Komisar - 7

Rozsiadłem się wygodnie za biurkiem, na nim, papiery, dokumenty, raporty, prośby, skargi i wiele innych. Przed nim stało moich dwunastu oficerów. Wszyscy stojący na baczność, czekający na rozkazy. To była moja mała tradycja, jeśli była możliwość, każdego dnia oficerowie moich sekcji mieli osobiście składać skrótowy raport ustny, z tego, co się wydarzyło, a że był to pierwszy dzień, chciałem poznać ich spostrzeżenia.

– Wasilijowicz! – wezwałem dowódcę Dwójki. – Raport.

– Wskazane punkty oporu zlikwidowane za pomocą siły. Brak strat po naszej stronie. Czternastu jeńców, ośmiu z nich jest nadal nieprzytomnych. Morale wysokie.

– Lew!

– Mafia włoska została poinformowana o sytuacji. Są gotowi współpracować, ale domagają się spotkania, by wszystko osobiście ustalić.

– Dobrze. Przekaż im, że spotkam się z nimi w przeciągu dwóch dni – przeniosłem wzrok na kolejnego. – Belars, teraz ty.

– Punkt oporu poddał się bez walki, po tym, jak posłaliśmy w nich serię z BMP – odpowiedział. – Brak strat po naszej stronie. Piętnastu jeńców, głównie młodzież. Nadal przesłuchujemy.

– Falkov, jak przeszła akcja propagandowa?

– Zaskakująco spokojnie towarzyszu – odpowiedział. – Proszę sobie wyobrazić, że pojawiali się nawet ludzie, którzy podchodzili i dopytywali się, co się będzie działo.

– Oho – uniosłem brwi zaskoczony. – O co pytali?

– Grupa starszych, pytała się o styl okupacji. Pytali się o aresztowania i co będzie uznawane za nielegalne. Widać było ogólny niepokój, ale głównie wywołany niewiedzą, nawet nie tyle samą inwazją. Przedstawienie uproszczonych praw, zakazów i wymagań, powinna jak najszybciej się pojawić w formie ogólnodostępnej.

– To bardzo dobre wieści – pokiwałem głową. – Przygotujcie wydruki standardowych praw okupacyjnych. Zorganizuj też mi spotkanie z burmistrzem miasta i jego świtą. Osobiście przedstawię mu sytuację i postaram się jak najszybciej reaktywować administrację miasta. Spotkanie ustaw na… pojutrze. Jutro będę się głównie zajmował organizowaniem sił porządkowych.

– Oczywiście towarzyszu majorze.

– Dobrze. Sidrowicz, Namar, Myszkowicz – zwróciłem się do dowódców szóstej, siódmej i ósmej drużyny. – Jak organizacja aresztów i obozów jenieckich?

– Zreorganizowaliśmy zdobyczne areszty policyjne oraz rozpoczęliśmy budowę kolejnych obozów za miastem. Główne więzienie jest pod naszą kontrolą, ale nie jest jeszcze gotowe do przyjęcia nowych więźniów. Jak na razie przejrzeliśmy dokumenty uwięzionych, są wśród nich zarówno członkowie gangów, prości przestępcy, jak i kilka jednostek antyrządowych. Ich lista trafiła na pańskie biurko – odpowiedział Sidrowicz.

– Transport aresztowanych jest nadal organizowany. Wraki oraz odłamki nadal blokują wiele dróg, rozpoczęliśmy już proces oczyszczania – dodał Namar.

– Jednostki strażnicze zostały na razie zorganizowane z sił naszych kolegów z armii. Pułkownik Reznow, nie był zadowolony, ale się zgodził – zakończył Myszkowicz.

– Ile dni, zanim straci cierpliwość?

– Dwa, trzy maksymalnie – odpowiedział.

– Dobrze. Czyli za trzy dni wezwiemy kolejne jednostki Awangardy – pomasowałem skronie. – Czyli mam jakieś… dwie doby, by dać dowództwu zadowalające efekty mego przybycia – zamruczałem pod nosem. – Dobrze. Kontynuując… Karkow! Jak tam komunikacja?

– Brak problemów towarzyszu. W przeciągu doby powinno nam się udać, reaktywować większość nadajników na terenie miasta. Jutro powinienem mieć całą listę proponowanych pozycji dla nowych nadajników.

– Wyśmienicie – jak na razie wszystko wyglądało naprawdę dobrze. – Tatarowicz, Majakowicz, Jurkow – zwróciłem się do ostatnich oficerów. – Jak idzie zbieranie uzbrojenia cywilnego?

Milczeli. Odpowiedziała mi dłużąca się cisza. Uniosłem wzrok. Pocili się, spoglądali na siebie zakłopotani. Zacisnąłem pięści.

Mogłem się tego spodziewać, raport był stanowczo za piękny, by miał dobre zakończenie.

Westchnąłem.

– Raport – odezwałem się cicho. – Teraz.

Majakowicz wyszedł przed szereg.

– Towarzyszu Majorze… melduję znaczący opór ze strony cywili… straciliśmy dzisiaj dwóch ludzi.

Skamieniałem. Pierwszy dzień. Pierwszy dzień i dwóch ludzi.

– Co się stało?

– Zostaliśmy zaatakowani między Chinatown a północnym wybrzeżem… w dzielnicy… rosyjskiej — Majakowicz drżał, a jego głos się załamywał. – Zostaliśmy naraz zaatakowani. Nie wiemy przez ilu, raporty się nie pokrywają. Zginęło dwóch naszych i jeden wojskowy Reznowa. Zabiliśmy czterech z atakujących. Nie wiemy co z resztą. Nie udało się nikogo pojmać żywcem.

Fakt, że wydarzyło się to w dzielnicy rosyjskiej, mało mnie interesowało. Ważniejszy był brak jeńców.

– Czemu nie udało wam się nikogo pojmać?

– Jeden z wojskowych rozstrzelał jedynego rannego na miejscu. To była jego pierwsza misja, a żołnierz, który zginął był jego przyjacielem. Poniosły go emocje – tutaj odezwał się Tatarkowicz. – Nie licząc tego incydentu, udało nam się zebrać kilka setek sztuk broni. Aktualnie je magazynujemy. Morale znacząco spadło w naszych jednostkach – zakończył.

Odetchnąłem głęboko i zapukałem palcami o blat. Dowództwo mnie rozszarpie, jeśli nie zareaguję w odpowiednim stylu. Nie można pokazać słabości, tylko siła. Armia Czerwona i KGB są stalowymi tytanami, którzy zakrywają słońce. Nikt nie może podważyć naszej dominacji.

– To niedopuszczalne… - wyszeptałem. – Opór populacji, jest niedopuszczalny. Musimy zdusić go w zarodku – spojrzałem na zegarek. – Jest dwudziesta… nakazuje przerwanie wszystkich prowadzonych operacji, z wyjątkiem komunikacji. Wszystkie jednostki są wzywane do bazy na odpoczynek i przezbrojenie. O północy wszyscy mają być gotowi. O pierwszej rozpoczynamy operację odcięcia całej dzielnicy i całkowitego przeszukania. Skontaktujcie się z drużyną helikopterów. Mają być gotowi do lotu nocnego, nasi sojusznicy ze Spec nazu, też mają być w pełni gotowi. Skontaktujcie się z marynarką i poproście o wsparcie łodzi patrolowych – tutaj spojrzałem na Iwanowa. – Sprowadź tu Reznowa. Bądź uprzejmy, ale nie proś go, by tu przyszedł. Poinformuj go, że go oczekuję w trybie natychmiastowym, chciał akcji dla swoich żołnierzy, to jej im dostarczę – wstałem. – Macie przeszukać każde mieszkanie, każdy pokój i każdą osobę. Skatalogować wszystkich bez wyjątku: mężczyzn, kobiety, dzieci oraz ich miejsce zamieszkania. Dopytywać się o osoby, które mogły brać udział w tej strzelaninie. Pobić opornych, zabić niebezpiecznych. Wymagam aresztowania minimum trzystu osób – zmierzyłem wszystkich lodowatym wzrokiem. – Rozejść się!

 

Oficerowie zasalutowali i szybkim krokiem opuścili pomieszczenie. Ja, ciężko usiadłem na swoim miejscu i lekko drżącą dłonią zapaliłem papierosa. Zbawienny dym wypełnił me płuca. Dłoń przestała drżeć.

Otworzyłem usta i pozwoliłem strugom dymu wydostać się ku niebu.

– Głupcy… - wyszeptałem. – Przeklęci głupcy… myśleliście, że kij wsadzacie w mrowisko, a dźgnęliście niedźwiedzia.

Następne częściKomisar - 8  Komisar - 9  Komisar - 10  

Średnia ocena: 4.2  Głosów: 10

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Kapelusznik 9 miesięcy temu
    Ocho - trolik jak widzę
    O - to się dawno nie wydarzyło
    Powód dlaczego, przynajmniej ktoś poda?
  • Freya 9 miesięcy temu
    Przed nim się stało moich dwunastu oficerów. – narracja "się" nie jest niezbędna
    Przyznam iż nie jestem czytłem w dokładniej, gdybyś linie dialogowe zaczął inaczej, to byłoby całkiem teges :)
  • Kapelusznik 9 miesięcy temu
    Zaraz
    Ok - to "się" było głupim błędem, przyznaję i już go poprawiłem
    Ale czy to od razu równa się 1?
  • Kapelusznik 9 miesięcy temu
    Czy czytałaś przynajmniej poprzednie - no wiesz - 6 części?
  • Freya 9 miesięcy temu
    no z zamiast dywizów gdybyś (sam wiesz); lnie dialogowe zaczyna się od, wiesz ;)
  • Kapelusznik 9 miesięcy temu
    Freya
    i za to jedynka i nic do treści?
    ...
    jestem faktycznie oniemiały uczciwością twojej oceny
  • Freya 9 miesięcy temu
    Nigdy nie dałem 1!!! twojemu tekstowi😇
  • Kapelusznik 9 miesięcy temu
    Freya
    Ok - dobra - sorry
    Więc źle zrozumiałem
  • Freya 9 miesięcy temu
    Kapelusznik: teraz załapałem żeś napisał wcześniej taki traktat odnośnie własnych przemyśleń dotyczących wiary twgl. Masz odwagę. Wporzo zatem, ponieważ własność zdania jest osobliwością w nurtach rzeki :)
  • Kapelusznik 9 miesięcy temu
    Freya
    A tak - tamto
    Heh
    Spójrz na tekst następujący zaraz po tej serii - idiotyczna ilość jedynek
    Wypełniła ich taka furia że zamiast pod faktycznym tekstem, próbowali zbombardować inny
    Chyba było... 8 jedynek? Już nie pamiętam
    Tak czy inaczej bardzo mnie to rozbawiło - ich dziecinne zachowanie znaczy się
    Pozdrawiam
  • Józef Kemilk 9 miesięcy temu
    Trzy razy "moja" w pierwszym akapicie. Ciut za dużo. BMP można by napisać co to - może wcześniej wyjaśnione. "Pierwszy dzień" dwa razy - raczej niepotrzebnie. "Ja ciężko usiadłem" - zbędne "ja". Atmosfera, fabuła i styl pisania jest dobry. Dobrze się czyta. Nota 4,5
    Pozdrawiam
  • Józef Kemilk 9 miesięcy temu
    Wstawiło się 5
  • Kapelusznik 9 miesięcy temu
    Józef Kemilk
    BMP - to chyba najbardziej znany opancerzony wóz bojowy ZSRR
    To... to cholerna IKONA mobilności Armii Czerwonej - nie podejrzewałem że trzeba będzie ten skrót precyzować...

    a - dzięki za 5
    Błędy poprawię
  • Józef Kemilk 9 miesięcy temu
    Kapelusznik Nie znam się na sprzęcie wojennym. Znam tylko CKM i kałasznikow :)
  • Kapelusznik 9 miesięcy temu
    Józef Kemilk
    Wybacz - po prostu siedzę w tym po uszy - a BMP, czy BWP (Bojowy wóz piechoty) wydawał mi się tak ikoniczny, że nie zakładałem wytłumaczeń
  • Pontàrú 9 miesięcy temu
    No jak ktoś jest kompletnie zielony to przydałoby się doprecyzować ;)
    Czegoś nowego się nauczę
  • Agnieszka Gu 9 miesięcy temu
    Witam,
    Ciekawa część. Gdzieniegdzie widać nadprogramowe "się" ale poza tym, dobrze się czyta.
    Pozdrawiam
  • Kapelusznik 9 miesięcy temu
    Dzięki za przybycie
  • Pontàrú 9 miesięcy temu
    "Nie można pokazać słabości, tylko siła." taki błądek.

    Faktycznie jakiś troll cię zaatakował. Nie rozumiem co tacy ludzie chcą osiągnąć. No ale nieważne.

    Jak widzę prawie pełna dominacja w regionie? Jednak przeciwnik nadal posiadający broń będzie znacznym utrudnieniem. Zobaczymy jak akcja pójdzie dalej.
    Innych uwag niet.
    Ode mnie 5.
  • Kapelusznik 9 miesięcy temu
    Cóż - nie będzie ładnie
  • Ozar 9 miesięcy temu
    Hm... Ciekawe że akurat w dzielnicy rosyjskiej jest największy opór. Cóż wygląda na to, że wkurwili jak to piszesz niedźwiedzia. Pewnie odpowiedzią będzie zmasowany atak. No niestety jak się strzela do władzy, to trzeba sie liczyć ze zmasowaną odpowiedzią. Na razie bardzo dobrze prowadzisz nas drogą podbicie USA przez Rosjan. 5
  • Kapelusznik 9 miesięcy temu
    Dzięki
    Wyjaśnienie czemu Rosyjska dzielnica stawia taki opór, wkrótce się wyjaśni
  • Ozar 9 miesięcy temu
    Kapelusznik aaaaaaaa to oki poczekam
  • Nefer 9 miesięcy temu
    Trzymasz wysoki poziom napięcia i szybkich postępów fabuły. Posuwa się ona do przodu głównie poprzez dialogi, co dynamizuje akcję. Za to wszystko plus. Trochę nad językiem warto jednak popracować, przykładowo trzecie zdanie w pierwszym akapicie - w tym jednym zdaniu mamy aż trzykrotnie użyty czasowenik "być".
    Pozdrawiam i nie omieszkam zajrzeć do ciągu dalszego.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania