Niechciana miłość - Rozdział 6

Dziś w nocy przyśnił mi się Sean. Byliśmy razem w jakimś pięknym ogrodzie, a wokół latało wiele motyli. Siedzieliśmy pod drzewem, przez którego gałęzie prześwitywało słońce. Było jednocześnie przyjemnie ciepło, jak i też drzewo dawało cień. Nagle zobaczyłam, że ktoś do nas idzie. To była kobieta w pięknej zielonej sukience. Powiedziała, abym zawsze słuchała swojego serca i nigdy się nie poddawała, a odnajdę prawdziwe szczęście. Po tych słowach Sean pocałował mnie, a ja się obudziłam.

Nie wiem co to była za kobieta. Nigdy jej nie widziałam. I nie wiem jak mam odczytać ten sen. Czy to była wizja, a czy tylko moje wyobrażenie po ostatnim wieczorze z Sean'em? I najważniejsze ... czy naprawdę czuję coś do niego?

****

Rano przy śniadaniu nie mogłam się skupić na tym co mówił ojciec, ani nie miałam ochoty na jedzenie. Później próbowałam czytać książkę w pokoju, ale też nie mogłam się a niej skupić. Poszłam więc do ogrodu, gdzie była moja matka z siostrami, które robiły wianki z kwiatów.

Dziś zapowiadał się piękny dzień. Słońce pieło się coraz wyżej po niebie, kwiaty otworzyły się po nocy, a wokół latały pszczoły z pobliskiego ula. Pogoda równie piękna, jak w moim śnie.

Usiadłam na ławce obok mojej matki i przez chwilę siedziałyśmy w ciszmy, rozkoszując się tym dniem. W końcu już niedługo nie będzie na to czasu. W takie dni jeszcze bardziej mi przykro, że cała rodzina wyjedzie stąd i zostanę tutaj sama. W takie dni oni będą razem spędzać czas w naszym ogrodzie, miło spędzając czas, a ja będę samotna.

- Wszystko w porządku kochanie? - Zapytała mama.

- Tak. Tylko ciężko mi się z tym wszystkim pogodzić. Z waszym wyjazdem, z tym, że zostanę tu sama. A najbardziej boję się, że przez resztę mojego życia będę tak naprawdę nieszczęśliwa i nigdy nie zostanę zaakceptowana przez księcia i jego rodzinę.

- Rozumiem cię skarbie. To zawsze jest ciężki wybór. Chciałabym ci naprawdę pomóc, ale wiesz, że tej decyzji już się nie da zmienić. I ja niestety też nie mogę tu zostać, ale obiecuję, że będę cię odwiedzać tak często, jak będzie to możliwe. Co do księcia, to z pewnością cię zaakceptują. Jesteś bardzo mądra i piękna, masz takie dobre, współczujące serce i naprawdę nadajesz się na przyszłą królową. Wszyscy cię uwielbiają, więc nie martw się o to, że oni cię nie polubią. Tylko musisz uwierzyć w siebie, a wszystko będzie dużo prostsze. Obiecuję. - Powiedziała mama ciepło się uśmiechając, a ja jej uwierzyłam. Postanowiłam, że zaufam sobie, i że dam z siebie wszystko. Nie dam się zepchnąć na drugi plan.

Za dwa dni ma się odbyć oficjalne spotkanie naszych rodzin i moje zaręczyny. Będę dzielna i nie dam się nikomu zastraszyć. Będę idealną królową. Nie mogę myśleć o tym jak to odkręcić, tylko zrobić to do czego jestem uczona od urodzenia. Muszę zrobić wszystko, aby książę mnie polubił i doszło do sojuszu między naszymi krajami. I muszę zapomnieć o tym śnie i przestać myśleć o Sean'ie. Oboje wiemy, że nie możemy być razem i nie mogę nawalić, gdy reprezentuję swój kraj.

Średnia ocena: 0.0  Głosów: 0

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Shogun 3 tygodnie temu
    Dobry króciutki rozdział. Akcja lekko zwalnia, aby potem z pewnością przyspieszyć.
    Cóż, tutaj tak mówi, ale ciekawe jak rozwinie się ten wątek z Seanem i czy będzie to nieszczęśliwa miłość.
    Czekam na następny rozdział z niecierpliwością.
    Pozdrawiam :)

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania