Upadły-Rozdział 1

Święto Heen trwało w pełni, wioska została przyozdobiona wonnymi ziołami i kwiatami, a symbole czterech żywiołów widoczne były niemalże w każdym miejscu. W samym centrum znajdowała się główna część biesiady z mnóstwem kolorowych lampionów i ogromnym stołem z biesiadującymi. Muzyka, śpiewy, aromaty wspaniałych potraw, wszystko to rozchodziło się po najbliższym lesie, zwabiając zainteresowaną zwierzynę.

Tylko święta były czasem, gdzie spracowani na polach wieśniacy mogli odpocząć i najeść się po wsze czasy. Papka ze zbóż i zimna woda to podstawową dietą tych prostych ludzi, dlatego specjalne rarytasy przywożone przez kapłanów Gi, bogini ziemi były niemalże darem niebios. Nawet szlachcice odpuszczali swym poddanym, co jasno wskazywało, jaką pozycją społeczną cieszyli się słudzy bóstw.

Spomiędzy tłumu gawiedzi można było dostrzec bujną czuprynę barwy czystego oceanu.

— Nero! Nero! Znowu na głowie usiadł ci potwór! Zje ci mózg! — krzyczało jedno z dzieci.

— Jaki mózg? Przecież, Nero nie ma czegoś takiego. — zaśmiało się drugie.

— Ja wam dam bachory jedne! — I błękitno włosy ruszył w pogoń ku radości najmłodszych. Również starsi spoglądali łagodnym okiem na tę krzykliwą zabawę, śmiejąc się głośno.

— Kto by pomyślał, że przybłęda, która przybyła do nas parę lat temu, tak będzie pasował do naszej wioski. — Wiekowy już mężczyzna powoli zbliżył się, stukając głośno laską. — Już nie schylajcie głów, dzisiaj jest święto. Nie czas na oficjalne powitania, bawcie się! — Pomarszczona twarz wykrzywiła się w uśmiechu.

— Przywódco! Przywódco! A dlaczego mówimy na to Heen? Przecież to śmiesznie brzmi. — krzyczał jeden ze szkrabów, przerywając ucieczkę.

Rodzic dziecka chciał ukarać swoją pociechę za zbytnią śmiałość, jednak staruszek machnął lekceważąco rękę.

— Daj spokój Eufrydesie. Jedną z zalet bycia brzdącem jest możliwość zapytania o cokolwiek, bez żadnych konsekwencji. Widzisz mały może i Heen brzmi śmiesznie, lecz powstało z połączenia imion trzech największych bóstw. Heliosa, Ether, Earth, którą wy znacie jako Gi.

— A co z "n"? To powinno być Hee, a nie Heen.

— No cóż, mimo swojego wieku, nie wiem wszystkiego. To, że ktoś jest stary, nie znaczy, że poznał wszystko. Nasze życie za krótkie jest, by poznać wszelkie tajemnice tego świata. Nasza kraina ma bardzo dużo lat i pewne rzeczy zatarł czas. — Starzec zadumał się na chwile, wpatrując się zmęczonym wzrokiem w gwiaździste niebo.

— To czas może coś zatrzeć? Przecież to nie człowiek, czy inny potwór.

— Czas jest niszczącą siłą drogie dziecię, pożarł już tyle, a nadal jest głodny. Ale nie bójcie się, na całe szczęście jest wolniejszy od żółwia. — Uśmiechnął się w stronę przestraszonej gromadki. — No, a teraz pora spać. Jutro mamy wiele do zrobienia. Lenistwo jest piękne, ale nie zapełni naszych żołądków.

Ludzie powoli rozchodzili się do swoich domów, uprzednio posprzątawszy. Tylko w domu przywódcy wioski nadal ogień buzował w kominku, oświetlając drewniane meble i dwa pościelone łóżka.

— Jeszcze chłopcze nie śpisz? Wprawdzie moje stare ciało w dzień śpi, a w nocy czuwa, jednak ty, jako młodzieniec potrzebujesz snu.

— Wiem starszy, wiem. Jednak jeszcze dziś muszę odejść stąd.

— Coś czułem, że ten dzień nadejdzie. — powiedział starzec, siadając na krześle obok.

— Żadnych kazań?

— Nero, może i wyglądasz na młodzieńca, ale w twych bezkresnym wzroku można dostrzec, że nie wiele ukrywasz. Przybyłeś do nas dobrowolnie i tak samo możesz opuścić. Cała wioska jest połączona jedną wielką nicią przeznaczenia, tu się rodzimy i tu umieramy. Ty jednak musisz iść dalej, by znaleźć własne miejsce. Twoja krew nie jest ani błękitna, ani zwykła czerwona, chciałbym ci coś doradzić, ale niestety nie znajduje nic.

— Samo to, że przyjęliście przybłędę, dużo znaczy. — Podniósł swój lichy bagaż i skinąwszy głową, wyszedł z chaty.

Noc w pełni zagościła na niebie, niosąc wszechstronną ciszę. Idealna pora na wędrówkę, przy licznych kapliczka dało się zauważyć dekoracje czterech żywiołów, jeszcze niezdartych przez wiatr. Błękitna flaga oznaczająca wodę sfrunęła pod stopy Nero, zalewając go morzem wspomnień dawnego życia. Ciekawe, co by było, gdyby wtedy wygrał? Cała kraina wielbiła go? Czy może znienawidziła? Zabiłby, czy oszczędził? Wzruszył tylko głową, przeszłości nie da się zmienić, szczególnie tak zamierzchłych czasów. Minęło tak wiele czasu, że nawet nie wiadomo, kto je pamięta. Nie oglądając się na znienawidzone przez siebie resztę symboli, ruszył dalej. Gdzie teraz się zatrzymać? Czas zawitać do Heliopolis, miasta słońca.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 2

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Karawan 7 miesięcy temu
    Poznęcam się nad oboma częściami gdy wrócę. Nie licz na litość! ;) Pozdrawiam serdecznie :)
  • krajew34 7 miesięcy temu
    No cóż to raczej takie luźne rozdzialiki do nowej serii, za pewne dużo błędów. Mam jednak nadzieje, że nie wyszło suuuper koszmarnie :)
  • Karawan 7 miesięcy temu
    Czepialski:
    Papka ze zbóż i zimna woda to podstawową dietą tych prostych ludzi, dlatego specjalne rarytasy przewożone przez kapłanów Gi, bogini ziemi.- Myślę, że przywożone i dodałbym, że były atrakcją, czy przyciągały wygłodzonych... no jakoś tak.
    jaką pozycją społeczna - ogonek od społeczną wcięło ;)
    , że przybłęda, która przybyła do nas parę lat temu, tak będzie pasował - jeśli to chłopak to po przybłęda przybył a jeśli dziewczyna to pasowała
    — Przywódco! Przywódco! A dlaczego mówimy na to Heen? Przecież to śmiesznie brzmi. - to zdanie pojawia się znikąd. Domniemywam, ze chodzi o święto ale w kontekście poprzedniego zdania dotyczącego niebieskowłosego kogoś... Coś bym tu dodał.;)

    Proszę jednak zauważyć, że to sugestie a tekst Twój ;) Pozdrawiam i pięć zostawiam .
  • krajew34 7 miesięcy temu
    Dzięki za wpadniecie, nie wiem gdzie mi uciekło to przewożono z dodatkiem, heh. Dzięki za wskazówki, przydają się, bo w tym względzie jestem ciemny...
  • Ozar 2 miesiące temu
    Wpadłem do Ciebie i jak widzę mam wiele do nadrobienia. Początek ciekawy choć dość sztampowy co jest zrozumiałe bo napisano już tyle wstępów że zawsze taki początek coś nam przypomina. Postaram się czytać dalej i to jak najszybciej bo lubię twoje teksty. 5 na początek.
  • krajew34 2 miesiące temu
    Ło panie, jeszcze mur na ciebie czeka, którego niedawno skończyłem. Nie wyrobisz się z czytaniem do Bożego Narodzenia. ;) Dzięki za wpadnięcie.
  • Ozar 2 miesiące temu
    Kurde zapomniałem o murze cholera to jest tak jak się robi przerwy za długo. Ale ok postaram się czytać równolegle hahaha .

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania