczę, też pewnie okażę. Bo czemu nie?
laura123 znajdź ją wpierw u siebie, wtedy dasz radę dostrzec ją u innych.
Powodzenia
Angela jak na Ciebie patrzę, to Ty nie masz żadnej. Jest tylko chęć przypodobania się innym. Wszystko robisz pod publiczkę.
Ale co mnie to obchodzi. Skoro system się sprawdza, to niech działa...
laura123 biedna ty jesteś Laurko, oj biedna. Ja empatyczna jestem wręcz zawodowo?. Nigdy nie robiłam nic pod publiczkę, jedynie to co chcę, ale ty sobie możesz wierzyć w co tam ci wygodnie.
Angela jak nie? Przyszłaś tutaj, nie odnosząc się do treści, tylko od razu do moich wpisów. A co one Ciebie obchodzą? Każde może i powinien mieć zdanie jakie chce, Ty założyłaś od razu, że nie mam takiego jak większość. Jakie to ma znaczenie?
Jest tekst, czemu nie do niego się odnosisz?
laura123 tekst czytałam i zrozumiałam, nawet nie było co komentować. Jedyne czego nie ogarnęłam, to twoja postawa.
A tak między nami, ty robisz to samo u mnie. Włazisz, szukasz ortów, żeby tylko jad upuścić, a o treści nic.
W tej kwestji powinnaś raczej zamknąć buzię.
Podyskujemy potem, teraz zmykam.
Buziaki?
Angela Ty w ogóle mało ogarniasz, taka Twoja uroda... ale jakie ma to znaczenie?
Weszłam pod Twój tekst, wypisałam Ci orty, żebyś poprawiła i krzyk, bo zobaczyłam, ale to każdy widział... czy chciał, czy nie.
Szpilka Ktoś znowu zapomina jaka jest różnica między księdzem, a murarzem.
Jakich zachowań można oczekiwać mod pracownika fizycznego po zawodówce, a kształconego księdza spełniającego misję i będącego namiestnikiem Boga na ziemi.
Nie chodzi o to, że to ksiądz tylko czego można oczekiwać po nim.
A na pewno nie tego, co jest w tym wierszu.
To jakby lekarz. Powierzasz mu z ufnością swoje zdrowie i życie, a on w zamian wytnie ci wątrobę i nerki na handel.
Angela
Czyjś ból nie boli, dlatego lekko się peroruje albo syty głodnego nie zrozumie ?
Pansowa
Ano, bardzo rozczarowujące, gdy w domu piekło, a ksiądz do pomocy się nie kwapi ?
Eeee tam, nie chcę katolików prowokować, ale dla mnie ten namiestnik strasznie ludzki i ze wszystkimi ludzkimi przywarami ?
Szpilka Tylko trzeba o tym mówić wprost, a nie stawiać się ponad prawem i moralnością, która jest tylko dla maluczkich.
Jako bat na nich, bo kto ją określa i z niej rozgrzesza jak nie tacy sami jak my, czyli oni?
Równie dobrze mógłbym się zwrócić do Ciebie o rozgrzeszenie.
Namaścisz się sama.
Pansowa
Wystarczy posłuchać, jak Natankowi odbiło, cóż mogę rzec? Nie ma dla mnie już żadnych autorytetów moralnych w kościele, na autorytet trzeba sobie zapracować i to w każdej dziedzinie, nie tylko duchowej ?
Szpilka Jest trochę mądrych i światłych księży.
Otwartych na świat i jego zmiany.
Ale Tischnerów, Kaczkowskich czy Twardowskich faktycznie nie widzę, albo ta TVPis ich po prostu eliminuje.
Promowany jest beton.
Pansowa
Właśnie, Kaczkowskiego swojego czasu podczytywałam, ale sprawiedliwość, sympatyczny, oczytany, głoszący nietuzinkowo słowo boże i co? Nic, młodego chłopa glejak zeżarł, im bardziej się zagłębiam w bożą sprawiedliwość, tym mocniej wątpię ?
Szpilka Sprawiedliwość to ludzka miara, ale takich ludzi faktycznie szkoda.
Tym bardziej szkoda dla tej spróchniałej, kostycznej i hipokryzyjnej instytucji
Pansowa
Inaczej mierzyć nie umiem, w ogóle trudno jest zrozumieć coś, czego nie można doświadczyć żadnymi zmysłami. Wiem, zaraz ktoś wyskoczy z uczuciem miłości, owszem, ale obiekt jest widzialny i namacalny ?
Człowiek, który mógłby wiele dobrego zrobić dla innych, idzie do nieba, bez sensu.
Fakt, spróchniały, kostyczny i zakłamany ?
Agnes zrzuciłam lawinę, powinnaś mi podziękować... ale i bez tego przeżyję, jakby co.
Miłej niedzieli wszystkim życzę.
'Trzeba pamiętać". Hmmm... Wyobrażam sobie, jak za dziesięć lat Agnes07 opowiada tę historię jakimś ludziom:
- Napisałam wiersz o księdzu, który na każdej lekcji religii kazał mi klęczeć w kącie! I dostałam wtedy dwieście komentarzy od innych, którzy mieli tak samo! Ale historia, co?
I wszyscy uwierzą:)
Tymczasem pod wierszem "Wybaczam" ( a o nim pisze powyżej Agnes07) jest w tej chwili 156 komentarzy, czyli prawie 160. Ale czy te 160 komentarzy, to "prawie dwieście relacji anonimowych świadków kar cielesnych stosowanych czy nie przez księży na dzieciach w PRLu"?
Przeczytałam teraz te 156 komentarzy (prawie dwieście) i znalazłam tylko trzy relacje "anonimowych świadków":
-relacja samej autorki, Agnes07
-relacja Opalonego Ernesta
-relacja janko wojownika 1125.
Trzy relacje, to nie dwieście. Trochę więc mija się z prawdą ta strofa:
wiersz o księdzu
któremu nie umiałam wybaczyć
spotkał się z niesamowitą ilością komentarzy
jeszcze takiej akcji nie miałam
prawie dwieście relacji anonimowych świadków kar cielesnych stosowanych czy nie przez księży na dzieciach w PRLu.
Niemniej, uważam, że konfabulacja w literaturze to dobry środek oddziaływania na czytelnika. Wielu poetów miało "długie nosy":)))
W wierszach "zaangażowanych" dobrze jest mocno "podkręcać".
Nie wierzę, że Agnes klęczała na prawie wszystkich lekcjach religii przez całe 45 minut, z rękami w górze, tak samo, jak nie wierzę, że pod wierszem "Wybaczam" było "prawie dwieście relacji anonimowych świadków kar cielesnych stosowanych czy nie przez księży na dzieciach w PRLu".
Czy było tam 200 takich relacji?
Oto jedna z nich:
"Religię w salce wspominam zaś miło. Prowadziła ją dobrotliwa siostra zakonna, z którą rozmawiało się bardziej jak z babcią niż katechetką".
Prawda jest czasem nudna.
Trzy cztery, alez Ty jesteś drobiazgowa. Może napisz instrukcje obsługi jak należy podkręcać. Nie ukrywam, że moje pisanie jest autoterapeutyczne. Trzy cztery, co jest lepsze dusić w sobie urac czy wyłącznie na papierze, by człowiekowi lżej się zrobiło. Dusić? Przeciez to nonsens
Czy wylać na papier*
Nie wszyscy księża są byli źli. Mi trafił się ksiądz zły. Com napisala, to napisalam. Tłumaczyć się już nie będę, bo i po co?
Agnes, ja nie mam nic przeciwko podkręcaniu faktów w Twoich wierszach.
Ty piszesz, że 200 osób cierpiało "od księdza" i dali dowód tego pod Twoim wierszem. Ja znalazłam tylko trzy takie osoby (licząc z Tobą). . Trzy to nie dwieście.
Ale przecież to tylko wiersz.
Nie piszę, że nie cierpiałaś.
No, i pozamiatane...
Gdzie w wierszu ze cierpialo 200 osób. Dobrze czytasz, Trzy cztery? Napisalam o świadkach, czy Ty umiesz czytać ze zrozumieniem?:)
Tu:
"jeszcze takiej akcji nie miałam
prawie dwieście relacji anonimowych świadków kar cielesnych stosowanych czy nie przez księży na dzieciach w PRLu"
Agnes, a możesz wymienić tych świadków (nie cierpiących, ale - świadków), którzy przybyli pod wiersz "Wybaczam" z dwustoma relacjami?
Nie chcę dyskutować. Ty nie rozumiesz, o czym napisałam.
.
.
.
Odsuwam się od dyskusji, zmieniam temat na "sprawy techniczne i logiczne w utworze", bo może jeszcze będziesz pracować nad tekstem.
Możesz jeszcze się zastanowić nad logiką tego zdania:
"prawie dwieście relacji anonimowych świadków kar cielesnych stosowanych czy nie przez księży na dzieciach".
"Relacje anonimowych świadków kar cielesnych stosowanych czy nie" - co to znaczy?
"Relacje z kar cielesnych stosowanych" - rozumiem.
"Relacje z kar cielesnych niestosowanych" - nie rozumiem.
Poczekajmy na tekst o mężu, któremu peelka nie pasowała seksualnie, w przeciwieństwie do całej parafii, łącznie z plebanią.
Nie rozumiem, dlaczego po pierwszej, drugiej, gtrzeciej karze peelka nie przestała chodzić na katechetę. Chyba, że antycypowała na potrzebę przyszłych wierszy. O ilości komentarzy nie wspomnę.
Grain "dlaczego po pierwszej, drugiej, gtrzeciej karze peelka nie przestała chodzić na katechetę"
Bo taki był pojebany obowiązek.
Łazić i słuchać bredni o stwórcy, Noe, Mojżeszu, co mu jebły z nieba wydrikowane na tablicach.przykazania.
I takie tam pierdolety.
Opalony Ernest wielu moich kolegów nie chodziło i nie mieli z tego powodu żadnych przykrości ze strony kolegów. A później brali śluby kościelne, chrzcili dzieci. Może tylko dla uczuć partnerek - nie wnikam.
Grain Widzisz, Grain, jaki obłudny Kościół.
Na religię nie chodzili, potem kościelne śluby brali.
I dzieci chrzcili z deklaracją, że progeniturę we wierze katolickiej wychowają.
A to wszystko tylko dlatego, że za opłatą.
Ale łzawić się będzie taka Lołra, że się ksywda księdzu dzieje.
Opalony Ernest Biedne to środowisko miłujące pokój, ludzi i Boga...
Tak na nich napadają, że nawet o umarłych pamiętają...
Zapomnijmy więc wszystkich, nieżyjących idiotów i porąbańców i im wybaczmy po chrześcijańsku.
Opalony Ernest widzisz gościu, gdyby nie udzielił chrztu, dopiero by było pitolenia. A z tego, co wiem ślub kościelny może zawrzeć osoba wierząca z niewierząca, bądź innego wyznania. I to jest raczej ślub udzielony dla osoby wierzącej, o ile nie było innych przeszkód typu bliskie pokrewieństwo itp.
pansowa Jak to już od długiego czasu piszę - umiłowali Boga tak, że im miłości dla innych nie starcza.
Opalony Ernest Umiłowali doczesność pod płaszczykiem Boga.
Tym mamią nawiedzonych.
Opalony Ernest jednym nie starcza a inni mają jej w nadmiarze co czuć.
pansowa Gdzie doczesność?! Toż oni zafascynowani perspektywą wieczności.
I nie pomogą tu i teraz.
Bo akurat są w kościele.
I wychodzą z niego, cali w bieli.
Norwid wybitnie to ubrał w słowa.
Opalony Ernest Namiestnicy Boga...
Ja pier..., kto myślący jeszcze w to wierzy?
pansowa Myślący nikt.
Ale są Lołry, które wierzą, że będą wiecznie biegać z jeląkami po łąkach.
Oczywiście wiecznie zielonych.
Opalony Ernest - a raczej przejarany Ernest - ja nie bronię kościoła, nie piszę o wieczności. Przedstawiam fakty. Aż tak bolą, że się przeinacza moje słowa? Kontynuujcie beze mnie.
Opalony Ernest Niech się więc tam bujają.
Choć nie wierzę w kościółek, tom miłosierny.
A swoją drogą, w jakim położeniu emocjonalno-literackim byłaby dzisiaj autorka, gdyby nie te wszystkie krzywdy, nieprawości, którymi nasz raczy.
To jakby hipochondria literacka, no jeszcze nie jak u Tokarczuk, Twardocha. Skłonność do koprofagii, zajadanie się własnym gównem.
Ja to jednak jestem ciekawa, w jaki sposób ojciec Autorki walczył z ormowcami, bo to mnie pasjonuje, jak każda walka z reżimem. Chciałabym wiedzieć na czym ta walka polegała?
Autorko?
Napisz komentarz
Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania