Upadły-Rozdział 12

Po wejściu do pomieszczenia naszym oczom ukazała się dziewczyna, czytająca książkę z nieznanymi runami na okładce. Krótkie czarne włosy, przycinane nie dla urody, zwykle mawiała, że długie przeszkadzają w badaniach oraz długie szaty barwy ziemi, dalekie od jakiejkolwiek mody.

— Zombi? A może zjawa? — Głośno zamknęła tom i spojrzała na nas, błyszcząc okularami. — Prowadzę właśnie bardzo ważne doświadczenia, mające przyczynić się do wzrostu upraw minimalnym kosztem, gdy nagle dostaje ostrzeżenie o nieprawidłowościach w bazie danych. Spowodowałeś usterkę w moim ukochanym dziecku, przez lata doskonaliłam ten projekt, a tu archiwum wysyła informacje o autoryzacje zmarłego. Odrywam się więc od pracy i czekam na "ducha", mówiąc kolokwialnie.

— Nie wiedziałem, że zajmujesz się również Gildią. Choć spodziewałem się mężczyzny na tym stanowisku. — Gi była kłopotliwą osobą, podobnie niezrównoważona, jak jej poddani. Oddana nauce i badaniom. Czego chce? Nie sposób przewidzieć.

— Próba zażartowania, by rozluźnić atmosferę. Ciekawa reakcja, zupełnie nie zrozumiała dla mnie. Ludzie w porównaniu do nauki, są zupełnie nieinteresujący. — Odłożyła księgę na biurko i splatając ręce, opierając je o biurko, kontynuowała. — Jesteś iksem w moim równaniu, niewiadomą, którą nie mogę policzyć. Dlaczego dokonałeś rejestracji? Co pokierowało cię akurat tutaj? Zemsta, czy coś innego? Nie potrafię opracować planu, mając coś tak niepoliczalnego. Stworzyłam system Gild, by wzbogacić ten świat i nadać mu trochę porządku, czyżbyś próbował to zniszczyć?

— Wiesz Gi, że ty jako jedyna z ów zdradzieckiej trójki najmniej uprzykrzyłaś mi życie, a właściwie śmierć. Nie starałaś się przy ataku na mnie. — Nero usiadł na pobliskiej kanapie i rozsiadł się wygodnie. — Po powrocie do żywych stwierdziłem swój zupełny brak wiedzy na temat aktualnego świata. Nie sądziłem, by nasza stabilna kraina mogła doznać aż takich zmian, nawet przez tysiąclecia. No cóż, nie pierwszy raz pomyliłem się. Odpowiem ci tak, jak Nekrosowi, nie zamierzam być jednym z trybów historii, nie zapiszę się na kartach przeszłości, nie dokonam krwawej pomsty, niszcząc wszystko wokół. Zemszczę się, to prawda, ale w bardziej wyrafinowany sposób, działając bardziej z ukrycia, niż jawnie.

— Nie poznaje cię Wodniaku. — Ściągnęła okulary, ukazując szmaragdowy blask swych oczu. — Nadpobudliwy, skory do bójki, sadystyczny i okrutny, bardziej impulsywny od Heliosa. Przewidywałam ogromne zniszczenia, widząc twoje dane, wyskakujące w archiwum.

— I tu właśnie tkwi twój problem, mimo inteligencji popełniasz jedną, aczkolwiek mocną pomyłkę. Ludzi nie da się wpisać we wzór i przeistaczać w różne postacie według ustalonych zasad. Jesteśmy bardzo nie przewidywalni i tylko głupiec wpasuje nas w sztywne schematy. — Ugryzł jabłko, wzięte z biurka.

— Twoja teoria jest niczym nie potwierdzona, ale niech ci będzie. Skoro nie planujesz wielkich i morderczych czynów, to czym się zajmie taki sadysta, jak ty? Nie wyobrażam sobie ciebie, jako spokojnego osadnika, wiodącego osiadłe życie.

Błękitnowłosy roześmiał się, ryzykując przy tym udławieniem.

— Tu mnie masz. Aktualnie próbuje poznać dzisiejsze czasy i trochę przy tym powędrować. Niestety wraz z moim upadkiem, straciłem też cały majątek, mówiąc krótko, potrzebuje trochę zarobić.

— Codzienność nawet bóstwo w końcu dotknie. Nie powiem, byś mnie uspokoił, ale nie mam sekundy, by trwonić ją na bezsensowne dywagacje. Co z Ether ją też chcesz zabić? W końcu to ona przyczyniła się najbardziej do twojej krzywdy, choć myślałam, że oszczędzisz ją z powodu waszej miłosnej przeszłości.

Nie dostała odpowiedzi, Bóg Wody zacisnął w gniewie pięści, a jego oczy wypełniły się złością i nienawiścią.

— To wszystko wyjaśnia. Naprawdę nie rozumiem, po co poprosiła mnie o przysługę, skoro to nic nie zmieniło? Naprawdę nie rozumiem tej kobiety — szepnęła do siebie. — Używając swojej pozycji, zaakceptowałam podanie. Wprawdzie zasady i inne pierdoły powinienem wytłumaczyć wam Lars, ale dzięki mnie unikniecie jego długiej gadaniny. Przede wszystkim dostając się do Gildii, otrzymujecie dostęp do odpowiedniej części budynku głównego, przepustka zawarta jest w medalionach, leżących przede mną. W loży Wodnych Smoków znajdziecie tablicę z zadaniami, jak się pewnie domyślacie, a zakładam, że pół mózgami nie jesteście, po ich wykonaniu dostaniecie z góry ustaloną zapłatę. Im trudniejsza misja, tym większy zarobek, proste i przejrzyste. Podsumując nosicie medalion z wizerunkiem Gildii, kończycie zadania, zarabiacie. Ach już ta godzina? No nic, to musi wam wystarczyć. — Zakończyła i zniknęła w magicznym kręgu, jej miejsce zajął wielki jegomość drzemiący w najlepsze.

— Co już skończyła? — Zdziwił się, prostując pomięte, niebieskie ubranie. — Jestem Lars, od teraz jestem waszym mistrzem, ale nie to tylko formalnie. Jestem tu tylko od przydzielania wysoko poziomowych zleceń i pomocy w razie potrzeby. Miło was powitać we frakcji Wodnego Smoka, wprawdzie nie mamy wielkich sponsorów, czy promotorów, ale nadal budzimy szacunek wśród innych. Macie jeszcze jakieś pytania?

Nero nie żałował decyzji, mógł zarabiać i nie użerać się z przymusową kooperacją między pozostałymi członkami. To ułatwiało robotę i nie czyniło z niej upierdliwości.

— Gi... Znaczy się panienka Gi wytłumaczył nam wszystko. — Byłoby podejrzane, gdyby zwracał się samym imieniem bóstwa.

— Wspaniale! — krzyknął zbyt głośno. — Zapraszam was do tablicy z ogłoszeniami, wystarczy, że wyjdziecie przez drzwi. A ja wracam do spa... do pracy.

Odebrali srebrne medaliony z symbolem wody na dwóch stronach i opuścili pomieszczenie. Po zamknięciu drzwi ukazał się salon z błękitnymi kanapami i innymi meblami tej samej barwy. Na całe szczęście nikogo nie było. Skupili uwagę na drewnianej, wielkiej tablicy z mnóstwem kawałków papierów, poprzyczepianymi do niej, niektóre co jakiś czas znikały, zapewne wykonane przez kogoś innego.

Podszedł bliżej i powoli lustrował różne treści: Wyrywanie chwastów za parę miedziaków, likwidacja szkodników na farmie, eskorta kupca. Nic, czym mógł się zająć, wreszcie natrafił na coś godnego uwagi. Unieszkodliwienie szajki przestępców, klasa A, zarobek: jedna złota moneta, miasteczko Black Heaven. Nie zastanawiał się długo i zerwał kartkę, akceptując tym zadane. W tym momencie zalśnił medalion, do którego wleciał skrawek, wypełniony pismem. Przynajmniej nie musiał tego targać. Uderzył lekko Levi, która pożądliwie spoglądała na kuchnię, wypełnioną różnymi produktami.

— Przestań wciąż myśleć o żarciu.

— Przepraszam mistrzu. — Skłoniła głowę w przepraszającym geście. — Czy masz jakieś polecenia dla mnie?

— Właśnie wyruszamy trochę zarobić. Trzy zasady: Pierwsza słuchaj dokładnie rozkazów. Druga nie rób nic sama, a ostatnia to przestrzegaj dwóch poprzednich. Zrozumiałaś?

Szybko przytaknęła, ale Nero wiedział, że to nie będzie takie proste i Lewiatan na pewno coś wywinie. Wyszli przez portal, musiał zarobić na ekwipunek, by nie wzbudzać podejrzeń, bezbronny raczej nie pasował na najemnika. Teleport przeniósł ich za miasto, według instrukcji wychodzi albo na miasto, albo w okolicę metropolii. Wyjął mapę i po chwili jej studiowania mogli kontynuować podróż. Szykowało się jakieś odstępstwo od nudy, oby ci bandyci przysporzyli mi trochę zabawy. Z sadystycznym uśmiechem, skierował swe kroki we właściwą stronę.

Średnia ocena: 5.0  Głosów: 1

Zaloguj się, aby ocenić opowiadanie

Komentarze

  • Florian Konrad 3 miesiące temu
    "ów ducha"- OWEGO, do jasnej ciasnej. jak można nie umieć odmiany przez przypadki i porywać się na pisarstwo?
  • krajew34 3 miesiące temu
    Dzięki za wizytę.
  • little girl 3 miesiące temu
    Czekam na next:)
  • krajew34 3 miesiące temu
    Dzięki za wizytę. Cieszę się, że moje bazgroły sprawiły choć trochę przyjemności.

Napisz komentarz

Zaloguj się, aby mieć możliwość komentowania